Trudno zrozumieć ludzi z dzisiejszej Ewangelii. Król zaprasza ich na wesele swojego syna, wszystko jest przygotowane, a oni mają ważniejsze sprawy. Może jednak ich zachowanie wcale nie jest nam takie obce? Ile razy odkładamy modlitwę, bo najpierw trzeba skończyć coś pilnego? Ile razy słyszymy Ewangelię i uznajemy, że zajmiemy się nią kiedy indziej? Oczywiście, nazywamy Jezusa Panem. Pozostaje jednak pytanie, ile do powiedzenia ma On w naszym życiu.
Trudno zrozumieć ludzi z dzisiejszej Ewangelii. Król zaprasza ich na wesele swojego syna, wszystko jest przygotowane, a oni mają ważniejsze sprawy. Może jednak ich zachowanie wcale nie jest nam takie obce? Ile razy odkładamy modlitwę, bo najpierw trzeba skończyć coś pilnego? Ile razy słyszymy Ewangelię i uznajemy, że zajmiemy się nią kiedy indziej? Oczywiście, nazywamy Jezusa Panem. Pozostaje jednak pytanie, ile do powiedzenia ma On w naszym życiu.
{{ article.published_at }}
{{ article.description }}
{{ article.description }}