1 miesiąc temu
Ewa Liegman
Po poronieniu, aborcji albo urodzeniu się i śmierci chorego dziecka, historia nigdy się nie kończy. Trwa i będzie trwała do końca życia kobiety i mężczyzny. W hospicjum nie pytamy: "czy ktoś umrze"? Wiemy to. Nie pytamy też: "kiedy". Tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Ale pytamy "jak" i co możemy zrobić, by nikt w obliczu trudnych doświadczeń nie został sam. Do ostatniego oddechu.
Po poronieniu, aborcji albo urodzeniu się i śmierci chorego dziecka, historia nigdy się nie kończy. Trwa i będzie trwała do końca życia kobiety i mężczyzny. W hospicjum nie pytamy: "czy ktoś umrze"? Wiemy to. Nie pytamy też: "kiedy". Tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Ale pytamy "jak" i co możemy zrobić, by nikt w obliczu trudnych doświadczeń nie został sam. Do ostatniego oddechu.
"Mocno wierzymy, że na rekolekcjach uzdrawia i uwalnia Bóg. Natomiast niemniej ważne jest, aby były one przeprowadzone w sposób profesjonalny, a prowadzący – posiadali wiedzę i doświadczenie psychologiczne" - mówi siostra zakonna wspierająca kobiety, które zdecydowały się na aborcję.
"Mocno wierzymy, że na rekolekcjach uzdrawia i uwalnia Bóg. Natomiast niemniej ważne jest, aby były one przeprowadzone w sposób profesjonalny, a prowadzący – posiadali wiedzę i doświadczenie psychologiczne" - mówi siostra zakonna wspierająca kobiety, które zdecydowały się na aborcję.