Miała „zabezpieczyć” kartę, a oddała ją oszustom. Straciła prawie 200 tys. zł
zdj. poglądowe / depositphotos.com
biznes.interia.pl/ DEON.pl/ red
Najpierw informują o wycieku danych, później pomagają „zabezpieczyć” kartę, a na końcu wysyłają po nią kuriera. Rzecznik Finansowy ostrzega przed nową metodą oszustwa „na dezaktywowaną kartę”. Jedna z klientek banku straciła w ten sposób prawie 200 tys. zł.
Klientka banku straciła niemal 200 tys. zł w ciągu kilku godzin. Kobieta wcześniej odebrała telefon od osoby, która poinformowała ją o rzekomym wycieku jej danych osobowych. Choć początkowo podejrzewała oszustwo i zakończyła rozmowę, przestępcy ponownie się z nią skontaktowali. Tym razem zaoferowali pomoc w zastrzeżeniu danych i karty płatniczej. Tak rozpoczęło się oszustwo metodą „na dezaktywowaną kartę”, o której ostrzega Rzecznik Finansowy.
Najpierw wyciek danych, później „pomoc” w zabezpieczeniu karty
Pierwszy telefon wzbudził czujność kobiety, dlatego się rozłączyła. Oszuści nie zrezygnowali jednak i kilka minut później zadzwonili ponownie. Przekonywali, że chcą pomóc jej zabezpieczyć dane oraz zastrzec kartę.
Aby uwiarygodnić swoją historię, wysłali jej wiadomość SMS z numeru, który miał należeć do Narodowego Banku Polskiego. W kolejnych etapach kontaktu przesyłali następne wiadomości. Jedną z nich był dokument PDF zawierający sfałszowane zaświadczenie. Widniały na nim logo oraz dane adresowe Komendy Stołecznej Policji, a dokument miał potwierdzać wszczęcie postępowania w sprawie działania na szkodę kobiety.
Następnie przestępcy nakłonili klientkę do zalogowania się do aplikacji bankowej. Znali jej interfejs i dokładnie instruowali ją, jakie czynności ma wykonać. Krok po kroku przeprowadzili ją przez proces zamówienia nowej karty oraz dezaktywowania dotychczasowej.
Kobieta otrzymała również kolejny dokument. Tym razem znajdowało się na nim logo NBP, a jego treść miała potwierdzać zabezpieczenie karty płatniczej, której wcześniej używała.
Po kartę przyszedł „kurier”
Klientka chciała początkowo zniszczyć kartę samodzielnie. Oszuści przekonali ją jednak, że powinna przekazać ją policji, ponieważ karta ma być dowodem w sprawie oszustwa.
Wkrótce pod drzwiami kobiety pojawiła się osoba podająca się za kuriera. Klientka przekazała jej kartę.
Wkrótce pod drzwiami kobiety pojawiła się osoba podająca się za kuriera. Klientka przekazała jej kartę.
To wystarczyło, by przestępcy uzyskali dostęp do jej pieniędzy. W ciągu kilku godzin „wyczyścili” konto kobiety. Straciła prawie 200 tys. zł.
– W tym konkretnym przypadku klientka na początku zareagowała właściwie. Jednak przestępcy „pracowali” nad ofiarą tak długo i na tyle sposobów, aż uwierzyła w opowiadaną przez nich historię – zauważa rzecznik finansowy dr Michał Ziemiak.
Jak podkreśla, doświadczenia osób, które zwracają się o pomoc do Rzecznika Finansowego, pokazują, że przestępcy sięgają po coraz bardziej wyrafinowane metody socjotechniczne.
Oszuści podali prawdziwe dane pracowników banku
O skali przygotowania przestępców świadczy także inny szczegół tej historii. Jak mówi Dawid Rapkiewicz z Biura Rzecznika Finansowego, oszukana kobieta po zdarzeniu udała się do banku i przekazała imiona oraz nazwiska osób, które przedstawiały się jej jako pracownicy banku.
Okazało się, że osoby o takich danych rzeczywiście pracowały w banku. Nie kontaktowały się jednak z kobietą.
Jak nie dać się oszukać?
Rzecznik Finansowy przypomina, że jeśli mamy wątpliwości co do osoby, która do nas dzwoni, należy zakończyć rozmowę. Jej tożsamość można następnie zweryfikować, kontaktując się samodzielnie z bankiem lub inną instytucją i przedstawiając sytuację.
Warto również pamiętać, że instytucje nie kontaktują się z klientami za pośrednictwem takich komunikatorów jak WhatsApp.
Bank nie dzwoni także do klienta z poleceniem zablokowania karty, przelania pieniędzy na inne konto czy wykonania „bezpiecznego przelewu”. Jeżeli ze względów bezpieczeństwa konieczne jest zablokowanie karty lub środków na rachunku, bank może zrobić to samodzielnie. Kontakt z klientem może być potrzebny np. w celu potwierdzenia zleconej przez niego transakcji. Instytucje nie nakłaniają jednak w takich sytuacjach do wykonywania kolejnych czynności ani ujawniania poufnych informacji.
Jeżeli zachodzi potrzeba zastrzeżenia karty, należy zrobić to samodzielnie, np. w aplikacji mobilnej, bankowości internetowej lub poprzez oficjalną infolinię banku. Karty nie wolno przekazywać osobom trzecim.
Jeżeli zachodzi potrzeba zastrzeżenia karty, należy zrobić to samodzielnie, np. w aplikacji mobilnej, bankowości internetowej lub poprzez oficjalną infolinię banku. Karty nie wolno przekazywać osobom trzecim.
Jeśli karta pozostaje w posiadaniu użytkownika, należy ją zniszczyć, np. odcinając róg z chipem lub przecinając ją na kilka części. Po zastrzeżeniu warto również sprawdzić, czy w systemie banku karta ma status „zastrzeżona”.
Co zrobić, jeśli padliśmy ofiarą przestępstwa?
Osoba, która została oszukana, powinna jak najszybciej skontaktować się z bankiem i poinformować go o zdarzeniu. Następnie warto przekazać informację zespołowi CERT.pl oraz zawiadomić policję.
Jeśli doszło do kradzieży pieniędzy z karty, należy również złożyć w banku reklamację i zażądać zwrotu środków. Jeżeli reklamacja zostanie rozpatrzona negatywnie, a bank odmówi zwrotu pieniędzy, można zwrócić się do Rzecznika Finansowego z prośbą o interwencję lub przeprowadzenie postępowania polubownego.
Źródło: biznes.interia.pl
Źródło: biznes.interia.pl
Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Skomentuj artykuł