Msze w schronach. Katolicy w Izraelu przeżywają wojnę pod alarmami
Katolickie wspólnoty w Izraelu przeżywają ostatnie dni w cieniu wojny i częstych alarmów rakietowych. Jak informuje wikariusz patriarchalny dla katolików pochodzenia żydowskiego ks. Piotr Żelazko, w pierwszych dniach konfliktu sytuacja była bardzo napięta, a życie religijne musiało dostosować się do realiów zagrożenia.
Kapłan przekazał, że część wspólnot była zmuszona sprawować Msze święte w schronach przeciwlotniczych, ponieważ w kraju wprowadzono zakaz organizowania publicznych zgromadzeń. Alarmy i bombardowania sprawiły, że wierni szukali bezpiecznych miejsc także podczas modlitwy.
Początek wojny zastał ks. Żelazkę poza Izraelem. Jego powrót do kraju był utrudniony, ponieważ lotnisko w Tel Awiwie zostało zamknięte. Kapłan musiał więc wracać okrężną drogą – przez Niemcy, Turcję i Egipt, a granicę z Izraelem przekroczył lądem w rejonie Taba–Eilat.
Rakieta uderzyła w Beer Szewie
W ostatnich dniach rakieta spadła także na miasto Beer Szewa, uszkadzając wiele mieszkań. Wśród poszkodowanych znalazła się rodzina jednego z parafian. Kapłan odwiedził ich po zdarzeniu i relacjonował, że skutki eksplozji były bardzo poważne.
Skomentuj artykuł