Nowe prawo w Szkocji uderza w środowiska pro-life. Nawet modlitwa może skutkować karą
Katoliccy biskupi w Szkocji alarmują, że obowiązujące tam przepisy o tzw. strefach buforowych wokół placówek aborcyjnych zaczęły być stosowane w sposób, który realnie ogranicza wolność sumienia, słowa i praktyk religijnych. Ich sprzeciw wywołały pierwsze przypadki użycia prawa wobec osób pokojowo manifestujących postawę pro-life.
Pierwsze oskarżenie na podstawie nowej ustawy
Jak relacjonuje brytyjski tygodnik The Tablet, nowe przepisy zostały już zastosowane wobec Rose Docherty – 76-letniej kobiety, która stała się pierwszą osobą formalnie oskarżoną na podstawie ustawy uchwalonej w 2024 roku.
Docherty została zatrzymana w pobliżu Szpitala Uniwersyteckiego Królowej Elżbiety w Glasgow, gdzie trzymała transparent z napisem: "Przymus jest przestępstwem. Jestem tu, by porozmawiać – tylko jeśli chcesz". Zgodnie z nowym prawem, w promieniu do 200 metrów od klinik aborcyjnych zakazane są wszelkie działania, które mogą zostać uznane za "wpływanie" na decyzję o aborcji.
Kobieta po zatrzymaniu podkreślała, że jej obecność miała charakter wyłącznie pokojowy i dobrowolny. – Stałam spokojnie, nikogo nie zaczepiałam. Mój transparent był zaproszeniem do rozmowy, opartym na współczuciu i szacunku – tłumaczyła.
Reakcja biskupów: "prawo eliminuje wybór"
Do sprawy oficjalnie odnieśli się katoliccy biskupi Szkocji. W wydanym oświadczeniu stwierdzili, że ustawa – przedstawiana jako narzędzie ochrony wolnego wyboru – w praktyce może prowadzić do wyeliminowania jednej strony debaty.
Hierarchowie zwracają uwagę, że kobiety znajdujące się w kryzysowej sytuacji mogą zostać pozbawione możliwości spokojnej, dobrowolnej rozmowy z osobami lub organizacjami, które chciałyby udzielić im wsparcia. Jednocześnie podkreślają, że Kościół katolicki nie akceptuje nękania, zastraszania ani agresji wobec kogokolwiek.
Biskupi przypominają także, że w Szkocji już wcześniej istniały przepisy chroniące przed zakłócaniem porządku publicznego, nękaniem czy groźbami, co – ich zdaniem – czyni nowe regulacje nadmiarowymi.
Modlitwa traktowana jak wykroczenie
Szczególne zaniepokojenie budzi fakt, że dokumenty towarzyszące ustawie dopuszczają karanie nie tylko za głośne manifestacje, ale także za modlitwę wypowiadaną na głos, a nawet za ciche czuwanie w strefach buforowych.
– To sytuacja bez precedensu we współczesnej historii Szkocji – oceniają biskupi, wskazując na poważne zagrożenie dla wolności religijnej i swobody wypowiedzi.
Prawo sięga także prywatnych domów
Jeszcze większe kontrowersje wzbudza fakt, że nowe przepisy obejmują również prywatne mieszkania, jeśli znajdują się w granicach stref buforowych. Jak ostrzegają hierarchowie, teoretycznie sankcji mogłyby podlegać:
-
plakat pro-life umieszczony w oknie,
-
rozmowa podsłuchana z ulicy,
-
modlitwa odmówiona przy otwartym oknie.
Biskupi przywołują w tym kontekście wypowiedź jednej z autorek ustawy, Gillian Mackay, która zapytana, czy modlitwa we własnym domu może zostać uznana za naruszenie prawa, odpowiedziała: "To zależy od tego, kto przechodzi obok okna".
Szerszy kontekst: Anglia i Walia
Podobne regulacje obowiązują już w Anglii i Walii, gdzie weszły w życie w październiku 2024 roku. Tam również doszło do pierwszych interwencji wobec osób modlących się w ciszy. Zatrzymana została m.in. katolicka działaczka Isabel Vaughan-Spruce, a zarzuty postawiono także ks. Sean Gough.
Kościół katolicki w Wielkiej Brytanii konsekwentnie podkreśla, że tego typu ustawodawstwo stanowi bezprecedensowe ograniczenie wolności religijnej. Jak mówił bp John Sherrington, wolność religijna obejmuje nie tylko prywatne przekonania, ale także prawo do publicznego świadectwa, modlitwy i działalności charytatywnej – również w przestrzeni publicznej.


Skomentuj artykuł