[PILNE] Papież usunął biskupa ze stanowiska. W tle poważne przestępstwa
Papież Leon XIV podjął decyzję o zdymisjonowaniu biskupa Emanuela Hany Shalety, ordynariusza wspólnoty chaldejskiej w San Diego (USA). Dramatyczne wydarzenia rozegrały się na lotnisku, gdzie hierarcha został zatrzymany przez służby podczas próby opuszczenia Stanów Zjednoczonych. Zarzuty, które ciążą na duchownym, są wstrząsające: od prania brudnych pieniędzy po systematyczne okradanie funduszy charytatywnych własnej diecezji.
Zatrzymanie na lotnisku i dymisja w Watykanie
Informacja o przyjęciu rezygnacji biskupa Shalety przez Stolicę Apostolską nadeszła we wtorek, krótko po tym, jak świat obiegły doniesienia o jego problemach z prawem. Kulminacyjny moment nastąpił 5 marca na lotnisku w San Diego. To tam służby ujęły hierarchę, który – według słów jego adwokata – planował podróż do Niemiec.
Zatrzymanie miało związek z podejrzeniem kradzieży co najmniej 250 tysięcy dolarów z funduszy eparchii. Sytuacja okazała się jednak znacznie bardziej złożona, a papież nie zwlekał z reakcją, usuwając biskupa ze stanowiska w obliczu narastających dowodów na poważne przestępstwa finansowe i obyczajowe.
Milionowy deficyt i fundusze charytatywne
Sprawę nagłośnił katolicki serwis śledczy „The Pillar”, którego ustalenia rysują obraz przemyślanego procederu. Według śledczych, biskup miał przywłaszczać wpływy z wynajmu nieruchomości należących do Kościoła. Co najbardziej poruszające, powstały w ten sposób deficyt miał być systematycznie tuszowany pieniędzmi pochodzącymi z funduszy charytatywnych, przeznaczonych dla najbardziej potrzebujących członków wspólnoty.
Choć postawione zarzuty dotyczą obecnie braku rozliczenia kwoty przekraczającej 427 tysięcy dolarów, śledczy alarmują, że to może być jedynie wierzchołek góry lodowej. Szacuje się, że łączna suma niedoborów w kasie eparchii może sięgać nawet miliona dolarów. Włoska agencja Ansa potwierdziła, że duchownemu postawiono również zarzut prania brudnych pieniędzy.
Mroczny wątek w Meksyku
Obok oskarżeń o naturze finansowej, w sprawie pojawiają się wątki obyczajowe, które kładą się cieniem na posłudze hierarchy. Jak informuje „New York Post”, duchowny miał wielokrotnie odwiedzać dom publiczny w Meksyku. Śledczy zwracają uwagę na szczególnie drastyczny kontekst tego miejsca – znajduje się ono w lokalizacji znanej z działalności związanej z handlem ludźmi.
Te doniesienia budzą szczególny ból, stawiając pod znakiem zapytania moralny autorytet biskupa małej, wschodniej wspólnoty katolickiej. Sam biskup Emanuel Hana Shaleta nie przyznaje się do winy, o czym poinformowały lokalne media w USA.
Głos sumienia i czas odbudowy
Cała sprawa nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie odwaga osoby z wewnątrz. Jak przekazał zastępca prokuratora okręgowego w San Diego, Joel Madero, nieprawidłowości zgłosił pracownik kościoła, który zauważył brakujące środki finansowe. Według prokuratury, do czynów, o które podejrzewany jest biskup, dochodziło w 2024 roku.
Wspólnota chaldejska w San Diego stoi teraz przed trudnym czasem oczyszczenia i odbudowy zaufania. Watykan mianował już administratora apostolskiego eparchii, którym został biskup Saad Hanna Sirop. To on ma przejąć stery w tym kryzysowym momencie i przeprowadzić wiernych przez proces uzdrowienia struktur kościelnych.
Źródło: polsatnews.pl / tk


Skomentuj artykuł