Trzyma nawet 30 psów w kawalerce. „Ważniejsze są moje psy, niż sąsiedzi. Mogą się wyprowadzić”

Pani Katarzyna wyprowadzająca psy na spacer. Fot. Kanał Zero / YouTube
Kanał Zero / red

W mieszkaniu o powierzchni niespełna 40 metrów kwadratowych mieszka – według prezesa spółdzielni mieszkaniowej – od 25 do 30 psów. Ich właścicielka przekonuje, że pomaga w ten sposób zwierzętom. Mieszkańcy bloku skarżą się jednak na hałas, zapach oraz problemy związane z codziennym wyprowadzaniem tak dużej liczby psów. Właścicielka podkreśla, że czworonogi zostaną z nią do śmierci.

Sprawa wywołała konflikt między właścicielką psów a jej sąsiadami. Przedstawiciel spółdzielni mieszkaniowej zwraca uwagę, że wielorodzinny budynek może nie być odpowiednim miejscem do prowadzenia tego rodzaju działalności.

DEON.PL POLECA



„Nie wszyscy lubią zapach psa”

– Nasza sąsiadka bytuje w lokalu, który ma niespełna 40 metrów, wspólnie z 25–30 psami. To jest trudno policzyć – mówi Paweł Sawicki, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Pod Kopcem”

Jak dodaje, jednym z głównych problemów jest hałas. – Wystarczy, że jeden pies szczeknie, cała reszta się dołącza i wszyscy sąsiedzi – z góry, z dołu, z boku – to słyszą – tłumaczy.

Mieszkańcy mają również skarżyć się na zapach. – Nie wszyscy lubią zapach psa – mówi prezes spółdzielni.

Problemem ma być także wyprowadzanie zwierząt. Inni właściciele psów mieszkający w budynku skarżą się, że ich zwierzęta stresują się, kiedy psy należące do pani Katarzyny podbiegają do nich.

– Kiedy te psy przejdą się po trawie, po błocie, to jak przejdzie te 25–30 psów przez klatkę, przez windę, przez korytarz, to zostawiają po sobie ślady. Nie ma opcji, żeby wymyć im wszystkim łapki, brzuszki i tak dalej – mówi Paweł Sawicki.

Sąsiad skarży się na „straszny smród”

Podobnie sytuację opisuje najbliższy sąsiad kobiety. Zapytany, jak żyje się w sąsiedztwie takiej liczby zwierząt, odpowiada krótko:

– Ciężko, proszę pana. Szczególnie w wakacje – mówi i dodaje:

„Jak tylko otworzę okno czy drzwi od mieszkania, jest straszny smród. Cały dzień szczekanie, ujadanie tych psów, co jest bardzo męczące”.

Sąsiad twierdzi również, że właścicielka przyjmuje pod opiekę stare i schorowane zwierzęta, za których utrzymanie płacą ich właściciele.

– Pani Katarzyna zarabia na tym pieniążki. Przyjmuje schorowane, stare psy. Ludzie płacą za ich utrzymanie. I pani Katarzyna musi z nimi wychodzić – mówi.

Właścicielka deklaruje, zwierzęta pozostaną z nią do śmierci

Pani Katarzyna przedstawia jednak zupełnie inną perspektywę. Wyjaśnia, że zdecydowała się opiekować tak dużą liczbą psów ze względu na problem bezdomności zwierząt. Broni też swoich podopiecznych.

Kobieta pytana o to, czy nie należałoby rozwiązać konfliktu z sąsiadami, odpowiada, że zaprosiła ich już – podobnie jak prezesa spółdzielni – do adopcji psów.

Właścicielka zwierząt przekonuje również, że jej mieszkanie było kontrolowane. Jak twierdzi, wszystkie przeprowadzone inspekcje wykazały, że nie ma problemu z zapachem.

Odnosi się także do zarzutów dotyczących hałasu. Podkreśla, że przez 15 lat jej psy nikomu nie przeszkadzały, a problem pojawił się dopiero niedawno.

Kobieta zwraca ponadto uwagę, że – w jej ocenie – nie ma wytycznych, które zabraniałyby prowadzenia w mieszkaniu w bloku takiej formy opieki nad zwierzętami.

Właścicielka nie zamierza rozstawać się ze swoimi psami. Jak deklaruje, zwierzęta pozostaną z nią do śmierci. Pytana na końcu o dobro sąsiadów, odpowiada krótko: „Mogą się wyprowadzić”.

Na zmieszczonym u góry zdjęciu widzimy panią Katarzynę, wyprowadzającą psy na spacer.

Źródło: Kanał Zero / red

DEON.PL POLECA

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Trzyma nawet 30 psów w kawalerce. „Ważniejsze są moje psy, niż sąsiedzi. Mogą się wyprowadzić”
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.