Bezdomność to "samobójstwo na raty". Jak mądrze pomagać ludziom żyjącym na ulicy?

Fot. Dimi Katsavaris / Unsplash
DEON TV / red

W najnowszym odcinku podcastu "Tu się rozmawia!", Piotr Kosiarski gości brata Konrada Barana, kapucyna i dyrektora Dzieła Pomocy św. Ojca Pio. Ta szczera i momentami bolesna rozmowa podejmuje problem bezdomności, który w ujęciu gościa podcastu okazuje się być nie tylko brakiem dachu nad głową, ale przede wszystkim głęboką raną w relacjach międzyludzkich.

DEON.PL POLECA




Według brata Konrada, bezdomność to moment, w którym "system rodzinny nie wytrzymał" i wypuścił człowieka na ulicę. Choć stereotypowo kojarzymy ten kryzys głównie z alkoholem, jest on często jedynie skutkiem lub dodatkowym utrudnieniem, a nie pierwotną przyczyną. Gość podkreśla, że profil osoby bezdomnej w Polsce drastycznie się zmienia - na ulicę trafia coraz więcej młodych ludzi z zaburzeniami osobowości, którzy w starciu z wymagającym światem nie potrafią zbudować trwałych więzi. Jak zauważa kapucyn: "Bezdomność w najgłębszym wymiarze to kryzys więzi". Dla wielu osób życie na marginesie staje się formą "samobójstwa na raty", gdzie brak poczucia sensu odbiera chęć do dbania o podstawowe potrzeby, co prowadzi do drastycznych zaniedbań zdrowotnych.

Wierność do samego grobu

Jednym z najbardziej poruszających wątków rozmowy jest temat samotnego odchodzenia. Osoby bezdomne najbardziej boją się, że ich śmierć przejdzie niezauważona, a ich ciała zostaną pochowane pod tabliczką NN. Brat Konrad opisuje bolesną rzeczywistość pogrzebów, na których często nie ma nikogo poza kapłanem i pracownikami zakładu pogrzebowego. Wspomina sytuację, gdy jako diakon uczestniczył w pogrzebie, na którym nikt się nie zjawił, co stało się dla niego symbolem wierności Kościoła wobec każdego człowieka. "Jakie by twoje życie nie było (...), teraz nie ma znaczenia, bo chowam cię tak samo jak każdego innego z takim samym honorem i godnością" - wspomina brat Konrad. Na grobach tych, o których świat zapomniał, wolontariusze Dzieła Pomocy św. Ojca Pio stawiają tabliczki z biblijnym cytatem: "Poznałem cię po imieniu".

Mieszkanie to dopiero początek

Rozmowa dotyka również nowoczesnych metod pomocy, takich jak innowacyjny program Housing First (Najpierw mieszkanie). W tym modelu własny kąt jest punktem startu, a nie celem, co pozwala na odbudowanie poczucia bezpieczeństwa niezbędnego do dalszej terapii. Brat Konrad apeluje przy tym o mądre pomaganie na co dzień. Zamiast dawania pieniędzy, które mogą zostać przeznaczone na alkohol, zachęca do bezpośredniej rozmowy i poznania imienia spotkanej osoby. Przekonuje, że drobne gesty, jak zapytanie: "Panie Wojtku, wszystko w porządku?", mogą przywrócić osobie wykluczonej podmiotowość i być pierwszym krokiem do wyjścia z kryzysu.

Źródło: DEON TV / red

DEON.PL POLECA


Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Bezdomność to "samobójstwo na raty". Jak mądrze pomagać ludziom żyjącym na ulicy?
Komentarze (7)
ES
~Ewa Słota
21 stycznia 2026, 18:23
" Samotne odchodzenie" jestem bezdomny potrzebuję pomocy, wsparcia - ale... Łazarzu masz Bogacza??? Nie " on" nie zwraca na mnie uwagi, nie interesuję " go". Łazarzu dlaczego nie prosisz o pomoc??? Proszę - tylko nikt mnie nie widzi, bo ...... . Jestem coraz bardziej samotny- aż Sam umieram. O Niebo!!! Łazarzu jesteś w Niebie??? Tak. A Bogacz- gdzie znajdzie się??? ..... Tak wiem z Ewangelii. Proszę nie pozwól INNYM BRACIOM na odchodzenie w Samotności, to bardzo boli. Twój Łazarz Pa odlatuję.
JT
~ja tu jestem gościem
21 stycznia 2026, 14:54
samotna to jest dusza w czyśćcu cierpiąca a tu jesteśmy sami ale nie samotni jak to mówił Jezus w przypowieści o Łazarzu i bogaczu i później w wizjach światłych światych
MS
~Mietek smykała
21 stycznia 2026, 13:56
hallo hello you
AN
Ania Nowak
20 stycznia 2026, 23:41
Proste: nie dostarczać zagrychy. Wszelka pomoc dostępna w instytucjach- prysznic, jedzenie, leczenie. nie chcesz- umieraj na mrozie, pa. pa, jesteś wolnym człowiekiem.
BD
~Bo D
22 stycznia 2026, 17:44
Podziwiam taka, iście katolicka, postawę wobec człowieka w potrzebie!
JG
~Jefte Gileadczyk
26 stycznia 2026, 20:19
Paweł pisał też "kto nie pracuje niech też nie je" (2 Tes 3,10) i zachęcał byśmy "pracowali własnymi rękami" (1 Tes 4,11). Doraźne wspieranie osób bezdomnych przez dawanie pieniędzy czy nawet kupno jedzenia utrwala w nich złe mechanizmy. Wolontariusze i pracownicy socjalni często mają zakaz takiej formy wsparcia. Każdy, kto poświęcał się profesjonalnej pomocy wie jak ludzie bezdomni potrafią manipulować wprowadzając potencjalnych darczyńców w poczucie winy, które zamyka się w ramach "jak nie wesprzesz, to nie postępujesz po katolicku". Bywają osoby bezdomne wyśmiewające kogoś proponującego pracę, bo "więcej wyżebrają przez godzinę", albo jak osoba zbierająca na utrzymanie mieszkania patrzy na kogoś proponującego pomoc w aktywizacji zawodowej jak na zło wcielone. Często dajemy pieniądze, bo to jest cena za spokojne sumienie, ale dużo więcej kosztuje wysiłek, który dąży do mentalnej metamorfozy tych ludzi, "aby pracując ze spokojem, własny chleb jedli" (2 T 3,12)
KK
~Krzysztof Kulak
20 stycznia 2026, 19:52
nie ma w naszym społeczeństwie wg mnie stawianie ponad inne słowa samotność Osoba samotna to taka, która przeżyła bez ludzi pół życia w sensie była bez rozmowy i bytowania a dziś osoba sama zawsze ma dookoła kogoś czy to z rodziny czy to w pracy czy to nawet bezdomni są w grupach zbierając cokolwiek pomyśl, osoba sama swoje dzieciństwo miała choćby z kimś, nawet jakby była osobą w patologicznych alkoholowych czy innych warunkach zawsze jest ktoś kto pokaże gdzie np jest w kolejce kolejka i w sklepie i u lekarza lekarz w też czasem dłużej wysłucha i w pracy można ponarzekać na bycie sam nie jesteś jako osoba bezdomna osobą samotną tylko czasem sam w jednym dniu trafisz w końcu na wzrok kogoś, kto zauważy w tobie Boga jak to mówił ks Tiszner