Jeszcze niedawno był kelnerem. Teraz jest przełożonym opactwa benedyktynów

Jeszcze niedawno był kelnerem. Teraz jest przełożonym opactwa benedyktynów
Fot. Facebook/StiftMelk
katholisch.de/łs

Od kelnera do przełożonego jednego z najważniejszych opactw w Europie. 41-letni Ludwig Wenzl, który jeszcze niedawno podawał dania w restauracji, dziś kieruje wspólnotą benedyktynów w austriackim Melku. Nowy opat w rozmowie z redakcją katholisch.de deklaruje, że nie zamierza być „superbosem”, lecz duszpasterzem stawiającym na dialog i przejrzystość.

Ludwig Wenzl ma 41 lat, co w hierarchii zakonnej czyni go młodym przełożonym. Często bywa brany za nowicjusza, co – jak sam przyznaje – traktuje jako komplement, bo opat powinien być człowiekiem, który nieustannie się uczy. Od jesieni ubiegłego roku stoi na czele wspólnoty liczącej 20 mnichów, z których większość jest od niego znacznie starsza.

Zamiast autorytarnego zarządzania, Wenzl stawia na rozmowę i wzajemny szacunek. – Nie chcę być kimś, kto tylko wydaje polecenia, odsuwa się i pozwala innym pracować. Takim „superbosem” nie chcę być – mówi opat Ludwig Wenzl w wywiadzie dla katholisch.de. Dla przełożonego kluczowe jest bycie dostępnym dla ludzi, którzy odwiedzają opactwo w poszukiwaniu błogosławieństwa czy spowiedzi.

DEON.PL POLECA



Od tacy do opackiego pastorału

Droga Wenzla do klasztoru prowadziła przez szkołę hotelarską i pracę w gastronomii. Zanim wstąpił do zakonu, pracował jako kelner i handlowiec w branży turystycznej, a zarobione pieniądze pozwalały mu na niezależność od rodziców w czasie studiów teologicznych. Do opactwa Melk trafił po raz pierwszy w 2010 roku jako 23-latek i – jak wspomina – od razu poczuł, że jest tam „u siebie”.

Doświadczenie z branży hotelarskiej przydaje mu się w obecnej funkcji, gdyż jako opat odpowiada również za turystykę w opactwie. Nawet sygnał do wspólnych posiłków w klasztorze daje za pomocą dzwonka, który przypomina te używane w hotelowych recepcjach. Wenzl podkreśla, że choć Melk słynie z barokowej architektury i cennej biblioteki, to największym skarbem klasztoru są przybywający do niego ludzie.

Finanse bez nadmiernej skrupulatności i 200 euro kieszonkowego

Życie we wspólnocie benedyktyńskiej wiąże się z konkretnymi zasadami finansowymi. Opat nie zarządza bezpośrednio pieniędzmi – za klasztorną kasę odpowiada celariusz. Każdy z mnichów ma do dyspozycji 200 euro kieszonkowego miesięcznie na własne wydatki, a wszelkie większe potrzeby muszą być konsultowane z celariuszem, który zgodnie z regułą nie powinien być zbyt skrupulatny.

Wenzl przejął insygnia – pierścień, krzyż napierśny i pastorał – po swoich zmarłych poprzednikach. – Kiedy noszę ten pierścień, pamiętam o moim dawnym mistrzu nowicjatu. To dla mnie wyraz wierności zakonowi – tłumaczy benedyktyn. Jako opat pełni funkcję szafarza bierzmowania, co postrzega jako ważną misję towarzyszenia młodym ludziom w wierze.

 Reguła bez kar cielesnych

Codzienność w Melku wyznacza Reguła św. Benedykta, której fragmenty mnisi odczytują trzy razy w roku. Opat Ludwig otwarcie jednak przyznaje, że niektóre zapisy są dziś nieakceptowalne. – W regule jest mowa o karach cielesnych, które opat mógł stosować wobec mnichów. To jest naganne. Nie mogę popierać takiej przemocy – deklaruje Wenzl w rozmowie z katholisch.de.

Przeszłość klasztoru kładzie się cieniem na obecnych działaniach wspólnoty w kontekście ochrony dzieci i młodzieży. Przy opactwie działa gimnazjum, w którym Wenzl sam kiedyś uczył. Zakonnik przyznaje, że w historii Melk doszło do przypadku nadużyć seksualnych ze strony byłego mnicha, co skłoniło wspólnotę do wprowadzenia rygorystycznych systemów prewencji i ochrony.

DEON.PL POLECA

 

 

Nadzieja silniejsza niż kryzys powołań

Choć Europa zmaga się z falą zamknięć klasztorów, opat Melku patrzy w przyszłość z optymizmem. Jego mottem są słowa „Gaudium et Spes”, czyli „Radość i Nadzieja”. Mimo trudnej sytuacji demograficznej w zakonach, Wenzl wierzy, że Bóg znajdzie sposób na kontynuację misji opactwa.

Klasztor Melk, będący częścią dziedzictwa UNESCO, pozostaje żywym centrum duchowym i edukacyjnym Austrii. Dla nowego przełożonego kluczowe jest, aby dom ten tętnił życiem, modlitwą i był miejscem bezpiecznego rozwoju dla młodych ludzi.

Opactwo Melk to arcydzieło architektury 

Opactwo Melk, malowniczo położone nad Dunajem w dolinie Wachau, to jedno z najwspanialszych arcydzieł architektury barokowej w Europie, wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Choć zostało ufundowane już w 1089 roku przez margrabiego Leopolda II, jego obecny, pełen przepychu kształt nadano mu podczas wielkiej przebudowy w latach 1702–1746 według projektu Jakoba Prandtauera. Kompleks ten zachwyca nie tylko swoją skalą – posiada 1365 okien i blisko 500 pokoi – ale przede wszystkim kunsztem wykonania kościoła opackiego, Sali Marmurowej oraz jednej z najcenniejszych bibliotek na świecie, w której przechowywanych jest ponad 100 000 woluminów, w tym bezcenne rękopisy.

Współcześnie opactwo pozostaje tętniącym życiem centrum kultury i duchowości, w którym od niemal tysiąca lat nieprzerwanie żyje wspólnota mnichów benedyktyńskich. Obiekt jest siedzibą jednego z najstarszych gimnazjów w Austrii i każdego roku przyciąga ponad pół milion odwiedzających. Oprócz zwiedzania historycznych wnętrz, goście mogą odpocząć w ogrodach opactwa, gdzie barokowy pawilon ogrodowy oraz nowoczesne instalacje artystyczne tworzą unikalną symbiozę tradycji ze współczesnością. Wizyta w tym "złocistym cudzie architektury" oferuje nie tylko lekcję historii, ale także bogate doświadczenie estetyczne w samym sercu dolnej Austrii.

katholisch.de/łs

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Anselm Grün OSB

Droga do wolności i uzdrowienia

Kiedy stajemy się jednością z sobą samym, z innymi ludźmi i z Bogiem, otwierają się przed nami nowe możliwości zmieniania świata oraz naszego życia. Jak pokazuje ta książka, drogą, która...

Skomentuj artykuł

Jeszcze niedawno był kelnerem. Teraz jest przełożonym opactwa benedyktynów
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.