Bp Ważny: Kościół nie może na lęk przed założeniem rodziny odpowiadać surowym pouczaniem
- Wielu młodych ludzi przeżywa dziś ogromny lęk w ogóle przed przekazaniem życia, przed założeniem rodziny. Kościół nie może na ten lęk odpowiadać surowym pouczaniem! Ma być wspólnotą, która powie: „Nie bójcie się. Nie jesteście sami. Pomożemy wam – materialnie, duchowo, po ludzku poniesiemy to wyzwanie razem z wami" - mówił podczas homilii na Jasnej Górze bp Artur Ważny.
Odprawiając Mszę na Wałach Jasnogórskich, sosnowiecki biskup zadał słuchającym jego homilii wiernym kilka ważnych pytań. Mówił między innymi trosce o innych, a problemach i wielkim lęku, z którym mierzą się młodzi ludzie, i o pustce w życiu, która może w duszy dotknąć każdego. "Może to puste miejsce po dawnej, dziecięcej ufności, po pierwszej miłości do Boga czy człowieka, która po cichu wygasła pod ciężarem zmęczenia, życiowych rozczarowań i codziennej walki o przetrwanie?" - zwracał się do wiernych.
"Maryja nie patrzy z chłodną surowością sędziego"
Podkreślał, że pielgrzymi nie przyszli na Jasną Górę, by "udawać silnych i idealnych", a Maryja, do której szli, nie robi im rachunku sumienia z przeszłości. "Nie patrzy na nas z chłodną surowością sędziego. Maryja patrzy na nasze zakurzone buty, zagląda nam głęboko w oczy i mówi z bezgraniczną czułością: „Jak dobrze, że przyszedłeś. Dobrze, że przyniosłaś do Mnie wszystkie swoje puste krzesła. Usiądź przy Mnie. Odnówmy dzisiaj nasze Przymierze” - podkreślał bp Ważny.
Młodych, którzy boją się mieć dzieci, trzeba wspierać!
Przypominał też, jak ważne jest troszczenie się o siebie nawzajem: począwszy od tego, by nie ferować wyroków i patrzeć na kogoś, z kim się nie zgadzamy, jak na brata, a nie wroga. Zachęcał do zaopiekowania się z czułością młodymi ludźmi, którzy często żyją dziś w lęku, nie wiedząc, czy chcą zakładać rodzinę.
- Wielu młodych ludzi przeżywa dziś ogromny lęk w ogóle przed przekazaniem życia, przed założeniem rodziny. Nie wolno nam ich ranić łatwymi ocenami czy oskarżeniami o egoizm, indywidualizm czy pragnienie kariery. Ta sytuacja jest bardzo złożona. To często bolesna niepewność jutra i samotność młodych. Młodzi ludzie mierzą się z brakiem dachu nad głową, niestabilnością pracy, a przede wszystkim z poczuciem, że zostali sami. Dawniej dziecko wychowywała cała wielopokoleniowa rodzina i sąsiedztwo; dziś młoda mama czy tata często doświadczają paraliżującej izolacji w wielkim mieście, bez realnego zaplecza, bez pomocy, czując, że cały ciężar spoczywa tylko na ich barkach - wyjaśniał biskup. - To także głęboki lęk egzystencjalny i psychiczny. Wielu młodych nosi w sobie nieuleczone rany z własnych domów, lęk przed powtórzeniem błędów rodziców oraz paraliżujący strach przed przyszłością świata nękanego wojnami i niepokojem. Zadają sobie pytanie: „Czy będę dobrym rodzicem? Czy potrafię ochronić moje dziecko?” - dodawał.
Kościół ma nieść wsparcie, a nie surowo pouczać
Jak podkreślał, Kościół nie może na ten lęk odpowiadać "surowym pouczaniem"!
- Kościół ma stać się dla młodych bezpieczną przystanią, domem pomocy, wspólnotą, która powie: „Nie bójcie się. Nie jesteście sami. Pomożemy wam – materialnie, duchowo, po ludzku poniesiemy to wyzwanie razem z wami”.
Wyjaśniał też, jak może wyglądać "kultura czułości i troski o każde życie", gdy zaczniemy o nią dbać w parafiach. Wtedy "lęk ustąpi miejsca zaufaniu, a miłość do życia przeniknie nasze serca" - mówił. Przypominał także, jak ważne jest "pochylenie się nad nastolatkiem, który gubi się w chłodnym labiryncie cyfrowego świata, choruje na depresję, płacze w poduszkę w samotności czterech ścian i po cichu pyta, czy w ogóle warto żyć."
Źródło: diecezja.sosnowiec.pl / mł
Skomentuj artykuł