Bioetyczny labirynt: od kiedy człowiek?

(fot. lunar caustic / wikipedia.pl / CC BY 2.0)
Radio Watykańskie / ks. Piotr Kieniewicz MIC

W jednej z reklam telewizyjnych pojawia się fraza: "Życie zaczyna się z pierwszym oddechem". Swoje lata życia liczymy od narodzin i to narodziny świętujemy. O narodzinach zresztą mówimy, że oto człowiek przyszedł na świat. Zachowujemy się tak, jakby wcześniej nic nie było...

Tymczasem narodziny, jakkolwiek są wydarzeniem bardzo znaczącym w życiu człowieka, nie są wydarzeniem pierwszym. Choć odciskają swoiste piętno na człowieku, zwłaszcza jeśli odbywają się w zgodzie z fizjologią, oznaczają jednak tylko zmianę otoczenia wynikającą z osiągnięcia pierwszego stopnia dojrzałości: zdolności do życia poza organizmem matki. Łożysko i pępowina, do tej pory umożliwiające oddychanie i odżywianie poprzez kontakt z jej ciałem, zostają porzucone i obumierają. Młody człowiek zaczyna oddychać płucami i odżywiać się z wykorzystaniem układu pokarmowego. Kolejne miesiące przyniosą dalsze zmiany - stopniowo zostanie poszerzona dieta, wzrośnie mobilność, zdolność komunikacji...

Początek tych wszystkich procesów miał miejsce, gdy plemnik wniknął do wnętrza komórki jajowej. W ciągu kilku godzin ich kody genetyczne połączą się w jeden zbiór 23 par chromosomów, potem nastąpią pierwsze podziały komórek, prowadząc do swoistej lawiny... Po 5-6 dniach, gdy tych komórek jest około 200, Mały Człowiek z wyglądu przypomina kuleczkę. Zewnętrzna warstwa komórek, zwana trofoblastem, w przyszłości przekształci się w łożysko. Wewnętrzna, nazywana embrioblastem lub węzłem zarodkowym, rozwinie się w ciało dziecka. To bardzo ważny etap, gdyż związany jest z momentem implantacji, czyli wszczepienia się w mocno ukrwioną błonę (endometrium) wyścielająca macicę matki.

Kryteria biologiczne pozwoliły stwierdzić, że jedynym wydarzeniem, które można nazwać początkiem życia nowego człowieka jest zapłodnienie i jakkolwiek jest ono rozłożone w czasie (od wniknięcia plemnika do wnętrza komórki jajowej do zakończenia procesu integracji kodu genetycznego mija kilka godzin) należy je traktować jako całość. Wszystkie następujące później zdarzenia są kolejnymi etapami tego samego procesu, który nazywa się "życie człowieka".

Antropologia chrześcijańska, choć korzysta z danych dostarczanych przez nauki biologiczne, wykracza poza to, co biologia jest w stanie odkryć i zbadać. Odczytując ludzką naturę dostrzega w niej rzeczywistość wymykającą się "szkiełku i oku", którą Pismo święty nazywa "duszą". To właśnie istnienie nieśmiertelnej duszy sprawia, że człowiek jest czymś więcej, jest kimś więcej, niż reszta stworzenia, że jest zdolny do bezinteresownej miłości, i że celem i sensem jego istnienia jest życie wieczne w Bogu. To istnienie duszy czyni z człowieka osobę, kogoś zdolnego do miłości.

Nauki biologiczne istnienia duszy nieśmiertelnej nie są w stanie zweryfikować, dlatego niejeden badacz z uporem twierdzi, że jej nie ma. Faktem jest, że nie mogą dostarczyć żadnych "twardych" dowodów na rzeczywistość nadprzyrodzoną, a raczej nie mogłyby, gdyby nie zmartwychwstanie Chrystusa. To wydarzenie wyłamuje się ze schematu określanego przez materię i czas. To samo wydarzenie każe z powagą podejść do kwestii istnienia duszy nieśmiertelnej.

Rzecz w tym, że nie da się udowodnić jej istnienia, a przynajmniej nie tak, jak chciałaby tego biologia czy medycyna. Nie da się wykazać doświadczalnie, że Bóg udziela jej w którymś konkretnym momencie. Refleksja teologiczna daje jednak solidne podstawy, by stwierdzić, że jedynym momentem udzielenia duszy może być poczęcie. Maryja od poczęcia istniała jako osoba, gdyż tylko osoba może otrzymać od Boga łaskę, a dar Niepokalanego Poczęcia (zachowania od zmazy grzechu pierworodnego) z definicji w tym właśnie momencie został Jej udzielony. Także Jej Syn od momentu dziewiczego poczęcia był w pełni Człowiekiem, co jednoznacznie stwierdzają najwcześniejsze dogmaty wiary chrześcijańskiej. Jeśli Niepokalana Matka i Jej Syn, Bóg Wcielony, nie różnili się w swojej człowieczej naturze od innych ludzi, oznacza to, że jak dusza istniała w Ich ciałach od poczęcia, tak istnieje w każdym z nas.

Refleksja personalistyczna rozpoznaje zatem osobowy charakter człowieka od początku jego istnienia, czyli od poczęcia. Konsekwentnie, domaga się uszanowania godności osobowej każdej istoty ludzkiej, każdego człowieka w równej mierze: począwszy od nienarodzonego dziecka, po umierającego, ciężko chorego starca. O człowieczeństwie bowiem nie mogą stanowić ani wiek, ani umiejętności, ani stan zdrowia, ani miejsce przebywania, ani też rasa czy płeć.

To prawda, że niektórzy filozofowie i teologowie, nawet tak prominentni, jak św. Augustyn z Hippony i św. Tomasz z Akwinu, uważali, że duszę człowiek otrzymuje później. Opierali się w swoich teoriach m.in. na poglądzie Arystotelesa, który twierdził, że płód otrzymuje duszę intelektualną (czyli staje się człowiekiem) w 40 dniu po poczęciu w przypadku płci męskiej, i w 90 dni po poczęciu w przypadku płci żeńskiej. W świetle bieżącej wiedzy o naturze człowieka - tak w zakresie biologii, jak i antropologii - ich podejście nie daje się obronić. Mylili się, co zdarzyć się może każdemu. Co ciekawe, już wczesnochrześcijański myśliciel Tertulian dowodził, że poglądy Arystotelesa - przy całej mądrości ich autora - są niespójne w tym względzie i błędne. "Człowiekiem jest ten, kto ma nim być" pisał Tertulian, zaznaczając, że żaden byt nie zmienia swej tożsamości w czasie swojego istnienia.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Bioetyczny labirynt: od kiedy człowiek?
Komentarze (10)
OG
~Olga Galaxy
9 sierpnia 2021, 01:42
To po co się odzywasz?
MM
Magdalena Maksym
25 października 2020, 09:44
Już sam fakt, że nazywasz siebie Wielkim świadczy o tym, jaki jesteś mizerny. Objaw pychy, a ta, jak wiadomo kroczy przed upadkiem. Żal mi Ciebie. Odbieram Cię jako człowieka konsumpcyjnego, żyjącego dla przyjemności . A to kiedyś się skończy. Może za 20, 30 40 lat , ale się skończy. Opamiętaj się póki jeszcze masz czas...
MM
Magdalena Maksym
25 października 2020, 09:20
Jarosław Wielki spróbuj wypisywać swoje mądrości na temat Allacha. Wtedy uznam że masz jaja
JW
~Jarosław Wielki
23 października 2020, 15:13
le sz " ponieważ ma nieśmiertelną duszę " /czlowiek/ Popełniasz typową dla was manipulację. Nie "ma" tylko pewna sekta opierająca się na mitologii żydowskich niewolników w to wierzy. BEZ ŻADNYCH DOWODÓW. Tak jak wierzy w to, że nietoperz jest ptakiem a "bóg" stworzył nad Ziemią sklepienie oddzielające wody poniżej od wód poniżej i nazwał je /TO SKLEPIENIE/ niebem. Do tegoż sklepienia pomaszerują szeregiem te wasze "dusze" a żydówka Marysia została tam zabrana żywcem
JW
~Jarosław Wielki
23 października 2020, 15:06
200 komórek to już "Mały Człowiek". Zabawne! A 123? ILEŻ JEST PRAWDY W STWIERDZENIU, ŻE WIARA CZYNI CZUBA!
JD
~Jerzy Dobielski
21 listopada 2019, 21:25
Co za bzdurny artykuł, zwłaszcza ten fragment: " W świetle bieżącej wiedzy o naturze człowieka - tak w zakresie biologii, jak i antropologii - ich podejście nie daje się obronić". Mowa tu o słowach św. Augustyna i św. Tomasza z Akwinu, którzy twierdzili, że dusza wstępuje w człowieka później. Otóż śpieszę wyjaśnić, że zarówno biologia, jak i antropologia nie są naukami metafizycznymi. Biologia nigdy nie zdefiniowała zjawiska jakim jest dusza, bo zajmuje się, uwaga, ciałem, a nie metafizyką. Dusza nie jest bytem fizycznym! Antropologia oczywiście próbuje definiować duszę, ale tylko przez pryzmat filozoficzno-religijny, a wcale nie determinuje, czy dusza w ogóle istnieje, bo przecież jest niematerialna. Totalna plama! Zatem bardzo mi przykro, ale "dzisiejsza" biologia czy "antropologia" wcale a wcale nie obaliła twierdzenia św. Tomasza z Akwinu czy św. Augustyna z Hippony, co najwyżej myśliciele mogą z nią polemizować.
LS
le sz
28 kwietnia 2012, 07:38
Jezeli uwazamy, ze koniec człowieka jest ze smiercią pnia mózgu i wtedy mozna pobierac organy - to poczatek winien być wtedy kiedy pień mózgu sie tworzy i zaczyna funkcjonowac. Gdy zaś stwierdzamy, ze człowiek jest od pierwszej komórki od poczęcia- to musimy przyjać ze istnieje do konca zycia ostatniej jego komórki. I nie pobieramy organów. ~Ewa, nie mieszaj pojęć. Człowiek zaczyna istnieć od momentu samego poczęcia, a ponieważ ma nieśmiertelną duszę to już nie przestaje istnieć nawet po końcu życia ostatniej komórki swojego ciała! To ciało ludzkie umiera i rozpada się w proch przestając istnieć! Człowiek istnieje/żyje cały czas, na wieczność, tyle że do momentu zmartwychwstania ciał żyje bez fizycznego ciała, tylko jako bezcielesna dusza ludzka. Nieprawdą jest więc to co insynuujesz, iż uważamy, że koniec człowieka jest ze śmiercią pnia mózgu. Gdzie żeś Ty coś takiego wyczytała? Bo napewno nie Nauczaniu Kościoła! Wraz ze śmiercią pnia mózgu mówimy o śmierci ciała człowieka, a nie o żadnym końcu człowieka. Nie następuje żaden koniec człowieka, a jedynie ciało żywego człowieka przestaje być żywym ciałem ludzkim. Twój pogląd iż: Jezeli uwazamy, ze koniec człowieka jest ze smiercią pnia mózgu i wtedy mozna pobierac organy - to poczatek winien być wtedy kiedy pień mózgu sie tworzy i zaczyna funkcjonowac. nie tylko zawiera insynuacje niezgodne z Nauką Kościoła ale jest w dodatku niejasny i sam w sobie sprzeczny. Bo jeżeli uznać tak jak chcesz, że początek człowieka następuje wtedy kiedy pień mózgu się tworzy i zaczyna funkcjonować, to za koniec człowieka należałoby uznać moment gdy pień mózgu zaczyna przestawać funkcjonować. I skutek zastosowania tego Twojego rozumowania byłby taki, że po pierwsze, mamy dylemat, bo nie wiadomo co uznać za początek tworzenia się pnia mózgu i zaczęcie jego funkcjonowania. Jakiż moment mogłabyś wskazać w którym nie ma jeszcze pnia mózgu lub jest ale nie zaczął jeszcze funkcjonować? I jakiż to moment mogłabyś wskazać w ułamek sekundy później twierdząc, że właśnie w tym momencie pień mózgu zaczyna funkcjonować? A po drugie, okazałoby się, że zamiast pobierać organy od człowieka dopiero po jego śmierci zdiagnozowanej śmiercią pnia mózgu, to organy pobierałoby się od człowieka, którego pień mózgu dopiero zaczął obumierać, więc dopiero zaczął umierać, czyli że organy pobierane byłyby z jeszcze żywego człowieka!
E
Ewa
28 kwietnia 2012, 06:57
 Jezeli uwazamy, ze koniec człowieka jest ze smiercią pnia mózgu i wtedy mozna pobierac organy - to poczatek winien być wtedy kiedy pień mózgu sie tworzy i zaczyna funkcjonowac. Gdy zaś stwierdzamy, ze człowiek jest od pierwszej komórki od poczęcia- to musimy przyjać ze istnieje do konca zycia ostatniej jego komórki. I nie pobieramy organów.
LS
le sz
27 kwietnia 2012, 23:28
Ten temat już jest nudny. Wazniejszy jest problem emerytur i z czego żyć? Tym się nikt nie martwi, a to dotyczy wszystkich pracujących .Przynajmniej tych, ktorzy sami muszą sobie na te marne emerytury zapracować i odkładać skladki. Bardzo dobry, merytoryczny artykuł. Jak Ciebie nudzi to nie czytaj. A temat wcale nie jest nudny, przynajmniej dla tych których chce się swobodnie mordować jako nie-ludzi.
PP
prawdziwy problem
27 kwietnia 2012, 23:03
 Ten temat już jest nudny. Wazniejszy jest problem emerytur i z czego żyć? Tym się nikt nie martwi, a to dotyczy wszystkich pracujących .Przynajmniej tych, ktorzy sami muszą sobie na te marne emerytury zapracować i odkładać skladki.