Czego boi się diabeł

(fot. andriux-uk events / flickr.com)
ks. Radosław Rafał MSF

Stając na pierwszej linii frontu - np. posługując modlitwą uwolnienia i uzdrowienia -narażasz się na strzały wroga. Ale jeśli skupisz się tylko na nich, utkniesz w okopach w obawie przed atakiem. Jak więc prowadzić walkę duchową tak, żeby to diabeł się bał, a nie my?

Niektórzy ludzie więcej czasu poświęcają na modlitwę o ochronę przed złem niż na przyzywanie Ducha Świętego. To taki ukłon w kierunku modlitwy pogańskiej, gdzie penitent "wymusza" coś na bóstwie, tak jak my chcemy wymusić ochronę na Panu Bogu. Natomiast modlitwa chrześcijańska jest - według św. Ignacego Loyoli - rozważaniem misterium Christi, czyli tajemnic życia Chrystusa. Taka modlitwa jest rozmową i relacją. W niej doświadczam tego, że Bóg mnie kocha, i codziennie odnajduję przejawy Jego miłości w wydarzeniach mojego życia. A wtedy mam w sercu pewność: "Tata mnie kocha i nie pozwoli mnie skrzywdzić".

W PRAWDZIWEJ MIŁOŚCI NIE MA LĘKU

Głównym celem diabła jest to, by nas zniechęcić, wystraszyć i zmęczyć - abyśmy się odwrócili od Jezusa i nie przyjęli od Niego daru zbawienia. Gdy zaczynamy wchodzić w żywą relację z Jezusem, w relację miłości - uczymy się patrzeć na różne sytuacje naszego życia przez pryzmat tej miłości. To wytrąca szatanowi wszelkie argumenty z rąk, ponieważ w miłości nie ma miejsca dla lęku, który jest okazją dla złego, by nas "skubać". Dlatego wielką mądrość powiedział św. Jan - "W prawdziwej miłości nie ma lęku" (por. 1 J 4, 18). A jak chronił się Jezus podczas swojej posługi uwalniania i uzdrawiania? Rozmawiał z Ojcem, cały czas trwał w jedności z Nim przez Ducha Świętego. W tym też mamy Go naśladować. Jeśli chodzimy w jedności z Bogiem, w mocy Ducha Świętego - Boża ochrona jest nad nami nieustannie, aczkolwiek szczególne przygotowanie się do posługi też jest potrzebne.

DEON.PL POLECA

>> Kontrowersyjny materiał: "Prawda o zaśnięciach w Duchu Świętym"

>> Prawda o zaśnięciach w Duchu Świętym - odpowiedź

Troska o ochronę wyraża się wtedy w naszym życiu np. poprzez dbałość o trwanie w łasce uświęcającej, zapewnienie sobie "zaplecza modlitewnego". Ale osobiście bardziej formowałbym swoich wstawienników do upraszania zstępowania chwały Bożej niż do modlitwy o moją ochronę. Gdzie jest Boża obecność - tam nie ma miejsca na cokolwiek innego. Choć warto pamiętać, że w historii Izraela był taki czas, gdy Arka Przymierza stała razem z Ohydą - i Bóg to dopuszczał, bo kochał swój lud, natomiast przez proroków budził jego świadomość. Ten obraz to sygnał dla nas, byśmy zaczęli oczyszczać naszą wewnętrzną świątynię...

SŁOWO BOŻE

To jeden z elementów uobecniania się w nas mocy Bożej. Dlatego powinniśmy proklamować tylko dobre rzeczy i walczyć Słowem Bożym tak, jak robił to Jezus. Szkoda, że na co dzień - zamiast powoływać się na Boże obietnice - ogłaszamy wciąż własne obawy, sami się w ten sposób osłabiając. Kiedy człowiek zaczyna ogłaszać Słowo Boże, cytować jego fragmenty w odniesieniu do siebie - ogłasza tym samym wolę Bożą wobec swojego życia. W Piśmie świętym możemy znaleźć antidotum na każdy nasz lęk, ponieważ gdy wyznajemy Boże obietnice wobec nas - on musi ustąpić. A przecież to właśnie lęk jest jednym ze sposobów "otwarcia drzwi" dla zła.

Zło nas straszy, wywołując w nas taką reakcję, która da mu prawo do tego, by nas nękać. Jeśli podczas posługi boimy się, że szatan z zemsty uderzy w nasze dzieci, męża/żonę, majątek - to proklamujemy zło i dajemy mu dostęp do tych osób. A gdy zaczynamy proklamować moc złego w swoim życiu, dajemy mu tym samym prawo do działania. Jak to zmienić? Ogłaszajmy Boże obietnice. Wyznawajmy słowami Psalmu 127: "Pan mnie uchroni od zła wszelkiego, Pan będzie strzegł mego wyjścia i przyjścia" (por. Ps 127, 7-8). Gdy to codziennie proklamujemy, zmienia się nasza postawa. Wierzymy, że Pan będzie nas chronił i właśnie z tym słowem wychodzimy na posługę. Wierzymy mocno: "Zło nic mi nie zrobi, bo Pan strzeże mojego wyjścia i przyjścia" oraz "Jeśli Pan moją światłością, to kogóż miałbym się lękać?" (por. Ps 27, 1). Zastępujemy tymi Bożymi obietnicami swoje ludzkie obawy: "Bądź ostrożny, bo zło może ci zrobić krzywdę". Gdybyśmy się bali, że diabeł jest potężny - lepiej nie bierzmy się za posługę uwolnienia.

PASJONACI JEZUSA CHRYSTUSA

W naszym Kościele brakuje pasjonatów Jezusa Chrystusa i to my mamy się nimi stać! A do tego potrzebujemy bliskiej relacji z Nim. Warto więc formować ludzi do zażyłości z Jezusem - miłość jest jedyną rzeczą, która nie pozwoli im odłączyć się od Niego. W Kościele uobecniają się słowa: "Duch i Oblubienica mówią: «Przyjdź!»" (por. Ap 22, 17). A co robi Duch Święty, gdy przychodzi? Pozwala mi mówić do Boga: "Abba, Tatusiu!" - tak czule, ponieważ Bóg do mnie mówi czule. W takiej relacji mogę sobie pozwolić nawet na błąd, bo wiem, że jest Ktoś, kto mnie kocha. Dlatego osoby posługujące uwolnieniem nie muszą klękać przed Jezusem Eucharystycznym, błagając: "Panie, ochroń mnie, ochroń mnie!". One mogą wołać: "Jezu, kocham Cię. Objaw swoją potęgę i moc!". Nie idziemy przecież na Eucharystię tylko po to, żeby Pan Bóg dał nam zbroję - idziemy po to, by dał nam siebie!

NAJKRÓTSZY EGZORCYZM

To ciekawe, że w Kościele częściej używamy wody święconej, czy soli egzorcyzmowanej, niż potężnego imienia Jezus. Zabezpieczamy się, skupiamy na działaniu ducha złego… dając mu tym samym więcej okazji do działania. Bo diabeł sam z siebie nie ma mocy - Jezus już go rozbroił. Potęga diabła to tylko szatańska "ściema", a my czasem dajemy się na nią nabrać. Zapominamy, że to my dysponujemy potężną bronią - Krwią Jezusa. By dobrze zrozumieć jej znaczenie, warto sięgnąć do Starego Testamentu.

W Starym Testamencie krew oznaczała przymierze Boga z Jego ludem (por. Wj 24, 3-8; Hbr 9, 16-22) - połowę krwi składanej ofiary wylewano na ołtarz, a drugą połową skrapiano lud. To wylewanie krwi na ołtarz jest też nawiązaniem do Paschy - czyli chronienia drzwi domów Izraelitów przed dziesiątą plagą, gdy anioł-niszczyciel zabijał nocą wszystkich pierworodnych w Egipcie. W liturgii ekspiacyjnej kapłan składał ofiarę za własne grzechy i za grzechy ludu. Krew tych ofiar była wylewana na przebłagalnię - na płytę przykrywającą Arkę Przymierza. W ten sposób "przykrywała" grzechy ludu i była przebłaganiem za nie. Była ona również zapowiedzią doskonałej ofiary i Krwi Baranka w Nowym Testamencie. Krew Chrystusa oczyszcza nas od wszelkiego grzechu (por. 1 J 1, 7) - i czyni nas królewskimi kapłanami. Kapłani Starego Testamentu musieli swoją ofiarę nieustannie ponawiać, natomiast Jezus - ponieważ jest Bogiem - złożył tę ofiarę tylko raz. Jego śmierć na krzyżu stała się Nowym Przymierzem w miejsce Przymierza Synajskiego. Jego Krew ustanowiła nowe i wieczne przymierze - to właśnie przez nią zostaliśmy usprawiedliwieni i odkupieni, nabyci na własność dla Boga (por. Rz 5, 9; Dz 20, 28).

Krew Jezusa jest miejscem obecności Bożej. Kiedy modlę się: "Krew Jezusa na mnie i na mojej rodzinie" - to wyznaję Boże zapewnienie, że nasze grzechy zostały nam darowane. Ile razy przyjmuję Jezusa Eucharystycznego, On obmywa mnie swoją Krwią i daje mi dostęp do nieba. Jego Krew została przelana na odpuszczenie grzechów ludzkich - dlatego diabeł jej się boi. Gdy powołujemy się na Krew Jezusa, mówimy diabłu: "Nie masz do mnie prawa". Ona jest mocą mojego pojednania z Bogiem, dlatego modlitwa "Krew Jezusa" to najkrótszy egzorcyzm! Warto pamiętać, że nasze uzdrowienie i uwolnienie nie jest zależne od naszego dobrego sprawowania - ale od tego, czy wierzymy w Jezusa i moc Jego Krwi. Bóg dał nam wszelkie dary nieba tylko dzięki ofierze Jezusa Chrystusa, a nie dzięki naszym dobrym uczynkom. Gdy więc podchodzę do tronu Bożego i mówię: "Krew Jezusa" - rodzi to we mnie odwagę, bo okrywam się Jego sprawiedliwością… a wtedy diabeł mnie nie widzi.

DO KOGO NALEŻY MOC?

Jest jeszcze inny ważny aspekt naszego zaangażowania w Kościele. Jeśli skupię się na tym, że jestem kimś wyjątkowym, bo podejmuję jakąś szczególną posługę i muszę się chronić - cała moja biblioteczka będzie dotyczyła egzorcyzmów i modlitwy uwolnienia. Natomiast jeśli wierzę, że chwała Boża zwycięża wszystko i to mocą Chrystusa podejmuję swoją służbę - moja biblioteczka będzie dotyczyła głównie tego, jak urzeczywistniać królestwo Boże na ziemi. Przy okazji, warto pamiętać: czym się karmimy - tym nam się potem w życiu odbija. A na zakończenie ważna tajemnica życia duchowego: czego się boisz - temu dajesz moc. Dlatego bojaźń Boża jest początkiem mądrości, a nie lęk przed szatanem. Kiedy masz w sobie bojaźń Bożą, to Bogu dajesz moc działania w twoim życiu.

Więcej artykułów na ten temat znajdziesz w dwumiesięczniku Szum z Nieba.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Czego boi się diabeł
Komentarze (9)
J
ja
2 marca 2014, 05:00
Wielkie Bóg zapłać za ten artykuł!!!
S
silence
1 marca 2014, 08:40
Bóg to prawda nie mit i Bibila to fakty nie wyssane z palca bajki. Tylko że Bóg zakrywa tajemnice przed mądrymi tego świata a często pokazuje własnie tym "ciemnym" prostaczkom. Dlatego trzeba zaufac uwierzyc nie dociekac stac sie jak dziecko. :)  Bóg chce byc obecny nie tylko w sferze prywatnej wierzącego człowieka, ale w całym jego życiu w publicznej też. Bo religia to samo życie. :) A wiary chrześcijan nie podkopią negatywne komentarze, bo " któz nas może odłaczyc od miłości Chrystusowej? Utapienie uścisk prześladowanie, głod nagośc, niebezpieczenstwo czy miecz? Jak to jest napisane z powodu Ciebie zabiają nas przez cały dzień. Uważają nas za owce prowadzone na rzeź. Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. " :) 
S
silence
28 lutego 2014, 21:01
Jasne, nie jest wyimagiowany. To pokaż dowody! Na realność wyimaginowanego przyjaciela i wyimaginowanego wroga. Wiara nie jest dowodem. Wewnętrzne przekonanie o czymś też nie jest dowodem. Zbiory religijnych mitów też nie są dowodami. Modlitwy, które przynoszą oczekiwane skutkiz częstotliwością taką jak rozkład losowy, lub mniejszą - też nie są dowodem. Wypadki i inne przykre, czy traumatyczne zdarzenia, które zdarzają się z częstotliwością losową - też nie są dowodami. Człowiek nie ma prawa rządac dowodu od Boga na istnienie. Był wystarczający dowód życie, śmierc i zmartwychwstanie naszego Jedynego Pana Jezusa Chrystusa. Jeśli ktoś zaufa Bogu i otworzy oczy dostrzeże w swoim życiu Jego działanie, tylko że trzeba spojrzec na świat z trochę innej perspektywy.  Swoja drogą zastanawia mnie co robią osoby niewierzące na katolickim portalu? :) ...
S
silence
28 lutego 2014, 18:47
Co jest głupsze od posiadania wyimaginowanego przyjaciela? Posiadanie wyimaginowanego wroga.  tylko że On nie jest wyimaginowany! i pytanie kto tu jest naprawdę głupi? :)  ...
A
asia
27 lutego 2014, 20:38
Najważniejsze to uświadomic sobie, że diabeł naprawdę jest i kusi człowieka do złego, że całe zło to własnie przez niego! To zmienia perspektywę patrzenia na życie.
M
Magdalena
27 lutego 2014, 15:33
…z Listu św. Pawła do Efezjan: „Zachęta do walki duchowej. W końcu bądźcie mocni w Panu - siłą Jego potęgi. Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. Stańcie więc [do walki] przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz,…”
M
Marcin
27 lutego 2014, 14:52
do ~jazg,  I dobrze, że ci różni specjaliści od modlitwy są, bo czytając twój wpis, jak również wyrywkowe czytanie pisma św. co niektórzy mogli by dosłownie wziąć sobie do serca, że poprzez namolene prośby otrzymają wszystko o co proszą. Może to i prawda, ale niesprecyzowałeś postawy jaką powinna się cechować taka modląca osoba. Bo chyba nie sądzisz, że Bóg spełni każde zachcianki człowieka? Widzisz takie uproszczenia prowadzą wyłącznie do nieporozumień. Na koniec chciałbym dodać, że ty również sam dałeś dowód tego, że ty również potrzebujesz takich specjalistów... po prostu czytając ten artykuł :)
27 lutego 2014, 13:23
Taki długi tekst, a wystarczy poczytać, co Jezus mówi o tym, jak mamy się modlić. Mamy powiedzieć Ojcu, czego od Niego chcemy i odmówić Ojcze Nasz. Powinniśmy być namolni w naszych prośbach. To wszystko, reszta to już wymysły różnych specjalistów od modlitwy.
P
Pawel
27 lutego 2014, 10:37
Przepraszam ale do artykułu wkradł się chyba jakiś chochlik - cytat "Pan mnie uchroni od zła wszelkiego, Pan będzie strzegł mego wyjścia i przyjścia" pochodzi chyba z Psalmu 121 a nie 127.