Demoniczny obraz Boga, który może Cię niszczyć

(fot. Pro_Foto / shutterstock)
Karl Frielingsdorf SJ / pch

W mojej praktyce spotykam ludzi, którzy w okresie dzieciństwa wyobrazili sobie i zaakceptowali "dobrego Pana Boga" jako istotę dręczącą i gnębiącą człowieka, jako małostkowego księgowego, samowolnego tyrana lub bezlitosnego sędziego. Ze strachu przed karą nie mieli odwagi, by doprowadzić do konfrontacji z tym niebezpiecznym "Stwórcą".

Takie jego negatywne wyobrażenia były najczęściej wypierane. W następstwie tego procesu także wielu księży, duchownych i świeckich chwali Boga jako Dobrego Pasterza i miłującego Ojca, a równocześnie dręczy ich wewnętrzny strach, fałszywe poczucie winy oraz przymus "oczyszczania się". Inni znów, powodowani strachem, czepiają się "dobrego Boga" z dzieciństwa, który pomógł im znieść straszliwe doświadczenia domu rodzicielskiego. Kurczowo trzymają się wyobrażenia tzw. "Boga figuranta", bo nie mają dość siły, by się od niego uwolnić, ufając, iż "Bóg prawdziwy pomoże im i ich nie opuści".

Sprzeczność wyobrażeń Boga u różnych ludzi wynika przede wszystkim z faktu, iż nie jesteśmy w stanie pojąć i wyrazić istoty Jego istnienia. Jeżeli podejmiemy próbę opisania Go, okaże się, iż jest On równocześnie istotą nam najbliższą, a równocześnie najbardziej odległą. Bardzo często trudno nam połączyć te sprzeczności i dlatego skłonni jesteśmy dostrzegać tylko jedną stronę Boga, przedstawiać ją jako ]ego całościowy wizerunek, a tym samym tworzyć Jego jednostronne wyobrażenie.

Częstym powodem powstawania kolejnej sprzeczności jest przeciwstawność naszych świadomych i nieświadomych wyobrażeń Boga, z których zazwyczaj nie zdajemy sobie sprawy. Przeciwstawność ta uwidoczniła się u prawie wszystkich uczestników zrobionych przeze mnie badań. I tak na przykład pewien ksiądz głosił w swych kazaniach i w rozmowach z wiernymi istnienie Boga dobrotliwego i miłosiernego, który jest naszym Dobrym Pasterzem i kocha ludzi. A jednak w sposób nieświa domy wykluczył siebie z boskiej miłości i dobroci. Niestety głęboko w swym wnętrzu wierzył jednak w te słowa: "To wszystko dotyczy innych ludzi, ale nie mnie". ]ego obawy i koszmary nocne ukazywały inne, negatywne wyobrażenie Boga, który jawił mu sie jako panujący nad nim i dręczący go buchalter.
Dopiero poprzez uświadomienie sobie tego typu przeciwstawnych faktów, będziemy w stanie skonfrontować się z takim Bogiem, oraz zdemaskować Jego fałszywe i demoniczne wyobrażenia.
Następna sprzeczność objawia się w niezgodności pomiędzy przekazywanym nam i osobiście doświadczanym wyobrażeniem Boga. Teoretyczne lekcje religii, katecheza, czy też wychowanie religijne rodziców przekazują pozytywny wizerunek Boga, który jednak mimo wszystko nie zostaje przyjęty przez duszę i nie zakorzenia się w niej. Bo w duszy nadal panuje "magiczne, pogańskie wyobrażenie", co objawia się między innymi tym, iż tacy "wierni" noszą wprawdzie chrześcijańskie krzyżyki, które jednak w środku wypełnione są magicznymi symbolami - jeżeli krzyżyk nie pomoże nam pora dzić sobie z życiem, pomocną okaże się może "inna siła".
Przyczynę kolejnej sprzeczności omawia Josef Rudin: "Bardzo często dzieci zamiast przekazywanego im świadomie wizerunku Boga, odbierają istniejące w rodzicach czy w wychowawcach Jego nieświadome, «wypierane» wyobrażenia. Wynikający z tego faktu strach czy poczucie winy współtworzą u nich negatywne wyobrażenie Boga, które W sposób niekontrolowany określa ich uczuciowy stosunek do Niego. Łatwo więc zrozumieć dlaczego tak często zdarza się, że dzieci boją się Boga, a młodzież odwraca się od religii, mimo, a może właśnie dlatego, że ich rodzice rozwinęli bardzo silną aktywność religijną. Zdarza się także i na odwrót, że drogi do Boga szuka ta młodzież, której rodzice wypędzili ze swego prywatnego i rodzinnego życia wszystko to, co ma jakiś związek z religią".
Dzieci doświadczają również wtedy sprzeczności Boga, gdy rodzice powołują się w ich wychowaniu na Jego autorytet, a równocześnie w swym własnym życiu nie przestrzegają Jego przykazań. Podobne sprzeczności powstają też wówczas, gdy matka i ojciec przekazują dziecku swoke skrajniee odmienne nastawienie do Boga.
Uważa się, iż w tworzeniu wizerunków Boga największe znaczenie ma wpływ rodziców. Związek rodzice-dziecko zostaje praktycznie przeniesiony na związek dziecka z Bogiem. Do tego dochodzi rdzenne znaczenie poczucia własnej wartości, które w istotny sposób oddziaływuje na nasz stosunek do Boga. Obok wpływu rodziców, wielką rolę odgrywają tu także kontakty z innymi bliskimi osobami (dziadkowie, wychowawcy, nauczyciele religii) oraz grupami. Powstawanie wyobrażeń Boga uwarunkowane jest również wzmiankami o Nim w bliższymi dalszym otoczeniu, na przykład w trakcie nauki religii oraz poprzez doświadczenia praktyk religijnych (osobista modlitwa, Msza święta, katecheza, rozmowy na tematy religijne itd.). W późniejszych latach mogą nastąpić korekty pierwotnego wyobrażenia Boga poprzez nowe doświadczenia religijne, które dopełniają wpływy Jego łaski.
W poznawaniu Boga trzeba być jak najmocniej otwartym na Jego miłość. Na tą, której być może nie rozumiem, ale którą chcę odnaleźć.
Łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna.

DEON.PL POLECA

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Demoniczny obraz Boga, który może Cię niszczyć
Komentarze (7)
JN
Jan Naj
20 lipca 2018, 11:29
Psalm 137.8-9 "Córo Babilonu, niszczycielko, szczęśliwy, kto ci odpłaci za zło, jakie nam wyrządziłaś! Szczęśliwy, kto schwyci i rozbije o skałę twoje dzieci." Jahwe sprawi, że przylgnie do ciebie zaraza, aż cię zniszczy na tej ziemi, do której zdążasz, aby ją posiąść. Jahwe dotknie cię suchotami, febrą, zapaleniem, palącą gorączką, pragnieniem ostrym, suszą, rdzą zbożową i śniecią, które będą cię ścigać aż do zguby. Jahwe dotknie cię egipskimi krostami, świerzbem, wysypkami, których nie można wyleczyć. Jahwe rzuci na ciebie klątwę, popłoch oraz zarazę, na każdą sprawę twoich rąk, którą się zajmiesz, dopóki nie będziesz wytępiony i póki nagle nie zginiesz za niegodziwość twych postępków. Jahwe dotknie cię szałem, ślepotą i pomieszaniem zmysłów. Jahwe przemieni deszcz twojej ziemi w proch i pył; będzie padał na ciebie z nieba, aż ulegniesz zniszczeniu. Jahwe cię zarazi trądem złośliwym na kolanach i na ramionach i nie będziesz mógł się z niego wyleczyć, i rozciągnie się od stóp nóg aż do głowy. Jahwe dotknie ciebie i twe potomstwo tymi zdumiewającymi plagami, plagami wielkimi i uporczywymi, chorobami zgubnymi i długimi. Jahwe sprawi, że przylgną do ciebie wszystkie zarazy Egiptu: drżałeś przed nimi, a one spadną na ciebie. Także wszystkie choroby i plagi, niezapisane w księdze tego Prawa, ześle Jahwe na ciebie, aż cię wytępi. Jahwe uczyni twe serce drżące, oczy przygasłe, a oddech ściszony. Życie twoje będzie udręką dla ciebie, będziesz się lękał nocy i dni i nie będziesz nigdy miał pewności o twe życie.
MP
Marek Pawłowski
20 lipca 2018, 21:09
Nie darmo mówią, że przy czytaniu Pisma, trzeba rozwagi.
JB
Janek Brudnik
22 lipca 2018, 00:53
Co tu dużo gadać, ten Jahwe to kawał ostatniego skurwysyna. Człowiek aby zachować zdrowie psychiczne powinien tzymać się z daleka od wszelkich religii.
JB
Janek Brudnik
22 lipca 2018, 00:56
Widzę że mi robot-moderator wygwiazdkował słowo, tylko za dużo gwiazdek wstawił, tak dla zmyły chyba, aby nieobeznani w wulgaryzmach  katolicy nie domyślili się o jakie słowo chodzi  :-))))
20 lipca 2018, 11:28
„każdy człowiek posiada światło potrzebne do poznania Prawdy, jeśli chce, to jest, jeśli nie chce zgasić światła rozumu przez nieuporządkowaną miłość własną. Taka jest prawda.” („Dialog o Bożej Opatrzności”) Nie chodzi o to by mieć pozytywne wyobrażenie Boga (bo może się okazać, że stworzę sobie boga na swój obraz i podobieństwo), chodzi o to, żeby dojść do Prawdy. Po to dane nam jest życie i wszystko to co ze sobą niesie, żeby dojść do Prawdy, tej, która jest a nie tej którą sobie stworzę, żeby było mi łatwiej i przyjemniej wykorzystać życie. „Stwarzając duszę na obraz i podobieństwo moje, podnosząc ją do tak wysokiej godności, ozdabiając ją tak wielką pięknością, stowarzyszyłem ja jednocześnie z rzeczą najpodlejszą, jaka być może, nadają jej to przewrotne prawo, związując ja z ciałem utworzonym z błota ziemi, aby widząc piękność swoją, nie podnosiła pysznie głowy przeciwko Mnie. W Tm, który posiada światło, ułomność ciała upokarza duszę: nie ma ona powodu do pychy, raczej do prawdziwej i doskonałej pokory. Jakoż prawo to, mimo całej swej buntowniczości, nie może zmusić do żadnego grzechu, lecz jest wam środkiem do poznania siebie i niestałości świata.” („Dialog o Bożej Opatrzności”) Czy doktor Kościoła święta Katarzyna ze Sieny miała demoniczny obraz Boga?
20 lipca 2018, 11:27
Myślę, że na demoniczny obraz Boga ma wpływ przede wszystkim nasze ludzkie pojmowanie cierpienia. Jeżeli Bóg chce lub dopuszcza kary i cierpienie to jest zły, a jak spełnia moje marzenia to jest dobry.  A może odwrócić myślenie i zapytać: czy jeżeli Bóg jest wszechmogący i dobry, a więc chce mojego dobra czyli zbawienia, to jeżeli dopuszcza cierpienie i trudne sytuacje w moim życiu, to może jest ono mi potrzebne i jest dla mnie dobre. Bóg jest od nas  mądrzejszy, może warto mu zaufać. „Moc moja jest niepojęta, i mocą mą i potęgą rządzę całym wszechświatem, nic nie dzieje się i nie jest rządzone beze Mnie.” („Dialog o Bożej Opatrzności”) Kiedyś słuchałam rekolekcji pewnego jezuity i porównywał on cierpienie w życiu człowieka do perły rodzącej się w wyniku dostania się do małży ziarnka piasku. Piasek uwiera i drażni małże i tak powstaje perła:) Cierpienie jest taką drogą do tworzenia pereł w naszym życiu. Niestety na koniec ten jezuita dodał, że jak przychodzą do niego cierpiący ludzie to on nie potrafi im tego powiedzieć, tylko pociesza ich po ludzku. No właśnie, skoro nawet księża nie potrafią nam wytłumaczyć, jaką wartością jest cierpienie w naszym życiu, to jak mamy tworzyć perły?
KW
Kornel Wolny
20 lipca 2018, 08:40
Trzeba się uderzyć we własną pierś, a nie rodziców. Istotnym jest pytanie, kto kształtował obraz Boga u rodziców i ich rodziców, i dlaczego katecheci, również kapłani, nie byli w stanie tego obrazu zmienić? Jaki Jego obraz przedstawiają nam w kazaniach i homiliach? Czyż nie bezgranicznie dobrego a jednocześnie surowego Sędziego? To są pytania retoryczne, ale szczerze mówiąc, jako przeciętny „zjadacz chleba” nigdzie nie znajduję sensownego wytłumaczenia tego dualizmu. Chciałbym policzyć tych, którzy dla rozwiązania tej kwestii sięgną po dzieła teologów. I paradoksalnie znajdą tam sprzeczne opinie.