Jak być mężnym człowiekiem?

Jak być mężnym człowiekiem?
(fot. shutterstock.com)
James F. Keenan SJ

Męstwo - pojęcie, które kojarzy się zazwyczaj z wojną, ratownikami i bohaterstwem. To prawda. Czy w codziennym życiu tez możemy go doświadczyć? Sprawdź.

Współczesne cnoty kardynalne to sprawiedliwość, wierność, poczucie własnej godności oraz roztropność. Pierwsze trzy z nich każą nam traktować wszystkich ludzi jednakowo, pomagając nam podtrzymywać i rozwijać relacje międzyludzkie, oraz odnosić się do siebie samych z szacunkiem. Roztropność mówi nam, co sprawiedliwość, wierność i poczucie własnej godności oznacza w praktyce.

Jednakże potrzeba nam również dwóch innych cnót, męstwa i umiarkowania, jeśli chcemy stale postępować cnotliwie. Są to cnoty wspomagające, to znaczy istniejące po to, żebyśmy mogli być sprawiedliwi, wierni, szanujący siebie samych oraz roztropni.

Przekonanie oparciem dla męstwa

Pewnej nocy, gdy mój tato, oficer policji, był na służbie, mama obudziła mnie, mówiąc, że wydawało jej się, że słyszy jakiś hałas w suterenie. Powiedziała, że prawdopodobnie to tylko dom "siada", ale dla pewności poprosiła mnie, żebym zszedł z nią na dół zobaczyć, czy dom jest bezpieczny. "Oczywiście" - powiedziałem, ale byłem przestraszony.

Gdy wróciliśmy z sutereny, podziękowała mi i powiedziała, że jestem dzielny. Wydało mi się to dziwne, biorąc pod uwagę mój strach: jeśli byłem taki dzielny, to dlaczego tak się bałem? Kiedy powiedziałem mamie o swoim dylemacie, stwierdziła, że być dzielnym nie oznacza nie bać się, ale czynić to, co się musi, bez względu na strach.

Jako chłopak dorastający w Brooklynie uważałem, że być dzielnym to "być twardzielem", a być odważnym to nie okazywać strachu - bycie odważnym było przeciwieństwem bycia mięczakiem. Moim zdaniem wielu ludzi bierze nieustraszoność za męstwo; przychodzi im na myśl G. Gordon Liddy trzymający dłoń nad płomieniem. Stwierdzenie mojej mamy ukierunkowało mnie na coś innego.

Wskutek tego zacząłem zwracać uwagę na osoby, które czyniły swoją powinność nawet wtedy, gdy się tego bały. W mieście Selma na ulice wyszły zakonnice. Chociaż nie rozumiałem wtedy, dlaczego nie są w klasach ucząc dzieci, mimo to uważałem, że są odważne. Ubliżano im tam i wrzeszczano na nie. W Brooklynie, myślałem, nikt by się na to nie odważył. Siostry pojechały do Selmy, wiedząc, że oznacza to kłopoty. Już wtedy zdawałem sobie sprawę, że nie mogły postąpić inaczej, gdyż na ich twarzach i niesionych transparentach widniało przekonanie.

Kiedy w telewizyjnej relacji zobaczyłem, że przeciwko amerykańskim Murzynom, uczestniczącym w marszu o uzyskanie praw obywatelskich, użyto armatek wodnych i psów, uświadomiłem sobie, jacy ci ludzie są mężni. Oni wiedzieli, że mogą doznać obrażeń, a mimo to szli naprzód. Dzięki tym ludziom zacząłem się przekonywać, że takie postępowanie jest ważne.

Wiele lat później podobną scenę zobaczyłem w filmie "Gandhi" - mężczyźni podchodzili do policjantów ze świadomością, że oni zaraz roztrzaskają im głowy; żaden z nich nie chciał walczyć, a wszyscy, jestem pewien, byli przerażeni; a jednak nie ustąpili przed silniejszymi od siebie.

Podstawę zrozumienia męstwa stanowią przekonania. Ludzie mężni pozostają nieugięci w swoich przekonaniach, nawet w obliczu groźby czy straty. Siła przekonań odnosi się nie tylko do tych mężnych ludzi, którzy bronią sprawiedliwości.

Odważny alpinista, odkrywca czy żeglarz jest mężny nie dlatego, że zmaga się i pokonuje swój strach, lecz raczej dlatego, że w obliczu przeciwności nie zmienia obranego kursu; kontynuuje go z przekonaniem, że musi ukończyć swą wyprawę. Pozostaje zdecydowany. Wydaje się, że trwanie przy swoim przekonaniu leży u podstaw męstwa.

Trwanie przy czymś oznacza oczywiście niepoddawanie się. Rosa Parks nie poddawała się, gdy zajęła miejsce z przodu autobusu. Thomas More nie ustępował, gdy siedział w więzieniu za odmowę uznania króla za głowę Kościoła. Osoby tego typu były zdecydowane w swoich przekonaniach i trwały przy nich, nie ulegając uzasadnionemu strachowi.

Ludzie mężni wkraczają do akcji i spieszą z pomocą

Sformułowanie o trwaniu nie przystaje jednakże do sytuacji, gdy ktoś wbiega do płonącego budynku, by kogoś uratować, lub staje w obronie osoby zaatakowanej lub spieszy komuś drugiemu na ratunek. Wtedy człowiek odważny nie tylko "trwa" przy swoich przekonaniach; wręcz przeciwnie, w chwili zagrożenia to właśnie człowiek mężny wkracza do akcji.

Nie można nie doceniać znaczenia takiego działania. Arystoteles przypomina nam, że prawdziwy charakter moralny człowieka ujawnia się w sytuacjach spontanicznych. W chwili zagrożenia łatwiej dostrzec człowieka mężnego i tchórza: gdy musimy działać, nie mając czasu na zastanowienie, na ogół wychodzi na jaw, czy nasze instynkty są bardziej niegodziwe, czy lepsze niż się zazwyczaj wydają.

Trzeba przyznać, że sytuacja krytyczna jest stanem wyjątkowym, mimo to stanowi być może wystarczający kontekst dla zrozumienia odwagi moralnej. W każdym przypadku męstwo widzimy wtedy, gdy w obliczu niebezpieczeństwa jeden człowiek wychodzi naprzeciw drugiemu w potrzebie, czyli we wzorcowym czynie dzielnego wybawcy.

Przy głębszym zastanowieniu dostrzegamy podobieństwa pomiędzy tymi, którzy nie ustępują, a tymi, którzy biegną na ratunek:

  • W obydwu przypadkach zagrażają im przeciwności losu - czy to ucisk na tle rasowym, przemoc, burza czy pożar.
  • Na przekór trudnościom ludzie dzielni starają się zapobiec pogorszeniu sytuacji albo nie zmieniając taktyki, albo wkraczając szybko do akcji.
  • W obydwu przypadkach człowiek odważny wierzy, że właśnie on jest zdolny zapobiec pogorszeniu się sytuacji; w przeciwnym razie byłby nierozważny. I tak, gdyby strajkujący znosili bicie i armatki wodne bez jakiejkolwiek nadziei na zwrócenie uwagi na swoich prześladowców, ich czyny byłyby wtedy nieodpowiedzialne. Podobnie, gdyby istniała prawie pewność, że podczas próby pomocy zostanie unieszkodliwiony sam ratujący, wtedy w rzeczywistości pogorszyłby on sytuację.
  • We wszystkich przypadkach ratowania innych (oraz w wielu przypadkach trwania przy swoich poglądach) ludzie mężni solidaryzują się ze słabymi - czy to uwięzionymi w jakimś budynku, czy przez uciskający ich reżim. Jedni i drudzy ostatecznie porównują niebezpieczeństwo własne z ceną zaniechania.

Te dwie postawy, trwania przy swoich przekonaniach i wychodzenia naprzeciw innym ludziom, wydają się być uzupełniającymi się wyrazami tej samej rzeczywistości: człowiek mężny nie jest skłonny porzucić zagrożonej osoby lub zasady. Prawdziwe męstwo jest cnotą człowieka, który w obliczu groźby nie zgadza się na zaniechanie.

Męstwo na Kalwarii

Jeśli zdefiniujemy męstwo w ten sposób, widoczne staje się wiele męstwa w Piśmie Świętym. Męstwo Chrystusa w Ogrodzie Oliwnym dostrzegamy nie tylko w Jego gotowości przyjęcia krzyża, lecz w tym, że Chrystus przyjmuje krzyż właśnie po to, by nie zaniechać woli Ojca, który chce nas zbawić.

Wcielenie, męka i śmierć Jezusa jest zatem najwyższym aktem wybawienia. Jego męstwo znajduje odbicie w męstwie Maryi Jego matki, ucznia Jana, Marii Magdaleny oraz innych kobiet, które stoją pod krzyżem i nie porzucają Go jak inni uczniowie. Odwaga okazana na Kalwarii jest rozstrzygającym momentem w historii ludzkości.

Nic więc dziwnego, że żołnierze w krzyżu i w Janowych słowach "Nikt nie ma większej miłości od tej..." znajdowali wyraz męstwa. Męstwo wyraża się nie w pokonaniu własnego strachu, ale w zmierzaniu się ze swoim człowieczeństwem w chwili, gdy jest zagrożone. Żołnierz idzie na wojnę, aby bronić; jego odwaga polega na tym, że nie chce opuścić swego kraju w potrzebie. Jednakże w czasie wojny, podczas której ma się nie poddawać i bronić ojczyzny w obliczu wielkich przeciwności losu, czasami wezwany jest również do ratowania.

Mężny żołnierz staje się bohaterem, gdy pomaga osobie cywilnej lub opuszczonemu żołnierzowi. Bohaterstwo czasu wojny to historia dzielnych obrońców, którzy mężnie przychodzą innym z pomocą. Dzielność w czasie wojny nie polega na zmaganiu się ze strachem, ale na ratowaniu życia.

Rozwijanie w sobie męstwa

Jak zatem rozwijamy w sobie męstwo? By dać na to pytanie odpowiedź, rozważcie ćwiczenia żołnierzy, którzy, tak jak policjanci, potrzebują odwagi jako cnoty koniecznej do wykonywania swego zawodu, czyli do utrzymywania pokoju w ojczyźnie i poza nią. Ich rola łączy w sobie obydwa rodzaje męstwa: niepoddawanie się i obronę oraz podejmowanie walki, gdy jest to konieczne.

Gotowość bycia na pierwszej linii obrony swojego narodu jest wyraźnym dowodem odwagi żołnierza. Ta odwaga nie skłania go jednak do stwarzania ryzyka, konfrontacji czy niebezpieczeństwa. Mężny żołnierz nie prowokuje konfliktu, ale reaguje na zagrożenie. Męstwo polega zawsze na reagowaniu; nie szuka kłopotów, ale pomaga bronić, ochraniać lub ratować wtedy, gdy ktoś lub coś innego stanowi zagrożenie.

Skłonność do ochraniania staje się cnotą, gdy jest doskonalona przez roztropność i solidarność. Dzielnych żołnierzy szkoli się, by byli roztropni - by byli przygotowani i czujni wobec ewentualnych trudności i zagrożenia. Żołnierz nauczony praktycznego sprytu ocenia niebezpieczeństwo, jego rezultaty oraz ryzyko. Skłonność do męstwa musi iść w parze ze zrozumieniem, jak przewidywać i pokonywać zagrożenie.

Podczas szkolenia żołnierza uczy się również solidarności. Żołnierz uczy się myśleć o sobie nie jako o agencie działającym w pojedynkę, ale zawsze, czy mu się to podoba, czy nie, jako o członku oddziału, kompanii, batalionu. Zagrożenia nie pokonuje żołnierz sam jeden, ale oddział jako jednostka. Tym sposobem wojsko wykształca silne poczucie wzajemnej zależności, jednocześnie podkreślając występny charakter opuszczenia kogoś w potrzebie. Wojsko wpaja w żołnierza przekonanie, że jest się nieugiętym razem z innymi.

Gotowość stawienia czoła zagrożeniu staje się cnotą dzięki roztropności i solidarności. Tym samym wojsko nie akceptuje żołnierza, który dąży do udowodnienia swej dzielności, gdyż próżność, tak jak niepewność, ani nie jest roztropna, ani nie można na niej polegać. W czasie konfliktu dzielność żołnierza staje się bohaterstwem wtedy, gdy poczucie solidarności przeważa nad roztropnością i żołnierz pomaga koledze lub komuś z ludności cywilnej, kto znalazł się w niebezpieczeństwie.

Bohaterstwo w czasie wojny ma miejsce wtedy, gdy dzielni obrońcy ruszają na ratunek mimo niewielkich szans na powodzenie. Mimo to bohaterstwo różni się od brawury właśnie tym, że normalnie bohater jest przyzwyczajony do roztropności. W przypadku mężnego żołnierza roztropność i solidarność są zazwyczaj nierozłączne.

Gotowość

Za wyjątkiem manewrów nie potrafimy stworzyć fikcyjnych sytuacji, w których moglibyśmy ćwiczyć męstwo. Męstwo nie rozwija się dzięki zaplanowanym wcześniej ćwiczeniom; w przeciwieństwie do cnót takich jak wierność, sprawiedliwość lub umiarkowanie, nie posiada też zasobu programów, które pomagają nam wzrastać. Dzieje się tak dlatego, że męstwo jest, jak to określał św. Tomasz z Akwinu, cnotą reaktywną: występuje tylko w obliczu zagrożenia.

Możemy natomiast ćwiczyć gotowość. Możemy się nawzajem uczyć, jak się nie poddawać. Podobnie jak w wojsku, takie ćwiczenia mają na celu rozwinięcie naszej solidarności ze sobą nawzajem. Cnotami, które pomagają nam stworzyć tę solidarność, są sprawiedliwość i wierność. Rozwijają w nas uznanie równości wszystkich ludzi oraz pogłębiają nasze relacje z rodziną, przyjaciółmi i sąsiadami. Dają nam większe poczucie wzajemnego oparcia i pomagają nam w chwilach, gdy w obliczu zagrożenia czujemy pokusę opuszczenia innych.

Jednakże czasami musimy rozwijać poczucie własnej wartości, abyśmy mogli się rozsądnie bronić przed zagrożeniami. Ta chęć ma swe źródło w poczuciu własnej godności. Osoba, która była zagrożona, zastraszana i upokarzana przez brutali może odzyskać swą godność, gdy wspierana przez prawdziwych przyjaciół nie podda się i nie ugnie przed następnymi szykanami. Osoba walcząca z nałogiem lub uzależnieniem, która wielokrotnie porzucała swą godność i ulegała lękom, musi odzyskać opanowanie dzięki nieugiętej postawie i chęci niepoddawania się.

Męstwo pogłębia się, gdy nasze człowieczeństwo jest głęboko zakorzenione w sprawiedliwości, wierności i poczuciu własnej godności. Przejawia się zawsze wtedy, gdy się nie poddajemy, gdy wychodzimy innym naprzeciw, a także wtedy, gdy zatroskani o tych, którzy śpią, reagujemy na hałas i sprawdzamy po cichu, czy nic nam nie zagraża. Czy wykazuje je żołnierz broniący swego kraju, czy rodzic chroniący swoje dzieci, czy zakonnica protestująca przeciwko rasizmowi, męstwo jest zawsze widoczne wtedy, gdy ludzie na tyle kochają swe człowieczeństwo, aby je bronić.

Tekst pochodzi z książki "Cnoty na codzień" - James F. Keenan SJ

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Jak być mężnym człowiekiem?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.