Sens śmierci

(fot. theodevil/flickr.com)
Stanisław Biel SJ

Żyć głębią ducha oznacza akceptować całe życie wraz z jego końcowym etapem - śmiercią. Śmierć zawsze jest kresem życia biologicznego, jest fizycznym procesem rozkładu, destrukcją, wobec której człowiek pozostanie bezsilny. Jest również nicością niespełnionych pragnień, marzeń, życia, egzystencji.

Stare reguły zakonne, np. benedyktyńska albo kamedulska zalecały codzienne wspominanie śmierci. Nie wspominano jednak śmierci, aby trwać w smutku, ale przeciwnie, by żyć świadomie i intensywnie. Gdybyśmy codziennie myśleli, że możemy nie doczekać jutra, przeżywalibyśmy każdy dzień w sposób bardziej świadomy i intensywny.

Wszyscy mamy tendencje do życia przeszłością lub przyszłością. Przeszłość przywołuje wspomnienia, niezabliźnione rany, żale. Przyszłość wywołuje w nas niepokoje, lęki o siebie i bliskich, albo sprawia, że uciekamy w świat nierealny, świat marzeń, iluzji. Świadomość, że każda chwila jest darem i nikt z nas nie jest pewny jutra pozwala żyć głębiej, pełniej.

Śmierć jest duchowym wyzwoleniem. Dziecko, przychodząc na świat, uwalnia się od matki. Dojrzewa i staje się dorosłym, gdy gotowe jest porzucić swoje dzieciństwo. Życie duchowe wymaga, byśmy dojrzewali do wolności; byśmy porzucali, pozostawiali za sobą rzeczy, zdrowie, odgrywane role, bezpieczeństwo, przyjaciół, dzieci... Musimy także porzucić starego człowieka, by mógł narodzić się w nas nowy. Wiemy z doświadczenia, że wyzwalanie nie jest łatwe. Do starego jesteśmy przyzwyczajeni, umiemy z nim żyć, nawet gdy wiąże się z cierpieniem. Nowe budzi lęk, przeraża. I dlatego tak trudno nam je podjąć.

DEON.PL POLECA

W Fundamencie Ćwiczeń Duchownych św. Ignacy pisze, że trzeba się stawać ludźmi obojętnymi (Ćwiczenia Duchowne, 23). Zauważmy: stawać się, a nie: być! Prawdziwa wolność nie jest doświadczeniem chwili. Dojrzewanie do niej jest długim procesem, wewnętrzną przemianą, która wymaga wysiłku, cierpliwości, zdrowej ascezy, obumierania sobie, a przede wszystkim łaski, modlitwy...

Dopiero śmierć w pełni wyzwala. Opadają wówczas maski, które nosimy i role, które gramy przed innymi, przed światem. Przestajemy martwić się osądami i ocenami innych. Odpada lęk przed kompromitacją bądź odrzuceniem. Przestaje się liczyć sukces, bogactwo, ambicje, plany… Śmierć niweczy miary stosowane w ciągu życia. Uwalnia od myślenia czysto ludzkiego, światowego i wprowadza w nowy świat przeniknięty całkowicie Bogiem. Dlatego należy przez całe życie myśleć o śmierci, odkrywać jej cel i sens. Kto dostrzega w śmierci sens, o wiele łatwiej potrafi rozstać się z tym, co przemija.

Francuska mistyczka Gabriela Bossis usłyszała od Jezusa słowa: Czy zdajesz sobie sprawę, że jeszcze się nie narodziłaś? Prawdziwe narodziny, to wejście w życie pozagrobowe. Przygotowuj się. Przypomnij sobie życie robaczka pokornego i pełzającego po ziemi. Potem poczwarka. To życie tajemne i ukryte. A wreszcie motyl o wspaniałych kolorach, wolny w przestworzach błękitu! O, ciesz się, że niedługo narodzisz się do życia w pełni.

Z kolei św. Bazyli Wielki porównuje śmierć do biegu sprinterów: Jak bowiem ci, co osiągają w zawodach graniczną linię stadionu i zawracają z powrotem, muszą na chwile przystanąć, aby rozpocząć bieg w odwrotnym kierunku, tak wydaje się rzeczą konieczną, by i przy zmianie życia, między starym a nowym istnieniem pośredniczyła śmierć, która kładzie kres temu, co ustępuje i daje początek temu, co następuje.

Pytanie o sens śmierci znajduje najpełniejszą odpowiedź w perspektywie śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Śmierć, której doświadcza człowiek wierzący, otwiera drogę do Boga Ojca i dlatego ma zawsze wymiar nadziei i miłości. Św. Paweł pisze w liście do Filipian: Dla mnie bowiem żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk (Flp 1, 21) i w liście do Tymoteusza: Nauka to zasługująca na wiarę: Jeżeliśmy bowiem z Nim współumarli, wespół i z Nim żyć będziemy (2 Tm 2, 11).

Pierwsi chrześcijanie byli zafascynowani osobą Jezusa i oczekiwali Jego rychłego przyjścia. Każda Eucharystia wypełniona była zwiastowaniem Pana aż przyjdzie (1 Kor 11, 26). Szczególnym czasem oczekiwania była Wielkanoc. Modlono się wówczas o przyjście Zmartwychwstałego w chwale. To oczekiwanie wyraża także ostatnie słowo Nowego Testamentu: Zaiste, przyjdę niebawem. Amen. Przyjdź Panie Jezu! (Ap 22, 20). Oczekiwanie pierwszych chrześcijan nie jest bez znaczenia. Wprawdzie z początku myśleli o szybkim końcu świata. Ale później pojawiła się świadomość, że Pan jest zawsze blisko nas; że przychodzi w każdej chwili.

Śmierć jest końcem ziemskiej pielgrzymki. Jest końcem czasu łaski i miłosierdzia, jaki Bóg ofiaruje nam, byśmy zrealizowali swoje ziemskie powołanie. Gdy zakończy się ten jeden jedyny i niepowtarzalny bieg naszego życia, nie wrócimy więcej do kolejnego ziemskiego życia (reinkarnacja). W chwili śmierci poznamy prawdziwe oblicze Boga. Rozpoznamy oblicze Chrystusa, które towarzyszyło nam w ziemskim życiu w osobach bliźnich. Zostanie zdjęta zasłona oddzielająca nas od tajemnicy Trójcy Świętej.

W chwili naszej śmierci poznamy miłość absolutną, bezwarunkową i w obliczu tej miłości zobaczymy własny egoizm. Spotkanie z Bogiem jest najbardziej bolesnym poznaniem siebie. Jednak Bóg, którego poznamy w pełni nie jest buchalterem ani surowym sędzią. Jest zawsze Bogiem kochającym, który objawia się jako Miłość i Światło. I nie musimy się lękać, że w chwili śmierci nasze ręce będą puste. Zresztą, jakkolwiek byśmy się starali, przed Bogiem zawsze będziemy, jak słudzy nieużyteczni (por. Łk 17, 10). Wystarczy natomiast wierzyć, ufać i kochać. To bardzo mało i bardzo dużo!

Więcej w książce: Życie Duchowe bez trików i skrótów

Kup notatnik i wesprzyj Projekt faceBóg & DEON.pl:

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Sens śmierci
Komentarze (11)
PJ
Piotr Jakubowski
24 września 2018, 18:24
Śmierć jest Bogiem,Bóg jest Śmiercią!!! Słowa Jezusa Chrystusa ,,mój Ojciec ma moc  zabrać Mi życie i oddać Mi życie'' o wieczności nic nie wspominał więc dość z tymi bredniami i kłamstwami!!!Jezus Nie Żyje!!!
PJ
Piotr Jakubowski
24 września 2018, 15:33
ŚMIERĆ jest BOGIEM,BÓG jest ŚMIERCIĄ!!!Jezus Chrystus nie wzgral ze Śmiercia,Śmierc miala taki kaprys oddac Mu zycie.Nawiązując do Historii tego tylko jemu oddała życie nikomu innemu!!!Więc nawiązując do historii tylko Jemu ŚMIERĆ (BÓG) oddał życie,nikomu innemu więc świat kłamie!!!To nie było zwycięstwo ale Kaprys ŚMIERCI (BOGA)a to zmienia postać całokształtu widzenia!!!Dlatego też Jezusa nie ma u Boga gdyż Śmierć(Bóg) oddał Mu życie o wieczności nie było nic mowy-więc tak naprawdę Jezus nie żyje a świat kłamie!!!
PJ
Piotr Jakubowski
24 września 2018, 14:09
ŚMIERĆ jest BOGIEM,BÓG jest ŚMIERCIĄ!!! ŚMIERĆ(BÓG)miał taki Kaprys oddać Jezusowi Chrystusowi życie.Sam Jezus Chrystus nie wygrał ze ŚMIERCIĄ(BOGIEM)
M
miks
13 listopada 2010, 17:25
 http://www.youtube.com/watch?v=z3qalt1K5RI&NR=1 pod nazwiskiem rockefeller można znaleźć- finansował obozy zagłady http://top1-1.com/john-d-rockefeller-wikipedia/ http://alieninterview.org/blog/tag/david-rockefeller/ rytuały http://www.youtube.com/watch?v=A_RAGf1S7-I&feature=related http://www.youtube.com/watch?v=MtZLPwWt_IM&feature=related Kubrick - po nagraniu tego filmu bardzo szybko zmarł; podobnie dzieje się z osobami interesującymi się np satanizmem, ale od strony naukowej: ulegają wypadkowi, trwałym kalectwom, giną tragicznie; daje sie słyszeć świadectwa księży, którzy wyciagają jakąś osobę z "bagna", a później doświadczają różnych rzeczy; częśc z nich wie, co jest na rzeczy w tym temacie, dlatego zazwyczaj od razu proszą o modlitwę w ich intencji /podobno rózaniec jest skutecznym "egzorcyzmem", dlatego powinno się go odmawiać każdego dnia, przynajmniej dziesiątek; podobno: Hiroshima i dom w którym odmawiano różaniec nietknięty w centrum wybuchu jądrowego! warto zobaczyć: http://www.youtube.com/watch?v=6CWcqvTIp8c/ http://www.youtube.com/watch?v=_mMYf-71hQo&feature=mfu_in_order&list=UL
D
dorota
11 listopada 2010, 19:30
Pocieszające są słowa Pisma Św. 1Tes.4,13-18 mówiące o czasie kiedy Chrystus przyjdzie,że nie wszyscy pomrzemy, ale będziemy w okamgnieniu przemienieni...Pan Bóg włożył w nasze serca wieczność.Żyjemy pięknie,ofiarnie nie dla nagrody ale dla MIŁOŚCI,która sprawia,że pragniemy dlługo żyć(to łaska Pana),by móc bezinteresownie służyć innym.Proszę,daj nam tej ŁASKI ukochany Panie - amen.
R
rumak
11 listopada 2010, 12:43
@veranda Podobno Bóg jest "Mistrzem recyklingu" więc poradzi sobie bez problemu z naszymi zaśmieconymi duszami Jak masz zasmieconą duszę to mów za siebie.
V
veranda
11 listopada 2010, 12:25
 Podobno Bóg jest "Mistrzem recyklingu" więc poradzi sobie bez problemu z naszymi zaśmieconymi duszami
BK
bez krzyża
11 listopada 2010, 04:49
Trzeba się znowu pomodlić żeby Pan Bóg pozabierał te niepotrzebne samotne ludzkie śmieci. Po co im dalej żyć.
R
R
10 listopada 2010, 19:19
Zmierzyłam się z artykułem po zasugerowanym przez "R" komentarzu. Artykuł podobał mi się. Dojrzały. Co w nim strasznego? Stanąć przed Bogiem Miłością i ujrzeć własną nędzę. To Cię nie przeraża?
M
miriam
10 listopada 2010, 19:12
Piękne i straszne!
R
R
10 listopada 2010, 18:07
Mocny artykuł. Można zwariować ze strachu po jego lekturze.