Łukasz Podsiadły OFMCap: dojrzała duchowość nigdy nie jest przemocą wobec samego siebie

Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Dmitry Schemelev / Unsplash
Brat Łukasz / Facebook / DEON.pl / red

Czy cisza zawsze przynosi ukojenie? Brat Łukasz Podsiadły OFMCap zwraca uwagę, że dla wielu osób może być ona źródłem niepokoju, lęku i powracających trudnych wspomnień. Kapucyn przypomina, że Bóg nie oczekuje od nas duchowej doskonałości ani zmuszania się do modlitwy w ciszy za wszelką cenę. Podpowiada też, jak szukać Jego obecności, gdy cisza staje się zbyt trudna.

W swoim najnowszym wpisie na portalu Facebook brat Łukasz Podsiadły OFMCap dzieli się swoimi przemyśleniami na temat ciszy i sytuacji, w których staje się ona wyzwaniem.

Kapucyn stwierdza, że cisza nie dla wszystkich oznacza wyciszenie i nie wszystkim kojarzy się ze spokojem. Podkreśla, że cisza w wielu przypadkach oznacza „otwarcie drzwi do piwnicy pełnej niepokoju, dawnych zranień i psychicznego zmęczenia, z którymi zostajemy sam na sam…”.

DEON.PL POLECA

„Dojrzała duchowość nigdy nie jest przemocą wobec samego siebie”

Brat Łukasz Podsiadły podkreśla jednak, że taki stan wcale nie musi oznaczać słabej wiary ani tego, że ktoś nie umie się modlić.

„Bóg doskonale zna naszą ludzką kondycję. Nasze trudności czy lęki nie są dla Niego przeszkodą w spotkaniu” – pisze kapucyn i dodaje:

„Kiedy w twoim wnętrzu odzywa się lęk, Pan Bóg wcale nie wymaga od ciebie surowego trwania w przerażającej pustce. Dojrzała duchowość nigdy nie jest przemocą wobec samego siebie. Św. Franciszek potrafił przytulić trędowatego dopiero wtedy, gdy przestał gardzić własną słabością”.

„Zdejmij z siebie obowiązek bycia bohaterem”

Brat Łukasz uważa, że jeśli modlitwa w ciszy jest aktualnie dla nas zbyt wymagająca, nie powinniśmy się do niej zmuszać.

„Jeśli dzisiaj cisza jest dla ciebie zbyt trudna i rani, zdejmij z siebie obowiązek bycia bohaterem. Bóg przychodzi też w sam środek twojego drżącego serca, takiego, jakie jest teraz” – uważa zakonnik i dodaje:

„Nie zmuszaj się do ciszy na siłę. Zamiast zamykać się sam na sam z własnymi myślami, poszukaj tego, co Kościół od wieków podpowiada na takie trudne stany. Wielu osobom, które nie mają siły się samemu modlić, niesamowicie pomaga zwykła obecność na Eucharystii albo wspólna adoracja. Kiedy we własnej głowie szumi lęk, można wejść do kościoła, usiąść w ławce i ogrzać się przy Jezusie ukrytym w Najświętszym Sakramencie wraz z innymi”.

Bóg każdą naszą łzę przyjmuje z miłością

Brat Łukasz Podsiadły zwraca również uwagę, że także w domu można zrobić krok w stronę tego, co daje poczucie bezpieczeństwa. Może to być zapalenie delikatnego światła, włączenie spokojnej muzyki, zajęcie rąk prostą czynnością, wyjście na spacer czy rozmowa z kimś bliskim.

Kapucyn podkreśla także, że modlitwa w trudnych chwilach nie musi oznaczać wypowiadania gotowych formuł ani wielogodzinnego trwania w bezruchu. Czasem staje się nią zwyczajny oddech, ciche wypowiedzenie w sercu imienia „Jezus” albo łza, którą – jak pisze – Bóg przyjmuje z miłością.

„Bóg schodzi także tam, gdzie trzęsą ci się ręce, siada obok na brzegu łóżka i zostaje z tobą dokładnie w takim stanie, w jakim dzisiaj jesteś, bez stawiania wymagań, w prostej «Obecności», która daje oddech, a nie przytłacza”.



Źródło: Brat Łukasz / Facebook / DEON.pl / red

DEON.PL POLECA

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Łukasz Podsiadły OFMCap: dojrzała duchowość nigdy nie jest przemocą wobec samego siebie
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.