„Nie da się tak po prostu wyłączyć głowy”. Kapucyn o tym, jak sobie radzić z natrętnymi myślami i brakiem „recepty na wszystko”

Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Yunus Tuğ / Unsplash
Brat Łukasz / Facebook / DEON.pl / red

„Nie da się tak po prostu wyłączyć głowy ani wyrzucić natrętnych myśli, bo one wciąż tam krążą. Chodzi raczej o to, by przestać z nimi walczyć” – napisał na swoim Facebooku brat Łukasz Podsiadły. Kapucyn uważa, że w świecie, który „panicznie boi się niewiedzy”, najlepszym wyjściem jest po prostu oddanie swojego serca Bogu i zgoda na to, że nie wszystko można zrozumieć.

Łukasz Podsiadły OFMCap rozpoczyna swój wpis od tego, że świat nieustannie karmi nas gotowymi rozwiązaniami i „radami na wszystko”.

„Otwieram telefon i z każdej strony widzę gotowe rady, mądre teksty i pouczenia na każdy temat. Czasem patrzę na to wszystko z boku i czuję po prostu ogromny, męczący hałas, kiedy każdy chce być ekspertem od cudzego życia” – pisze brat Łukasz i dodaje, że sam nie ma gotowych odpowiedzi na każdy temat:

„Często chodzę po omacku, błądzę, szukam i potykam się tak samo jak każdy inny. Nie chcę nikogo pouczać z góry ani zgadzać się na rolę kogoś, kto wie lepiej. Zamiast tego wolę zatrzymać się i napisać refleksję, mając świadomość swojej ograniczoności i niewiedzy”.

DEON.PL POLECA

Współczesny świat „panicznie boi się niewiedzy”

Kapucyn następnie dodaje, że rzeczą dla człowieka naturalną jest to, że chce on zrozumieć świat. Problem polega jednak na tym, że ten świat, który człowiek pragnie pojąć, „panicznie boi się niewiedzy” i zawsze chce mieć gotową „receptę na wszystko”.

„Ale w modlitwie, tam, gdzie stajemy przed Nim (Bogiem - przyp. red.) naprawdę, ludzki intelekt prędzej czy później uderza o ścianę. Przychodzi moment, w którym mądre słowa ułożone w piękne formuły po prostu tracą sens” – pisze brat Łukasz.

Jak podkreśla kapucyn, właśnie o tym pisał autor „Obłoku niewiedzy”. „Opisywał on, że między nami a Bogiem rozciąga się swoisty «obłok niewiedzy», jak taka gęsta, nieprzenikniona dla ludzkiego rozumu przestrzeń. I wcale nie musimy się jej bać ani próbować przeniknąć jej sprytem czy tysiącem mądrych myśli” – pisze zakonnik i dodaje:

„Czasami największą ulgą w modlitwie jest po prostu zgoda na ten obłok. Przecież nie da się tak po prostu wyłączyć głowy ani wyrzucić natrętnych myśli, bo one wciąż tam krążą. Chodzi raczej o to, by przestać z nimi walczyć. Pozwolić im płynąć, nie karmić ich swoją uwagą i mimo tego całego hałasu w środku po prostu być. Do Boga nie dociera się chłodną kalkulacją, internetową wiedzą czy tysiącem rad, ale do Niego dociera się sercem”.

Jak pisze brat Łukasz, wystarczy „prosty, cichy akt woli”, który pozwoli trwać w obecności Boga, bez podejmowania walki z natrętnymi myślami i wciąż nowymi pytaniami.

„Może dzisiaj na modlitwie nie musisz już niczego analizować ani gorączkowo rozumieć. Zgódź się na tę czułą, osobistą bezsilność przed Nim. Zamknij oczy i pozwól, by to miłość, a nie zmęczony rozum, poprowadziła cię przez ten obłok, z ufną pewnością, że w tym mroku wcale nie jesteś sam” – zachęca na koniec brat Łukasz.



Źródło: Brat Łukasz / Facebook / DEON.pl / red

DEON.PL POLECA

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

„Nie da się tak po prostu wyłączyć głowy”. Kapucyn o tym, jak sobie radzić z natrętnymi myślami i brakiem „recepty na wszystko”
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.