Uzdrowienie nie jest łatwą sprawą

(fot. Hayley Bouchard/flickr.com/CC)

Czekając na Jego przyjście, pytamy się o to jaki On jest i co Jego przyjście zmieni w naszym życiu? Jest dobry, bo jest Synem Dobrego Ojca. I dlatego przychodzi z uzdrowieniem, z darem przemiany tego, co w Tobie chore.

Setnik identyfikuje chorobę swojego sługi, nazywa ją po imieniu: paraliż. To dolegliwość, która sprawia, że będąc świadomy tego, co się dzieje - nic nie możesz zrobić. Doświadczasz różnych bodźców, patrzysz na swoich bliskich, wspominasz stare, dobre czasy, kiedy było dobrze, bo mogłeś chodzić po górach. A dziś siedzisz w swoim domu, przykuty do łóżka, do tego jednego miejsca, którego już tak bardzo nienawidzisz.

W Twoim życiu wydarzyło się coś, co jest przyczyną tego paraliżu, który z kolei sprawia, że widzisz, słyszysz, odbierasz świat, ale nie działasz. I to jest zadanie na dziś - by zdiagnozować przyczynę niemocy. Nie poprzestawaj na stwierdzeniu: "mam paraliż", ale dokop się do jego przyczyn.

Ten paraliż to jest Twoją wewnętrzną raną, która od lat jest skrywana przed innymi, a nawet sobą samym. Bóg wie, co nią jest, ale Bóg chce byś był Jego partnerem w Twoim uzdrowieniu. To jest ten czas w Twoim życiu, że Bóg chce dotknąć źródła Twojej słabości. Czasem leżymy długo w paraliżu, bo tak naprawdę nie chcemy wyjść z tego "łoża boleści" - dobrze nam w nim. Od czasu do czasu tylko coś tak krzykniemy "w eter", żeby nas uzdrowił, ale bez przekonania i wiary. Nie zakopuj po raz kolejny tego krzyku wydobywającego się z Twojego serca, ale idź za nim. Idź za ciosem i zauważ, że On przychodzi, jako człowiek, bo chce do Ciebie przyjść osobiście, do Twojego domu. Nie ogólnie "do życia", ale do Twojej prywatności, do miejsc, w które nikomu obcemu nie pozwalasz zaglądać.

Uzdrowienie nie jest łatwą sprawą do załatwienie ot tak, gdzieś w biegu. Musisz zdiagnozować, co ci jest i dlaczego, a później pozwolić Bogu, by wszedł do najbardziej ukrytych zakamarków duszy. Bóg jest konkretny, mówi: "przyjdę do Ciebie i Cię uzdrowię".

Masz też drugą możliwość.

Zazwyczaj kiedy słuchamy Ewangelii o uzdrowieniu, niejako odruchowo identyfikujemy się z chorym i prosimy: "Panie uzdrów mnie". Nie wchodź dziś w "rolę" chorego, a stań się Jezusem - uzdrowicielem. Być może nie uda Ci się nikogo uzdrowić, choć kto wie, ale na pewno masz moc zdjęcia z kogoś konkretnego Twojego przekleństwa i złego myślenia.

Adwentowy projekt "Jaki jest?", to cykl komentarzy o. Grzegorza Kramera SJ. Czekamy na narodziny Dziecka. Wiemy, że będzie chłopcem i że będzie Mesjaszem. Zapraszam Cię do tego, byś wraz ze mną przez cały Adwent spróbował popatrzeć "jaki On będzie". W codziennych Ewangeliach jest sporo informacji na ten temat. Czytając te teksty będziemy próbować zrozumieć JAKI JEST.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Uzdrowienie nie jest łatwą sprawą
Komentarze (4)
5
5647384756
3 grudnia 2013, 08:44
Jak łatwo jest osądzać kiedy się samemu nigdy nie cierpiało i nie cierpi. Osądzony nigdy nie będzie nawet próbował dowiedzieć się jakie jeszcze jest to wcielenie niesprawiedliwosci zwane przez was Bogiem. Za duzo bólu, za dużo szyderstwa, za dużo wrogości, za długo. Ile można międlić jedno słowo napisane przez kogoś 12 lat temu. Wiadomo, że nikt nie ma prawa do szczęścia doczesnego oprócz księży. Cała reszta ma wypatrywać szczescia wiecznego. A zabił ci ktoś bliską osobę? A stanęli wtedy wszyscy przeciwko tobie? A byłeś kiedyś w swoim krótkim życiu naprawdę chory? To uważaj, żeby Bóg ci nie dał tego, czym dowalasz człowiekowi wdeptanemu w ziemię przez ludzi, którzy cie opłacają. Może ci to nie ujść płazem. Chyba że wasz Bóg naprawdę jest wcieleniem niesprawiedliwości.
K
Karol
3 grudnia 2013, 00:26
Czytałem niedawno tekst o uzdrowieniu, z którego dowiedziałem się, że pierwszym warunkiem uzdrowienia jest uwierzenie Jezusowi, że może nas uzdrowić. Kolejnym krokiem jest przebaczenie wszystkim z serca, do których jeszcze żywimymy urazy. Należy prosić Jezusa z odwagą w konkretnej sprawie, o uzdrowienie konkretnej choroby, konkretnego zranienia. Osoba otwarta na uzdrowienie wielbi Boga, dziękuje mi za wszystko. Konsekwencją uzdrowienia powinno być doskonalsza służba Jezusowi, wspólnocie Kościoła, który jest ciałem Jezusa. (http://www.miastodlajezusa.pl/index.php/o-dwoch-takich-co)
Grzegorz Kramer SJ
2 grudnia 2013, 10:02
A co z tymi, którzy nie są w stanie zdiagnozować przyczyn swojego wewnętrznego "paraliżu"? Powiedzmy, że latami nie byli w stanie dociec, co paraliżuje ich życie, i nadal nie są w stanie. Co wtedy? Wtedy jest czas na prawdziwą modlitwę - czyli skupienie się na Bogu, nie na sobie i swoim problemie. Bóg pokazuje prawdę.  ...
P
pytanie
2 grudnia 2013, 09:34
A co z tymi, którzy nie są w stanie zdiagnozować przyczyn swojego wewnętrznego "paraliżu"? Powiedzmy, że latami nie byli w stanie dociec, co paraliżuje ich życie, i nadal nie są w stanie. Co wtedy? Zadam pytanie czysto spekulacyjne: co by było, gdyby Bartymeusz na pytanie "co chcesz, abym ci uczynił" nie był w stanie jasno odpowiedzieć; co by było, gdyby odpowiedział jedynie "coś trzeba zmienić, ale od lat nie mam pojęcia co"?