Czy dyplomacja musi liczyć się z religią?

Czy dyplomacja musi liczyć się z religią?
(fot. G. Gałązka / galazka.deon.pl)
Logo źródła: America Magazine John Kerry / kw

Jednym z najbardziej interesujących wyzwań stojących współcześnie przed światową dyplomacją jest potrzeba lepszego zrozumienia ogromnego wpływu, jaki wywierają rozmaite tradycje religijne na stosunki międzynarodowe - pisze John Kerry, Sekretarz Stanu USA.

Często mawiam, że gdybym mógł znów wrócić na studia, to wybrałbym raczej religioznawstwo jako główny kierunek. Nie poszedłbym na politologię, ponieważ to osoby i instytucje religijne mają duży wpływ we wszystkich regionach świata, i to w niemal każdej kwestii, która jest istotna dla polityki zagranicznej USA.

W czerwcu, historyczna encyklika papieża Laudato Si pomogła wesprzeć globalne działania mające na celu przeciwdziałanie zmianom klimatycznym. Religijne grupy wsparcia od dawna zwiększały świadomość na temat problemów istniejących za granicą: takich jak głód czy łamanie praw człowieka.

Buddyjskie mniszki w Nepalu odgrywają kluczową rolę w działaniach na rzecz odbudowy po klęskach żywiołowych. To religijne organizacje w istotny sposób przyczyniają się do humanitarnego wsparcia uchodźców z Syrii.

Bliżej i dalej to religijne przekonania kształtują opinię publiczną oraz osoby, które zmieniają rzeczywistość. To one kształtują poglądy na tak różnorodne kwestie, jak: wzrost gospodarczy, ograniczanie korupcji, zwalczanie terroryzmu, łagodzenie konfliktów, walka o prawa kobiet czy promowanie opieki zdrowotnej.

Nie można ograniczyć kwestii religii do "dobrej" lub "złej" religii - ma ona różnorodne oblicza. Ciągle musimy poważnie traktować te przypadki, gdy różne osoby próbują usprawiedliwiać przemoc religią. Zamiast mówić o budowaniu szkół, tworzeniu wspólnoty czy zapewnianiu opieki zdrowotnej, osoby te promują niszczenie. Niestety, czasami robią to pod przykrywką religii.

W Republice Środkowoafrykańskiej w krwawy konflikt zaangażowały się różne bojówki - m.in. chrześcijańskie i muzułmańskie. Mniejszości religijne w Birmie - w tym wspólnota muzułmańska Rohingya - są narażone na mowę nienawiści i kontrowersyjne ustawodawstwo, które zagraża ich wolności religijnej.

Na Bliskim Wschodzie i w Afryce terrorystyczne siatki, takie jak ISIS czy Boko Haram, usprawiedliwiają akty przemocy argumentami religijnymi. Główne miasta europejskie również zmagają się ze skutkami ataków terrorystycznych, którym towarzyszą mocne dowody antysemityzmu, radykalizacji oraz nastrojów antymuzułmańskich.

Jako sekretarz stanu przez ostatnie 2,5 roku, a także jako kandydat na prezydenta oraz jako senator, przez ostatnie 29 lat spotkałem się z wieloma przywódcami religijnymi z całego świata.

Spotkałem ludzi reprezentujących wszystkie tradycje religijne, życiowe filozofie i systemy przekonań. Te doświadczenia pozwoliły mi jedynie potwierdzić moje przekonanie, że o wiele więcej nas łączy (i powinno łączyć) niż dzieli.

W tej różnorodności religii świata jest bardzo dużo wspólnych mianowników. Wiele z nich odwołuje się do złotej reguły. Wiele z nich dzieli podstawowe prawdy na temat kondycji ludzkiej, ubóstwa, relacji międzyludzkich czy naszej odpowiedzialności za innych.

Wiele osób mówi o tym, jak możemy czerpać siłę z przykładu naszych wspólnot religijnych - zbyt mało jednak rzeczywiście przekłada te słowa na realne działania czy politykę. Liderzy w życiu publicznym muszą zrozumieć, że w świecie, w którym ludzie reprezentujący wszystkie tradycje religijne migrują i mieszają się jak nigdy wcześniej, ignorowanie globalnego wpływu religii wiąże się z dużym ryzykiem.

Nowe podejście

Nie wystarczy tylko mówić o lepszym dialogu. Musimy działać, by potrzebę takiego dialogu spełniać. Z tego powodu w 2013 roku ogłosiłem powstanie Biura do spraw Religii i Stosunków Międzynarodowych (Office of Religion and Global Affairs) w Departamencie Stanu. Pomaga ono wdrożyć strategię prezydenta Obamy w zakresie zaangażowania się w działania przywódców religijnych i wspólnot wiary.

Cel misji jest jasny: lepsze zrozumienie religijnej dynamiki oraz zaangażowanie się w sprawy religii. Biuro jest prowadzone przez Shauna Caseya, byłego wykładowcę chrześcijańskiej etyki w seminarium teologicznym Wesley. Jest on jednym z najważniejszych badaczy religii w życiu publicznym w Stanach.

Jako specjalny przedstawiciel USA w sprawach religii i stosunków międzynarodowych odpowiada za poszerzanie naszych możliwości w zakresie wychodzenia naprzeciw coraz większej liczbie wspólnot, a także tworzenia większego porozumienia między narodami i państwami.

Misja nowego biura ma wiele aspektów. Po pierwsze, ma przygotowują dyrektywy w zakresie działań politycznych, które wiążą się z religią. W wielu krajach na świecie całościowe spojrzenie na niemal każdą kwestię polityczną wymaga wzięcia pod uwagę dynamiki religijnej.

Po drugie, biuro współpracuje z amerykańskimi ambasadami i konsulatami, by poszerzyć ich możliwości w zakresie właściwej oceny religijnej dynamiki oraz zaangażowania religijnych działaczy. Chcemy, by funkcjonariusze służb zagranicznych wiedzieli, jak pracować efektywnie z lokalnymi wspólnotami i działaczami religijnymi. Wreszcie biuro ma służyć jako punkt pierwszego kontaktu dla organizacji i osób zainteresowanych dyskusją w kwestiach zagranicznych związanych z religią.

To ostatnie zobowiązanie dotyczy ważnej umiejętności w dyplomacji: słuchania. Regularnie spotykamy się z religijnymi przywódcami i organizacjami. Słuchamy ich sugestii i myśli, by pracować z nimi nad kwestiami, które są ważne dla obu stron. To najczęściej osoby i organizacje, które pełnią kluczowe role w swoich ojczyznach; mają znaczny wpływ zarówno na lokalnym, jak i międzynarodowym poziomie.

Mimo że biuro zostało założone dwa lata temu, to przeprowadzono już spotkania z ponad tysiącem liderów religijnych, którzy pochodzą z pięciu kontynentów i reprezentują bardzo wiele tradycji religijnych. Rzeczywiście, zaangażowanie ma charakter dwustronny i nasza polityka zagraniczna będzie lepiej poinformowana, jeśli wysłucha tego, co mają oni do powiedzenia.

Cele misji

Tworząc biuro, chciałem zachęcić do strategicznej współpracy, łącząc różne jednostki, które dotąd zajmowały się sprawami związanymi z religią. Przykładowo, Ira Forman, specjalny wysłannik zajmujący się monitorowaniem i zwalczaniem antysemityzmu, obecnie pracuje z Shaarikiem Zafarem, wysłannikiem do społeczności muzułmańskich oraz z Arsalanem Sulemanem, wysłannikiem do Organizacji Współpracy Islamskiej.

Zachowując swoje specjalne mandaty, ich dyplomatyczne doświadczenia będą skuteczniej przekazywane, a ich wnikliwe rozumienie sytuacji - lepiej wdrażane.

Biuro do spraw Religii i Stosunków Międzynarodowych podkreśla wagę najtrudniejszych wyzwań międzynarodowych, z którym musi zmierzyć się nasz kraj. Jednym z nich jest walka ze zmianami klimatycznymi będąca priorytetem dla administracji Obamy. Od dawna jest też problemem ważnym dla mnie.

To również przestrzeń, w której mamy silnych partnerów wśród religijnych wspólnot. Jeszcze zanim papież Franciszek napisał swoją encyklikę, organizacje reprezentujące różne religie podnosiły kwestię globalnego ocieplenia. Pracowaliśmy z rozmaitymi grupami religijnymi, by wzmocnić nasze działania, włączając w to przygotowania do uczestnictwa w ubiegłorocznym szczycie klimatycznym w Paryżu.

Co ważne, nasze biuro miało za zadanie doprowadzić do spotkania i wymiany poglądów między przywódcami różnych grup religijnych oraz urzędnikami Departamentu Stanu, choćby na temat funduszu Green Climate.

Biuro angażuje się również w budowanie regularnych kontaktów z zagranicznymi wspólnotami. Kilka miesięcy temu Shaarik Zafar prowadził delegację amerykańskich muzułmanów do Dżakarty w celu rozmowy na temat wspólnych wyzwań stojących przed Indonezją i USA.

Dyskutowano o tym, jak najlepiej byłoby skorzystać z możliwości współpracy na takich polach jak handel i inwestycje. Ponowiono również deklarację wspierania takich wartości, jak: tolerancja, pluralizm czy demokracja. Wizyta miała  na celu budowę więzi między ludźmi, przekazanie kluczowych informacji oraz zaciśnięcie więzów z lokalnymi instytucjami obywatelskimi.

Rozumienie złożoności religii

Rozumiem, że mogą być wątpliwości na temat zaangażowania się rządu USA w sprawy religijne w taki sposób. Niektórzy martwią się, że pomylimy wpływy polityczne czy społeczne z religijnymi. Są też obawy, że przekroczymy granice rozdziału Kościoła od państwa, które zostały zawarte w Pierwszej Poprawce do Konstytucji USA. Choć wątpliwości są poważne i myślimy o nich codziennie, to jednak celem jest podejście do religii z krytycznym zmysłem, w sposób przemyślany.

Prawnicy Departamentu Stanu przygotowali już jasne i praktyczne wskazówki, które mają pomóc funkcjonariuszom pracującym za granicą w rozróżnieniu tego, co jest, a co nie jest dozwolone w świetle Pierwszej Poprawki. Musimy uważać, by nie przecenić roli religii, a zarazem by zrozumieć jej przenikanie się między innymi z kwestiami politycznymi czy ekonomicznymi.

Interaktywne materiały oraz kreatywne metody uczenia pozwalają podnieść poziom wiedzy funkcjonariuszy Departamentu pracujących za granicą. Specjalne kursy pomogą im też zrozumieć złożone problemy dotyczące działań religijnych oraz dynamikę religii. Ponadto, ta kompleksowa struktura została zaprojektowana tak, by pomóc funkcjonariuszom wspierać cele naszej polityki zagranicznej.

Wysiłki te są dopełniane naszą pracą, mającą bronić wolności religijnej na całym świecie. David Saperstein, ambasador w dużej mierze pracujący na rzecz międzynarodowej wolności religijnej, a także Biuro Departamentu Stanu na rzecz Międzynarodowej Wolności Religijnej od dłuższego czasu skutecznie chronili mniejszości religijne i zgłaszali przypadki prześladowań religijnych.

Biuro stara się wypełniać nakaz Kongresu, by monitorować sytuację i zdawać sprawę z tego, w jaki sposób przestrzega się prawa człowieka do wolności religijnej na świecie. Dzięki istnieniu tych dwóch wspomnianych biur mogę z dumą powiedzieć, że Stany Zjednoczone mogą lepiej niż kiedykolwiek wcześniej angażować się w sprawy wspólnot czy idei religijnych od Ameryki Południowej, przez Bliski Wschód, aż po Azję.

Na początku 2014 roku miałem zaszczyt podróżować wraz z prezydentem Obamą do Rzymu, aby spotkać się z Ojcem Świętym, papieżem Franciszkiem. Wizyta u pierwszego jezuity-papieża w charakterze amerykańskiego sekretarza stanu to doświadczenie, które byłoby dla mnie niewyobrażalne 60 lat temu, gdy byłem ministrantem.

Moment spotkania był dla mnie osobiście przejmujący, a zarazem wskazywał na głęboką relację religii i amerykańskich stosunków międzynarodowych.

Obecnie podchodzimy do działań i grup religijnych w nowy sposób. Departament Stanu rozumie ważną rolę, jaką odgrywa religia w życiu miliardów ludzi na całym świecie. Wiemy, że nasze zaangażowanie może otworzyć wiele nowych możliwości. Wyzwania, jakie stoją przed naszą polityką zagraniczną, wymagają zrozumienia fundamentalnej prawdy: że ta polityka zobowiązuje do bardziej złożonego spojrzenia na religię.

*  *  *

John Kerry, dawny senator Partii Demokratycznej z Massachusetts. Jest 68. sekretarzem stanu Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Czy dyplomacja musi liczyć się z religią?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.