Czy Kościół może się angażować w politykę?

(fot. Wikimedia Commons)
Theodor Herr

Ciągle stawiane jest pytanie: czy Kościół posiada jakiekolwiek uprawnienia do zajmowania się sprawami gospodarczo-społecznymi? Czy w ogóle ma prawo mieszać się do dziedzin, które go właściwie nie dotyczą?

Pierwsze stanowisko głosi, że Kościół powinien się ograniczyć do realizowania zadań duszpasterskich: głosić Ewangelię, sprawować Mszę świętą, udzielać sakramentów oraz troszczyć się o rodziny i osoby, znajdujące się w potrzebie. Kościół broni się przed ingerencją polityki w sprawy kościelne. Stąd wniosek, że on także powinien trzymać się z daleka od polityki. Często posądza się Kościół, że jego zaangażowanie w sprawy gospodarcze i społeczne jest wyrazem ukrytego dążenia do władzy. Mówi się, że Kościół po utracie moralnego i religijnego autorytetu w społeczeństwie, stara się odzyskać utraconą pozycję poprzez wywieranie wpływu na sprawy polityczne i społeczne.

Z drugiej strony słychać głosy uskarżające się, że oficjalni przedstawiciele Kościoła, Papież i biskupi nie wypowiadają się w istotnych kwestiach społecznych i politycznych, za późno włączają się do dyskusji, albo nie artykułują z oczekiwaną stanowczością stanowiska Kościoła. Jeszcze dalej idą ci, którzy żądają bezpośredniego zaangażowania się Kościoła w obronę poszczególnych grup społecznych. Kościół jest zobowiązany przykładem Chrystusa i tak jak on musi stanąć w obronie najbiedniejszych, uciśnionych i odrzuconych. Dlatego Kościół nie może i nie powinien pozostać politycznie neutralny, lecz musi być stronniczy w sensie konieczności wyboru opcji, stającej w obronie biednych i uciśnionych.

Jezus nie jest rewolucjonistą społecznym

Pamiętając o zaangażowaniu Jezusa w obronę najuboższych i grup znajdujących się na marginesie życia społecznego, nasuwa się pytanie, czy ten rodzaj pomocy może być interpretowany jako próba wywarcia wpływów politycznych. Interpretacji tej przeczy fakt, że Jezus zawsze i bez wyjątków odrzucał propozycję przyłączenia się do realizacji politycznych i rewolucyjnych celów Zelotów, czy innych grup tego typu. Mimo, iż Jezus wyraźnie wskazał na siebie, jako oczekiwanego przez Izrael Mesjasza, kategorycznie odrzucał wszelkie próby wykorzystywania Jego Osoby do celów politycznych. Historię kuszenia Chrystusa, które miało miejsce – jak przekazują to Ewangelie synoptyczne (Mateusza, Marka i Łukasza) – bezpośrednio po chrzcie w Jordanie i jeszcze przed rozpoczęciem jego politycznej działalności, powinniśmy i musimy traktować jako próbę wczesnochrześcijańskiej odpowiedzi na pytanie o polityczną interpretację znaczenia posłannictwa Chrystusa. Jezus nie chciał przemieniać kamieni w chleb, jego celem nie było także dążenie do osiągnięcia wpływów w społeczeństwie lub władzy politycznej. Z treści Nowego Testamentu powinno się oddzielić zarówno jednostronną społeczno-rewolucyjną, jak i bezpośrednio polityczną interpretację znaczenia Osoby i dzieła Chrystusa. W czasie swojej publicznej działalności Jezus bezkompromisowo odrzucał każdą propozycję politycznego zaangażowania i sam unikał stosowania środków politycznych. Konsekwencją wyboru tej drogi była Jego śmierć na krzyżu.

Proroctwo Jezusa nie jest jednak całkowicie apolityczne. Jezus nie był wprawdzie rewolucjonistą, ale jego proroctwo, a z nim przepowiadane i wieczne Królestwo Boże są same w sobie także polityką. Innymi słowy; tam, gdzie jest głoszona i żyje Ewangelia, ma ona socjalne, społeczne, polityczne i oczywiście gospodarcze oddziaływanie. Posłannictwo Jezusa dotyczy szeroko ujętej zmiany wszystkich ludzkich i społecznych stosunków. Na początku Ewangelii znajduje się zapowiedź nawrócenia: „Czas się wypełnił. Bliskie jest Królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1, 15). Warunkiem Królestwa Bożego jest nawrócenie, to znaczy zupełne odnowienie wszystkich stosunków życia. Nie może być żadnych wątpliwości, że owo nawrócenie musi mieć również konkretne oddziaływanie na życie społeczne i polityczne, ponieważ Królestwo Boże nie jest wielkością, która istnieje w przestrzeni oderwanej od konkretnych społecznych powiązań; „Królestwo Boże jest pośród nas”, w naszej społecznej i politycznej rzeczywistości.

Mowa prorocza, krytyka społeczna, a także wola społecznego oddziaływania, należą od czasów wybrania Izraela do treści zapowiedzi o nadejściu Królestwa Bożego i panowaniu Mesjasza. Profetyczne proroctwo Starego Testamentu odnosi się bezpośrednio do społecznej i politycznej sytuacji w kraju, jest krytyką społeczną, która czerpie swoją legitymację i kierunek z wybraństwa Izraela, jak również z obowiązującego prawa Bożego. Krytyka społeczna Nowego Testamentu, w porównaniu z wystąpieniami proroków Starego Testamentu, jest wprawdzie daleko bardziej indywidualistyczna, jednak nie ma wątpliwości, że Chrystusowa zapowiedź o Królestwie Bożym miała także na celu zmianę stosunków socjalnych i społecznych. Społeczna odpowiedzialność chrześcijan z pewnością nie została wysunięta na pierwszy plan celów Nowego Testamentu, jednak jego księgi nie tracą na wyrazistości w kwestiach, które dotyczą oddziaływania wiary na konkretne życie chrześcijanina. Zapowiadane przez Chrystusa Królestwo Boże miało na celu zupełną zmianę indywidualnego kształtu życia i społecznych stosunków.

 

W praktyce wygląda to mniej więcej w ten sposób. Posłużymy się przykładem problemu bezrobocia. Prawo do pracy jako postulat społeczno-etyczny, jako prawo człowieka, jest ugruntowane w osobistej godności człowieka i z całą stanowczością bronione przez Kościół, na przykład w encyklice o pracy Laborem exercens (n. 18). Realizacja tego postulatu zależy jednak od ekonomicznego potencjału gospodarki. Kościół, ze względu na swój prorocki urząd, może i powinien publicznie potępić istniejący stan i wzywać do odpowiedzialności, szczególnie partie, ale także polityków i instytucje obywatelskie. Nie może jednak zalecać konkretnych rozwiązań. Ze względu na swój urząd nauczycielski, nie może on ingerować w konkretne spory polityczne, ponieważ jako instytucja etyczna nie posiada on do tego ani ekonomicznych, ani technicznych uprawnień.

Doktryna społeczna Kościoła jest jednak w pierwszym rzędzie nauką o zasadach. Jej pierwszym zadaniem jest głoszenie fundamentalnych zasad życia społecznego, potępianie prób ich łamania, bez względu na osobę, która to czyni. Wskazuje kierunki kształtowania porządku społecznego i wyznacza granice negatywnym drogom i koncepcjom, które nie dają się połączyć z jego chrześcijańskim i humanitarnym obrazem człowieka. Nie ma natomiast szczególnych uprawnień w kształtowaniu konkretnego i stosownego w danej sytuacji porządku społecznego. Tak pojęta społeczna rola Kościoła nie może być wtedy interpretowana jako próba nieuzasadnionego i niekompetentnego mieszania się w sprawy gospodarcze i polityczne, lub jako wyraz dążenia Kościoła do władzy, lecz jako poważne przyjęcie na siebie społecznej odpowiedzialności za ludzi, jako społeczny – krytyczny – proroczy urząd stojący na straży wartości oraz jako społeczna diakonia, usługa prowadzona w interesie i dla dobra wszystkich ludzi.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Czy Kościół może się angażować w politykę?
Komentarze (13)
~~
12 marca 2010, 13:03
 ~~ ...bez komentarza...
12 marca 2010, 12:40
 np. nie zakazuje prezerwatyw albo łaskawie pozwala na wolne związki? - a gdzie tu interes panstwa ! w sferze społecznej chociażby , czy finansowej / przyrost naturalny narodu, emerytury, brak stabilnej polityki rodzinnej - czy juz teraz tego nie widać? Naprawdę oczekujesz, że zakaz prezerwatyw wpłynąłby pozytywnie na przyrost naturalny? Nie lepiej wprowadzić przymusu prokreacyjnego pod karą grzywny albo więzienia? Z jednej strony tyle mówi się w Kościele o uprzedmiatawianiu dzieci i przeciwstawia się (słusznie) temu z każdej strony, a z drugiej wciąż podkreśla, że brakuje nam odpowiedniej ilości sztuk do zagwarantowania płynności istnienia narodu. Dziecko mam dla miłości a nie dla państwa czy Kościoła.
~~
12 marca 2010, 12:31
 np. nie zakazuje prezerwatyw albo łaskawie pozwala na wolne związki? - a gdzie tu interes panstwa ! w sferze społecznej chociażby , czy finansowej / przyrost naturalny narodu, emerytury, brak stabilnej polityki rodzinnej - czy juz teraz tego nie widać?
12 marca 2010, 12:12
 A jak w nie ingeruje? Jest wolność wyznania - wolność wyznania nie ma tu nic! do rzeczy! - wolność wyboru , to tak , ale panstwo narzuca pewny modele życia , który jest w oczywisty sposób sprzeczny z prawem naturalnym np. nie zakazuje prezerwatyw albo łaskawie pozwala na wolne związki?
~~
12 marca 2010, 12:10
nie rozumiem o co Ci chodzi, do czego panstwo Cie zmusza co jest sprzeczne z tym co masz zapisane w sercu? Zmusza wprost  -powiedzmy nie zawsze!, ale zamiast zajmować się sferą gospodarczą np. / która kuleje - łagodnie mówiąc/ Promuje pewne zachowania i sposób życia sprzeczny z prawem naturalnym - przykładów jest wiele 
~~
12 marca 2010, 11:51
 A jak w nie ingeruje? Jest wolność wyznania - wolność wyznania nie ma tu nic! do rzeczy! - wolność wyboru , to tak , ale panstwo narzuca pewny modele życia , który jest w oczywisty sposób sprzeczny z prawem naturalnym
Jadwiga
12 marca 2010, 11:47
 Zygzaczku "Czy państwo ma prawo ingerować w prawo naturalne - zapisane w sercu każdego człowieka?!" Czy mógłbys uścislić? To znaczy w jaki sposób ingeruje? Masz prawo chodzic do koscioła? Masz. Masz prawi przyjmowac Sakramenty i nikomu nic do tego? Masz. nie rozumiem o co Ci chodzi, do czego panstwo Cie zmusza co jest sprzeczne z tym co masz zapisane w sercu?
Alicja Snaczke
12 marca 2010, 11:34
Co to za pytanie? A jak można oderwać sprawy Kościoła od spraw społecznych, państwowych? Kościół tworzą ludzie, a nie tylko hierarchia. Mam prawo wypowiadać się w sprawach swojej Ojczyzny, w jak najszerszej płaszczyźnie; oceniać rządzących; wspierać głodujących i głośno mówić o niesprawiedliwości społecznej. Myślę, że takie pytanie:"Czy kościół może się angażować w politykę? - jest prowokacyjne, by znów wywołąć fale polemiczną. Żyjemy tu i teraz wszyscy i mamy odnosić się do siebie z szacunkiem i każdy człowiek ma prawo mówić. PAN JEZUS uczy: "Miłujcie sie wzajemnie, jak Ja was umiłowałem". Mówi do każdego z nas.
12 marca 2010, 11:23
 Czy nie jest tak , że panstwo miast dbać o interes i dobro narodu , osób powierzonych niejako opiece rządzących - próbuje, a nawet zawłaszcza sobie prawo do wchodzenia  w sferę wyborów zapisanych w sercu człowieka jako Prawo Naturalne! Może odwrócić pytanie : Czy państwo ma prawo ingerować w prawo naturalne - zapisane w sercu każdego człowieka?! A jak w nie ingeruje? Jest wolność wyznania.
~~
12 marca 2010, 11:22
 Czy nie jest tak , że panstwo miast dbać o interes i dobro narodu , osób powierzonych niejako opiece rządzących - próbuje, a nawet zawłaszcza sobie prawo do wchodzenia  w sferę wyborów zapisanych w sercu człowieka jako Prawo Naturalne! Może odwrócić pytanie : Czy państwo ma prawo ingerować w prawo naturalne - zapisane w sercu każdego człowieka?!
Jadwiga
12 marca 2010, 10:06
 Czy Jezus i Apostołowie mieszali sie do zycia politycznego i gospodarczego? O ile mi wiadomo interesowali sie tylko zyciem społecznym. Podobno powinnismy Ich nasladowac...
12 marca 2010, 09:08
Wszystko jest na swój sposób polityczne. Kościół aktywnie uczestniczy w życiu politycznym, jest jednym z aktorów życia publicznego - i dobrze, choć zbiera tego efekty. Niech się tylko w końcu do tego przyzna, bo utrzymywanie, że to wyłącznie działalność duszpasterska to hipokryzja. Rydzyk, Głódź, Pieronek, Glemp w stanie wojennym - Kościół i polityka są ze sobą ściśle związane, obie przestrzenie dotyczą spraw publicznych i idei, więc trudno się dziwić.
SA
Stanisław Andrzej Gumny
12 marca 2010, 09:00
Kosciół to MY, więc mamy obowiązek dawać świadectwo również w życiu politycznym, społecznym i gospodarczym. Nie oznacza to oczywiście zastępowania legalnych władz państwowych.