Papież wylądował w Barcelonie. To kolejny dzień papieskiej podróży
Barcelona wita dziś Leona XIV słowem „Benvingut” – „witaj” – wypisanym po katalońsku na błękitnych płótnach rozwieszonych przy głównych alejach miasta. Papież rozpoczyna kataloński etap podróży apostolskiej do Hiszpanii po trwającym od soboty pobycie w Madrycie. Dziś w Barcelonie papież ma w planie Liturgię Godzin w katedrze i spotkanie się z młodymi podczas wieczornego czuwania na Stadionie Olimpijskim na wzgórzu Montjuïc.
O godzinie 12.45 samolot z Madrytu z Papieżem na pokładzie wylądował na lotnisku barcelońskim. Papież rozpoczął kolejny etap swojej podróży apostolskiej do Hiszpanii. Barcelona to jedno z najbardziej dynamicznych miast Półwyspu Iberyjskiego: gospodarczy motor Hiszpanii, śródziemnomorski port, centrum kultury, turystyki i wymiany studenckiej. Na ulicznych transparentach obok słowa „Benvingut” pojawia się także „Pau” – „pokój”. Towarzyszą mu inne słowa: nadzieja, człowieczeństwo, różnorodność, szacunek, godność, współistnienie, gościnność i solidarność. Razem układają się w kształt gołębicy z gałązką oliwną.
W mieście wciąż wybrzmiewa energia zakończonego właśnie festiwalu Primavera Sound. Jednocześnie trwa codzienny rytm wielkiej metropolii: La Rambla, najsłynniejszy trakt Barcelony, jest remontowana, a miasto żyje napięciem między kosmopolityczną otwartością a silną tożsamością katalońską.
Przyjazd papieża wpisuje się w atmosferę uroczystości Bożego Ciała, nazywanej tu „świętem świąt” i uznanej w ubiegłym roku za święto o znaczeniu narodowym w Katalonii. Przed katedrą Świętego Krzyża i św. Eulalii pojawiły się średniowieczne formy pobożności ludowej: wielkie figury z masy papierowej, zwierzęta z ogniem w paszczach, konie i majestatyczny orzeł z kwiatami w dziobie, symbol Chrystusa Eucharystycznego. W krużganku katedry można zobaczyć tradycyjne „tańczące jajko”: wydmuszkę unoszoną strumieniem wody w fontannie ozdobionej kwiatami i wiśniami. To znak męki Chrystusa i konsekrowanej Hostii, ale także płodności i odrodzenia.
Katalonia jest regionem, w którym sekularyzacja jest szczególnie wyraźna. „Niestety Kościół był tu postrzegany jako sojusznik frankizmu, co jest jednym z powodów ideologicznych, które, choć dziś znacznie słabsze niż w przeszłości, nadal trzymają znaczną część mieszkańców z dala od osobistego i wspólnotowego zaangażowania w życie kościelne” – mówi mediom watykańskim ks. Giampaolo Ghisleni, proboszcz katolików języka włoskiego w Barcelonie. Duchowny zauważa jednak, że ukończenie najwyższej wieży Sagrada Familia budzi w mieście dumę i religijną wyobraźnię. „Czułem się jak mieszkaniec Florencji XIV wieku, który widział ukończenie kopuły Brunelleschiego i może mówił sobie: taki kościół mamy tylko my” – dodaje.
Mimo dystansu wobec Kościoła w Barcelonie widać także oznaki religijnego przebudzenia. Dziekan kapituły katedralnej ks. Santiago Bueno Salinas zwraca uwagę na rosnącą liczbę dorosłych przystępujących do inicjacji chrześcijańskiej. Ks. Ghisleni łączy ten proces m.in. z obecnością zakorzenionych ruchów kościelnych, takich jak Opus Dei, Droga Neokatechumenalna czy Droga Emaus, które przyciągają wielu młodych. Wyzwanie polega dziś na tym, „jak zintegrować te ruchy z życiem parafii, które wydaje się bardziej przestarzałe” – podkreśla kapłan. Tuż przed wizytą papieża w pamięci pozostaje obraz rodzin, sióstr zakonnych i osób starszych klęczących przed gotycką katedrą. Klęczących ze spojrzeniem podniesionym ku Jezusowi.
Źródło: Vatican News / mł


Skomentuj artykuł