Czy z Duchem Świętym wszystko jest możliwe? O sile, która zmienia naszą codzienność

zdj. poglądowe / depositphotos.com
Irmina Śliwińska, Dominik Dubiel SJ

Czy duchowość musi oznaczać oderwanie od codzienności? A może właśnie w zwyczajnym rytmie życia możemy najpełniej odkrywać obecność Boga? O Duchu Świętym, który prowadzi zarówno przez spontaniczną modlitwę i charyzmaty, jak i przez ciszę, kontemplację oraz liturgię, piszą Irmina Śliwińska i Dominik Dubiel SJ w książce „Święte napięcie. Charyzmatyk i kontemplatyk w każdym z nas”, której fragment publikujemy.

Irmina Śliwińska: Kiedy byłam nastolatką, potrafiłyśmy z moją mamą i siostrami przesiadywać całymi długimi wieczorami, nieraz aż do późnej nocy, rozmawiając o najróżniejszych sprawach. Pamiętam jeden taki wieczór, gdy mama zaczęła opowiadać o szczególnych rekolekcjach, które przeżyła jeszcze w czasach studenckich w ruchu oazowym. Jak co roku pojechała wtedy ze swoją wspólnotą na wakacyjne rekolekcje.

Okazało się, że miał je prowadzić ojciec Joachim Badeni OP. Dla wszystkich uczestników ogromnym zaskoczeniem było to, jak silnym doświadczeniem charyzmatycznym stał się ten czas. Mama opowiadała o modlitwie językami, o proroctwach, a ja widziałam, z jakim zapałem i poruszeniem do tego wraca.

Słuchając jej, zadałam pytanie: „Mamo, czy miałaś wtedy wrażenie, że z Duchem Świętym wszystko jest możliwe?”. Pamiętam, że zatrzymała się na chwilę, spojrzała na mnie i odpowiedziała: „Tak”.

Ale w tym jednym „tak” było tyle tęsknoty i tyle głębi, że przeszyło mnie nagłe, mocne poczucie, iż Duch Święty jest Tym, który daje prawdziwe Życie i że to On jest Życiem. Od tamtej pory zaczęły się moje poszukiwania… bo sama także zapragnęłam doświadczyć tego Życia.

Duch Święty jest życiem Boga w naszym wnętrzu. Nie jesteśmy w stanie się Go wyrzec czy wyzbyć, bo… przestalibyśmy istnieć! Ostatecznie On jest naszym życiem i to przez Niego Bóg prowadzi nas do pełni, dla jakiej jesteśmy stworzeni i przeznaczeni.

Duch Święty jest także autorem modlitwy, która nieustannie pulsuje w naszym sercu i w którą czasami się włączamy przez różne formy: od liturgii i tradycyjnych nabożeństw, przez kontemplację i adorację, aż po spontaniczne uwielbienie i modlitwę charyzmatyczną. Wszelkie formy modlitwy – zarówno te, które są nam bliskie, jak i te, w których czulibyśmy się niekomfortowo, albo po prostu ich nie rozumiemy – mają wspólne źródło, a jest nim Duch Boży.
W czasie liturgii Duch zstępuje, przemieniając chleb i wino w Ciało i Krew Boga, czyli – innymi słowami – w obecnego wśród nas i żyjącego w nas Chrystusa, a modlącą się wspólnotę – w Jego, żywe i realne Ciało. Tak powstaje „święty ekosystem”, w którym żyjemy i który nas odżywia, wzmacnia i chroni. Wszelkie zaś inne sposoby modlitwy, zarówno te wywodzące się z uwielbienia i modlitwy charyzmatycznej, jak i te wpisujące się w nurt medytacyjno-kontemplacyjny, są dwiema fazami Jego boskiego tchnienia, którym oddycha Kościół. Da się w nim wyróżnić momenty wdechu – kontemplację, milczenie, słuchanie; oraz wydechu – różnorodne charyzmaty, działanie, spontaniczne uwielbienie muzyką, słowami czy zaangażowanie całego ciała poprzez ruch, gesty, taniec. Obie fazy oddechu są niezbędne do życia.
O ile modlitwa charyzmatyczna przypomina tchnienie wiatru w żagle: pełne mocy, spontaniczne, wspólnotowe, o tyle modlitwa kontemplacyjna to zanurzenie w ciszy oceanu: jest głęboka, cicha, osobista. Obie są ruchem tego samego Ducha: jednej Miłości, która objawia się raz w ogniu, raz w łagodnym powiewie.
Dominik Dubiel SJ: Kiedy byłem w nowicjacie, razem z grupką chętnych współbraci regularnie spotykaliśmy się na modlitwie wspólnotowej. Miała ona specyficzną formę, bo łączyła w sobie dwie drogi, którym poświęcona jest ta książka. Podczas tych wieczorów spotykaliśmy się w oratorium, ja siadałem do pianina i rozpoczynaliśmy modlitwę, w której momenty medytacji nad Słowem Bożym prowadziły nas do spontanicznej modlitwy uwielbienia, dziękczynienia, czasem modlitwy wstawienniczej i śpiewania pieśni chwały, co z kolei wprowadzało nas w doświadczenie ciszy, której nikt nie śmiał przerwać, aż wszyscy wyraźnie odczuli, że to moment, w którym można zrobić kolejny krok. Jestem przekonany, że chociaż w kolejnych latach coraz rzadziej zdarzało mi się modlić charyzmatycznie, to te doświadczenia mocno wpłynęły na moją wrażliwość, pozwalając mi dostrzec żywą obecność Boga w naszej codzienności.

Wielu z nas – zwłaszcza tych związanych z duchowością charyzmatyczną – przywykło do rozpoznawania Boga w konkretnym działaniu, zaangażowaniu, w owocach widocznych tu i teraz. Przychodzi jednak moment, w którym uświadamiamy sobie, że Duch Święty nie tylko posyła nas do aktywnego działania, ale jednocześnie zaprasza do bezinteresownego, „bezużytecznego” zatrzymania się i pójścia w głąb. Do modlitwy, która nie musi nic „robić”, do relacji z Bogiem, która nie opiera się na skuteczności, ale na cichej wierności. W modlitwie kontemplacyjnej Duch Święty pozwala nam doświadczyć zjednoczenia z Chrystusem i pozostawia w postawie ambiwalentnej: z jednej strony w pragnieniu dalszego trwania w ciszy, z drugiej strony w chęci zaangażowania się na nowo w misję Chrystusa w świecie.

Duch Święty jest zatem Życiem w nas i wokół nas, Kimś bardzo nieuchwytnym, a zarazem Kimś najbardziej realnie i namacalnie zaangażowanym w nasze życie.

DEON.PL POLECA

DEON.PL POLECA


Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Czy z Duchem Świętym wszystko jest możliwe? O sile, która zmienia naszą codzienność
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.