Książka ważna, choć niewielka!

(fot. © copyright by Reggie Mateo)
Bp Grzegorz Ryś

Równie serdecznie, co usilnie namawiam do lektury książki kard. Luisa Tagle "Ludzie Wielkiej Nocy". To książka bardzo ważna, choć niewielka. Może tym ważniejsza, że niewielka - a więc trudno się od niej wymówić brakiem wystarczającego czasu i możliwości.

To książka o wspólnocie - o jej potrzebie, znaczeniu, sposobach budowania (bo wspólnota się rodzi w sposób świadomy, a nie przypadkowy). Mógłby ktoś spytać: na co, po co komu wspólnota w dobie globalizacji - w czasie, w którym cały świat staje się "małą wioską"; gdy dzięki internetowi w każdej chwili bliscy stają mi się ludzie z najdalszych kontynentów; gdy nowoczesne środki przekazu umożliwiają komunikację ponad wszelkimi wręcz abstrakcyjnymi odległościami???

A jednak! Komunikacja to jeszcze nie komunia. Informacja to jeszcze nie wspólnota sensu. Globalnie promowany i implantowany jeden model kultury nie musi prowadzić do jedności, lecz do wykluczenia (tych, których kultura uznana została za "gorszą" czy nieprzystającą). Jedność, bowiem to nie to samo, co jednolitość! W efekcie - w dobie niesamowitych, nigdy wcześniej niewyobrażalnych narzędzi dialogu i porozumienia - rośnie liczba ludzi przerażająco samotnych, odizolowanych, zmarginalizowanych i odrzuconych. Czasami angażują się oni we "wspólnoty", tylko takie wszakże, które mają charakter wyłącznie wirtualny.

Taki świat zadany jest Kościołowi. Kościół nie jest przecież powołany do istnienia dla siebie samego, lecz z racji na świat. A Kościół jest "specjalistą" od wspólnoty - jest sakramentem wspólnoty (jak mówi ostatni sobór). Jego misją jest gromadzenie ludzi we wspólnoty. Sam też nie istnieje inaczej jak w konkretnych wspólnotach - w nich się uobecnia. Spodobało się bowiem Bogu zbawiać nas nie pojedynczo, lecz we wspólnocie!

Co więcej, kard. Tagle przypomina, iż żywa chrześcijańska wspólnota jest w dzisiejszym świecie najbardziej czytelnym znakiem najważniejszej prawdy Chrześcijaństwa, a mianowicie tej, że Jezus Chrystus Zmartwychwstał!!!

W swym najgłębszym wymiarze rodzi się ona z doświadczenia żyjącego Jezusa: tak, jak zderzenie z Jego śmiercią rozprasza (uczniowie pouciekali - "rozproszyli się" - w Ogrójcu), spotkanie Go Zmartwychwstałego gromadzi. Gdyby świat mógł tylko zobaczyć, że tym (Tym!), co nas ostatecznie zbiera we wspólnoty jest Zmartwychwstały Pan!!!

Wierzę, że książka kard. Tagle dla wielu z nas stanie się prawdziwą inspiracją; że odnajdziemy w niej słowo domagające się wcielenia - realizacji, a nie jedynie przyczynę intelektualnej satysfakcji czy nawet pogłębionego rozumienia. Tego też życzę wszystkim potencjalnym Czytelnikom - od siebie poczynając.

Kardynał Tagle jest nazywany "Wojtyłą z Azji". Uchodzi za jedynego duchownego, który doprowadzał Benedykta XVI do śmiechu. Jeden z najpopularniejszych kardynałów na Facebooku. Prostotą, poczuciem humoru i miłością do ubogich przypomina Papieża Franciszka.

Przeczytaj książkę "Ludzie wielkiej nocy" >> zobacz więcej

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Książka ważna, choć niewielka!
Komentarze (2)
TZ
Tomek Z
4 marca 2014, 09:15
Młodzi ludzie mają ogromne pragnienie wspólnoty, bliskości i płynącego z nich poczucia bezpieczeństwa i akceptacji. Nie zanjdują tego w dzisiejszym świecie. To pragnienie jest tak duże, że rzucają całą swoją nadzieję na małżeństwo, tam szukają akceptacji i wszystko byłoby w porządku gdyby sami wcześniej we wspólnocie kochającej i akceptującej nauczyli sie akceptować i kochać. Los nie dał im możliwości się tego nauczyć, ani w rodzinie ani w innych wspólnotach. I nie potrafią zbudować z małżonkiem wspólnoty, w której mogliby dać szczęście swoim dzieciom. Może to dlatego Bóg tak wielu parom dziś odmawia daru rodzicielstwa? Jest to Jego troska, bo nie stawia im zadań, którym nie są w stanie podołać. Ale trzeba wytrwale iść i mimo wszystkich rzeczy strasznych i okropnych z uporem maniaka starać się budować miłość małrzeńską. A może Bóg doprowadedzi nas do takiego sposobu współżycia, w którym znajdzie On miejsce dla dzieci w naszej rodzinie. Tego życzę wszystkim małrzeństwom zmagającym się z niepłodnością, ze zmną i moją żoną włącznie.
T
tomaszs
17 marca 2014, 16:29
Panie Tomaszu, modlę się za Was, aby tak się stało... Nie traćmy ducha!