Nie staraj się rozwikłać tajemnicy wiary

Nie staraj się rozwikłać tajemnicy wiary
Jerzy Sermak SJ, "Mądry z wiary żyje"
8 lat temu
Ks. Jerzy Sermak SJ / Wydawnictwo WAM

Człowiek mądry nie stara się rozwikłać tajemnicy wiary. Godzi się z jej istnieniem i z tym, że nie da się jej do końca zgłębić. Przyjmuje, że nie wszystko musi zrozumieć, bo nie wszystko jest wytłumaczalne. Może jednak zawsze stawiać rozmaite pytania. Odpowiedzi Duszpasterza nie zawsze dają Czytelnikom gotowe recepty na życie, ale nadają kierunek ich wyborom, by były najlepsze.

Od Autora

Rozwój jakiejkolwiek dziedziny wiedzy polega na umiejętności rozwiązywania jej niewiadomych i wyjaśniania często zawiłych zagadek. Cieszy nas pokonywanie kolejnych barier i zdobywanie coraz to nowych twierdz, do tej pory niedostępnych. Ileż takich twierdz padło choćby za naszego życia, a do obalenia pozostaje jeszcze i tak niezliczona ich ilość. Ludzki umysł jest naprawdę wielką potęgą, dzięki której ludzkość realizuje podstawowe Boże powołanie. Już w raju przecież Bóg powiedział: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi (Rdz 1, 28). To poddawanie sobie ziemi i panowanie nad światem traktowane jest przez ludzi jako wyzwanie do ciągłego odkrywania nowych tajemnic życia i świata. Bodźcem do tego wysiłku jest nasza ciekawość, pragnienie wiedzy i chęć poznawania prawdy o świecie. Nauka nieustannie podejmuje wyzwania rzucane jej przez tajemnice przyrody, kosmosu, medycyny i każdej innej dziedziny wiedzy. Nauka pozwala odkrywać nie tylko tajemnice świata, ale i samego człowieka, jego ciała i ducha. Wiele bastionów tajemnicy zostało już tryumfalnie zdobytych przez ludzki umysł. To cieszy i zachęca do wzmożonego wysiłku w rozwiązywaniu dalszych niewiadomych. To, co dzisiaj jest jeszcze okryte tajemnicą, jutro może nią już nie być.

Poszukiwanie nowych rozwiązań i czynienie sobie ziemi poddaną, z jednej strony świadczy o wielkości ludzkiego umysłu, ale z drugiej świadczy o jego ograniczoności. Prawdziwa mądrość musi charakteryzować się nie tylko twórczym wysiłkiem, ale i pokorą. Trzeba umieć przyznać się, że pomimo tak wielu odkryć, świat i jego mieszkańcy ciągle otoczeni są mgłą, a nawet pancerzem tajemnicy. Bardzo często rozwikłanie jednego problemu natychmiast ukazuje nowy, stając się wyzwaniem do dalszych poszukiwań.

Trzeba też pamiętać, że poznawanie tajemnic świata nie jest na miarę jednej głowy. Żyjemy we wspólnocie także i po to, żeby móc się wzajemnie dzielić mądrością i wspierać dziełami naszych rąk. Lekarz potrzebuje inżyniera, ksiądz nauczyciela, a piekarz stolarza… Nikt sam nie buduje swojego świata, ale czynimy to we wspólnocie. Tak nas stworzył Bóg: Nie jest dobrze, żeby człowiek był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc (Rdz 2, 18). Tej pomocy nie znalazł w żadnym zwierzęciu. Prawdziwą, rozumną pomoc człowiek może znaleźć tylko w drugim człowieku. Nikt sam sobie nie wystarcza, nikt wszystkiego nie potrafi, wszędzie nie będzie, wszystkich talentów nie posiądzie. Dlatego potrzeba, aby człowiek bez żadnej zazdrości zawierzył drugiemu człowiekowi, temu który potrafi coś lepiej, który już więcej wie, dla którego w jakiejś dziedzinie życia jest mniej tajemnic. Potrzeba nam ufnej wiary w człowieka, że podzieli się swoją mądrością, że pomoże rozwiać chmury tajemnicy. Tam, gdzie ludzie sobie nie ufają, tam nie ma żadnej współpracy, żadnego pomnażania dobra, żadnego zbliżania się do obalenia kolejnego bastionu tajemnicy.

Jeśli tajemnicą otoczone jest nasze życie tu na ziemi, pośród ludzi, to tym bardziej dotyczy to naszych relacji z Bogiem. Powiedzieć o sobie: jestem człowiekiem wierzącym, znaczy tyle co: przyjmuję za najważniejszą prawdę, to co Bóg zechciał objawić, ale godzę się, że żadna wiedza, ani moja, ani nawet największych mędrców świata nigdy nie odkryje wszystkich Bożych tajemnic. Wierzę Bogu, bo wierzę w Boga. Przyjmuję z pokorą, że istnienie tajemnicy wpisane jest w sam akt wiary. Tam bowiem, gdzie kończy się tajemnica, zaczyna się wiedza, a to oznacza koniec wiary. Gdy nie ma tajemnicy, nie musimy już ufać i wierzyć.

Tak więc przyjęcie tajemnicy wiary pomaga nam ustawić wszystko na właściwym miejscu. Stawia nas w prawdzie i uczy pokory. Przypomina o naszej ludzkiej ograniczoności i małości, zestawiając je z wielkością i potęgą Boga. Człowiek wierzący nie stara się rozwikłać tajemnicy wiary. Godzi się z jej istnieniem i z tym, że nie da się jej do końca zgłębić. Przyjmuje, że nie wszystko musi zrozumieć, bo nie wszystko jest wytłumaczalne. Do Boga można się zbliżyć nie na drodze zrozumienia Jego tajemnicy, ale jedynie na drodze kontemplacji. Trwając przy Nim, łatwiej potrafimy przyjąć nie tylko tajemnicę o Nim, ale także o nas samych, o naszych życiowych problemach, nieszczęściach i wielu, wielu zaskakujących nas życiowych doświadczeniach.

Zdaję sobie sprawę z tego, że od kilku lat, odpowiadając czytelnikom Posłańca na ich najrozmaitsze pytania nie zawsze udaje mi się pogłębić ich wiedzę o tym, o co pytają Duszpasterza. Na niektóre pytania można dać w miarę konkretną i adekwatną odpowiedź. To są pytania z dziedziny wiedzy. Trzeba przyznać, że takich pytań do Duszpasterza jest stosunkowo niewiele. O wiele więcej otrzymałem takich, na które nie mogę dać takiej jasnej odpowiedzi. Co najwyżej mogę pytającego ukierunkować i zachęcić do większego zawierzenia i zaufania Bogu. Po prostu zachęcam do kontemplacji, czyli modlitewnego stawania przed Bogiem i doświadczania Jego dobroci i miłości. Na tym właśnie polega mądrość i potęga wiary.

Ludzkie pragnienia

Karol

Niczego nie trzeba się wyrzekać. Nigdy przecież nie przecenimy ważności pragnień w życiu człowieka. Właściwie człowieka można określić jako byt mający pragnienia. Pragnienie jest bowiem najgłębszym źródłem każdego działania, projektu, twórczości. Kiedy już ktoś nie ma pragnień i niczego nie oczekuje, znaczy to, że jest człowiekiem zgaszonym, wypalonym. Życie jest jednym wielkim bodźcem w kierunku realizacji pragnień.

Dotyczy to każdej dziedziny naszego życia. Odnosi się zaś w sposób szczególny do życia duchowego. Dla św. Ignacego każda medytacja w Ćwiczeniach duchownych ma być poprzedzona prośbą o to, co chcę i czego pragnę (ĆD 48), a Ćwiczenia powinno się proponować tylko komuś, kto jest wolny i pragnie większego wzrostu (ĆD 20). To pragnienie Ignacy określa słowem: magis (więcej), i ono chyba najpełniej ujmuje ignacjańską duchowość.

W Biblii słowo pragnienie łączy się ściśle z innym słowem: szukać. Takiej postawy uczy Jezus: Szukajcie, a znajdziecie. Kto szuka, znajduje (Mt 7, 7). W Jego ustach te słowa brzmią jak wezwanie do skutecznej realizacji ludzkich pragnień. Słowo szukać przenika też całą Ewangelię św. Jana. Najpierw te słowa Jezus kieruje do pragnących iść za Nim uczniów Jana: Czego szukacie? (J 1, 38). Gdyby Jan i Andrzej nie mieli większych pragnień, to Jezusowe pytanie pozostałoby bez odpowiedzi i wszystko skończyłoby się na jednorazowym spotkaniu nad jeziorem Genezaret. Natomiast pojawiło się pytanie, które jeśli nawet początkowo było tylko ciekawością, to jednak wyrażało jakieś wielkie pragnienie skierowane do Jezusa: Gdzie mieszkasz? I tak rozpoczęła się przygoda z Panem, która odmieniła ich życie.

Podobnie wygląda zakończenie Ewangelii według św. Jana. Przy pustym grobie Jezusa spotykamy smutną Marię Magdalenę, bo zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono (J 20, 2). W swoim smutku słyszy pytanie ukrywającego się w osobie ogrodnika Jezusa: Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz? (w. 15). To pytanie wzbudziło w jej sercu pragnienie, żeby nie ustawać w poszukiwaniu, żeby nie poddać się smutkowi i przygnębieniu. To pytanie ostatecznie wprowadza ją na drogę szukania i otwarcia się na objawienie Zmartwychwstałego.

Wspomniane sceny ewangeliczne ukazują nam wielkie zadanie pragnień w życiu duchowym. Pojawiają się one nie tylko na początku drogi naśladowania Jezusa, ale towarzyszą i przenikają całe życie, popychając w ten sposób do wzrostu i do dojrzałych wyborów. Przyjęcie prawdy Ewangelii nie jest tylko jednorazowym aktem, ale jest wejściem na drogę nieustannego poszukiwania. Dla chrześcijanina nie jest to tylko poszukiwaniem wartości, ale jest to przede wszystkim poszukiwanie Osoby Jezusa. Pytanie: Kogo szukasz? nieustannie towarzyszy chrześcijaninowi na drodze jego pragnień poznawania i wybierania Jezusa, który też staje się dla wierzącego Drogą, Prawdą i Życiem. W tym poszukiwaniu nie można się zatrzymać, nie można sobie powiedzieć: Już wystarczająco poznałem Jezusa. Nasze odnajdywanie Go w Ewangelii, w Kościele, w ludziach i w różnych sytuacjach życia staje się wezwaniem, żeby Go jeszcze bardziej pragnąć i jeszcze intensywniej szukać. Na tym zależy nie tylko nam, ale przede wszystkim Jezusowi. Dlatego chce On wzbudzać w nas najlepsze uczucia, dalekie od letniości. On jest tym, który wyzwala w nas wielkie pragnienia. Napomina, żebyśmy nie dali się zwieść dwuznaczności naszych poszukiwań i nie zatrzymali się na tym co powierzchowne. On nam pomaga rozeznawać i wybierać magis, większe dobro. A jest ono tam, gdzie człowiek spotyka się z Bogiem i Jego wolą. I w ten sposób nasze ludzkie pragnienia znajdują swe wypełnienie w odczytaniu i w pełnieniu woli Bożej.

O co się modlić?

Stanisław

Nie wystarczy w życiu wszystko złożyć na karb woli Bożej i żyć tak, jakby nic od nas nie zależało. Trzeba też pamiętać o zachęcie Jezusa, że zawsze powinniśmy się modlić i nie ustawać (Łk 18, 1). Może więc przyglądnijmy się młodemu królowi Salomonowi, któremu na początku jego panowania we śnie ukazał się Bóg i zaproponował: Proś o to, co mam ci dać (1 Krl 3, 5). Bóg niczego nie narzuca. Uczynił człowieka wolnym i daje mu szansę, by z tego daru skorzystał, może więc prosić, o co chce. Salomon skorzystał więc z możliwości wyboru, ale nie prosił ani o bogactwo, ani o posłuch u podwładnych, ani o pokonanie wrogów… Mogąc wybierać, poprosił o mądrość, która będzie umiejętnością rozróżniania dobra i zła. Już sama prośba świadczy, że był nieprzeciętnym władcą. Głupi nigdy nie poprosi o mądrość, nie zna bowiem jej prawdziwej ceny. Tymczasem mądrość to jedna z największych wartości w życiu człowieka, fundament szczęśliwego życia, gwarancja spokoju sumienia, warunek odwagi, istotny element życia religijnego. Do mądrości prowadzą cztery drogi:

  • Poszukiwanie. Mądrości nie można kupić, otrzymać w spadku, zdobyć w walce. Mądrości trzeba szukać cierpliwie i wytrwale, tak jak ewangeliczny kupiec, który szuka drogocennej perły. Mamy wszelkie dane, by ją znaleźć: dobre książki i kazania, dobrzy ludzie, Ewangelia, życiowe doświadczenia… Człowiek, który nie podejmuje trudu szukania mądrości, nigdy jej nie zdobędzie. Bóg bowiem z darem mądrości objawia się jedynie tym, którzy tego daru szczerze pragną i szukają.
  • Zamiana tego co mniej wartościowe na to co bardziej wartościowe. To jest wezwanie, by stać się jak kupiec z Ewangelii, który, kiedy znalazł skarb, poszedł i sprzedał wszystko, aby ten skarb nabyć. Trzeba dbać w życiu o hierarchię wartości, należy wiedzieć, z czego można, a czasem trzeba zrezygnować, żeby nie utracić tego, co naprawdę ważne, czemu należy podporządkować wszystkie wybory.
  • Unikanie zła. Ewangelia porównuje tych, którzy szukają mądrości, do ludzi, którzy zarzucili sieć w jezioro i wyłowili ryby wszelkiego rodzaju. Wyciągnęli sieć na brzeg i usiadłszy, dobre ryby zebrali w naczynia, a złe odrzucili (Mt 13, 48). To bardzo ważne zadanie, potrzeba mądrości, by je dobrze wykonać. Na ziemi rośnie pszenica i kąkol, dobro i zło, prawda i kłamstwo; to, co człowieka buduje i to, co go niszczy. Potrzeba wielkiej mądrości, która pomoże rozeznać to, co nam może zagrażać, czego trzeba się strzec, a na czym opierać swoje wybory.
  • Modlitwa. Wróćmy raz jeszcze do Salomona. On wiedział, że mądrość jest darem Boga. Człowiek sam, jedynie z pomocą swojego rozumu i wysiłku woli mądrości nie zdobędzie. Bóg da ją tym, którzy usilnie i z pokorą o nią proszą.

Czy my odnajdujemy się na tych salomonowych drogach poszukiwania mądrości? Czy zbyt pochopnie nie utożsamiamy mądrości z wiedzą? A przecież mądrzejszym wcale nie musi być ten, który więcej wie. Mądrość Salomona to przede wszystkim świadomość, że jest ona Bożym darem. Prosimy Boga o wiele różnych, ważnych i potrzebnych nam rzeczy. I dobrze robimy, bo Bóg jest Dawcą wszelkiego dobra. Czy jednak prosimy Go o dar najważniejszy?

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Nie staraj się rozwikłać tajemnicy wiary
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.