Nowy, znów ten Nowy!
Moi Drodzy, dziś rozpętała się istna burza - taka jak to ostatnio było w zwyczaju w naszej zakrystii. Wszystko odbyło się na ostro, ale w szklance wody.
– Tak dalej być nie może! Nie może! Zrozumiano? – Stary wtargnął rano do zakrystii czerwony jak burak. A że nikogo, oprócz Siostry, tam nie było, właśnie na niej skupił swoją uwagę.
– Ale dlaczego mnie to mówi? – Siostra nie kryła oburzenia, tym bardziej, że za nic nie mogła sobie przypomnieć, by w ostatnich dwudziestu czterech godzinach, a nawet w czterdziestu ośmiu czymś przewiniła. Wiadomo, że nie niezwykle trudno przeniknąć umysł seniora, ale przecież wszystko ma swoje granice.
– Zaraz, zaraz. Powiem i temu, komu trzeba. Niech no tylko się pojawi! – Stary aż zatarł ręce.
– Zawsze to samo. Najpierw mówi, że powie, a później zapomina, że mówił i nie mówi. A cała złość skupia się na mnie. Tak dalej być nie może! – Te ostatnie słowa Siostra powiedziała z takim naciskiem, że tylko tak przenikliwy obserwator życia w zakrystii jak ja, był w stanie domyślić się, że Zakrystianka ma już obmyślony plan, jak raz na zawsze położyć kres niesłusznym oskarżeniom.
– Nieprawda. Raz to nawet udało mi się nic jej nie powiedzieć, a drugi raz to... – Stary zaczął szukać w pamięci innych dat i wydarzeń, pomagał sobie liczeniem na palcach, ale szybko się poddał i nic nie powiedział.
– Właśnie, jeden jedyny raz można było do mnie mieć pretensje. Ale żeby tak co chwila coś. Na przykład dziś, od rana krzyki, a ja nawet nie wiem, o co.
– Nowy, Nowy! A kto przecie? Za szybko spowiada i jeszcze się tym chwali, że kolejek przed konfesjonałem nie ma. Kto to widział?
– Może pali i co chwila musi wychodzić na jednego.
– Pali, pali. Też mi co. Wiadomo, to grzech, ale jeśli nałog, to trzeba okazać więcej wyrozumiałości – powiedział Stary, patrząc na swoje pożółkłe palce.
– Może pali mu się robota w rękach, jak strażakowi.
– Niech nie żartuje z najpoważniejszych spraw – Stary był u kresu wytrzymałości.
– Tytoń! Też mi wielkie halo! Dopalacze! To jest problem. Za tym młodzi idą.
– Jakie znowu zniszczacze? – Stary wyrzucił do góry ręce. Nie po raz pierwszy nie rozumiał świata, w którym przyszło mu przeżywać starość.
– Dopalacze, dopalacze! – Poprawiła Starego Siostra. – A bo ja tam wiem, co to? Teraz tylko o tym bębnią w telewizorze.
W tym momencie do zakrystii wszedł Nowy i od razu włączył się do rozmowy.
– Właśnie, dopalacze. To jest ogromny problem. Chciałbym kazanie temu tematowi poświęcić, do młodzieży i rodziców. Uwrażliwić na ten problem i przestrzec.
– Bardzo dobrze! Bardzo dobrze – Stary kiwał głową.
– No a co z szybkością spowiadania, przecież... – Siostra próbowała przypomnieć Staremu to, z czym dziś przyszedł do zakrystii. Stary jednak tylko machnął ręką.
– Innym razem. To nic pilnego. A zresztą, jeszcze się taki nie narodził, co... – Stary nie dokończył. Słowa Nowego niespodziewanie wprawiły go w dobry nastrój. Teraz jego parafia będzie na bieżąco. A to ważne. Zbliża się przecież wizytacja najwyższego czynnnika.
– Tak więc postanowione, swój plan muszę wcielić w życie i to jak najszybciej – powiedziała na głos Siostra.
– A ta co znowu? – Stary chciał wyjaśnień, ale Zakrystianki już nie było. Zabrała zapałki i poszła zapalać świece na ołtarzu.
Moi Drodzy, Siostra miała tajemniczy plan, to pewne. Co to był za plan i kto w jego przygotowaniu mieszał palce... O tym za tydzień.
Czerwony jak burak – stan, gdy hemoglobina uderza, zapycha i chce rozwalić kapilary w skórze, a człowiek czuje się jak palant.
Przeniknąć umysł seniora – wiedzieć, gdzie trzyma emeryturę i jak ją po „kawałku od niego wyciągnąć.
Pali się robota w ręku – przeciwieństwo uprawiania polityki.
Dopalacze – substancje absolutnie nienadające się do spożycia, ale idealne do kolekcjonowania.
Wizytacja najwyższego czynnika – rodzaj kontroli, która ma wykazać, że wszystko jest w absolutnym porządeczku.


Skomentuj artykuł