Ulubiona liczba Boga i liczba bestii. Co oznaczają liczby w Biblii?

Ulubiona liczba Boga i liczba bestii. Co oznaczają liczby w Biblii?
Fot. jorisvo/depositphotos.com
1 miesiąc temu
Logo źródła: Życie Duchowe Roman Zając

Pisarze chrześcijańscy często traktowali liczby w Biblii nie tylko jako oznaczenie ilości i miary, ale także jako rodzaj symbolicznego języka, którym posługuje się Bóg. Dość powszechne było przeświadczenie, że Stwórca chciał nam coś powiedzieć również przez liczby.

Należę do tej części ludzkości, która przedstawia się jako humaniści, aby usprawiedliwić swoją matematyczną ignorancję. Mógłbym też zacytować publicystę i dziennikarza Rafała Ziemkiewicza, któremu zdarza się czasem wyjaśniać, że jest „magistrem od literek, a nie od cyferek”. W przypadku Biblii to rozróżnienie poniekąd traci jednak rację bytu, ponieważ w języku hebrajskim cyfry zapisywano poszczególnymi literami alfabetu. Dziewięć pierwszych spółgłosek ma wartość od 1 do 9, dziesięć dalszych oznacza dziesiątki, a cztery końcowe – setki. Inne wartości liczbowe można zapisać za pomocą kombinacji liter.

„Cyfrowa” Biblia

Istnieje piosenka (kolęda?), która ma ułatwić zapamiętanie pewnych liczb obecnych w wierze chrześcijańskiej. Ostatnia zwrotka brzmi: „Dwunastu, dwunastu, dwunastu Apostołów, / Jedenastu Filistynów, / Dziesięć przykazań Bożych, / Dziewięć chórów anielskich, / Osiem błogosławieństw, / Siedem sakramentów, / Sześć stągwi kamiennych, / Pięć przykazań kościelnych, / Czterech ewangelistów, / Trzech królów magów, / Wołek i osiołek, / Dzieciątko w żłóbeczku, a w stajence chłód. / Kto stworzył świat cały? Tylko jeden Bóg”. Nie wszystkie z tych liczb mają wprost pochodzenie biblijne. Na przykład Ewangelia Mateusza nie podaje wcale, że było trzech Mędrców ze Wschodu, którzy pokłonili się Jezusowi. Liczbę tę wydedukowano jednak z faktu, że Dzieciątko otrzymało od nich trzy dary.

Egzegeci patrystyczni, zwłaszcza ze szkoły aleksandryjskiej, stosowali między innymi techniki numerologiczne uznające liczby za znaki głębszej rzeczywistości. Poszukiwali oni sensu ukrytego w liczbach i próbowali ustalić ich symbolikę. „Czy sądzisz, że Mojżesz chciał nas […] pouczyć jedynie o historycznym znaczeniu liczb i że wbrew przyjętemu przez siebie zwyczajowi nie zawarł w tych różnych liczbach żadnej tajemnicy?” – pytał retorycznie Orygenes (Homilie o Księdze Liczb 4, 1). Wtórował mu Dydym Ślepy, twierdząc, że liczby występujące w Piśmie nigdy nie są przypadkowe, ale pojawiają się według rozumnego planu (Komentarz do Księgi Rodzaju 154, 8–10). Uważano, że skoro w Biblii nie ma nic przypadkowego, także liczby mają wymiar teologiczny i duchowy. Jeszcze w czasach karolińskich Raban Maur pisał, że wszyscy, którzy chcą posiąść głębsze rozumienie Pisma, powinni pilnie studiować matematykę (!), bo w biblijnych liczbach Bóg ukrył wiele tajemnic.

Pisarze chrześcijańscy często traktowali liczby w Biblii nie tylko jako oznaczenie ilości i miary, ale także jako rodzaj symbolicznego języka, którym posługuje się Bóg. Dość powszechne było przeświadczenie, że Stwórca chciał nam coś powiedzieć również przez liczby. W konsekwencji praktycznie każdą liczbę, która pojawiła się w Piśmie Świętym, uważano za wyjątkowe i wieloznaczne misterium, przez które przemawia Chrystus. Ich rozważanie było formą medytacji. Z lubością wyszukiwano różne konteksty użycia tej samej liczby i wyciągano z tego przeróżne wnioski. Oczywiście traktowanie liczb jako nośników ukrytych, duchowych treści prowadziło czasem interpretatorów o nadmiernie wybujałej wyobraźni do nieskrępowanej dowolności skojarzeń i nadinterpretacji.

„Ulubione” liczby Pana Boga

Pewne liczby wydają się w sposób szczególny uprzywilejowane i powiązane ze sferą sacrum. Podkreślano ich wymiar teologiczny i duchowy, doskonałość i związek z Bogiem. Na przykład jedynka, ponieważ jedność i jedyność jest atrybutem Boga, o czym wyraźnie mówi przykazanie miłości Boga w Księdze Powtórzonego Prawa: „Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Pan jedynie” (Pwt 6,4). Tylko On jest w pełni JEDEN (hebr. Ehad), w przeciwieństwie do stworzeń posiadających w ramach danego gatunku licznych przedstawicieli. Poza tym tylko On istnieje naprawdę, a wszyscy inni, tak zwani, bogowie, to postacie fikcyjne, wymyślone (por. Za 14,9).

Możemy przypuszczać, że trójka również należy do „ulubionych” liczb Boga, bo jest On przecież Trójcą. Trzej mężczyźni, którzy gościli u Abrahama (por. Rdz 18,1–16), uważani są za prefigurację tej tajemnicy, podobnie jak trzykrotne „Święty!” (tzw. Trishagion) wyśpiewywane przez serafy (por. Iz 6,3). W sferze moralnej mamy trzy cnoty: wiarę, nadzieję i miłość, a to wszystko, co stanowi fundament naszej wiary, dokonało się podczas triduum paschalnego. Zbawiciel nauczał przez trzy lata i według tradycji miał trzydzieści trzy lata, kiedy umarł.

Jako liczba święta, wyjątkowa, mistyczna i doskonała postrzegana jest oczywiście siódemka. Świat był tworzony przez sześć dni, a siódmy był dniem odpoczynku, ponieważ Bóg pobłogosławił go i uczynił świętym (por. Rdz 2,3). Każdy siódmy rok był rokiem szabatu dla ziemi (por. Kpł 25,4), a gdy upłynęło siedem razy po siedem lat następował rok jubileuszowy (por. Kpł 25,8). Z liczbą 7 związane są liczne przepisy kultyczne Narodu Wybranego, a siedmioramienny świecznik stał się symbolem wierności Bogu. Można też zadać pytanie, czy to przypadek, że modlitwa Ojcze nasz zawiera akurat siedem próśb.

W Księdze Tobiasza Rafał mówi o siedmiu aniołach, którzy mają dostęp do Tronu Bożego, „stoją w pogotowiu i wchodzą przed majestat Pański” (Tb 12,15). Także prorok Zachariasz pisze o siedmiu oczach Pana, „które przypatrują się całej ziemi” (Za 4,10). W Apokalipsie czytamy o „siedmiu Duchach” przed tronem Bożym (por. Ap 1,4; 5,6). Wiemy również, że siedmiu aniołom zostanie dane siedem trąb, aby oznajmiały kolejne plagi (por. Ap 8,2).

Można zadać pytanie, czy to przypadek, że modlitwa Ojcze nasz zawiera akurat siedem próśb.

Użycie w Biblii liczby 7 niekoniecznie oddaje ścisłą ilość, najczęściej oznacza nieokreśloną „całość” lub „pełnię”. Tym bardziej taki sens ma wielokrotność siódemki. Na przykład siedemdziesiąt tygodni jest symbolem wypełnienia się czasu mesjańskiego (por. Dn 9,24), a Jezus, mówiąc o konieczności przebaczania siedemdziesiąt siedem razy (por. Mt 18,22), nie chciał zasugerować, że po przekroczeniu tego limitu nie ma już przebaczenia, ale wprost przeciwnie – że w przebaczaniu nie ma absolutnie żadnych limitów.

Tu warto przypomnieć, że niedziela nie jest siódmym dniem tygodnia, ale pierwszym dniem nowego tygodnia. A skoro zwieńczeniem stwarzania świata był siódmy dzień, czyli szabat, ósmy dzień, jako dzień zmartwychwstania, jest zarazem symbolicznie pierwszym dniem nowego stworzenia, bo w Jezusie Bóg „wszystko czyni nowe” (por. Ap 21,5). Święty Justyn typologicznie tłumaczył liczbę ośmiu osób uratowanych w arce z wód potopu, łącząc ich liczbę z dniem zmartwychwstawania i inauguracją nowego świata. Fakt, że król Dawid był ósmym synem Jessego uważano z kolei za zapowiedź Mesjasza. Warto też dodać, że Jezus został obrzezany ósmego dnia i wygłosił osiem błogosławieństw. Co ciekawe, liczbowa wartość imienia Jezus, zapisanego po grecku, to 888 (jota = 10; eta = 8; sigma = 200; omikron = 70; ypsilon, = 400, sigma = 200, czyli suma 10 + 8 + 200 + 70 + 400 + 200 = 888).

O ile ósemka ma związek z Jezusem, dziewiątka łączy się z Duchem Świętym, ze względu na liczbę Jego darów (por. 1 Kor 12,4–6) i owoców (por. Ga 5,22).

Do liczb „doskonałych” zaliczana jest też dziesiątka, która kojarzy nam się głównie z Dekalogiem, a więc prawem nadanym przez Boga.

Dwunastka jest z kolei symbolem świętego ludu Bożego, zarówno Starego, jak i Nowego Przymierza. Nie przypadkiem Jezus wybrał akurat dwunastu Apostołów. Chciał w ten sposób nawiązać do dwunastu plemion Izraela. Dwunastka pojawia się w Biblii wielokrotnie (dwanaście chlebów pokładanych, dwanaście kamieni na pektorale arcykapłana, dwanaście bram w Niebiańskim Jeruzalem, którego fundamenty ścian wykonane są z dwunastu kamieni szlachetnych, itp.). Wielokrotność 12, czyli 144 tysiące (12x12x1000) to symboliczna liczba zbawionych w czasach eschatologicznych (por. Ap 7,4–8; 12,1–3).

Nieświęte liczby?

Skoro niektóre liczby Biblia w szczególny sposób kojarzy ze świętością, sferą sacrum i Bogiem, analogicznie powinny istnieć też liczby mieszczące się na drugim biegunie, czyli będące synonimem niedoskonałości, powiązane z człowiekiem i światem, złem i Szatanem. Na przykład dwójka wyraża ideę dualizmu, podziału i rozłamu. Ale z drugiej strony mamy też dwie tablice Przymierza, dwóch cherubów zdobiących arkę, dwie oliwki w wizji Zachariasza, a prawdziwość świadectwa gwarantuje dwóch świadków. Liczba podwójna istniejąca w języku hebrajskim czasem wskazywała równocześnie na rzeczywistość ziemską i towarzyszącą jej rzeczywistość nadprzyrodzoną.

Czwórka to symbol doczesności i poznawalnego zmysłami świata ziemskiego (cztery strony świata, cztery pory roku, cztery kierunki wiatru). Liczba 40, jako jej wielokrotność, zazwyczaj łączy się z jakimś trudnym doświadczeniem lub okresem próby, czego przykładem są różne wydarzenia biblijne (potop, pobyt Mojżesza na górze Synaj, „błądzenie” Narodu Wybranego po pustyni, pustynna wędrówka Eliasza do góry Horeb, czas dany Niniwitom na nawrócenie, post Jezusa na pustyni).

Czwórka miała jednak również charakter ambiwalentny. Wiemy przecież o czterech odnogach, na które dzielił się strumień wypływający z ogrodu Eden (por. Rdz 2,10) i o czterech świętych zwierzętach przy tronie Boga (por. Ap 4,6–9), a najświętsze imię Boga składa się z czterech liter, określanych mianem tetragramu (JHWH).

Oczywiście największą karierę zrobiła liczba 666, która zawierać ma rzekomo zakodowaną informację o tożsamości Antychrysta. W Apokalipsie św. Jana liczba ta określana jest mianem „liczby Bestii”: „Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć” (Ap 13,18). Istnieją ludzie, którzy odczuwają irracjonalny lęk przed tą liczbą, co określa się mianem heksakosjoiheksekontaheksafobii.

Na przestrzeni wieków wysnuwano najbardziej fantastyczne teorie, jak „odkodować” tę liczbę, aby wiedzieć, skąd pojawi się zagrożenie. Omówienie ich zajęłoby wiele stron. Najstarsza interpretacja tego wersetu zakłada, że chodziło o zaszyfrowanie imienia Nerona, który – jak wiadomo – prześladował chrześcijan. Jeśli grecką formę imienia Neron (z końcowym „n”) i słowo kesar (cesarz) zapiszemy hebrajskimi spółgłoskami, po zsumowaniu liczb odpowiadających poszczególnym literom otrzymamy właśnie 666. Z kolei w pewnych radykalnych kręgach protestanckich, w których istnieje tradycja utożsamiania Antychrysta z papiestwem, szukano usilnie sposobu na powiązanie z liczbą 666 biskupa Rzymu. Publicyści antykatoliccy wykazywali się tu wielką kreatywnością.

Na przestrzeni wieków wysnuwano najbardziej fantastyczne teorie, jak „odkodować” tę liczbę, aby wiedzieć, skąd pojawi się zagrożenie.

Osobiście uważam, że jest to nawiązanie do szóstego dnia stworzenia, kiedy powstał człowiek. Biblia używa czasem szóstki do wskazania niedoskonałości. Sześć jest niepełną siódemką, której czegoś brakuje, aby nastało boskie siedem. Trzy szóstki to zwielokrotniona niedoskonałość, symbolizująca cywilizację budowaną bez Boga (czyli de facto cywilizację śmierci), w której ludzie ciągle ulegają pradawnej pokusie, aby „być jak bogowie” i decydować o tym, co jest dobrem, a co złem.

Szóstka pojawia się jednak w Biblii także w pozytywnym kontekście. Wiązano ją z wymiarami świątyni w Niebiańskiej Jerozolimie (por. Ez 40,5; 41,8), a Izajasz ujrzał serafy, oddające chwałę Bogu, które miały po sześć skrzydeł. Niektórzy ojcowie Kościoła uważali wręcz, że szóstka to liczba chrystologiczna, bo greckie słowo Iesous (Jezus) składa się z sześciu liter.

Dla tych, którzy lubią liczyć

Ponieważ każda litera alfabetu hebrajskiego oznacza równocześnie jakąś liczbę, poszczególne wyrazy można potraktować jako zbiór pewnych liczb i obliczyć wartość liczbową każdego wyrazu (lub zdania) poprzez zsumowanie wartości przypisanych poszczególnym literom. Zastąpienie liter cyframi dawało możliwość poszukiwania słów o tej samej wartości liczbowej. W średniowieczu żydowscy kabaliści skupiali się na takim właśnie badaniu numerycznych wartości słów użytych w Biblii i poszukiwali słów wyrażających tę samą liczbę, a potem wyciągali z tego wnioski teologiczne. W ten sposób kabaliści odkrywali związki między bardzo odległymi od siebie słowami. Porównując różne wyrazy, których litery dawały tę samą wartość liczbową, próbowali odcyfrować tajemne znaczenia biblijnych zawiłości, między innymi utożsamiali ze sobą różne pojęcia, osoby czy zjawiska. Praktykę tę nazywano gematrią.

Rabini, używający tej metody, zauważyli na przykład, że opowiadanie o stworzeniu świata składa się w języku hebrajskim z 434 słów. Tę samą wartość liczbową ma słowo delet (hebr. drzwi), w związku z czym twierdzono, że stworzenie świata przez Boga to drzwi do zrozumienia Biblii, czyli stanowi podstawową wskazówkę niezbędną przy jej czytaniu.

Ponieważ w języku hebrajskim słowa „drabina” (sullam) i „Synaj” (Sinaj) posiadają tę samą wartość liczbową (130), w egzegezie judaistycznej uznano drabinę z wizji Jakubowej (por. Rdz 28,12) za symbol Prawa danego przez Jahwe Mojżeszowi na górze Synaj.

Uwadze żydowskich egzegetów nie uszedł także fakt, że 318 sług Abrahama (por. Rdz 14,14) odpowiada liczbie imienia Eliezera, spadkobiercy Abrahama.

Pierwsze zdanie Księgi Rodzaju: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” (Rdz 1,1) brzmi po hebrajsku: Bereszit bara Elohim et haszszamajim weet haarec. Pierwsze litery poszczególnych wyrazów tworzących ten pierwszy werset Biblii po przeliczeniu na wartość liczbową i zsumowaniu dają łącznie liczbę 22, akurat tyle, ile liter posiada hebrajski alfabet. To utwierdzało rabinów w przekonaniu, że skoro Bóg stworzył świat, wypowiadając słowa w języku hebrajskim, to każdą literę hebrajskiego alfabetu należy uznać za coś na podobieństwo idei u Platona.

Niektórzy badacze (np. Ireneusz Kania czy prof. Andrzej Wierciński) uważają, że egzegeza gematryczna była popularna wśród Żydów już w I wieku naszej ery i autorzy ksiąg Nowego Testamentu mogli celowo użyć gematrii, aby ukryć pewne informacje w swoich Pismach. Pogląd ten budzi sporo wątpliwości, aczkolwiek można podać kilka przykładów dość prawdopodobnego zastosowania gematrii.

Rodowód przodków Jezusa podany w Ewangelii Mateusza podzielony jest na trzy grupy po czternaście pokoleń w każdej. Autor wydaje się sugerować, że Bóg w ten sposób prowadził dzieje świata, aby akurat od Abrahama do Dawida było czternaście pokoleń, potem od Dawida do momentu wygnania – czternaście pokoleń i w końcu, aby tyle samo pokoleń było od powrotu z wygnania do narodzenia Jezusa (por. Mt 1,17). Imię Dawid w języku hebrajskim zapisuje się trzema spółgłoskami (DWD), których wartość numeryczna wynosi właśnie czternaście (dalet = 4, waw = 6, dalet = 4). Genealogia zbudowana byłaby więc według schematu 3 razy 14, ponieważ suma wartości numerycznej trzech spółgłosek w imieniu Dawid to czternaście. Mateusz mógł chcieć w ten sposób podkreślić, że Jezus jest prawdziwym Synem Dawida, czyli Mesjaszem.

Inny przykład. W Ewangelii Jana znajduje się wzmianka, że Apostołowie złowili w Jeziorze Tyberiadzkim dokładnie 153 ryby, które wyciągnął na brzeg Szymon Piotr (por. J 21,11). To nieoczekiwane podanie liczby wyłowionych ryb jest zaskakujące, bo nigdzie indziej w Ewangeliach nie ma podobnych statystyk połowów. W końcu nie są to przecież sprawozdania z działalności jakiegoś klubu wędkarskiego. Czyżby uczniowie Jezusa zdziwili się, że ryb jest tak dużo i dlatego je policzyli, a informacja o tym przypadkowo znalazła się w tekście? A może ta liczba coś symbolizuje? Święty Hieronim uważał, że tyle znano wówczas gatunków ryb, co symbolicznie miało wskazywać na wszystkie narody, które będą przedmiotem działalności ewangelizacyjnej Kościoła (przypomnijmy, że Apostołowie mieli być „rybakami ludzi”). W interpretacji gematrycznej zwrócono z kolei uwagę na fakt, że taką właśnie wartość liczbową ma hebrajski zwrot Bnej ha- Elohim, czyli „Synowie Boży” (bet = 2, nun = 50, jod = 10, he = 5, alef = 1, lamed = 30, he = 5, jod = 10, mem = 40; czyli: 2 + 50 + 10 + 5 + 1 + 30 + 5 + 10 + 40 = 153). W ten sposób określano na przykład aniołów, ale we wspomnianym fragmencie może chodzić o tych, którzy stanowić będą święte zgromadzenie Boże, czyli Kościół. Interpretacja ta wydaje się trochę naciągana, ale różni egzegeci są skłonni się do niej przychylić.

Czyżby uczniowie Jezusa zdziwili się, że ryb jest tak dużo i dlatego je policzyli, a informacja o tym przypadkowo znalazła się w tekście? A może ta liczba coś symbolizuje?

Gematrycznych interpretacji Nowego Testamentu jest bardzo wiele. Wspomnę jeszcze o jednej. Jan Chrzciciel był przez niektórych uważany za proroka Eliasza, który ponownie przyszedł na świat (por. Mt 11,13–14; 16,14; 17,10; Mk 9,11; 15,35; Łk 9,7–8; J 1,21). Co prawda, gdy zapytano go wprost, czy jest Eliaszem, zaprzeczył (por. J 1, 21), ale w analizie gematrycznej zwrócono uwagę na fakt, że hebrajskie imię Jochanan ma wartość liczbową 124 (jod = 10, waw = 6, chet = 8, nun = 50), identycznie jak hebrajski zwrot gilgul Elijahu, czyli „wcielenie Eliasza” (gimel = 3, lamed = 30, gimel = 3, waw = 6, lamed = 30, alef = 1, lamed = 30, jod = 10, he = 5, waw = 6).

Rozmawiałem kiedyś z pewnym zwolennikiem wiary w reinkarnację, który przytoczył te gematryczne wyliczenia jako dowód na to, że Jan Chrzciciel musiał być reinkarnacją Eliasza, choć sam pewnie o tym nie wiedział. Powołał się również na słowa Jezusa, który wprost stwierdził, że Jan był Eliaszem (por. Mt 17,10–13). Oczywiście pogląd o reinkarnacji dusz jest całkowicie nie do pogodzenia z nauką biblijną, Jan Chrzciciel nie był jedynym Jochananem, żyjącym w tamtych czasach, a Eliasz w ogóle nie umarł, tylko został wniebowzięty (por. 2 Krl 2,11) i właśnie dlatego wierzono, że kiedyś powróci, aby zapowiedzieć przyjście Mesjasza (por. Ml 3,23–24). Kiedy Jezus powiedział, że Jan był Eliaszem, chodziło Mu o to, że wypełniał misję analogiczną do misji tego proroka, a więc był niejako jego duchowym spadkobiercą.

Biblia jako matematyczny kod?

Również współcześnie podejmowane są próby deszyfrowania Biblii, czyli poszukiwania (między innymi poprzez użycie obliczeń matematycznych) jej zakodowanego przesłania. Pojawiły się analizy wskazujące, że pewne liczby w Biblii układają się w logiczne ciągi wplecione grupami w strukturę tekstu słownego. Rosyjski matematyk Ivan Panin całe swe życie poświęcił na studiowanie biblijnych cyfr i dokonywanie skomplikowanych obliczeń, ponieważ wierzył, że tekst Biblii jest tak naprawdę bardzo zręcznie ułożonym przez Boga matematycznym kodem. Obliczał on sumę wszystkich wartości cyfrowych liter w różnych słowach, zdaniach, paragrafach i całych księgach i odkrył te same prawidłowości w każdym z tych podziałów!

Okazało się na przykład, że liczba słów w każdym z nich dzieli się przez siedem. Podobnie liczba nazw własnych, zarówno męskich, jak i żeńskich, słowa pojawiające się jeden raz, liczba rzeczowników, a nawet liczba słów zaczynających się od każdej litery alfabetu – wszystkie te liczby były podzielne przez siedem. Analizując pierwsze zdanie Biblii: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię”, Panin zauważył, że w języku hebrajskim jest to dokładnie siedem słów, składających się z dwudziestu ośmiu liter (4 razy 7) oraz trzy rzeczowniki (Bóg, niebo, ziemia). Zastępując ich litery odpowiadającymi im cyframi i sumując je, uzyskał łączny wynik 777 (7 razy 111)! W zdaniu tym jest tylko jeden czasownik – „stworzył” (bara). Jego łączna wartość cyfrowa wynosi 203 (29 razy 7). Pierwsze trzy słowa zawierają dokładnie czternaście liter (2 razy 7), podobnie jak pozostałe cztery. Hebrajskie słowa będące dopełnieniami (niebo i ziemia) mają po siedem liter każde. Wartość pierwszej, środkowej i ostatniej litery w tym zdaniu jest równa 133 (19 razy 7). Wartość cyfrowa pierwszych i ostatnich liter wszystkich wyrazów wynosi 1393 (199 razy 7). Wartość pierwszych i ostatnich liter pierwszego i ostatniego wyrazu tego wersetu wynosi 497 (71 razy 7), pierwszych i ostatnich liter każdego słowa między pierwszym i ostatnim – 896 (128 razy 7) itd.

To oczywiście tylko drobny wycinek z tych matematycznych dociekań. Dla niektórych ludzi wyszukiwanie podobnych prawidłowości stanowi jakąś formę matematyczno-mistycznej kontemplacji przybliżającej ich do Boga. Nie rozumiem tego, ale może po prostu nie dorastam do takiego poziomu mistycznej percepcji.

Roman Zając (ur. 1973), biblista, demonolog, publicysta. Opublikował między innymi: Trzej Królowie. Tajemnica Mędrców ze Wschodu; Biblia. Początek, czyli jak powstał najlepszy know how na świecie; Przewodnik po niebie, piekle i ich mieszkańcach

Tekst pochodzi z "Życia Duchowego". Więcej znajdziesz tutaj.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Jacek Siepsiak SJ (red. nacz.)
17,01 zł
18,90 zł

Nie tylko słowo buduje życie duchowe. Nie tylko słowo przemawia... Nad tym właśnie zastanawiamy się w zimowym numerze naszego pisma.

O miejscu, w którym może nas „dopaść” słowo, oraz o potrzebie poszukiwania i przygotowania tego...

Skomentuj artykuł

Ulubiona liczba Boga i liczba bestii. Co oznaczają liczby w Biblii?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.