Ten Nowy i ta Agnes
Moi Drodzy, Stary definitywnie przełamał niechęć do Nowego. Ostatecznym gestem przyjęcia go do zacnego grona miało być pokazanie włości. A wszystko po to, by Nowy mógł dokładnie poznać swoje miejsce pracy.
Aktem końcowym tego zaznajamiania z parafią miało być oprowadzenie po zakrystii. W tym celu Stary zarezerwował sobie i Nowemu cały poranek. Gdy zegar na wieży wybił godzinę 6, obaj byli na miejscu.
– Niech patrzy. Tu jest szafa, gdzie trzymamy ornaty. A tam dalej kredencja.
– Wiem, wiem. Solidna konstrukcja. Jest w co uderzyć ręką, gdy zajdzie taka potrzeba – Nowy niezgrabnie próbował jednocześnie zażartować i przypodobać się Staremu.
– Skąd to wie? – Stary zwrócił się do Nowego z wyraźnym uznaniem w głosie. Bez wątpienia imponowała mu pojętność nowego ucznia.
Nowy zawahał się chwilę, ale z opresji wyratowała go Siostra:
– A bo to trudno się domyślić – stwierdziła i spojrzała znad okularów na Starego.
Zakrystianka przyszła dziś do zakrystii wcześniej niż zwykle, bo miała zamiar przedstawić wszystkim swój tajemniczy plan, jaki powzięła przed tygodniem. Nie potrafiła jednak nic wskórać, bo Stary ciągle albo gadał, albo się dziwił.
– Co prawda, to prawda.
Wszyscy odwrócili się na te słowa. Do zakrystii wszedł Młody, choć bez Średniego, co wydawało się dziwne. Odkąd pojawił się Nowy, Średni zniknął z pola widzenia. Pojawiał się na mszach, niby zwyczajowo wypełniał swoje obowiązki, ale w życiu towarzyskim zakrystii nie uczestniczył.
– Co to? Jakieś sprzysiężenie przeciwko mnie zawzięli?! – Stary zaczął uważnie przyglądać się Siostrze i Młodemu.
– Gdzie tam... – Młody zaczął się tłumaczyć, ale przerwał i wskazał ręką na górny róg ściany.
– Co to? Pajęczyny nie widział? – Zaczepnie odpowiedziała Zakrystianka, choć dobrze wiedziała, że Młody nie lubi pająków.
– Pająk też stworzenie Boże – trzeźwo i spokojnie zauważył Nowy.
– O! Proszę bardzo, to właściwa postawa! – Stary niby spokojnie zgodził się z uwagą Nowego, ale też nerwowo zwrócił głowę w kierunku Siostry, by zgromić ją wzrokiem za opieszałość w wykonywaniu podstawowych obowiązków.
– Przecież to malutka pajęczynka. Z tej odległości nawet pająka nie widać – Siostra wytrzymała spojrzenie Starego. – Nie ma na co czekać, plan trzeba wprowadzić w życie – powiedziała półgłosem, obróciła się na pięcie i poszła do kantorka, gdzie od lat trzymała potrzebne narzędzia, w tym tęczowy kijek do czyszczenia pajęczyn.
Nikt z obecnych nie rozumiał, o co chodziło Siostrze, ale też nikt się tym nie przejął. Stary powrócił do wprowadzania Nowego w arkana sztuki.
– Tu trzymamy wino. W takim zamknięciu. Chyba nie pije za dużo, co? – Stary dobrodusznie spojrzał na Nowego.
– Tylko tyle, ile potrzeba – trzeźwo zauważył Młody.
– Niech tak nie broni! Niech tak nie broni! – Stary nie krył irytacji. – Co to, adwokat?
– Jeśli adwokat to tylko do deserów, a najchętniej z lodami – przytomnie odpowiedział Nowy.
– Tego już za dużo! – zagrzmiał Stary. – Dwóch na jednego, widział to kto?
W tym momencie do zakrystii wróciła Siostra. Lecz w ręku zamiast tęczowego kija do usuwania pajęczyn trzymała dłoń młodej kobiety.
– A to co znowu? – Wykrzyknął Stary.
– Nie co, a kto. To jest Agnes. Od dziś będzie pomagać mi w pracy. Mam nadzieję, że wreszcie skończą się te połajanki, których zbyt często padałam ofiarą – odpowiedziała Siostra.
Moi Drodzy, muszę Wam powiedzieć, że Siostra wypowiedziała te słowa z taką pewnością siebie, że nikt z obecnych w zakrystii nie był w stanie nic z siebie wydusić. Wszyscy spoglądali tylko to na Siostrę, to na Agnes... c.d.n.
Arkana sztuki – wiedza, którą trzeba posiąść, by sprzedać 67 milionów płyt w Chinach. Dla wtajemniczonych - trzy akordy po trzy, szybko, szybko, wolno, wolno i tak na zmianę.
Przełamać niechęć – uczynić taki ruch, który umożliwi wspólną eksplorację aż po dno butelki.
Oficjalne zaznajomienie – sroga mina, która towarzyszy oczywistym i zrozumiałym słowom.
Opieszałość w wykonywaniu obowiązków – zupełnie coś innego niż: czy się stoi, czy się leży… bo po prostu ROBI SIĘ, ale inni muszą solidnie poprawiać.
Tęczowy przyrząd do czyszczenia –w swojej strukturze identyczny jak włosy popularnego barda narodowego, Michała W.


Skomentuj artykuł