Jak pokazać dzieciom wiosnę?

(fot. shutterstock.com)
Joanna Winiecka-Nowak

Nadeszła wiosna. Nareszcie. Spacery mogą być teraz trochę dłuższe i ciekawsze. Widmo odmrożeń nosa i siusiania przez kombinezon zostało przegnane na jakieś dziewięć miesięcy.

Można dalej podjechać samochodem lub komunikacją zbiorową, nie pocąc się przy tym na potęgę. Da się nawet od biedy coś przekąsić w punkcie docelowym, nie przymarzając do prowiantu. Wykorzystajmy te okoliczności i wyruszmy na wycieczkę do lasu.

Pierwsze nieśmiałe podmuchy wiosny noszą nazwę przedwiośnie, nie dziwi wiec nikogo, że wyraźnie widać teraz przedwiosenne przygotowania. Zaczynają kwitnąć pierwsze rośliny, przylatują z ciepłych krajów ptaki, ze swoich kryjówek wychodzą zimujące w dorosłej postaci owady. Do pełni szczęścia brakuje tylko widoku wiewiórki wytrzepującej ogon z zimowego kurzu. Ten rytuał spotkamy niestety wyłącznie w bajkach rysunkowych. My zaś uzbrojeni w aparaty fotograficzne, lupy i lornetki urządźmy w naszym lesie bezkrwawe łowy.

W pierwszej kolejności spójrzmy dokładnie pod stopy. O tej porze roku w lesie liściastym spotkamy całe kwietne kobierce. Żółte złocie, niebieskie przylaszczki, białe zawilce, purpurowe kokorycze, zielone piżmaczki, fioletowe miodunki - do wyboru, do koloru. Aż prosi się, by dokładnie uwiecznić swoich potomków na takim barwnym tle. Niestety, zdjęcia to jedyna forma, w której możemy zanieść kwiaty do domu. Wiosenne rośliny są bardzo delikatne i szybko więdną po zerwaniu. Niektóre znajdują się również pod ochroną. Plecenie wianków i układanie bukietów musimy przełożyć na majową wizytę na łące. Możemy za to - jeśli tylko chcemy - zrobić zdjęcia najpiękniejszym okazom. Później, w domu lub bibliotece, sprawdzimy ich nazwy i poszukamy ciekawostek o nich. Na przykład to, że należą do roślin leczniczych lub trujących, a ich nasiona są roznoszone przez mrówki.

DEON.PL POLECA

Jeśli zabraliśmy ze sobą lupę, możemy jej teraz użyć. Porównajmy różne kwiaty- poszukajmy takich w kształcie gwiazdek i lwich paszczek. (Czy na wycieczkę pojechał z nami jakiś szkolniak? Może, przez przypadek, powiemy mu coś o osiach symetrii?) Później przyjrzyjmy się z bliska lśniącym płatkom i ich środkom - pręcikom i słupkom. Czy uda się je policzyć? Kiedy już nasycimy się kolorami możemy zerknąć jeszcze na liście i łodygi. Część z nich będzie pokryta włoskami lub bruzdkami. A może znajdziemy na nich spacerującą mrówkę?

Aby nie ścierpł nam kark, zwróćmy również uwagę na wyższe rośliny - drzewa i krzewy. Na ich gałęziach także widać pierwsze oznaki przebudzenia. U niektórych gatunków nabrzmiewają pąki i powoli rozchylają się łuskowate osłonki. U innych zaczynają nieśmiało wyglądać półprzejrzyste, delikatne liście. W każdym razie zupełnie jeszcze nie przesłaniają światła słonecznego, które może teraz dotrzeć do najmniejszych roślin w lesie. Maluchy skrzętnie wykorzystują tę okoliczność - następna taka pojawi się za rok.

Przy okazji obserwacji leszczyny, topoli lub wiązu może uda nam się odszukać ich rozwijające się teraz, mało efektowne kwiaty. Są one mikroskopijnej wielkości i nie mają kolorowych płatków, ale wyrastają w większych zbiorach, czyli kwiatostanach. Ułatwia to ich namierzenie. Niestety, o ich istnieniu przekonamy się też spacerując z małym alergikiem. W takiej sytuacji, zamiast obserwacji czeka nas szybka ewakuacja z lasu.

Jeśli znudziło nas zerkanie do góry, możemy dla odmiany zwrócić uwagę na ściółkę lasu. W myśl zasady: ziemia to grunt, a grunt to zdrowie. Jeżeli będziemy mieć szczęście znajdziemy tam kiełkujące nasiona. Pospolite w lasach klony wyprodukowały w ubiegłym roku setki tysięcy owoców - skrzydlaków ("nosków"). Ukryte w nich nasiona czekają na pierwsze ocieplenie, by przekształcić się w siewki, czyli młode rośliny. Poszukajmy takich żywozielonych liści i łodyżek wysuwających się z zasuszonych nosków. To bardzo ciekawe podejrzeć drzewo, które ma dopiero jeden centymetr wysokości…

Przed zaplanowaniem wycieczki warto zwrócić uwagę na to, gdzie się udajemy. Zdecydowana większość roślinnych atrakcji czeka na nas teraz w lasach liściastych. W borach i sadzonych monokulturach sosnowych wiosna wygląda w zasadzie bardzo podobnie do zimy. Jak zwykle panuje tu lekki półmrok, zielenią się głównie mchy i trawy. Na słonecznych polanach i zboczach mogą powoli zakwitać sasanki. Są to jednak wyjątkowe rarytasy wśród polskich roślin. Zdecydowanie łatwiej znaleźć je w Internecie, niż w pobliskim lasku.

Życie budzi się też w podtopionych stale fragmentach lasu, jest to jednak proces powolny i niezbyt efektowny. Kwitną wysokie drzewa - olchy, oraz krzewy - wierzby iwy. Ta pierwsza wygląda z daleka jakby była ustrojona żółtymi dżdżownicami. W drugim przypadku ozdobę stanowią zbiory kwiatów - kotki, potocznie zwane baziami. Na brzegach strumyka żółcą się kaczeńce o mięsistych liściach i podbiały, którym liście jeszcze nie wyrosły. Generalnie, tereny te blado wypadają w porównaniu z ukwieconymi teraz suchszymi lasami liściastymi.

Niezależnie od tego, czy jesteśmy w lesie liściastym czy iglastym, wszędzie możemy obserwować zwierzęta. Oczywiście część z nich wybiera zagajniki sosnowe, inne zamieszkują stare dębiny. Wszystkie jednak czują zbliżającą się wiosnę.

Najłatwiej jest zauważyć rejwach w świecie ptaków. Jest ich teraz więcej, niż podczas zimy. Przyleciały już maleńkie strzyżyki, pięknie śpiewające drozdy oraz nawołujące "cilp calp" pierwiosnki. Wkrótce rozpoczną swoje koncerty rudziki. Także miejscowe towarzystwo ożywia się w marcu. Samce nawołują samiczki i odstraszają konkurentów. Dzięcioły jak oszalałe stukają w pnie drzew. Pełzający po pniach drzew pełzacz leśny namiętnie wyśpiewuje. Sroki, sójki i gawrony przystąpiły już do dalszego etapu przygotowań -budują gniazda, podkradając sobie mimochodem co lepszy materiał budowlany. Rekordzista kruk siedzi już na jajkach, a pod koniec miesiąca zabierze się za karmienie świeżo wyklutych piskląt.

Ile z tego jesteśmy w stanie zobaczyć i usłyszeć? To zależy od miejsca, w które się wybierzemy i pory wędrówki. No i oczywiście od liczby decybeli, które sami produkujemy. Poza tym w pracy szpiegowskiej z pewnością pomoże nam lornetka, choć nie jest ona niezbędnym wyposażeniem Początkującego Przyrodnika.

Nieco mniej płochliwe są owady. Część z nich możemy obserwować już teraz. Spod kamieni i uschniętych liści, z próchniejących pni i szczelin w korze zaczynają wychodzić pierwsze sześcionożne zwierzaki. Najłatwiej będzie nam rozpoznać w tej grupie żółte motyle - listkowce cytrynki i pospolite biedronki. Kowale, nieco podobne do tych ostatnich, mają mniej pękate ciało, a czerwone skrzydła zdobią nie tylko czarne kropki, ale również trójkąt i inne mnie regularne wzory. Inną aktywną teraz grupą są biegacze. Jak sama nazwa wskazuje, poruszają się szybko i mają sportową sylwetkę - długie nogi oraz wysmukły tułów i odwłok. Poszczególne gatunki biegaczy różnią się kolorem, mogą być na przykład czarne, zielone lub brązowe. Wszystkie jednak połyskują w wiosennym słońcu, jak żywa reklama joggingu.

Wymienione rodzaje owadów przesypiają zimę jako osobniki dorosłe. Inne spędzają ten czas w postaci jajeczek, larw i poczwarek. Z tego powodu ich pojawienie się obserwujemy dopiero późniejszą wiosną, a nawet latem. No cóż. Młodzież ma swoje prawa.

Trzeba również wspomnieć o tym, że w promocji dla najwytrwalszych (i najcichszych) Przyrodników czekają też inne, większe zwierzęta. Aktywne przez cały rok zające, dziki i sarny ukrywają się przed nami w leśnych ostępach. W poszukiwaniu pokarmu zbliżają się czasem do terenów uczęszczanych przez ludzi. Pierwsze ciepło wywabia z gniazd wiewiórki, a drobne gryzonie z głębokich, podziemnych korytarzy. W marcu budzą się ze snu zimowego jeże. Niestety, jeśli nie planujemy podchodów nocnych, raczej ich nie spotkamy - zaczynają być aktywne po zmroku.

Po tak pracowicie spędzonej wycieczce, niezależnie od uzyskanych wyników, należy nam się spore drugie śniadanie oraz porcja zdrowego ruchu. Bez nich po prostu żaden dłuższy spacer z dziećmi się nie obędzie. I nie ma co z tym walczyć - takie są prawa przyrody.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Jak pokazać dzieciom wiosnę?
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.