W co kobiety nie mogą uwierzyć

I kobiety mają w to wierzyć - że oni chcą być wzorem... (fot.sxc.hu)
slo / Andreas Malessa, Ulrich Giesekus

"W firmie wiem dokładnie, co mam robić. Jestem naprawdę dobry w mojej dziedzinie i dostaję za to pochwały - mówi młody ojciec w poradni rodzinnej - ale w sprawach domowych i w wychowaniu dzieci zachowuję się jak dyletant, niczego nie umiem zrobić dobrze i w końcu wychodzę na głupka…

Wassilios Fthenakis prowadził długoletnie badania przekrojowe na zlecenie niemieckiego ministerstwa do spraw rodziny i młodzieży. W konkluzji stwierdził, że siedmiu na dziesięciu ojców chciałoby być "wzorem dla swoich dzieci". I kobiety mają w to wierzyć - że oni chcą być wzorem. Wspaniale. Ale pod jakim względem? W jakiej dziedzinie? Dzieci czerpią wzory i przykłady nie z kazań i wykładów, lecz przez pokazanie, jak w konkretnej sytuacji należy postąpić. Czy wiele jest rzeczy, których w odczuciu dziecka mama nie potrafiłaby zrobić równie "wzorcowo" jak tata?

To nie utrata umiejętności wychowawczych dzisiejszych ojców, lecz błyskawicznie rosnące kompetencje dzisiejszych matek w sferze wykształcenia i kultury, ich błyskawicznie rosnąca wiedza i umiejętności - jednym słowem nieustanny postęp, jaki czynią na polu prywatnym i oficjalnym, jest tym czynnikiem, który sprawia, że mężczyźni są stopniowo wypierani z procesu wychowywania dzieci. "W firmie wiem dokładnie, co mam robić. Jestem naprawdę dobry w mojej dziedzinie i dostaję za to pochwały - mówi młody ojciec w poradni rodzinnej - ale w sprawach domowych i w wychowaniu dzieci zachowuję się jak dyletant, niczego nie umiem zrobić dobrze i w końcu wychodzę na głupka. Prosiłem żonę, żeby określiła kryteria sukcesu, jakie mają obowiązywać u nas w domu. Przyjrzała mi się uważnie, pokręciła głową i wyszła bez słowa".

Kobiety, których mężowie angażują się szczerze w życie rodzinne (czyli nie tylko "uczestniczą", ale przejawiają własną inicjatywę!), często nie doceniają siły przyzwyczajenia. Albo potęgi hormonów: uczucia macierzyńskie żony, jej starania i troska o dobro innych, jej instynkt wychowawczy rzadko ogranicza się tylko do dzieci. Czasem (a nawet często) płynnie przekierowywany jest na męża. Tym samym tonem, którym kobieta ostrzega trzylatka przed gorącymi drzwiczkami od piekarnika, zwraca uwagę mężowi na kruchość kieliszków do wina w zmywarce. Tak jak wkracza, wyłączając pięciolatkowi telewizor i nakazując mu umycie zębów, tak samo zdecydowanie poleca mężowi kończyć rozmowę przez telefon i zająć się nakryciem stołu do kolacji. Jest więcej niż pewne, że mężczyzna, który jeszcze przed dwiema godzinami był w swoim biurze poważanym szefem, ba, nawet szefem wywołującym lęk, w tej sytuacji pozwoli sobą komenderować jak dzieciakiem z zasmarkanym nosem. Więcej niż pewna jest też jego nastroszona reakcja: "Nie jestem ani w połowie tak głupi, jak myślisz" - to najłagodniejsza wersja męskiej obrony.

DEON.PL POLECA

Jeszcze kilka upokorzeń

Żony mężów "domowych" (załóżmy na chwilę, że tacy istnieją) lekceważą niekiedy fakt, że wszystkie domowe czynności zostały w świadomości ich boskich małżonków podzielone według stopnia prestiżu. Są takie prace domowe, których podjęcie gwarantuje mężczyźnie natychmiastowe uznanie. Są też takie, których wykonania nie zauważa nikt. Gorzej nawet: są takie czynności domowe, które oznaczają utratę męskiej twarzy. Socjologowie austriaccy przeprowadzili badania pod kątem lubianych i nielubianych przez mężczyzn zajęć domowych. Jak sądzisz, Czytelniku, jakiego z nich mężczyźni nie lubią najbardziej? Prania i prasowania? Szorowania ubikacji? - nie! Taką czynnością okazało się "mycie okien od zewnątrz". Dlaczego akurat "mycie okien od zewnątrz"? "Bo jeśli zobaczy cię przy tym inny mężczyzna, pomyśli sobie w duchu: biedny pantoflarz, widocznie żona tak mu kazała! A kiedy zobaczy cię kobieta, z pewnością myśli: to okno i tak nigdy nie będzie czyste! Więc tak czy owak, zawsze jest się przegranym".

Niewiele matek i gospodyń domowych uwzględnia niewesoły w gruncie rzeczy fakt, że dla nich, kobiet, osoby, które spotykają - sąsiedzi czy przypadkowi widzowie - to w pierwszym rzędzie potencjalni pomocnicy. Dla ich mężów natomiast to potencjalni wrogowie! Kiedy matka stoi na przystanku autobusowym z wózkiem, w którym siedzi para bliźniaków, ma nadzieję graniczącą z pewnością, że ktoś z czekających pomoże jej przy wsiadaniu do autobusu. W analogicznej sytuacji mężczyzna z wózkiem spodziewa się, że przy wsiadaniu do autobusu będzie krytycznie obserwowany i potraktowany lekceważącym uśmieszkiem.

Pracujący zawodowo ojciec musi bardzo się starać o bezpośredni, bliski, pozytywnie kształtujący kontakt ze swoimi dziećmi. Musi przy tym zmagać się nie z własną żoną (najczęściej zresztą niedoścignioną), lecz z poczuciem, że czyni coś, co często nie zaspokaja jego potrzeby uznania. Albo walczyć ze zwyczajnym zmęczeniem. Naprawić synowi rower jest rzeczą łatwiejszą i przynosi więcej uznania, niż w niedzielne deszczowe popołudnie bawić się z córką w dom dla lalek albo czytać jej Astrid Lindgren. A dotrzymanie obietnicy wspólnego pójścia na basen, kiedy z powodu zapowiedzianej zmiany pogody trzeba to zrobić w czwartek a nie w sobotę, wymaga nawet przesunięcia terminów w pracy i nie dość, że nie przynosi uznania, to najczęściej - przysparza więcej fatygi.

Ale "rodzina to wyzwanie dla całego społeczeństwa", jak zatytułował biskup Wolfgang Huber swój referat z marca 2006 roku, ostrzegając społeczeństwo niemieckie, by nie zapomniało o dzieciach. "Kto zapomina, jak żyje się z dziećmi, zaczyna doświadczać obłędnego wrażenia, że żyje sam". A tego nie chcą po dokładniejszym namyśle najciężej nawet pracujący zawodowo mężczyźni.

Więcej w książce: Mężczyźni nie są skomplikowani - Andreas Malessa, Ulrich Giesekus

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

W co kobiety nie mogą uwierzyć
Komentarze (28)
J
jewka
30 października 2014, 17:28
tytuł jest dziwny ... i komentarze są dziwne a przecież wszystko jest proste - małżeństwo ma być oparte na miłości - a kiedy obie strony kochają, to nikt nie zawłaszcza całej "domowej władzy" ani nie lekceważy, ani nie popada w depresję z powodu "braku uznania" ....
BR
Bogdan Rink
30 października 2014, 11:14
Jeżeli jakiś mężczyzna w jakikolwiek sposób źle myśli o innym mężczyźnie, bo ten myje okna od zewnątrz, to z tym mężczyzną źle myślącym o mężczyźnie myjącym okna jest coś nie tak. Zamiast myśleć o prestiżu lepiej, żeby każdy mężczyzna pomyślał, jaki interes on sam ma w umyciu okien. W końcu to chyba jego dom...
MI
mąż i ojciec 4 synów
28 sierpnia 2014, 00:47
Dziwny artykuł. Wynika z niego jakoby źródłem problemów był nagły wzrost kompetencji kobiet i ich zawyżone oczekiwania wobec mężczyzn. Myślę, że chodzi bardziej o docenienie i czerpanie z różnorodności jaka wynika z różnic płciowych w małżeństwie. Ja z żoną mamy różne style wychowawcze i to jest naszym bogactwem, staramy się uzupełniać. W takim układzie ja jako mężczyzna-mąż-ojciec wciąż na nowo muszę sobie uzmysławiać i definiować kim ja tak naprawdę chcę być jako mąż i ojciec, co chcę dawać, co jest dla mnie ważne w byciu mężem i w byciu ojcem. Polecam warsztaty [url]http://mestwoimilosc.pl[/url]
jazmig jazmig
18 września 2013, 17:11
@Penny Litości! Każdy ma swoją rolę, zgadzam się, ale ma prawo ją wybrac! Albo uzgodnić z małżonkiem!  Ja nie będę sama wychowywac dzieci tylko dlatego, że mój maż czeka aż znajdzie się "ciężkie i męskie" zadanie dla niego  ... Ależ o tym właśnie piszę. Po ślubie pary dzielą się obowiązkami nie w oparciu o jakieś książki, ale o swoje kompetencje. Jeżeli żona jest inżynierem, a mąż humanistą, to ona będzie się zajmowała sprawami technicznymi, a mąż co najwyżej będzie nosił zakupy. Każdego interesuje coś innego. Kobiety zwykle wolą kuchnię i opiekę nad dziećmi, a mężczyźni cięższe prace. Jeżeli dla ciebie bardziej interesujące jest wykonywać cięższa fizyczne prace, to zapewniam ciebie, że twój mąż bardzo się z tego ucieszy. W tym artykule jakiś teoretyk i fajtłapa zamartwia się, że nie jest kompetentny w sprawach wychowania dzieci i żona musi nim kierować. Tymczasem pewnych prac on przy dzieciach nie wykona, bo piersią dziecka nie nakarmi, ale przewinąć pieluchy powinien umieć, podobnie wynieść wózek i wziąć dziecko na spacer. Do tego nie potrzeba specjalnego szkolenia. Zatem zamiast się stresować i przejmować głupim gadaniem żony, niech robi to, co do niego należy i tyle. Ty najlepiej nie wychodź za mąż, skoro masz intencje wojowania z mężem o obowiązki, albo weź sobie za męża kapcia, który wszystko co chcesz potulnie wykona. Zdarzają się i tacy, więc masz szanse na takiego trafić.
A
Agata
18 września 2013, 15:08
Stek stereotypów i nic więcej. Wcale się nie dziwię problemom niemieckich rodzin, skoro tacy autorzy mają im doradzać. W rodzinie każdy ma swoją rolę i wypełnia ją możliwie dobrze. Wyrocznią nie jest ani żona, ani mąż, bo każdy w czymś innym jest kompetentny. Cięższe pracy i te, które wymagają wiedzy technicznej, to domena mężczyzn. Opieka na dziećmi, ich wychowanie itp - to domena kobiety. Żadne szkoły, szkolenia itp. działania tego nie zmienią, a tam, gdzie rodzina ulega propagandzie równości, małżeństwo szybko się rozpada. No tak, żaden z przytoczonych przez Ciebie przykładów nie jest stereotypem... Żartuję, ale tak na serio to przeczytaj o czym jest ten artykuł. Bo on dokładnie zgadza się z takim patrzeniem - cięższe, ciekawsze roboty dla mężczyzn a długotrwałe i nudne dla kobiet. Litości! Każdy ma swoją rolę, zgadzam się, ale ma prawo ją wybrac! Albo uzgodnić z małżonkiem!  Ja nie będę sama wychowywac dzieci tylko dlatego, że mój maż czeka aż znajdzie się "ciężkie i męskie" zadanie dla niego 
:
:(
18 czerwca 2013, 23:42
Od pewnego czasu daje się zauważyć postępujący kryzys kobiecości. Dziewczęta  już nie sluchają matek - wolą czeroać wzorce z mediów lub od koleżanek. W konsekwencji dzieczęta coraz częściej doświadczają zaburzeń odżywiania, depresji, "zapijania smutków", a w konsekwencji nałogów; niektóre badania już teraz stwierdzają, że dziewczęta częściej piją alkohol niż chłopcy! Nie zapominajmy przy tym, że kobiety są słabsze psychicznie, dlatego szybciej się uzależniają. Mlode kobiety rozdarte pomiędzy wzorcem kobiety seksownej a "osiągającej sukces" w rezultacie często nie osiągają ani jednego ani drugiego. Na gruncie zawodowym wciąż nie brak głosów o upośledzeniu płci żeńskiej (co może być jeszcze bardziej pogłębiane przez głupie posunięcia polityczne), a jednocześnie okazuje się, ze niewiasty nie radzą sobie także w domach i rodzinach. Niedawne badania z UK  wykazały, że połowa Brytyjek uważa, że ich mężowie gotują lepiej od nich. Kiedyś zaowodową pracą zajmował się mężczyzna a domem - kobieta. Obecnie okazuje się, że zawodowo kobiety wciąż są w tyle za mężczyznami, a jednocześnie utraciły bastion "pani domu". Co więcej: mężczyźni coraz rzadziej chcą się angażować w zakładanie rodziny, bo widząc panie gotujące gorzej od nich i gorzej zarabiające, za to sporo czasu spędzające na oglądaniu seriali w TV dochodzą do wniosku, że żona w gruncie rzeczy im nie jest potrzebna - tak poradzą sobie świetnie sami, bez żony. Takie czasy :(
W
wieslaw
16 czerwca 2013, 23:36
Ciekawy artykuł. Zdążyła sie w mojej rodzinie czasowe odwrócenie rul, ja trafiłem do kuchni a żona pojechała w delegacje. Zgodnie ze stereotypami powinno sie wszystko zawalić. Muszę zawieść tych którzy wieżą bezgranicznie w takie statystyki. Ze facet nadaje sie wyłącznie do leżenia na kanapie. I najciekawsze ze wcale nie byłem przepracowany, i lekcje były odrobione i obiad ugotowany. Po powrocie żony ja znowu trafiłem na 10 godzin do pracy ( czytaj 13 poza domem ) . I tak prawda nadawałem sie wyłącznie do naprawy rowerka
W
wu
16 czerwca 2013, 18:59
Zupełnie chybione wnioski z prawdopodobnie źle przeprowadzonych badań. Autorzy książki ( i artykułu ) to dyletanci, którzy nie mają pojęcia o relacjach w rodzinie. No i tak właśnie wyglądają rodziny w Niemczech.
B
Basia
16 czerwca 2013, 18:17
Tak się zastanawiam.. Mężczyzna jak coś robi w domu, to musi liczyć na uznanie? A kobiety są niedoceniane nawet jak wszystko robią i są perfekcyjną mamą, pracownicą i panią domu w jednym.. 
A
Anglia
31 października 2014, 00:12
Uderz w stol a ukryte feministki wyjda z szaf ;) Moze jesli zona doceni meza to i sama zostanie mile zaskoczona?
jazmig jazmig
16 czerwca 2013, 18:10
Stek stereotypów i nic więcej. Wcale się nie dziwię problemom niemieckich rodzin, skoro tacy autorzy mają im doradzać. W rodzinie każdy ma swoją rolę i wypełnia ją możliwie dobrze. Wyrocznią nie jest ani żona, ani mąż, bo każdy w czymś innym jest kompetentny. Cięższe pracy i te, które wymagają wiedzy technicznej, to domena mężczyzn. Opieka na dziećmi, ich wychowanie itp - to domena kobiety. Żadne szkoły, szkolenia itp. działania tego nie zmienią, a tam, gdzie rodzina ulega propagandzie równości, małżeństwo szybko się rozpada.
A
Anglia
30 października 2014, 23:52
Jestem ciekaw czym sie jazmig tak narazil i komu ze dostal tyle minusow. Pewnie paniom co sa kompetentne w wiedzy technicznej, hehehe.
16 czerwca 2013, 16:12
Tak się zastanawiam czy niektóre Panie komentując artykuł nie zagalopowały się lekko. Osobiście "mieszkam z mamusią" i zgodzę się, że niektóre czynności lepiej wykonują kobiety. Nie mam dziewczyny, kochanki, narzeczonej, jestem osobą samotną i trochę drażni mnie przekonanie niewiast, że mężczyzna to też jest jak kobieta. Nie jest. Nie jest tak nawet traktowany przez same kobiety. Często spotykałem się z sytuacją, że kobieta, czy znajoma czy z rodziny podważała moje kompetencje dlatego, że jestem mężczyzną. Kochane Panie! Zanim zaczniecie wciągać na sztandary "kryzys ojcostwa", przypatrzcie się kryzysowi kobiety, która coraz więcej umie, zna więcej jezyków i traci... swoją empatię i po prostu kobiecość.
30 października 2014, 12:35
Jestem kobietą,  i przyznam Ci rację że może być coś w tym co piszesz... Co jakiś czas wracają do mnie słowa z Pisma Św. ,,Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu. Mężowie, miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi!"  Kol 3, 18-19. Jako kobiecie w dzisiejszych czasach, ciężko jest mi przyjąć ,,powinnaś być posłuszna/poddana mężowi", bo zaraz kojarzy się to z jakimś zniewoleniem, ale wydaje mi się że Panu nie o to chodziło... On zna każdego z nas, każdego człowieka od początku świata, aż do końca oraz historie jego życie. Może chodzi o to w tym tekście, że On wiedział jakie mogą być konsekwencje tego kiedy kobiety zupełnie przejmą prym, i te cechy które zostały im dane do właściwego wychowania potomstwa, zostaną wykorzystania do ,,rządzenia w rodzinach". Kiedy zaczną lekceważąco podważać zdanie męża ,,bo ty się na niczym nie znasz", ,,bo ty nie potrafisz nic zrobić". Kiedy nie będą potrafiły być pokorne i posłuszne (kolejne słowa które kojarzą się z biedną, zalęknioną ,,kurą domową", ale właśnie NIE o to mi chodzi).  Pokora... Gdzieś słyszałam na jednym wykładzie ks. Egzorcysty że to jest jedyna cecha której Zły nie może naśladować. On może uczynić pozór dobra ze wszystkiego co jest złe, a to co dobre wyśmiać jako złe, ale pokory naśladować nie może bo jest ojcem pychy Myślę że Pan doskonale wie jak nas stworzył, i w Piśmie Św. zawarł dla nas wskazówki jak postępować aby było dobrze, abyśmy zbliżali się do Niego... No cóż z bycie ,,poddaną" w mężowi w dzisiejszym świecie wydaje się śmieszne... To wszystko są tylko moje przemyślenia nad Pismem Św, może ktoś ma inne ?
PB
pewna baba
30 października 2014, 14:08
Ja też jestem kobietą. I zgadzam się z Panią, że to niedobrze, gdy kobieta wiedzie prym w rodzinie. Razi mnie to równie mocno jak to, gdy prym w rodzinie wiedzie mężczyzna. Małżeństwo to nie instytucja władzy. Tu ma rzadzić dobro wspólne, oparte na współdziałaniu obu płci. Zareagowałam na Pani wpis, ponieważ tak się składa, że kiedyś, z motywacji religijnych, starałam się przyjąć za swoje zadanie słowa o poddaniu żony mężowi. Tak kształtowano mnie we wspólnocie. Do dziś jestem poraniona. Proszę przemyśleć, czy chce Pani pójść tą drogą. Na poczatku szczytne cele i motywacje, uaktywnienie mężczyzny, zbudowanie jego pozycji, potem proza życia. Od rzemyczka do kamyczka. Na poczatku jesteś ukochaną kobietą wymagajacą opieki, na końcu-nikim. Dobrze, że spotkałam w Kościele ludzi, którzy mi wytłumaczyli, że Biblii nie należy zawsze czytać dosłownie.
30 października 2014, 16:52
Zgodzę się z Panią odnośnie ,,dosłowności", jeśli weźmie się pod uwagę tylko ,,Żony bądzcie poddane mężom", i czasami można na tym pozostać... wtedy mamy gotowy problem... Jeśli zobaczy się co jest dalej ,,Mężowie miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi." To nie brzmi to już tak jednostronnie. Bo jeśli na początku tak jak Pani napisała ,,jest się ukochaną kobietą" (która stara się wypełnić bycie poddaną) a na końcu nikim" to znaczy że mąż tej drugiej części tekstu nie widzi lub się do niej nie stosuje. Nie jest możliwe żeby poddanie fukncjonowało bez szacunku... Każdy też Biblie odczytuje patrząc na swój charakter, ja naprzykład mam silny i zdecydowany, nad pokorą muszę pracować, bo wiem że moim ,,wiem lepiej" (wychowałam się w domu w którym nauczono mnie niesamowicie dużo zaradności, samodzielności oraz indywidualnego myślenia) mogłabym męża zmiażdzyc.
M
margeritta
19 czerwca 2012, 12:38
"Pracujący zawodowo ojciec musi bardzo się starać o..." cóż, zapewniam Was, drodzy Panowie, że ojciec jest nie mniej rodzicem niż matka (często też pracująca zawodowo) i że wcale nie musi starać się bardziej o cokolwiek. Nie ma co, ten artykuł to kompromitacja dla autorów. A jeżeli jakiekolwiek czynności oznaczają dla mężczyzny "utratę męskiej twarzy", to lepiej, żeby taki "mężczyzna" do końca życia mieszkał z mamusią.
K
Kris
17 czerwca 2012, 16:58
 Ciekawe tyle negatywnych kobiecych komentarzy.... Nie ze wszystkimi rzeczami sie zgadzam z tego artykulu ale cos jest narzeczy. Kryzys ojcostwa nie bierze sie z powietrza. 
L
Lenka
17 czerwca 2012, 01:31
Słaby artykuł. To niby kobiety, w przeciwieństwie do mężczyzn nie lubią być doceniane? Tatuś wykonuje "mało prestiżowe prace domowe" - jakie to straszne... biedaczek. Jak ja widzę jak mój sąsiad pomaga żonie i myje za nią zasyfioną klatkę schodową to mam ochotę mu powiedzieć, że go podziwiam. To jest być prawdziwym facetem, kiedy to Twoja kobieta jest ważniejsza niż opinie jakichś przypadkowych ludzi. 
P
Piotr
16 czerwca 2012, 16:31
 Bardzo dobry artykuł, jako mężczyzna po prostu powtwierdzam, ze mechanizm myslenia wielu facetów jest podobny. Rewelacyjny! :)
K
K.
16 czerwca 2012, 12:59
 Jak kobieta zajmuje się domem to tego nikt nie doceni. Faceci to poprostu lenie i zawsze jakaś wymówka sie znajdzie. Jakbym zobaczyła meżczyzne myjącego okna to byłabym pełna podziwu i pomyślałabym jaką szczęsciara jest jego zona.
K
Kasia19
16 czerwca 2012, 12:51
ZNOWU SŁABY ARTYKUŁ POKAZUJACY JACY TO MEŻCZYZNI SA BIEDNI? 
A
Alla
16 czerwca 2012, 00:26
 Artykuł nic nowego nie wnosi, ale faktycznie problem z ojcami jest. Za mało mają w sobie pokory ci mężczyźni, skoro w większości za swoje obowiązki oczekują odznaczeń. A obowiązkiem i pewnym standardem, który powinien spełniać każdy dobrze wychowany CZŁOWIEK, obojętnie jakiej płci jest właśnie dbanie o własny dom i rodzinę, a więc m. in. mycie okien od zewnątrz... tu nie ma podziału na płeć, na mamę i na tatę.  XTJB, święta racja! Ciekawe co mogłoby oznaczać "pomaganie mężowi" :) Pewnie przynoszenie piwa przed telewizor... 
B
bartek
18 listopada 2009, 14:17
Kiepski ten artykuł. Książki nie przeczytam, nie warto. Nie muszę starać się by być wzorem dla moich dzieci - jest taki czas kiedy dzieciaki potrzebują bardziej mamy i jest taki kiedy patrzą na tatę jak na wyrocznię, wszechwiedzącą i wszechmogącą osobę. Nieważne co zrobię bedę wzorem. Ważne jest to by ten wzór był dobry, by nie powiedzieć najlepszy na jaki mnie stać. Może i warto to i owo poczytać aby czegoś się dowiedzieć, podnieść kompetencje ;) - te teoretyczne bo życie i tak zrewiduje ile z tego co przeczytałeś(aś) jesteś w stanie zastosować.
J
jolanda
16 listopada 2009, 12:23
A co stoi na przeszkodzie aby również Tatusiowie podniesli swoje kompetencje i umiejętności przygotowując się do roli ojca np. przez poczytanie odpowiedniej lektury? Może zwyczjne lenistwo i wygodnictwo?
X
XTJB
16 listopada 2009, 12:06
Oj, z tym obserwowaniem przez sąsiadów to jest czasem troche inaczej. Kiedy matka pcha wózek i jeszcze taszczy torby- to normalne. Natomiast kiedy Pan Tatuś to robi- jest bardzo dobrym ojcem i mężem i w ogóle jego udział w pracach domowych nazywa się 'pomoc'- np. zabawa z własnym dzieckiem to "pomaganie żonie." Przynajmniej tak jest w Polsce.
GN
gotowa na wszystko
16 listopada 2009, 11:59
Podoba mi się ten artykuł - biedaczyska są przez "nas" potwornie zamęczani, ale fakt nie jest łatwo. :)
S
SanK
15 listopada 2009, 13:46
 B. dobry artykuł - bo zwraca uwagę na "ciemną stronę księżyca"...