Leon XIV zdiagnozował sytuację świata. Po pastersku

Fot. Grzegorz Galazka

Widać wyraźnie, że Leon XIV swoją pasterską misję na Tronie Piotrowym traktuje z ogromną powagą i nie zamierza ograniczać swych zainteresowań i działań tylko do sfery religijnej i duchowej. Wśród jego priorytetów jest pokój, ale nie ten „przez siłę”.

Od dekad doroczne, wygłaszane w styczniu, przemówienie kolejnych Następców św. Piotra adresowane do członków Korpusu Dyplomatycznego akredytowanego przy Stolicy Apostolskiej, uważane jest za jedno z najważniejszych papieskich wystąpień dotyczących stanu ludzkości i ziemskiego globu. Nie ma wątpliwości, że również Leon XIV postanowił wykorzystać swoje pierwsze noworoczne spotkanie z funkcjonującymi przy Watykanie dyplomatami, aby z jednej strony przedstawić globalną diagnozę, a z drugiej pokazać fundament, na którym powinny się, według Kościoła i papieża, opierać możliwe i konieczne rozwiązania istniejących konfliktów i problemów.

Kto śledzi publiczne wystąpienia obecnego Papieża od pierwszych chwil jego pontyfikatu, zapewne zauważył, że w miarę możliwości stara się on prezentować zwięzłe i niezbyt długie przemówienia. Na tym tle jego wystąpienie wygłoszone 9 stycznia 2026 r. do Korpusu Dyplomatycznego akredytowanego przy Stolicy Apostolskiej zwraca uwagę swoją długością, obszernością i wielością poruszonych tematów. Widać wyraźnie, że Leon XIV swoją pasterską misję na Tronie Piotrowym traktuje z ogromną powagą i nie zamierza ograniczać swych zainteresowań i działań tylko do sfery religijnej i duchowej.

Swoistym potwierdzeniem takiej tezy są rewelacje „Washington Post”, opublikowane w dniu spotkania Papieża z dyplomatami całego świata. Według nich dyplomacja watykańska starała się powstrzymać interwencję Stanów Zjednoczonych w Wenezueli, proponując wyjazd prezydenta Nicolasa Maduro z kraju do Rosji. Zdaniem amerykańskiego dziennika, przez kilka dni szef dyplomacji watykańskiej kard. Pietro Parolin próbował skontaktować się z sekretarzem stanu USA Marco Rubio, co gazeta nazwała „rozpaczliwą próbą uniknięcia rozlewu krwi”. Wiadomo, jak ostatecznie kwestia Wenezueli i jej dyktatora została sfinalizowana przez władze USA. Być może skojarzenia z usilnymi próbami św. Jana Pawła II niedopuszczenia do amerykańskiej interwencji w Iraku w roku 2003 wydadzą się komuś przesadne, jednak w pewnością łączy je zlekceważenie zdania Następcy św. Piotra w istotnej dla świata kwestii. To niedobry sygnał, zwłaszcza jeśli ma się świadomość, że – jak się okazało po latach – prawie ćwierć wieku temu to Papież Polak miał rację.

Z mnogości tematów podjętych przez Leona XIV podczas spotkania z akredytowanym przy Stolicy Apostolskiej Korpusem Dyplomatycznym, serwis Vatican News w polskiej wersji językowej wyakcentował dwa, poświęcając im osobne materiały. Najpierw zwrócono uwagę, że Papież ostrzegł przed rozwojem języka w stylu „orwellowskim”, który poprzez dążenie do coraz większej inkluzywności wyklucza tych, którzy mu się nie podporządkowują. Mówił też o kurczącej się – zwłaszcza na Zachodzie – przestrzeni dla wolności słowa, wskazując związane z tym zagrożenie dla dialogu, również tego dotyczącego pokoju.

Drugi temat, niejako „wyjęty” z obszernego papieskiego wywodu, i wyakcentowany w tytule oraz leadzie newsa, to przestroga przed „subtelną” formą dyskryminacji chrześcijan w Europie i Amerykach, gdzie stanowią oni większość i zwrócenie uwagi, że ogranicza się im tam czasami możliwość głoszenia prawd Ewangelii z powodów politycznych lub ideologicznych. Jeśli ktoś zadowolił się przeczytaniem tytułu i dwóch pierwszych zdań wiadomości, nie dowiedział się, że Leon XIV powyższą przestrogę umieścił w znacznie szerszym kontekście uwag, spostrzeżeń, ale też apelu, dotyczących wolności sumienia i wolności religijnej.

Przywołując wypowiedziane czternaście lat temu również do Korpusu Dyplomatycznego przy Stolicy Apostolskiej słowa Benedykta XVI, że wolność religijna „to pierwsze z praw człowieka, ponieważ wyraża najbardziej fundamentalną rzeczywistość osoby”, Leon XIV zaalarmował, że według najnowszych danych naruszanie wolności religijnej nasila się, a 64 proc. światowej populacji doświadcza poważnych naruszeń tego prawa. Papież podkreślił, że Stolica Apostolska domagając się pełnego poszanowania wolności religijnej i kultu chrześcijan, prosi o to samo dla wszystkich innych wspólnot religijnych.

Leona XIV zaakcentował jednak, że prześladowania chrześcijan to wciąż jeden z najbardziej rozpowszechnionych kryzysów praw człowieka. Dotyka on ponad 380 milionów wiernych na całym świecie. „Z powodu swojej wiary doświadczają oni wysokiego lub ekstremalnego poziomu dyskryminacji, przemocy i ucisku. Zjawisko to dotyczy około jednego na siedmiu chrześcijan na świecie i pogorszyło się w 2025 r. z powodu trwających konfliktów, autorytarnych reżimów i ekstremizmu religijnego” – wyliczał Papież. Jego zdaniem, niestety, wszystko to pokazuje, że wolność religijna jest w wielu kontekstach traktowana bardziej jako „przywilej” lub ustępstwo niż podstawowe prawo człowieka.

To bardzo istotne spostrzeżenie, które pokazuje mentalność licznych rządzących na całym świecie i sposób, w jaki postrzegają podstawowe prawa człowieka, nie tylko te dotyczące wiary i religii. Zachowują się często jakby byli nawet nie ich dysponentami, lecz właścicielami. Siebie samych sytuują niejednokrotnie poza jakimkolwiek prawem, hołdując wyłącznie „prawu silniejszego”. W rezultacie takiego podejścia, jak zauważył Leon XIV zwracając się do dyplomatów, „pokój jest poszukiwany za pomocą broni jako warunek potwierdzenia własnej dominacji”. Trudno się nie zgodzić z Papieżem, że stanowi to poważne zagrożenie dla zasad praworządności, które są podstawą wszelkiego pokojowego współistnienia obywatelskiego.

Przemówienie do dyplomatów wygłoszone 9 stycznia br. po raz kolejny pokazało, że jedną podstawowych trosk obecnego Następcy św. Piotra jest pokój na naszej planecie. Diagnozując sytuację i wymieniając przykłady krwawych konfliktów oraz stosowania przemocy pod pozorem rozwiązywania problemów, Leon XIV wyraził przekonanie, że „Pomimo tragicznej sytuacji, z jaką mamy do czynienia, pokój pozostaje dobrem trudnym, ale realnym do osiągnięcia”. Mówiąc o „oznakach odważnej nadziei w naszych czasach” wymienił co prawda najpierw Porozumienia z Dayton, które trzydzieści lat temu położyły kres krwawej wojnie w Bośni i Hercegowinie. Przywołał jednak bardziej aktualne przykłady w postaci Deklaracji Pokojowej między Armenią a Azerbejdżanem oraz działań wietnamskich władz w ostatnich latach na rzecz poprawy warunków funkcjonowania Kościoła w tym kraju. Z doboru tych przykładów można wyciągnąć wniosek, że nie jest łatwo nawet Papieżowi znaleźć w bieżącej rzeczywistości sygnałów dających mocną nadzieję na pokój. Co nie znaczy, że powinniśmy ją stracić.

DEON.PL POLECA

 

 

DEON.PL POLECA


Dziennikarz, publicysta, twórca portalu wiara.pl; pracował m.in. w "Gościu Niedzielnym", radiu eM, KAI

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Leon XIV zdiagnozował sytuację świata. Po pastersku
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.