Można kochać część Żydów, a innych nie cierpieć i to nie jest antysemityzm

Fot. Davidson Luna / Unsplash

Gdy w kościołach był czytany ostatni list Episkopatu, miałam weekend offline. Kazanie w niedzielę było do dzieci i do poniedziałku rano nie wiedziałam nawet, że był jakiś list. Gdy zajrzałam w media społecznościowe, zalała mnie niespotykanych zazwyczaj rozmiarów fala wpisów o Żydach, Izraelu i judaizmie. Czemu według mnie ten list przyniósł tyle oburzenia i komentarzy?

Zdumiona intensywnością zdarzenia zastanawiałam się przez chwilę, skąd się to wzięło, że do listu Episkopatu musieli się nagle odnieść wszyscy: ci, co zwykle milczą i ci, co mówią pierwsi, ci, co są ekspertami od tematu i ci, co mają jedno życiowe wspomnienie, którym teraz nagle postanowili się podzielić. Czy to kolejny temat, w jakim jesteśmy narodowymi ekspertami? Czy może temat poboczny, który pozwala się wyżyć i upuścić trochę życiowej frustracji, więc kto by nie skorzystał z okazji? Czy zadziałał po prostu mechanizm trendu – żeby utrzymać się fali, trzeba skomentować? A może jednak słowa listu, że antysemityzm „niestety ciągle jeszcze pozostaje” „śmiertelnym brakiem miłości” wśród polskich katolików (bo do nas jest ten list) i zarzucanie „obojętności, bierności, braku zainteresowania, znieczulicy” wobec Żydów po prostu ludzi wkurzyły w obliczu trwającej wojny i koszmarnych „rozwiązań problemu” Strefy Gazy?

Co zabawne, a może i wcale nie, wielka fala oburzenia, obrony, fochów i wyjaśnień w sprawie listu napłynęła równocześnie z dwiema rzeczami. Z informacją o tym, że żydowscy osadnicy atakują ostatnią chrześcijańską wioskę na Zachodnim Brzegu. Palą samochody, strzelają do społeczności, włamują się do budynków i demonstracyjnie się w nich… modlą. I z Narodowym Dniem Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką, czyli dniem świętowania naszych narodowych bohaterów, którzy oddawali życie za Żydów nie dlatego, że należeli lub nie do konkretnej narodowości, ale dlatego, że to byli ludzie. Po prostu ludzie.

Do tego wszystkiego nie mogę się oprzeć wrażeniu, że gdyby biskupi w liście napisali o jakimkolwiek innym rodzaju „śmiertelnego braku miłości”, na przykład o ANTYUBOGIZMIE, wszyscy, którzy uważali podczas odczytywania tekstu na mszy pokiwaliby głowami i poszli do swoich spraw, a fejsbuki, iksy i reszta gorących mediów nie rozgrzałyby się do czerwoności. I najbardziej mi żal tych, którzy na co dzień cicho pracują nad relacjami naszych dwóch religii i patrzą na sprawę tylko przez pryzmat wyznaniowy oraz tych, którzy w normalnym, codziennym życiu po prostu budują osobiste dobre relacje z wyznawcami judaizmu, a teraz muszą patrzeć na festiwal wypowiedzi łączących ze sobą gorącą politykę, kulturowe mity i pozareligijne doświadczenia.

Mam też takie poczucie, że mimo aktualnej temperatury sporu spokojnie da się rozdzielić kilka spraw. To, że można kochać część Żydów, a innych nie cierpieć - i to nie jest antysemityzm; to, że można inaczej oceniać działania "Żydów historycznych" i "Żydów aktualnych" - i to nie jest antysemityzm; to, że i wśród Żydów historycznych, i aktualnych można, posługując się sumieniem, rozróżnić ludzi czyniących dobro albo zło – i to nie jest antysemityzm. To, że można zachwycać się dziedzictwem judaizmu z czasów Jezusa i mieć kłopot z niektórymi współczesnymi wątkami - i to nie jest antysemityzm. A także to, że można uważać wojnę i przemoc za zło niezależnie od tego, kto ją prowadzi - i jeśli akurat zło czynią Żydzi, potępianie tego zła to nie jest antysemityzm; i również to, że można oceniać czyny wszystkich innych ludzi - i jeśli ci ludzie są akurat Żydami, to też nie jest antysemityzm. Można to rozdzielić, jeśli myśli się sprawiedliwie i logicznie. Trzeba tylko chcieć. I może się nie bać...

Nie jest to jednak łatwe, gdy mieszane są porządki i wrzuca się różne typy spraw do jednego worka, niczego nie różnicując - i co więcej, uważając przekonania sprzed kilkudziesięciu lat za aktualne. Bo trudno oprzeć się wrażeniu, że obecnie problem jest trochę gdzie indziej: ci katolicy, którzy "nienawidzą Żydów, bo zabili Pana Jezusa” w większości odeszli mentalnie do lamusa już jakiś czas temu. Dominuje za to pokolenie katolików, które w ogóle przestaje wierzyć i staje się obojętne wobec spraw religii. Bardzo wielu ochrzczonym w Polsce jest obecnie wszystko jedno, kto zabił Pana Jezusa i w żadnej sposób nie odnoszą tego historycznego faktu sprzed lat do swojego życia; a jakakolwiek „sprawa Żydów” jest dla nich sprawą geopolityczną, czasem może biznesową, a nie wyznaniową. I może dlatego ten list przyniósł tyle oburzenia i komentarzy: bo był napisany w jednej przestrzeni myślowej, a trafił do odbiorców, którzy są w zupełnie innej.

DEON.PL POLECA




DEON.PL POLECA

 

 

Marta Łysek - dziennikarka i teolog, pisarka i blogerka. Twórczyni Maluczko - bloga ze Słowem, współautorka "Notesów duchowych", pomagających wejść w żywą relację z Ewangelią. Sporadycznie wykłada dziennikarstwo. Debiutowała w 2014 roku powieścią sensacyjną "Na uwięzi", a wśród jej książek jest też wydany w 2022 roku podlaski kryminał  "Ciało i krew". Na swoim Instagramie pomaga piszącym rozwijać warsztat. Tworzy autorski newsletter na kryzys - "Plasterki". Prywatnie żona i matka. Odpoczywa, chodząc po górach, robiąc zdjęcia i słuchając ciszy.  

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Można kochać część Żydów, a innych nie cierpieć i to nie jest antysemityzm
Komentarze (16)
TB
~Tadeusz Borkowski
30 marca 2026, 13:04
Bardzo zgadzam sie z Autorką tego tekstu; "bo do tanga trzeba dwojga".
ES
~Ewa Słota
29 marca 2026, 19:04
Wojna zawsze jest złym czynem. Wojna dotyka każdego Człowieka z różnych Państw, Wyznań. Każdego - cierpią Wszyscy dotknięci wojną. Człowiek może opowiedzieć się za Pokojem za Miłością z każdego Narodu, Wyznania. Człowiek także- może opowiedzieć się za Wojną z każdego Narodu, Wyznania. Jezus jest Zbawicielem świata - nie Człowiek. Miłujemy Człowieka - nie jego Wyznanie. Jezus uczył nas Miłości do Każdego - to trudne i Piękne- takie Chrystusowe.
AM
~Alicja M.M.
29 marca 2026, 09:21
„I może dlatego ten list przyniósł tyle oburzenia i komentarzy: bo był napisany w jednej przestrzeni myślowej, a trafił do odbiorców, którzy są w zupełnie innej”. Obawiam się, że jednak nie. W każdym razie autorzy oburzonych komentarzy często deklarują pisanie z pozycji wiary. I od jakiegoś czasu obserwuję właśnie w sferze narracji religijnej silną negację nauczania Soboru Watykańskiego II w kwestiach judaizmu. Natomiast dlaczego teraz – tu może faktycznie odpowiedź musiałaby odsyłać do uwarunkowań politycznych.
XX
~Xyz Xyz
28 marca 2026, 15:07
Pani Marta niczym Najman - ekspert od wszystkiego ….
AS
~Antoni Szwed
28 marca 2026, 11:48
„Bardzo wielu ochrzczonym w Polsce jest obecnie wszystko jedno, kto zabił Pana Jezusa i w żadnej sposób nie odnoszą tego historycznego faktu sprzed lat do swojego życia; a jakakolwiek „sprawa Żydów” jest dla nich sprawą geopolityczną, czasem może biznesową, a nie wyznaniową.” Pani pisze nie na temat. W kontekście listu episkopatu nie chodzi o antysemityzm. Chodzi o wyraźne heretyckie elementy tego listu. W Polsce wielu ekspertów (np. ks. prof. Waldemar Rakocy) precyzyjnie wyjaśniło od strony teologicznej błędy, którzy popełnili polscy biskupi, a nie Żydzi (no chyba że ktoś udowodni, że to Żydzi napisali ten list a nie polscy biskupi). Po co odwracać kota ogonem, po co zagadywać temat, jakby chodziło o coś innego niż chodzi. Jeśli Pani jest teolożką, to powinna wyraźnie widzieć TEOLOGICZNE błędy tego listu, a nie opowiadać o jakichś uwarunkowaniach „geopolitycznych”. Bzdura.
BM
~brat Marcin
28 marca 2026, 11:00
3 wątki. 1.Droga Pani, trudno mi się czyta ten artykuł, bo zdaje się, zakłada Pani, że polscy komentujący są albo teologicznie tępi albo to malowani niewierzący. Otóż komentujący z reguły są oburzeni najgłębszą treścią listu, która niestety jest wyjątkowo trudna, niezrozumiała i ociera się o brzegi Kościoła, a to jest przecież list biskupów! W liście brakuje fundamentalnego zdania : że zbawienie następuje wyłącznie przez pośrednictwo Jezusa Chrystusa- taka jest wiara Kościóła. Żydzi oczywiście mogą być zbawieni, w drodze niepojętego dla nas wyjątku, przez Miłosierdzie Boże i miłość do wszystkich stworzeń, ALE z pewnością nie mają 'swojej ścieżki zbawienia' równej chrześcijanom. Przecież to obłęd.... 2. W momencie Zesłania Ducha Św. Żydzi przestali być Narodem Wybranym, od tego momentu jest nim Kościół, i to trwa do dziś. 3. W kwestii antysemityzmu zgadzam się z Panią. W przestrzeni publ. trzeba głośno krytykować Żydów za to co robią i mówią, a nie za to że są Żydami. Dobrego dnia
NK
~Nie Katolik
29 marca 2026, 16:38
Wybrani do tego by wybierać ze słów Jezusa te dla siebie wygodne. I jeszcze zawłaszczyć monopol na ich interpretację. Faryzeizm do kwadratu.
PR
~Ppp Rrr
28 marca 2026, 10:04
Wszystko przez brak precyzji w wyrażaniu się. A sprawa jest prosta: antysemityzm dotyczy LUDZI, ich wiary i pochodzenia. Krytyka państwa Izrael, jego polityków, służb, armii itp. - to NIE jest antysemityzm. Każde państwo (politycy, służby, armia) może być krytykowane za swoje działania i Izrael tak samo. Pozdrawiam.
BM
~brat Marcin
28 marca 2026, 11:03
Państwo to ludzie. Nie ma czegoś takiego jak państwo bez ludzi. Krytyka mieszkańców Izraela za ich działania to nie tylko nie jest antysemityzm, to nasz moralny obowiązek.....
PR
~Ppp Rrr
29 marca 2026, 11:14
Państwo może działać wbrew woli ludzi. Gdyby jakiś Irakijczyk mi powiedział, że Polska napadła na jego kraj w 2003r, to bym powiedział: "Nie w moim imieniu - chodziłem na demonstracje antywojenne, a większość Polaków była temu przeciwna". Czyli PAŃSTWO popełniło występek wbrew woli obywateli. Zatem państwo, to NIE ludzie, a przynajmniej nie wszyscy. Pozdrawiam.
KN
Krzysiek Niepiekło
28 marca 2026, 09:50
Ja akurat się oburzyłem, bo tam jest wprost zaprzeczenie tego, co Jezus powiedział. A powiedział tak: Mt 21 43 Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce. Żydzi nie są już narodem wybranym.
WK
~w k
28 marca 2026, 15:45
i Pan jest, oczywiście, tym, co wydał owoce :)))
EK
~Ewa Kowalska
28 marca 2026, 08:42
Gratuluję autorce tekstu optymizmu, uważam jednak, że stwierdzenie że jednych Żydów można kochać, a innych nienawidzić jest naiwnością. Otóż Żydów można wyłącznie kochać, absolutnie nie wolno ich krytykować. A jeżeli ktoś tego nie rozumie, skończy z wyrokiem - 17 maja br. w Toronto odbędzie się pierwsze Światowe Sympozjum Zwalczania Antysyjonizmu. Celem zaś jest zdefiniowanie antysyjonizmu jako współczesnej formy nienawiści wobec Żydów.
EK
~Ewa Kowalska
28 marca 2026, 07:19
Na tym etapie chciałabym się dowiedzieć, jak wyglądał rozkład głosów w tajnym głosowaniu episkopatu nad przyjęciem tego listu. Może dziennikarze „Deonu” spróbowaliby się dowiedzieć? Z dziwnych powodów informacja ta została utajniona. Uważam, że to istotna informacja, czy „za” głosowało 99 a może nawet 100 procent zebranych czy 51.
MK
~Marian Kiepski
30 marca 2026, 18:47
Nie po to głosowanie jest tajne aby było wiadomo ile było głosów...
EK
~Ewa Kowalska
31 marca 2026, 06:26
Tajne było po to, żeby nie było wiadomo, kto z nazwiska jak głosował. Nie dotyczy to procentowego rozkładu głosów. Przynajmniej taka zasada obowiązuje w Watykanie. Tam zawsze podają taką informację.