Mundial to coś więcej niż telewizor. Czego o piłce nożnej uczą papieże?
Rozpoczyna się piłkarskie święto dla całego sportowego świata. Przez ponad miesiąc kibice będą żyć rozgrywkami mistrzostw świata 2026. Dla jednych będzie to najważniejsze wydarzenie najbliższych tygodni, inni tradycyjnie będą ironizować, że to tylko bieganie za piłką. Warto jednak spojrzeć na ten sport szerzej i dostrzec w nim coś więcej niż samo siedzenie przed telewizorem. O jego wartości przypominają także papieże.
Św. Jan Paweł II miał mawiać, że "ze wszystkich rzeczy nieważnych piłka nożna jest najważniejsza". Rzeczywiście, gdy spojrzeć na to na chłodno, trudno odmówić racji tym, którzy twierdzą, że futbol sprowadza się do biegania za piłką za ogromne pieniądze. Poziom zarobków piłkarzy może budzić wiele zastrzeżeń, zwłaszcza w porównaniu z wysiłkiem osób wykonujących zawody o wiele bardziej pożyteczne i niezbędne dla ludzkości. Jednak odchodząc od tematu wielkiego biznesu, w futbolu można odnaleźć coś więcej – pasję, spotkanie z drugim człowiekiem, a być może również porozumienie międzypokoleniowe.
Papież mówi: jestem kibicem
Symbolicznym obrazem ostatnich dni była wizyta papieża Leona XIV na wypełnionym po brzegi stadionie Santiago Bernabéu. Podczas pielgrzymki do Hiszpanii Ojciec Święty spotkał się tam z dziesiątkami tysięcy wiernych diecezji madryckiej. Wcześniej zadano mu klasyczne pytanie, które regularnie powraca wśród kibiców całego świata: "FC Barcelona czy Real Madryt?" Odpowiedź była jednocześnie dyplomatyczna i szczera. "Papież jest za wszystkimi drużynami, ale Robert Prevost jest za Realem Madryt!"
W oczach papieża było widać szczerą radość, gdy prezes Realu Madryt Florentino Pérez oprowadzał go po klubowym muzeum, gdzie mógł z bliska zobaczyć między innymi trofea Ligi Mistrzów. Na zakończenie Leon XIV otrzymał pamiątkową koszulkę z numerem jeden i napisem "Robert F. Prevost", co stanowiło nawiązanie do jego niedawnych słów o sympatii do Królewskich. Także klubowy sklep wprowadził do swojej oferty koszulki, na których w miejscu nazwiska pojawiło się imię Leon, a zamiast numeru umieszczono rzymską liczbę XIV.
Oczywiście można uznać tego typu gesty za zwykłą kurtuazję, a sprzedaż koszulek za próbę robienia biznesu na wizycie papieża. Z całą pewnością jest w tym sporo prawdy. Jest to jednak również znak pokazujący jednoczącą moc sportu. Nawet papież nie musi udawać, że sportowe emocje są mu obce. Przeciwnie, gdy nadarza się okazja odwiedzenia stadionu klubu, z którym sympatyzuje, czerpie zwyczajną radość z tej najważniejszej z nieważnych spraw.
Piękno gry w piłkę jest w spotkaniu
Leon XIV nie jest pierwszym papieżem, który nie krył swojej pasji do sportu i kibicowania konkretnym drużynom piłkarskim. Zagorzałym fanem jednego klubu był również papież Franciszek. Od najmłodszych lat kibicował argentyńskiej drużynie Club Atlético San Lorenzo de Almagro z Buenos Aires. Franciszek podkreślał, że w jego opinii piłka nożna jest najpiękniejszą dyscypliną sportu na świecie. Choć od wielu lat nie oglądał telewizji, a co za tym idzie także meczów, prosił swoich współpracowników, by informowali go o wynikach ukochanej drużyny.
Franciszek mówił, że “za toczącą się piłką prawie zawsze jest chłopiec ze swoimi marzeniami i aspiracjami. W zajęciach sportowych zaangażowane są nie tylko mięśnie, ale i cała jego aktywność. Sport to świetna okazja, aby nauczyć się dawać z siebie to, co najlepsze. Żyjemy w czasach, w których łatwo się izolować i tworzyć wirtualne więzi z ludźmi. Piękno gry w piłkę sprawia, że robimy to z innymi ludźmi. Piłka staje się środkiem do zapraszania ludzi i dzielenia przyjaźni".
Niewykluczone, że dzięki oglądaniu reprezentacyjnych rozgrywek niejedno dziecko bardziej zainteresuje się piłką nożną. Pierwszym krokiem do rozwijania nowej pasji będzie zapewne oglądanie meczów. Jednak ważniejsze, aby ich zainteresowanie nie ograniczyło się wyłącznie do spędzania czasu przed ekranami, lecz przerodziło się w aktywne uprawianie sportu.
To doskonała okazja, by zaprosić własne dzieci, a może również dzieci sąsiadów czy znajomych, i po prostu miło spędzić czas na grze w piłkę. Korzyści jest wiele. To nie tylko aktywność na świeżym powietrzu, ale również budowanie relacji z bliskimi oraz rówieśnikami, co w czasach mediów społecznościowych stanowi prawdziwe wyzwanie.
Sport jako szkoła braterstwa
Kiedy w 1990 roku rozpoczynały się mistrzostwa świata we Włoszech, ówczesny papież Jan Paweł II powiedział: "Wartość tych mistrzostw polega przede wszystkim na tym, że wielu ludziom odmiennych kultur i narodowości stwarzają okazję do spotkania, poznania się, nabrania do siebie szacunku i wspólnej rozrywki, w ramach lojalnej sportowej walki, opartej na uczciwym współzawodnictwie, wolnej od ulegania pokusom indywidualizmu i przemocy".
Kościół od lat dostrzega w sporcie szansę na budowanie jedności ponad podziałami narodowymi, kulturowymi i politycznymi. Tegoroczny mundial odbywa się w czasie konfliktów toczących się w różnych częściach świata. Wśród uczestników turnieju znajdują się również reprezentacje państw, które pozostają ze sobą w napiętych relacjach lub są uwikłane w konflikty, jak choćby Stany Zjednoczone i Iran.
Nie dziwi więc wskazana przez papieża Leona XIV intencja modlitewna na czerwiec. W tym miesiącu Ojciec Święty zaprasza do szczególnej modlitwy w intencji wartości sportu, aby "był zawsze szkołą braterstwa, a nie jałowej rywalizacji, miejscem spotkania, a nie wykluczenia, drogą pokoju, a nie przemocy".
Skomentuj artykuł