Idą mimo bólu i zmęczenia. Na Jasną Górę od pokoleń

Idą mimo bólu i zmęczenia. Na Jasną Górę od pokoleń
Foto: Vatican Media

Od Augustowa, przez Pelplin i Wielkopolskę, po Orawę i diecezję włocławską – pielgrzymi z różnych stron Polski opowiadają Vatican News, dlaczego mimo bólu i zmęczenia co roku wracają na szlak. Jedni idą od kilkunastu lat, inni przekazali pielgrzymowanie swoim dzieciom. 15 sierpnia następuje kulminacja pielgrzymkowych wejść do częstochowskiego sanktuarium.

Ks. Łukasz Bankowski – Watykan

DEON.PL POLECA



Dla jednych to pierwsza droga, inni wracają na nią od dziesięcioleci. Grzegorz z Augustowa na Jasną Górę pielgrzymował już 14 razy. „Dla mnie pielgrzymi są jak rodzina” – mówi.

Wspólna modlitwa, wzajemna pomoc i pokonywanie własnych słabości sprawiają, że pielgrzymka staje się czymś więcej niż wielodniowym marszem. „Uczymy się być razem, pomagać sobie, podnosić się wzajemnie i iść dalej, nawet kiedy pojawiają się trudności” – dodaje.

Pielgrzymowanie przechodzi na dzieci

Teresa z Lipnicy Wielkiej na Orawie pielgrzymowała jeszcze przed małżeństwem. Po 23 latach wróciła na szlak razem z 15-letnią córką. Od trzech lat idą wspólnie. Dla Teresy to czas, kiedy można zwolnić, porozmawiać z Bogiem i spojrzeć na własne życie z innej perspektywy.

Najbardziej pamięta wejście na Jasną Górę. Mimo bólu i zmęczenia pielgrzymi padają tam krzyżem, powierzając Maryi intencje niesione przez całą drogę.

DEON.PL POLECA


„Tego nie można opisać, to trzeba przeżyć” – mówi. I przyznaje, że właśnie wtedy rodzi się myśl: „Za rok idę znowu”.

Podobnie jest w rodzinie Krzysztofa z Granowa koło Poznania. Pierwszy raz wyruszył jako nastolatek, dziś ma 50 lat i za sobą 19 pielgrzymek.

Kiedy jego córka skończyła siedem lat, również ruszyła na Jasną Górę. Dziś ma za sobą już 12 pielgrzymek. „Czekamy na to cały rok” – mówi Krzysztof.

Domy otwarte jak dla rodziny

Fenomen polskich pielgrzymek tworzą także ludzie mieszkający przy trasach. Przygotowują posiłki, przyjmują pielgrzymów na nocleg i otwierają przed nimi swoje domy. Niektóre znajomości trwają dziesiątki lat.

„Są osoby, które po prostu na nas czekają, jak na rodzinę” – opowiada Grzegorz.

Julia z Pelplina, która idzie po raz piąty, przyznaje, że droga oznacza ból, pot, zmęczenie, czasem niepogodę. Jednak właśnie w najtrudniejszych chwilach odkrywa się siłę człowieka idącego obok.

„Nie ma lepszego miejsca, by doświadczyć ludzkiej dobroci i życzliwości niż pielgrzymka” – podkreśla.

Od 35 lat idzie i pomaga innym iść

Dla Macieja z diecezji włocławskiej pielgrzymowanie stało się częścią życia. Po raz pierwszy wyruszył jako 17-latek. Od 35 lat służy na szlaku także muzyką.

Do pielgrzymowania zachęciła go Grażyna, jego późniejsza żona. Kiedy na świat przychodziły ich dzieci, ona zostawała z nimi w domu i mówiła mężowi: „Idź”. Gdy dzieci dorosły, małżonkowie znów zaczęli pielgrzymować razem.

Przez lata zmieniała się pielgrzymka i jej muzyczna oprawa. Z jednego głośnika, mikrofonu i niewielkiej grupy muzyków powstało kilka zespołów, których pracę Maciej dziś koordynuje. Dla niego muzyka na pielgrzymce nie jest jednak tylko oprawą drogi. Ma pomagać ludziom modlić się śpiewem, czerpać siłę ze wspólnoty i pełniej przeżywać drogę na Jasną Górę.

Droga, która trwa od pokoleń

Polska tradycja pieszego pielgrzymowania na Jasną Górę jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. Zmieniają się pielgrzymi i sposób organizacji drogi, ale pozostają modlitwa, trud i wspólny cel.

Jej szczególnym momentem jest połowa sierpnia. 15 sierpnia Jasna Góra staje się miejscem kulminacji pielgrzymkowych wejść. Dla wielu dojście do sanktuarium nie jest jednak końcem. To raczej moment, w którym zaczyna się oczekiwanie na kolejną drogę.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Idą mimo bólu i zmęczenia. Na Jasną Górę od pokoleń
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.