W Kościele wykończy nas stanowość i lekceważenie kobiet

Obraz: Canva AI

Jakie kategorie ludzi mamy w polskim Kościele? Księży, siostry zakonne, zakonników płci męskiej, świeckich i… kobiety. Ten nie dla wszystkich oczywisty, mentalny podział ma się świetnie i psuje nam relacje w Kościele jak mało co.

W Krakowie trwa synod diecezjalny. Słuchałam ostatnio wniosków z prac małych grup i jeden moment w dzieleniu się wnioskami niemal każdej z nich był dla mnie jak mała szpilka wbita w serce. Czemu? Bo jako pierwsza przedstawiana była struktura każdej grupy roboczej.

I tu kilka słów wyjaśnienia, żebyśmy dobrze się zrozumieli. Synod diecezjalny to precyzyjnie określona grupa osób z konkretnym celem, opisana w kodeksie prawa kanonicznego. Jest „zebraniem wybranych kapłanów oraz innych wiernych Kościoła partykularnego, którzy dla dobra całej wspólnoty diecezjalnej świadczą pomoc biskupowi diecezjalnemu”. Należą do niego z mocy prawa księża pełniący różne diecezjalne obowiązki (np. dziekani czy członkowie rady kapłańskiej). Prawo pozwala jednak biskupowi diecezjalnemu wezwać na synod innych wiernych według swojego uznania. W Krakowie kard. Ryś zadbał o to, by w składzie było dużo kobiet. I krakowski synod jest bardzo daleki od pomijania kobiet. Są ważne, mają głos. Ale sam fakt, że jest to mocno podkreślane, boleśnie wiele mówi o myśleniu w naszym Kościele.

Stąd właśnie te moje szpilki w sercu; bo przedstawienie grup zaczynało się zazwyczaj od słów „w naszej grupie było tylu księży, tyle sióstr zakonnych i tyle osób świeckich, a wśród nich taka liczba kobiet”. Z jednej strony to naturalne, bo oddaje różnorodność spojrzeń. Z drugiej – ani razu nie padło: „w naszej grupie było pięć osób świeckich, w tym dwóch świeckich mężczyzn i to było naszą wielką radością”. Ale w odniesieniu do kobiet właśnie takie zdanie się pojawiało.

I choć to oczywiste, że ze względu na okoliczności życiowe oraz czystą biologię inną perspektywę ma mężczyzna w funkcji księdza diecezjalnego, a inną kobieta w funkcji liderki wspólnoty (właśnie dlatego w życiu lubimy wiedzieć nie tylko to, co zostało powiedziane, ale także kto to powiedział), to jednak boli mnie to, dokąd doszliśmy jako Kościół, skoro jest w nas tak mocna potrzeba podkreślania obecności kobiet. A jeszcze bardziej boli mnie to, skąd taka postawa się bierze: a bierze się z księżocentrycznej perspektywy, w której kobiety są nadzwyczajnością.

Dużym problemem takiej perspektywy jest to
, że naturalny podział między płciami przeradza się dość często w podział dyskredytujący kobiety. Gdy takie podejście się utrwali, łatwo wtedy wpaść w drugą skrajność: część księży, chcąc zrównoważyć tendencję do lekceważenia kobiet, niemal gloryfikuje naszą obecność i głos.

Jedno i drugie mnie po prostu wkurza, jak łódź bujająca się zbyt mocno na boki. Życie tak mi się układa, że mam bardzo wiele relacji z mężczyznami po święceniach. Jedni traktują kobiety jak głupie dziewki nadającą się do mycia podłogi. Inni traktują nas jak królowe i zachwycają się naszą obecnością i opiniami bez względu na ich sensowność. I jest jeszcze ta część księży, która po prostu ma z nami, kobietami, normalne relacje. Piękne to jest. Funkcjonujemy razem w Kościele jako osoby wykonujące zadania według swojego powołania, talentu, miejsca służenia. Jeśli dzielimy się na "stan" duchowny, świecki albo, khy, khy, świeckokobiecy, to wyłącznie zadaniowo. Jesteśmy sobą i robimy to, co jest do zrobienia, najlepiej jak umiemy, wspierając się nawzajem. Mam mnóstwo przykładów tego, że się tak da, często wbrew „tradycyjnym” przekonaniom. I to jest doświadczenie bardzo wielu osób.

DEON.PL POLECA



Dlatego bardzo mi się marzy zmiana w relacjach wewnątrz Kościoła. Bo wiem z doświadczenia, że to jest możliwe - porzucenie tej mentalnej stanowości. Stanowość była po to, by prosto określić wagę czyjegoś zdania i jego wpływ na rzeczywistość. Może dawno temu, w społeczeństwie szlachecko-chłopskim miała sens. Ale w czasach, w których wyższa edukacja i samostanowienie są normą społeczną, już dawno przestała mieć. A mimo to przetrwała w Kościele w bardzo nieciekawej formie. I zbyt wiele już razy spotkałam się z sytuacją, w której, gdy okazuje się, że wiedza lub opinia pochodzi od świeckiej kobiety, następuje nagły spadek poważania.

Ten problem dotyczy nie tylko Kościoła, bo poza jego strukturami mężczyźni podobnie potrafią lekceważyć zdanie kobiet. Ale w Kościele na „wyższość męskości” jest często nakładana jeszcze jedna warstwa, czyli „wyższość kapłaństwa”. I wtedy robi się naprawdę nieznośnie, gdy jakiś facet ze swojego mentalnego podwójnego piedestału próbuje wejść w kontakt z płcią przeciwną i im dalej w las, tym większy robi się kabaret z gorzkim śmiechem w tle. Można mówić, że to problem formacji, pozycji albo hierarchii (rozumianej jako struktura). Ale tak nie jest. To przede wszystkim kwestia brania całej Ewangelii na serio. A największa robota jest do wykonania w sercu i głowie konkretnej osoby. I to jest naraz zła i dobra wiadomość. Bo może i teraz nie umiemy. Ale możemy się nauczyć bez czekania, aż ktoś wymyśli jakiś "program formacyjny" i zrobi wszystko za nas.

DEON.PL POLECA

 

 

Marta Łysek - dziennikarka i teolog, pisarka i blogerka. Twórczyni Maluczko - bloga ze Słowem, współautorka "Notesów duchowych", pomagających wejść w żywą relację z Ewangelią. Sporadycznie wykłada dziennikarstwo. Debiutowała w 2014 roku powieścią sensacyjną "Na uwięzi", a wśród jej książek jest też wydany w 2022 roku podlaski kryminał  "Ciało i krew". Na swoim Instagramie pomaga piszącym rozwijać warsztat. Tworzy autorski newsletter na kryzys - "Plasterki". Prywatnie żona i matka. Odpoczywa, chodząc po górach, robiąc zdjęcia i słuchając ciszy.  

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

W Kościele wykończy nas stanowość i lekceważenie kobiet
Komentarze (41)
ES
~Ewa Słota
1 lipca 2026, 19:14
Spoko Galu Anonimie - każda kobieta " płeć piękna" jak się wkurzy, to zapomina, że jest ciągle w podróży. Wszystko na Jej głowie i kto wtedy podpowie jak i co wypada, kiedy się fajnie gada z każdym podróżującym... puszystą Panią z pieskiem, a obok Młokos w rozterce. Dziewczynka z Babcią w białej sukience. Dziadek z Wnuczkiem kanapkę zajada - oj czy tak wypada? Nagle Malec wykrzykuje - Pani z pieskiem się maluje?! Fajnie jest w takiej podróży - pociąg rusza proszę siadać i ochoczo z nami gadać. Każda " klasa" tu bytuje - bez niej - się nie podróżuje. Miłych podróży w każdej klasie i zwykłych rozmów w każdym czasie. Bo warto się przystosować, któż wie z kim dane nam podróżować?! Do zobaczenia Anonimie gdzieś w przedziale- spoko czas z Panem minie. Czasy się zmieniają i klasy często się zamieniają. Pierwsza, druga lepsza gorsza - bez różnicy Wszyscy Jesteśmy w drodze " my" miłośnicy podróżowania. Przepraszam tyleż gadania, chyba się Gall nie wkurzy? Proszę wybaczyć Róży- Pani Marcie.
MK
~Marian Kiepski
1 lipca 2026, 09:35
Każdy "umyslowy" powinien co jakiś czas popracować fizycznie po 12 godz na dobę. Wtedy ich patrzenie na świat byłoby trzeźwe i właściwe.
RT
~Rty Tre
1 lipca 2026, 19:28
Skoro tobie Marianie nic to nie dalo, to nie radz tez innym
KK
~karol karol
2 lipca 2026, 11:02
Każdy "fizyczny" powinien co jakiś czas popracować umysłowo po 12 godz na dobę. Wtedy ich patrzenie na świat byłoby trzeźwe i właściwe.
ES
~Ewa Słota
30 czerwca 2026, 08:39
Pani Alu- Kościół, to " my" wszyscy, każdy ... Ksiądz nie jest w stanie dojść do każdej Osoby i też ma swoje " za uszami"... ( ależ tak). Proszę nadal czynić dobro dla Jezusa w każdym człowieku często zapomnianym, odsuniętym z różnych przyczyn i Pani o tym wie. Powodzenia ( dobro " wieniec zwycięstwa" odda nam Bóg, a i człowiek tu na ziemi pamięta " dobrych") Instytucja, to Ludzie często często z własnymi problemami, ranami, grzechami. Dobro możemy czynić zawsze; na ulicy, w pociągu, sklepie, przy śmietniku, zawsze małe niezauważalne dobro, które widzi Jezus ... zawsze ...
AK
~Ala Kowalska
3 lipca 2026, 22:35
Dziękuję za życzliwe podejście i dobre intencje. Ale jak się zostało zniszczonym gdy przychodziło nie tylko z sercem, ale też wiedzą, kompetencjami , konkretnymi, realnymi planami na dłoni to się nie daje dalej- depresja i zespól stresu pourazowego nie pozwala, wszystko w człowieku krzyczy: uciekaj!!! Psychika i ciało odmawia posłuszeństwa.
KK
~karol karol
29 czerwca 2026, 13:48
Haha ilu celibatariuszy się ujawniło na portalu, tym katolickim portalu. Gdyby mieli żony i córki może inaczej by myśleli o kobietach, a tak walczą ze swoimi wyobrażeniami. Jeszcze tylko napiszcie, że kobiety nie powinny chodzić w spodniach (bo to nienaturalne wymieszanie płci), ale też nie w sukienkach (bo wtedy wodzą was na pokuszenie xd).
LL
~Leon Leonidas
30 czerwca 2026, 09:15
Trudno powiedzieć, czy celibatariuszy. Na pewno mężczyzn bez wyobraźni. A wystarczyłoby zadać sobie pytanie: czy gdybym urodził się kobietą, chciałbym by na mnie tak patrzono, jak ja patrzę na kobiety i tak o mnie mówiono, jak ja o nich mówię? Prawdziwy, pozbawiony kompleksów facet, nie ma potrzeby dowartościowania siebie kosztem kobiet.
KK
~karol karol
30 czerwca 2026, 12:10
i nie zapominajcie o ZAKAZIE feminatywów. Nie "profesorka" tylko "pani profesor", nie "posłanka" tylko "poseł", nie "katoliczka" tylko "kobieta katolik", nie "współodkupcielka, przewodniczka pewna do Nieba" tylko "kobieta-współodkupiciel, przewodnik pewny do Nieba". xd xd xd
DD
~Deontologia Deontologa
1 lipca 2026, 18:28
Hahaha już papież wyjaśniał że nie ma mowy o współodkupicielce że jest jeden odkupiciel
AK
~Ala Kowalska
29 czerwca 2026, 11:16
Zgadzam się z autorką. Sama się z tym spotkałam wielokrotnie, co było ze szkodą dla kościoła i parafii. Już mi przeszło zabieganie o dobro tej instytucji.
MK
~Marian Kiepski
28 czerwca 2026, 21:40
Mężczyźni pracujący ciężko fizycznie po 12 godzin na dobę nie mają ochoty na humanistyczne bezpłciowe dywagacje.
MH
~Marta h
29 czerwca 2026, 10:42
szkoda że pracują głównie mięśniami a nie szarymi :(
KK
~karol karol
30 czerwca 2026, 12:13
@marian masz rację, dlatego mężczyżni pracujący ciężko fizycznie po 12 godzin nie powinni się tym zajmować i zostawić to innym
HI
~Herodiada i jej królowa matka
28 czerwca 2026, 19:27
tak tak (przewrotności) kobiet nie wolno lekceważyć
LL
~Leon Leonidas
30 czerwca 2026, 09:07
Co za ignorancja w nicku. Chyba powinno być raczej: Herodiada i jej córka Salome lub Salome i jej królowa matka.
HT
~Herodiada Tyrada
30 czerwca 2026, 22:51
Leonie co za arogancja córka Herodiady była królową matką wnuków swojej królowej matki jaka matka taka córka
..
~. .
28 czerwca 2026, 18:43
"słaba płeć" nie jest honorowa jest podstępna i zazwyczaj dwom panom służy dbając o swój wizerunek do czego służy artystyczny Mejkap (od angielskiego make-up) to potoczne określenie na makijaż. Oznacza zarówno nakładanie kosmetyków na twarz w celach upiększenia lub zamaskowania niedoskonałości, jak i sam efekt tych działań powodujących dwulicowe zachowanie "piękniejszej połowy" tej "płci pięknej" a chytrej cwanej podstępnej ... każdy wie że kobiety nie budują domów że przychodzą na gotowe nie zawsze dbając o rodzinę lepiej niż o siebie bo inwestycja w siebie to ich zabezpieczenie na wypadek konfliktu i znalezienia sobie nowego domu
MJ
~Maciej Janicki
28 czerwca 2026, 16:57
Typowy tekst dla Pani Redaktor Łysek. Ciekawe, dlaczego tym razem nie podpisany. W każdym razie kolejna doza narzekania, przy ubóstwie jednostronnych argumentów i ten poziom słownictwa... Na pewno wypada na katolickim portalu promować artykuły z wulgaryzmami? Nie da się bez tego?
GA
~Gal Anonim
30 czerwca 2026, 17:18
Przede wszystkim z kolokwializmami. Nie jest to właściwy sposób pisania takich tekstów, gdyż sugeruje zarówno niewykształcenie autora(lub "autorki", o tym przecież mowa w artykule"), jak i jego lekceważący stosunek do odbiorcy, sugerujący jego brak wykształcenia bądź niemożność rozumienia i interpretowania tekstów pisanych.
GA
~Gal Anonim
1 lipca 2026, 11:43
Przede wszystkim z kolokwializmami. Taki sposób pisania tekstów pisanych świadczy negatywnie o autorze artykułu; sugeruje jego brak wykształcenia bądź lekceważący stosunek do odbiorców. Czy ta pani chodziła do szkoły?
ZC
~zwykły człek
28 czerwca 2026, 12:23
Ja raczej z doświadczeń ponad 20 lat widzę inny problem ( i nie są to tylko moje spostrzeżenia) wszędzie są kobiety czytają na mszy ,prowadzą różne spotkania , prowadzą różne nauki we wspólnotach przyparafialnych ,organizują ogrom rzeczy przy parafii i to jest bardzo dobre. Problem jest z mężczyznami że ich po prostu nie ma z różnych przyczyn . Tych można wymienić wiele - paradoksalnie za dużo kobiet( bez złośliwości )chodzi o formę sfeminizowania myślenia i działania przy parafii, to że często( nie zawsze ) trzeba zderzyć się z betonem upartego proboszcza l , czy wikarego który jest zajeżdżony obowiązkami przy parafii lub ich obaj po prostu nie czują , albo kobiety tak zdominują funkcjonowanie prafii że dla męskiego sposobu myślenia fizycznie nie ma miejsca i wiele innych oczywiście każdy w różnym stopniu i warto nad każdym pomyśleć i otworzyć się na zmiany a nie ciągle o nich mówić. Pozdrawiam zarówno entuzjastów jak sceptyków jak i centrowców :)
MH
~Marta h
29 czerwca 2026, 10:45
do kościołów w przeważającej. większości chodzą kobiety. A faceci są wyłącznie od rządzenia.
AS
~Antoni Szwed
29 czerwca 2026, 22:59
Tak, rzeczywiście jest: facetek jest znacznie więcej w kościołach niż mężczyzn.
LL
~Leon Leonidas
30 czerwca 2026, 09:19
To jak w przedszkolu. Rządzą panie przedszkolanki i one stanowią grupę decyzyjną. A przecież można by powiedzieć, że dzieci zdominowały przedszkola, bo jest ich więcej.
AS
~Antoni Szwed
30 czerwca 2026, 12:16
Nie "faceci" tylko "mężczyźni". "Facet" jest określeniem pogardliwym, wziętym z ulicznego żargonu. Lepiej go nie używać.
PK
~Pawel K
28 czerwca 2026, 11:35
Moim zdaniem, zmianę w Kościele przyniesie prawdopodobnie bardzo prozaiczna sprawa - pieniążki. Po prostu w społeczeństwie gdzie mniej więcej połową pieniędzy będą zarządzać kobiety, nasz Kościół będzie dążył , żeby ofiary od tych członków były na podobnym poziomie co innych. I nie będzie mógł sobie pozwolić na to, żeby Ci członkowie (kobiety, mężczyźni, świeccy itd.) czuli się pomijani - w decyzjach, zarządzaniu. To w sumie naturalny mechanizm.
WT
~Wojciech T.
28 czerwca 2026, 09:23
Nawet autor wstydzi się tego, co napisał. Kto to jest?
ES
~Ewa Słota
27 czerwca 2026, 23:51
Oj tam oj tam. Przecież, to nasza urocza Kobieta, która czasami się " wkurza", a że Pani Marta "Ostatnio słuchała wniosków z prac małych grup ..." no to się zdenerwowała... "po kobiecemu". Pozdrawiam i życzę pięknych wakacji.
NK
~Nie Katolik
27 czerwca 2026, 20:51
Faceci są po prostu żenujący. Wiem to najlepiej, sam jestem facetem. Czasami mam ochotę zapaść się pod ziemię. Pani sobie poszuka na YouTube "why men live shorter than women meme".
PA
~Pan Amek
28 czerwca 2026, 11:58
A kobiety nie są żenujące? Poznałem również takie, przy których człowieka ogarnia jenna wielka żenua
NN
~Nic Nowego
27 czerwca 2026, 18:10
Czemu autor tych wypocin nie podpisał się imieniem i nazwiskiem?
TB
~Tadeusz Borkowski
27 czerwca 2026, 13:24
Pan Bóg uczynił Maryję Matką Swego Syna Zbawiciela. Nigdzie w Biblii nie ma zwrotów uzasadniajacych niższą wartość kobiet. Ale panowie z kompleksami ciagle się pocieszaja. Czy Maryja kiedykolwiek obniżała wartość Kobiet? Skończmy z tym wreszcie . Pan Bóg również Kobietę stworzył i to z bardzo ważnego powodu. Proszę udowodnijcie mi, że kobiety bardziej grzesza niż mężczyżni że ich rola w zbawieniu nas jest mniejsza i miłość Boga też mniejsza.
LL
~Leon Leonidas
27 czerwca 2026, 12:54
Dlaczego ten komentarz nie jest sygnowany żadnym nazwiskiem? Dobrze byłoby dowiedzieć się, kto jest autorką tych celnych uwag. Od siebie dodam, że bardzo trudno jest zmienić podprawione pseudoteologią, mizoginistyczne nastawienie wielu ludzi Kościoła. Zanim przyjdzie refleksja, młode pokolenie kobiet odpłynie z Kościoła.
GA
~Gal Anonim
30 czerwca 2026, 17:23
Nie tylko kobiet.
AS
~Antoni Szwed
27 czerwca 2026, 12:50
Niewiadomo kto podpisał się pod tymi seksistowskimi bredniami. Te ciągłe narzekania jak to kobiety są niedowartościowane w Kościele. Niektórym się wydaje, że dopóki kobiety nie będą biskupami, kardynałami i papieżami, to ciągle w ich mniemaniu będą w Kościele poniżane. W rzeczywistości sytuacja jest odwrotna, kobiet w Kościele (także na różnych funkcjach, poza … kapłańskimi) jest coraz więcej, mają coraz więcej do powiedzenia, natomiast coraz mniej jest w nim młodych mężczyzn (na niedzielnych mszach św. jest to wyraźna mniejszość). Czy zatem zmierzamy do celu, że w niedalekiej przyszłości Kościół będą stanowili duchowni i kobiety, a mężczyzn w ogóle nie będzie? Nie będzie, bo obecne kościelne „synodalizowanie” jest tak mało chrześcijańskie, tak płytkie, tak banalne, wręcz infantylne, że ono raczej odstrasza mężczyzn niż ich przyciąga.
JW
~Janek Wirski
28 czerwca 2026, 11:37
Młodych ”mężczyzn” z postawy, brakuje wszędzie, nie ma, bo ”życie”(brak mądrego zaangażowania w rodzinie, w społeczeństwie , brak ojca mimo fizycznej obecności, wszelkie patologie, supernarcyzm oraz przekonanie o własnej wyjątkowości, przy jednoczesnym intelektualnym dnie niejednokrotnie, oraz braku osiągnięc na jakiejkolwiek płaszczyźnie) u starszych mężczyzn skutecznie zniszczyło rozumienie terminu ”jestem mężczyzna”, mężczyzna a nie egoistycznym, infantylnym toksykiem i maminsynkiem. Mężczyzna potrzebuje prawdziwego mezczyzny jak lustra, matki tej roli nie wykonają, a nie pseudo-jego-imcia, który żyje, bo żeruje na innych a kobiety mają mu usługiwać w tym i tamtym. Szkoda Pana czasu na wieczne tutaj lamenty o “dawne czasy i kościół przedsoborowy”, efekty? jak z karawana i psami, może parę lajkow od zagubionych w świecie. Pozdrawiam
KN
~kobiety nie budują domów dziedziczą i wykorzystują
28 czerwca 2026, 19:11
To efekt pontyfikatu JPII to czas stracony przez całe pokolenie które poszło "do domu ojca" J8,44 przez Królową Matkę nie przez syna (J14,4...) potomka ojca właściwego To też efekt "logiki" Ojców duchownych którzy uprawiali patologiczną formację duchową jako homoseksualiści którzy mieli zaburzoną tożsamość płciową i jako mężczyźni z wierzchu podskórnie promowali logikę matki co swoim świętym wizerunkiem dwom panom służy a w całokształcie żyje dwulicową dulszczyzną patriarchalnego matriarchatu chroniącego ojców duchownych pedofili a nie synów ... bo ważne było "co ludzie powiedzą" więc kto miał się tym ludziom przeciwstawić zakłamana zalękniona patologiczna hierarchia która przez cały pontyfikat JPII deprecjonowała rolę ojca właściwego stawiając wszystko na swoją boginię matkę boską
AS
~Antoni Szwed
29 czerwca 2026, 13:32
W teologii katolickiej nie ma żadnej "bogini". Coś się panu/pani poknociło lub tak zwyczajnie złośliwie powiedziało. Matka Boga nie jest żadną "boginią", jest człowiekiem, kobietą wybraną przez Boga, by dzięki Jej "fiat" Syn Boży Jezus Chrystus mógł stać się Człowiekiem. Matka Boża od dwóch tysiącleci doznaje w Kościele Chrystusa wielkiej czci, ale i często zniewag ze strony niewierzących, heretyków. Maryja jest Pogromczynią demonów, więc one z Nią walczą w każdym czasie i w każdej sytuacji.
LL
~Leon Leonidas
30 czerwca 2026, 09:27
@Janek Wirski, pełna zgoda. Mężczyzn jest nie tylko mniej niż kobiet w kościołach, ale też w rodzinach, w których urodziło się niepełnosprawne dziecko...
GA
~Gal Anonim
30 czerwca 2026, 17:27
Szanowny Panie Autorze tego komentarza, czy jest Pan katolikiem? Bo owa „bogini” w tekście na to nie wskazuje.