Bp Grzegorz Ryś o miłosierdziu po męsku

(fot. Łukasz Głowacki)
KAI / pk

W sobotę w Krakowie odbył się Dzień Odnowy dla kapłanów i mężczyzn świeckich pt. "O miłosierdziu po męsku", zorganizowany przez Mężczyzn św. Józefa, Wspólnotę Chrystusa Zmartwychwstałego "Galilea" oraz Przymierze Wojowników. - Miłosierdzie wymaga siły, która bierze się z doświadczenia bycia ukochanym przez Boga. To jest jedyny klucz - nauczał jego uczestników krakowski biskup pomocniczy Grzegorz Ryś.

Biskup powiedział na wstępie, że dzisiejszy świat nie rozumie postawy miłosierdzia, nie wie już nawet co to jest przebaczenie. - Człowiek, który chce być miłosierny musi być mocny i to w przeciwieństwie do wielu katechez, jakie otrzymuje od świata - stwierdził.

Odwołując się do słów ks. Józefa Tishnera spytał czy zgromadzeni kiedykolwiek mocowali się ze swoją miłością. - Kiedy mocujesz się ze swoją miłością? Wtedy, kiedy zderzasz się z niewdzięcznością, z brakiem odpowiedzi, brakiem wzajemności. Mocujesz się z miłością wtedy, kiedy wydaje ci się ona bezowocna - tłumaczył. Dodał, że często w takiej sytuacji ludzie odwracają się od drugiego i idą dalej - jednak jak stwierdził postawą człowieka powinno być przekraczanie tej nierówności relacji wzajemnej.

- Co się dzieje wtedy, kiedy jesteś wezwany do miłości, która przekracza miarę sprawiedliwości, wzajemności? Tu musisz być mocny - nie unikał trudnych zagadnień. Wyjaśnił, że nie chodzi jednak o argument zmuszenia kogoś do określonej postawy, ale o uszanowanie decyzji drugiego, jego odmowę. - Czy zniesiesz to, że jesteś bezradny? Czy zniesiesz granice wolności drugiego? - pytał.

DEON.PL POLECA

Przewodniczący Zespołu Episkopatu Polski ds. Nowej Ewangelizacji podkreślił, że w takiej sytuacji otwiera się właśnie temat miłosierdzia i objawienia Boga, który kocha ludzi wyłącznie miłosierdziem. - To jest coś przepięknego. Im mniej w świecie zrozumienia dla miłosierdzia, tym Bóg coraz mocniej prowadzi nas do odkrycia, że miłosierdzie jest jego najważniejszym przymiotem - stwierdził.

Ukazując przykłady starotestamentowe bp Ryś zaznaczył, że Bóg zawsze pierwszy wchodzi w dialog z człowiekiem po grzechu, bo zależy mu na relacji. - Bóg często jest nawet tym, kto ratuje człowieka wbrew jemu samemu, bo widzi w nim dobro - mówił. Dodał, że charakterystyczne jest to, że gdyby Bóg czekał na to, aż człowiek będzie gotowy na wyprowadzenie przez Niego z rozmaitych grzechów i niewoli, to by się nie doczekał.

Biskup wskazał zebranym, że o to właśnie chodzi w okazywaniu miłosierdzia. - Ono nie jest odruchem serca na ten moment. Tu chodzi o taką postawę, która pokazuje rzeczywistą determinację i niesamowitą konsekwencję. Wbrew temu jak się człowiek zachowuje, jak reaguje, wbrew jego dwuznaczności. Bóg jest konsekwentnie uparty w swojej miłości do człowieka. Wbrew wszystkiemu - ocenił.

Bp Ryś przestrzegł przed tworzeniem z miłosierdzia moralizatorskiego wyznania, że świat jest niemądry, a chrześcijanie doskonali i potrafią wszystkich kochać. Zaznaczył, że nie potrzeba stawać na rzęsach, aby zyskać Bożą miłość, że często spotkanie Boga w najniższym swoim upadku jest najpiękniejsze. - Jak masz doświadczenie spotkania z Bogiem, który wybacza ci to, co zrobiłeś i to, czego nie zrobiłeś, to nic go nie zniszczy. I wtedy będziesz mógł kochać miłością mocarza - zakończył.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Bp Grzegorz Ryś o miłosierdziu po męsku
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.