4 myśli o aborcji i ochronie życia

4 myśli o aborcji i ochronie życia
(fot. shutterstock.com)

Nie jestem jeszcze jednym bojownikiem jednej ze stron i kimś, kogo można uznać za propagatora którejś z ustaw. Jestem za życiem rozumianym holistycznie, a nie za lub przeciw aborcji. Mówię "nie" instrumentalizacji bardzo wielkich ludzkich problemów.

Po raz kolejny przekonuję się o tym, jak bardzo nie potrafię precyzyjnie wyrazić swoich myśli i jak bardzo media społecznościowe sprawiają, że nie czytamy siebie nawzajem z dobrą intencją, ale robimy to, zakładając obronę własnych tez.

W wielkiej medialnej (i nie tylko) dyskusji na temat projektów nowych ustaw (z których jeden odpadł bardzo szybko) zabrałem głos i ja. Jednak czytając komentarze, widzę, że często nie zostałem dobrze zrozumiany. Dlatego chciałbym w tym wpisie zrobić coś w rodzaju podsumowania.

I tak:

1. Nigdy nie wypowiadałem się o projektach ustaw z bardzo prozaicznych powodów. Nie uważam, że ktokolwiek na tym świecie jest w stanie stworzyć prawo, które przewidzi wszystkie możliwe przypadki i sytuacje i będzie egzekwowane w taki sposób, by wszyscy czuli "zadowolenie". Po wtóre nie znam się na prawie, nie jestem prawnikiem i nie taka jest moja rola w tym świecie, by mówić, które ustawy są lepiej skonstruowane, a które nie. Po prostu to nie są moje kompetencje.

2. Tak, jestem za ochroną życia, ale już od lat mówię, że rozumiem ten zwrot w sposób holistyczny. Chciałbym, by prawo chroniło, to znaczy dawało możliwości rozwoju i wsparcie człowiekowi od poczęcia do naturalnej śmierci. Skoro chcemy chronić człowieka w fazie prenatalnej, to trzeba go wspierać również po urodzeniu. Skoro chcemy, by nie było możliwości wykonywania kary śmierci, to trzeba zrobić wszystko, by człowieka zresocjalizować. Mówiąc inaczej: nie możemy walczyć tylko o jeden moment w życiu człowieka, bo wtedy człowiek staje się tylko argumentem, a możliwość jego śmierci jest czymś, co można wykorzystać w walce politycznej i publicznej naparzance.

3. Przez ostatnie dni byłem zasypywany zdjęciami i filmami dotyczącymi patologii ciąży na różnych jej etapach. Tak, znam te "obrazki", sporo się o tym uczyłem, poznawałem. Nie mam swoich dzieci (serio) [BTW argument o swoich dzieciach jest zabawny, bo raz w moim przypadku jest zaletą, innym razem czymś, co mnie przekreśla w dyskusjach] i z tego powodu nie mam możliwość doświadczyć na własnej skórze, co to znaczy je mieć. Jednak podejrzewam, że gdybym je miał, usłyszałbym zapewne, że nie mogę dyskutować, bo nie mam dzieci chorych itp. Skądinąd wiem, że sporo osób dyskutujących (po jednej i drugiej stronie) także ich nie "posiada", ale to ich nie wyklucza. Mnie wyklucza jedynie koloratka, ale to tak na marginesie.

Tak więc mam świadomość patologii ciąży, ciężkich chorób genetycznych i nie tylko. Przy tym punkcie chcę wyraźnie powiedzieć, że kiedy dziecko w fazie embrionalnej jest chore w takim sensie, że zagraża życiu lub zdrowiu matki, to oczywiście jestem za tym, że nie wolno nam ocenić "odgórnie", że jedno życie jest ważniejsze od drugiego, ale że każde z nich - na ile to możliwe medycznie - musimy ratować. I jeśli w pewnym momencie kobieta albo rodzina podejmie decyzję, że "przesuwamy akcenty" na jedno z nich, to trzeba to uszanować. Ale zawsze śmierć jednej z osób musi być skutkiem, nie celem samym w sobie.

Przy tym punkcie chcę powiedzieć jeszcze następującą rzecz. Tak jak nie godzę się w przypadku środowisk pro-life na wykorzystywanie zdjęć abortowanych dzieci do walki z przeciwnikami, tak samo nie godzę się na wykorzystywanie zdjęć dzieci chorych do walki z środowiskami pro-life.

4. Wiem, że kobiety są gwałcone i czasem z tych niechcianych stosunków seksualnych poczyna się życie. Wiem, że są to również kobiety bardzo młode czy wręcz dziewczynki. Nie, nigdy nie będę zgwałconą kobietą, więc nie poczuję tego, co ona. Mam za to w swoim doświadczeniu już sporo rozmów z kobietami, które doświadczyły przemocy seksualnej. I wiem, że to, czego one na pewno potrzebują, to możliwości stworzenia im warunków, w których poczują się bezpieczne i zaakceptowane. Nie można sprowadzać problemów kobiet zgwałconych tylko do ułatwienia im aborcji.

Kobiety przyjęte i wsparte w trudnym doświadczeniu zaczynają inaczej myśleć, a jeśli jedynym problemem osób z ich otoczenia jest poczęte życie i pokazywanie tego jako problemu - to tak, one bardzo często myślą o pozbyciu się owocu traumy. Wiem, że ktoś mi zarzuci unikanie jasnej deklaracji: można czy nie doprowadzić do aborcji w takim przypadku? Odpowiem tak: jeśli tylko będzie taka sytuacja i potrzeba, to stanę i przy tej kobiecie, która zdecydowała się na aborcję, i przy tej, która zdecyduje się urodzić swoje dziecko.

To, że ja chcę ochrony życia, nie znaczy, że jestem za którąś z ustaw w jej obecnym brzmieniu. Nie umywam rąk, bo nie muszę się opowiadać za ustawami. Nie jestem, jak już napisałem, osobą kompetentną. Moją rolą jest być przy osobach dotkniętych cierpieniem (jakkolwiek one je rozumieją w kontekście swojego życia) i to próbuję robić.

Kiedy w grudniu 2013 roku zdeklarowałem możliwość adopcji dziecka, które chciała abortować pani Bratkowska, to robiłem to szczerze. Byłem i jestem do dziś różnie oceniany w zależności od tego, kto to wydarzenie komentuje. Jestem: "bardzo dojrzałym człowiekiem, który chciał zaryzykować swoje życie" albo "szczeniakiem, który zagrał pod publiczkę". Ja wiem, że zrobiłem to szczerze i oczywiście dziś nie powtórzę tego samego, bo byłoby to groteskowe, dziś działam inaczej. Wspominam jednak o tamtym wydarzeniu, bo uważam je dla siebie za kluczowe. Uświadomiło mi ono to, co pisałem na początku, że nie mogę być tylko aktywistą jednej czy drugiej strony sporu, walczącym o taką czy inną ustawę, ale muszę być kimś, kto - na miarę swoich możliwości - działa dla osób, o których życie walczy. Jestem księdzem, stąd mogę wykorzystać ten fakt, że rozmawiam z wieloma osobami znajdującymi się w trudnych sytuacjach. Już sporą sprawą jest to, że te osoby nie muszą (i nie mogą) być przeze mnie oceniane, ale przyjęte, by otrzymać wsparcie ludzkie, ale także propozycję konkretnych rozwiązań psychologiczno-socjalnych.

Reasumując. Nie jestem jeszcze jednym bojownikiem jednej ze stron i kimś, kogo można uznać za propagatora którejś z ustaw. Jestem za życiem rozumianym holistycznie, a nie za lub przeciw aborcji. Mówię "nie" instrumentalizacji bardzo wielkich ludzkich problemów.

Wiem, że "posiadanie" księdza po jednej z stron wojny jest atrakcyjne medialnie, ale to nie jest moja rola. Chcę bronić życia i pomagać życiu (nie tylko dziecka), bez względu na to, jaka będzie ustawa dotycząca tej kwestii w Polsce. Rozumiem też, że ksiądz, który wystawia nos z plebanii i pokazuje twarz, jest kimś w rodzaju tarczy, w którą można przyłożyć. Godzę się na to, taka jest między innymi moja rola.

Grzegorz Kramer SJ - jezuita, blogerpomysłodawca mszy w intencji mężczyzn w kościele św. Barbary w Krakowie.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

4 myśli o aborcji i ochronie życia
Komentarze (37)
Jack French
Jack French
4 października 2016, 20:14
No jasne. Przykazane nie zabijaj niby jest i, że niby Bóg nie dopisał żadnych wytycznych, wyjątków, przypadków, sytuacji, które by takową regułę odsuwały na bok. No ale. Bóg nie musi wiedzieć wszystkiego. Są ludzie, którzy się utożsamiają do tego naszego Boga, no ale niekoniecznie muszą w każdej jocie być posłuszni. Przecież posłuszeństwo jest dla lamusów. Ehh.
4 października 2016, 16:05
Niczego innego po o. Kramerze się nie spodziewałem. Faryzeizm w czystej postaci... :P
P
Paweł
4 października 2016, 13:50
Niestety szkoda że Kościół stracił swoje "tak" to tak, "nie" to nie. Głosicie (i dobrze), że trzeba być zimnym lub gorącym a jesteście obrzydliwie nijacy.  Niestety obracając się sporo w środowisku Jezuickim zauważyłem (na szczęście nie u wszystkich) zupełną letniość i liberalizację poglądów ocierającą się niemal o łamanie zasad wiary...
WDR .
WDR .
4 października 2016, 02:33
@ o.Kramer Bardzo ciekawe spojrzenie na marginalne przypadki, które zapewne pozostaną dozwolone (mam tylko głęboką nadzieję, że posłowie stworzą jakiś system pomocy w tych trudnych przypadkach, bo przecież jak kobieta usłyszy, tak jak dziś to miało miejsce, panią z czarnego protestu mówiącą o bękartach i kalekach, które nie powinny mieć prawa żyć to bez psychologa się może nie obejść). Co z aborcją eugeniczną, o którą faktycznie toczy się bój. Co mówi holistyczne ujęcie na temat osoby z zespołem downa?
TK
Teresa Kmiecik
4 października 2016, 14:12
Gdyby "ten bój" toczył się faktycznie o dzieci z zespołem Downa to minister zdrowia wydał by rozporządzenie precyzujące (wyłączające zespół Downa) "trwałe uszkodzenie płodu" zezwalające na aborcję (nie mylić z zalecaniem, które jest zawsze barbarzyńskie dla matki). Ten bój toczy się o karalność kobiet, którą ten projekt wprowadza, a którą biskupi jasno krytykują. 
4 października 2016, 14:52
Jednym z kilku problemów wywołujących fale protestów jest karalność kobiet (ktora powinna zostać wprowadzona). Aby pokazać o co chodzi, wystarczy, iż dla tych 3 obecnie obowiązujacych przypadków legalnej aborcji karalność kobiet jest prawnie zniesiona. Bo to by odnażyło obłudę tych, którzy mają dziś swój biznes w oferowaniu uslug "przywracania miesiaczki". Niestety biskupi tutaj już dali sie wkręcic w tą narracje obłudników. Mili dobre intencje, ale brak zagrozenia karą dla kobiet przerywajacych ciążę nielegalnie powoduje iż proceder kwitnac będzie w najlepsze.
WDR .
WDR .
6 października 2016, 03:39
Jeśli tak to liczę na to, że wesprze Pani PiS jak dojdzie do zmian antyeugenicznych. Zapisuje nicka.
WDR .
WDR .
4 października 2016, 02:25
"Ciekawe, że w sprawie biednego ks. Międlara, który właściwie niczym nie zasłużył na serię kar, która go spotkała, ten portal ma bardzo zdecydowane poglądy." Gorzej. Deon nie stał przy ks.Międlarze jak Wyborcza jechała po nim jak po łysej kobyle. Jak można więc wierzyć, że przy obcej kobiecie, na którą będzie nagonka ktoś odważy się stanąć, jeśli Wyborcza z jakiegoś powodu nie pozwoli? Ja nie wierzę.
abraham akeda
abraham akeda
3 października 2016, 20:26
Kilka słów komentarza do tego tekstu. Prezentowana postawa wydaje mi się charakterystyczna dla tego portalu. Nie jestem ani za ani przeciw. Nikomu nie chcę się narazić, ze wszystkimi chcę się kolegować. Dialog, dialog i jeszcze raz dialog, żeby zagadać całą sprawę, pokazać że właściwie to o ocenie aborcji dezyduje specyficzna sytuacja kobiety, prywatny pogląd każdego na te sprawy. W zasadzie to nie jest to ani dobre ani złe, po prostu przerwanie ciąży i już.   Ten tekst jest w istocie tchórzliwym uchyleniem się od zabrania głosu w trosce o własny image i z obawy o to co powiedzą ludzie kiedy zajmę jakieś określone stanowisko. Powiem że jest przeciw aborcji to cały salon moich kolegów internetowych będzie wytykał mnie palcem i obgadywał na fejsie. Powiem że za to zakon każe mi siedzieć cicho i będę musiał odejść jak mój pretekcjonalnie traktowany młodszy brat we wierze którym się ostatnio nieźle dowartościowałem przy okazji jego osobistego dramatu.
D
demokracja.net
3 października 2016, 20:08
"nie możemy walczyć tylko o jeden moment w życiu człowieka" -  nie walczymy o jeden  moment ale o Życie Człowieka - "...Mengele podszedł do niej i zaczął mówić, że Oświęcim to nie pensjonat. Zagroził, że jak ujrzy pieluszkę, to ukarze śmiercią. Mama odpowiedziała, że nie wolno zabijać dzieci, że on to wie, bo jest lekarzem, składał przysięgę." Czy Mengele był złym człowiekiem ? bo dziś , to nawet księża chyba nie wierzą ani w Życie, ani w Przysięgi . https://marucha.wordpress.com/2012/05/29/stanislawa-leszczynska-polozna-z-auschwitz/
T
Tomasz
3 października 2016, 19:57
Witam. Nie będe krytykował protestujących kobiet. Uważam, że każdy ma prawo dokonywać w swoim życiu decyzji. I każdy ma prawo samemu ponosić konsekwencje swoich czynów i uczyć się na własnych błędach. Ustawa o zakazie aborcji, albo jej legalizacja nie naprawi świata, ani doznanych krzywd. Uważam też, że taka czy taka ustawa nic nie zmieni. Z jednej strony to wstyd i z drugiej strony to wstyd, zależy od światopoglądu. Skoro niewiele można zmienić ustawą, należy zadbać o to, by ustawa była jak najlepsza dla standardu życia kobiet w Polsce. Czasami najlepszym rozwiązaniem jest zwyczajny kompromis. Bez moralizowania, osądzania siebie nawzajem. Chciałbym, żeby życie było w Polsce chronione od poczęcia, ze szczególnym uwzględnieniem praw, wygody i bezpieczeństwa matek. Co z aborcją? Kiedy powinna być dokonywana? Czy mam prawo zabierać głos w tej sprawie? Wątpię. Ale jeżeli kogoś to interesuje, to uważam, że aborcja powinna być dozwolona kiedy kobieta tak zdecyduje - kiedy dziecko jest w znacznym stopniu upośledzone, kiedy istnieje zagrożenie życia matki (bezwzględnie, jeśli ma już jakieś dzieci) czy ze względu na zbyt niski wiek matki, kiedy do ciąży doszło po gwałcie. Przede wszystkim chciałbym zwrócić uwagę na to w jaki sposób dokonywałoby się aborcji - koniecznie w sposób mniej barbarzyński, niż jak to się dzieje obecnie. Właśnie sposób w jaki dokonuje się aborcji budzi we mnie największy sprzeciw.
KJ
k jar
3 października 2016, 20:14
Problem z aborcją jest taki, że ona jest tania i naprawdę na wyciągniecie ręki. Zabieg chirurgiczny to margines. Kosztuje w Polsce średnio 1500 zł, w Czechach 800 zł. Aborterki raczej uciekają się do farmakologii, łykają głównie Mizoprostol lub Mifepriston dostepne w sieci bez problemu. Skutki tych zabiegów odczuwają te kobiety średnio około 5-7 lat później, głównie gdy chcą mieć dzieci. Leczenie skutków aborcji jest drogie i razem z in vitro kosztuje budżet państwa coraz więcej, średnio ostatni wychodziło 5-7 mln zł. Ustawa aborcyjna nic nie zmienia w sytuacji kobiet, które chcą aborcji, gdyż tak czy siak ją dokonują. Ustawa zaostrzająca jest potrzebna dla poprawy służby zdrowia, ale część lekarzy tego nie chce, gdyż musieliby leczyć, szkolić się w procedurach ratunkowych, a tak wolą przyjemniejsze dla kieszeni  i łatwiejsze abrazje maciczne po farmakologicznych poronieniach.
TK
Teresa Kmiecik
4 października 2016, 14:22
"Właśnie sposób w jaki dokonuje się aborcji budzi we mnie największy sprzeciw." - jeśli masz na myśli zdjęcia wykorzystywane przez twórców projektu ustawy (skalper rozcinający 6-miesięczny płód na części, itp.) to chyba nadużycie. Gdzieś czytałam, że od x tygodnia życia jest to farmakologiczne wywołanie poronienia. Głośna historia dziecka, które przeżyło aborcję potwierdza tą informację.
AA
Anonim Anonimowy
5 października 2016, 21:46
Troche mnie zemdlilo kiedy to przeczytalam..Czlowieku, tu chodzi o ZYCIE drugiego czlowieka w najbardziej bezbronnej jego fazie, a Ty gadasz jakby chodzilo o wyrwanie zeba (wyrwijmy tylko zeby nie bolalo). To bedzie bolalo - potem!!!!! Poczytaj o traumach kobiet, ktore myslaly ze to tylko zabieg.. A najwieksze moje pytanei brzmi-czemu tak koniecznie chcecie zabijac dzieci, ktore i tak umra po urodzeniu?? Dla mnie to ttotalny paradoks i jakies skrajnie chore podejscie. Zeby nie pozwolic kobiecie pozegnac swojego dziecka, zeby nie umozliwic temu czlowieczkowi godnej smierci w ramionach mamy lub taty - to jest naprawde BARBARZYNSTWO. Ja poronilam dwa razy-za pierwszym razem nie popatrzylam na moej dziecko i bardzo tego zaluje. za drugim razem juz popatrzylam i zapamietam ta malutka istotke w moim sercu, zauwazylam nawet podobienstwo do starszej siostry. Ktos kto nie ma dz
Andrzej Ak
Andrzej Ak
3 października 2016, 18:59
Debatujemy na tematy ważne, ba może nawet ważniejsze nież nam się zdaje. Czy jednak znamy opinię Pana Jezusa na temat aborcji? Kiedyś zadałem sobie trud i powielokroć zadawałem pytanie Panu Jezusowi; Czy dzieci z wadami prenatalnymi powinny się rodzić czy powinno się je abortować? Pan Jezus w końcu kiedyś odpowiedział i wyraźnie mnie przekonał, że życie jest darem, a zarazem drogą, którą ma zadana każda dusza. Dusza otrzymawszy dar życia powinna się urodzić, choćby po to, aby zaraz umrzeć, bo tak jest tym duszom łatwiej przechodzić tam dalej. Te dusze, które się nie narodzą, (bo będą abortowane) mają tam trudniejszą drogę, bo jest im tam coś zatrzymane (niezrozumiałem jednak co konkretnie). Zrozumiałem za to, że aborcja jest karą dla dzieci zadaną im przez ich rodziców (kobietę i mężczyznę), którzy ponoszą za ten czyn ogromną winę i kary przechodząc (w swoim czasie) w tamten wymiar. Dusza, która splami się aborcją swego dziecka już zawsze będzie nosiła piętno (dokonanej zbrodni na niewinnym) na sobie, choćby nawet otrzymała od Boga miłosierdzie, co wcale nie jest takie łatwe, jak to media czasem głoszą. Rozmawiając z Panem Jezusem na ten temat poczułem gorycz i ból jaki  On odczuwa w swoim Sercu w odniesieniu do tych „abortowanych” dzieci. Zrozumiałem też, że każda kobieta (jak również i mężczyzna - ojciec), która dokona aborcji będzie zagrożona strasznymi cierpieniami w tamtym wymiarze (po śmierci ciała). Na nic się nie zdadzą modlitwy rodzin za taką duszę, bo Bóg odwraca od dzieciobójców Swoje oblicze.
3 października 2016, 19:10
Wizje, głosy w głowi, rozmowy z nieistniejącymi bytami dla się leczyć.
Andrzej Ak
Andrzej Ak
3 października 2016, 18:56
czII Nie potrafię tutaj na Deonie opisać jak bardzo Boga dotyka ta nasza ludzka wolność, przez którą rościmy sobie władzę do odbierania życia bezbronnym istotom ludzkim w ich "pierwszych" chwilach życia płodowego. Tym co już dokonały aborcji mogę polecić jedynie drogę pokuty i modlitwy, bo wiem że Bóg potrafi i w takich ludziach odnaleźć swoje dzieci i przyjąć ich żal za popełnione zło. Nie wszystkie takie kobiety po śmierci stają wobec wiecznych cierpień, jakaś mała część z nich otrzymuje jednak szansę na odpokutowanie swoich win. Jednak czy jest to droga (pokuty) 400 czy może 700, a może i 1400 ziemskich lat w tamtym wymiarze tego doprawdy nie wiem; wiem jedynie, że jest to bardzo długa droga i bardzo trudna dla takich dusz. Dlatego aborcji należy mówić NIE! NIE warto w ten sposób zamykać sobie bram do życia wiecznego w wymiarze Boga. Komu najbardziej zależy na szerzeniu zabiegów aborcji w tym naszym świecie? Chyba nie trzeba dodawać, iż najbardziej zależy upadłym.Nie potrafię tutaj na Deonie opisać jak bardzo Boga dotyka ta nasza ludzka wolność, przez którą rościmy sobie władzę do odbierania życia bezbronnym istotom ludzkim w ich "pierwszych" chwilach życia płodowego. Tym co już dokonały aborcji mogę polecić jedynie drogę pokuty i modlitwy, bo wiem że Bóg potrafi i w takich ludziach odnaleźć swoje dzieci i przyjąć ich żal za popełnione zło. Nie wszystkie takie kobiety po śmierci stają wobec wiecznych cierpień, jakaś mała część z nich otrzymuje jednak szansę na odpokutowanie swoich win. Jednak czy jest to droga (pokuty) 400 czy może 700, a może i 1400 ziemskich lat w tamtym wymiarze tego doprawdy nie wiem; wiem jedynie, że jest to bardzo długa droga i bardzo trudna dla takich dusz. Dlatego aborcji należy mówić NIE! NIE warto w ten sposób zamykać sobie bram do życia wiecznego w wymiarze Boga. Komu najbardziej zależy na szerzeniu zabiegów aborcji w tym naszym świecie? Chyba nie trzeba dodawać, iż najbardziej zależy upadłym.
3 października 2016, 19:36
Nie ze wszystkim się zgadzam, chociaż mówisz dużo prawdy, jednak przecież istnieje Boże Miłosierdzie a ono potrafi przebaczyć wszystko i ile grzesznik żałuje i pokutuje za to co zrobił. Natomiast co innego kara za grzechy, bo ta dotyczy wszystkich grzechów o ile nie zyskam za nie odpustu zupełnego.  To wyżej to proste zasady teologiczne w praktyce trudne do uwierzenia a i "zastosowania w praktyce".   Wydaje mi się "moim skromny zdaniem" :-), że pomogłem kobiecie z syndromem postaborcyjnym, jednak wymagało to strasznie dużo wysiłku poprzez tzw. "duchową adopcję dziecka poczętego" (owa pomaga nie tylko dla tych zagrożonych ale również dla matek z "syndromem postaborcyjnym").   Teraz do rzeczy :-), chcesz zobaczyć, jak to jest ? Zapraszam do duchowej adopcji, tylko uwaga, wymaga strasznie dużo wysiłku a znowu "wydaje mi się" :-), że czasami podczas tej "adopcji", człowiek niejako miewa stany podobne do kobiet w ciaży :-). No i teraz znowu będzie świadectwo :-), ale miałem kiedyś niczym nieuzasadnione nudności i kiepskie nastroje :-), a proszę uwierzyć, że zawsze jadam rzeczy zdrowe i nie popsute :-). Nie bolała mnie też wtedy głowa, od po prostu, nagle chciało mi się wymiotować :-) i czułem się okropnie :-) a to co się ze mną działo uświadomiła mi moja znajoma :-). Noo, także zapraszam :-), tylko uwaga, to "wojna" a więc zły duch zrobi wszystko aby odciągnąć od codziennego (przez 9 m-cy) powierzania "tego nienarodzonego, którego duchowo adoptowałem a które znajduje się w niebezpieczeństwie zagłady................". No i tyle, zapraszam do praktyki, bo to swoiste "pytanie o wszystko Jezusa" wydaje mi się dziwne a bynajmniej nie zawsze wkazane (może prowadzić do swoistego zafiksowania, ale już nie będę dawał przykładów). 
Andrzej Ak
Andrzej Ak
3 października 2016, 23:06
Po modlitwie szczęścia (15 modlitwach na każdy dzień roku) i ja mam zakusy, aby wziąć w adopcję duchową jakieś dziecko. Czuję ze dojrzewam powoli i do tego poświęcenia. A co do dialogu z Jezusem to polecam go każdemu. Inną kwestią jest, iż Pan nasz nie na każdy temat chce rozmawiać z każdym. Ale od tego mamy wspólnotę Kościoła aby się wymieniać wiedzą. Chowanie takiej wiedzy tylko dla siebie to grzech, więc ja się nią czasem dzielę. Część mogę publikować, a część jest tylko dla mnie (zrozumiała). Inna kwestia że inni zwykle niedowierzają, ale Jezus też się czasem na to samo skarży - "ludzie małej wiary". Ale i ja sam czasami też mogę się śmiało zaliczyć w poczet tych samych o małej wierze. Tak więc nie różnimy się zbytnio między sobą we wspólnocie Kościoła Świętego. Taki jest już człowiek.
3 października 2016, 17:22
Dziękuję za spokojny, wyważony wpis. Podziwiam kulturę Ojca. Mnie trudno zdobyć się na spokój - cały Wrocław stoi w koszmarnym korku i wolałabym żeby w telewizji zamiast strajkujacych pań pokazali te, które nie mogą wrócić z pracy do domu.
3 października 2016, 19:13
Dlaczego? Tak bardzo przeszkadza Panu, że doszło to sytuacji w której trzeba wyrażać swoje poglądy poprzez protesty? Skoro tak, to nastepnym razem proszę głosować na posłów którzy nie będą doporowadzać do sytuacji wymagających tak ogromnych protestów. 
3 października 2016, 19:31
Nie jestem Panem tylko Panią :) to po pierwsze. Po drugie - tak przeszkadza mi, że nie mogę odebrać dziecka z przedszkola. Tak przeszkadza mi, że odcnek, który tramwaj pokonuje w pięć minut dziś potrzeba było aż 50 minut i to bez mozliwości wyjścia pomiędzy przystankami. Po trzecie - wystarczy czytać ze zrozumieniem projekt ustawy. Nik nie każe kontynuować ciązy pozamacicznej, nikt nie każe zaniechać leczenia chorej kobiety w ciąży.
7 października 2016, 20:07
W taki dzień trzeba planować inaczej i liczyć się z tym, że dojazd potrwa dłużej. Jestem za wolnością wyboru dla kobiety. A Pani? Karanie lekarza za nieumyślną śmierć płodu zniechęci lekarza do leczenia. Także wszystki poronienia byłyby weryfikowane czy nie było to specjalne działanie. Przepraszam za pomyłkę z płcią. 
.A
. Anakin
3 października 2016, 15:31
o. Grzegorz znów o sobie :) Ale pomińmy te złośliwości o egotyźmie Ojca. Wiele osób i chyba księży nie wypowiedziało się na okazję czarnegoprotestu na temat aborcji. Może uznało, że nie czują się wywołani do tablicy. może uznają, że ich poglądy sa oczywiste. Nie mówić to nie wstyd. Nie da się by wszyscy mówili o wszystkim. A przykład z wyciąganiem Agaty Dudy to wypowiedzi jest aż do granic żałosny. Ojcze Grzegorzu, nie zawsze musisz mówić (pisać) choćby się wydało, że godzina bez Ojca komentarza to godzina stracona (złośilwostka). A z tego co powiedziałeś. Dobrze mówisz. Jak zwykle. Tak dobrze, że na granicy truzimu. Mówisz, że nie możesz się opowiedzieć, ale z treści wynika, że własnie poparłeś projekt Ordo Iuris bo tak jest tam własnie sformuowanie dotyczące ratowania matki. O gwałtach można opowiadać, ale statystyka jest taka, że (chwała Bogu) nikt ostanio nie dokonywał z tej przesłanki aborcji.
3 października 2016, 19:17
Za to 12 latka urodziła dziecko będącego wynikiem przestepstwa i pewien fanatyk skomentował to: "Pokazała, jak powinna zachować się każda kobieta. Szacun dla niej". Jak dla mnie to chore. 
R
ro.jarromir.cu797
3 października 2016, 15:00
Witam ojca, myślimy bardzo podobnie. Patrząc jednak na zachodzące procesy (również te we mnie), czuję że nie jest to postawa ostateczna. Myślę oczywiście o postawie wobec konkretnych przepisów, ustaw, które w taki czy inny sposób pojawiają się i pewnie będą sie pojawiać, a także zachowań niektórych ludzi, w tym niestety kobiet. Słuchając krzyków proaborcyjnych aktywistek, patrząc na wypisane przez nie hasła zastanawiam się dlaczego mimo ewidentnej ignorancji ("płód nie jest człowiekiem"), prymitywnego chamstwa ("odp... się od mojej macicy", środkowy palec w kształcie krzyża włożony wiadomo gdzie, i wiele innych), to one właśnie są chołubione w mediach. Dlaczego politycy i dziennikarze tej opcji w mediach brylują choć obiektywnie rzecz biorąc są obrońcami zbrodni, a część polityków PiS, i prawicowych dziennikarzy (mimo że bronią podstawowych praw ludzi i to tych nasłabszych z najsłabszych) wygląda jak zbite psy...? Dlatego pytanie, czy ludzie wrażliwi i broniący fundamentów człowieczeństawa nie zanadto oddali inicjatywę w sferze publiczno medialnej? Czy to co pisze ojciec, a myślę także ja, przebije się przez propagandowo-manipulacyjną falę która nie uznaje żadnych zasad?
3 października 2016, 14:51
Z kaznodziejami jest tak,że albo pokazują nam Boga albo siebie. Ojciec Kramer należy do tych drugich. P.S. Osobowość tegoż, nie jest na tyle frapująca by warto nią się dłużej zajmować.Warto zaś pamiętać o Nauce Kościoła.
3 października 2016, 14:02
O. Grzegorzu 1. nikt i nigdzie nie stawia na szali życia matki. To ze dzis jest modne opowiadanei o ciązy pozamacicznej, to jest wynik pewnej spcjalnie przygotowanej spekilacji medialnej. 2. prawdopodobieństwo iż kobieta zostanie zgwałcona i z tego powodu dokona aborcji wynosi 1:10 mln (na podstawie kilkuletniej obeserwacji działanai obecnej ustawy). O czym ta dyskusjia? 3. dzieci chore - jakie przypadki sie nagłaśnia - te sporadyczne, ale widowiskowe. A ile zabija sie dzieci z zespołem Downa? I jest oczywiste, iż ustawa przewiduej opiekę państwa, stad zresztą nie ma szans na wejście w życie.
3 października 2016, 13:47
A gdyby dziś ponowić ofertę daną na Boże Narodzenie 2013? Jest szansa, że któraś z tysiąca matek na to pójdzie...
Z
Zbyszek
3 października 2016, 13:04
Szanuję propozycję Ojca z 2013 roku - była potrzebna (tak się wówczas wydawało) pomoc dziecku więc Ojciec pospieszył z konkretną (i trudną dla niego samego) propozycją.  Inną kwestią jest meritum tego artykułu - niestety czy stety dziś mamy możliwość wsparcia lub nie wspomnianej ustawy. Problem łatwy nie jest, ale zamiast pomocy od duchownego uzyskuje pozornie mądre słowa. Łatwo jest stanąć z boku i powołać się na milion wątpliwości z obu stron. To daje poczucie komfortu, samozadowolenia. Taka szeroka, łatwa droga. ALbo inaczej - wygodna kanapa - tyle że nam nie wolno zasiadać na takich kanapach. Jeśli ustawa jest dobra to trzeba ją wesprzeć, jeśli powinna być poprawiona - to musimy do tego zmierzać. Dziecko w łonie matki jest człowiekiem - czy wolno je zabić za czyjeś złe uczynki? Czy wolno je zabić prewencyjnie? Z drugiej strony - czy kobieta której grozi śmierć lub kalectwo nie może okazać strachu i podjąć decyzji o odebraniu życia swemu dziecku - to nie jest proste, tu potrzebna jest mądra pomoc, nie kanapa. Co powiedzieć dziecku które się o to pyta? Ustawa jakaś będzie - albo my będziemy przy niej myśleć i starać się wpłynąć na nią albo będziemy się tłumaczyć. Która droga sposoba się Bogu? Która nas do Niego prowadzi, a która - od Niego?
3 października 2016, 12:52
1. Czy jeśli będzie projekt ustawu zezwalającej na zabijanie niewolników to również Ojciec się nie wypowie? 2. Jeśi prawnie nie jest chroniony jeden moment w życiu - to trzeba się zająć zmianami prwa dotyczącymi tego momentu inaczej nie będzie do czego zastosować podejścia holistycznego. 3. To nie jest walka z przeciwnikami aborcji - a o tych, którzy mogą zostać  abortowani.
K
Krzysiek
3 października 2016, 12:45
Nareszcie dokładnie ksiądz wytłumaczył co ma na myśli. Nie pierwszy raz wychodzi, że się w 100% zgadzamy :)
KJ
k jar
3 października 2016, 10:44
1. Spór o aborcję w Polsce zawsze był i jest polityczny, nie aksjologiczny. 2. Kościół w Polsce NIGDY nie prowadził wojny z aborcją z przyczyn aksjologicznych, a polityki populacyjnej: tak było w 1932, 1956, 1993. Ostatni program polityki populacyjnej sformułował kardynał Józef Glemp w 1981, potem zwłaszcza po 1989 posługiwano się dokumentami Jana Pawła II, który mówił "za nas". Problem Kościoła w Polsce dziś to brak programu polityki populacyjnej, dlatego Episkopat nie zabiera głosu w tej sprawie tylko enigmatycznie mówiąc o "niekaraniu kobiet". 3. Prawo aborcyjne nie pisze się dla OBYWATELI, ale dla INSTYTUCJI PUBLICZNYCH, gdyż na nich ciąży obowiązek realizacji prawa albo liberalnego, albo restrykcyjnego. 4. Obecna ustawa nie zostanie zmieniona dlatego, że NIE CHCA TEGO OBYWATELE, ALE DLATEGO, ZE NIE MA PIENIĘDZY W BUDŻECIE NA REALIZACJĘ ZAOSTRZONEGO PRAWA.
3 października 2016, 13:58
Dokładnie tak samo myślę w punktach 3 i 4. Dopowiem jeszcze, iż ustawę pisze się też dla lekarzy, bo wystarczy pocztyać dyskusję na temat aborcji dzieci z zespołem Downa, aby zobaczyć, jak wielu lekarzy, profesorów medycyny jest chetnych eliminowac takie przypadki. Niegdy tego nie zrozumiem, jak lekarz może stać za aborcją, zamiast za ratowanei życia. A brak jasnych kryteriów ustawowych powoduje, iz lekarz staje sie wręcz bogiem. Bo to nie kobieta decyduje, bo ona sie na tym nie zna, ani też psychicznei nie jest w stanie podjąć decyzji.  Stąd aby zakończyć dyskusję ustawowo można by określić poszczegolne przypadki, gdy na dziś medycyna wie na pewno iż dziecko jak sie urodzi, to i tak nie przezyje dłuzej niz kilku dni. Ale musiala by być pewność diagnozy i odpowiedzialnosć karna za bład w diagnozie.
KJ
k jar
3 października 2016, 15:06
Instytucje obejmują szeroki zakres instytucji medycznych, sądowych i opiekuńczych. Gdy obowiązywało prawo z 1956 nie było klauzuli sumienia: lekarz nie mógł odmówić aborcji, bo wylatywał z pracy i z zawodu. Kobiety nie chciały przychodzić do ginekologa, bo były namawiane do aborcji. Po 1993 sytuacja się zmieniła i nastąpiła poprawa opieki okołoporodowej, ale wciąż mamy słabą opiekę paliatywną i słabe oddziały neonatologiczne. Nie można też choćby przyznawać zasiłków z racji urodzenia niepełnosprawnego dziecka i dlatego projekty nie przechodzą w tej sprawie. Tylko pełna ochroana życia i uznanie dziecka nienarodzonego za człowieka poprawi sytuację w służbie zdowia i opiece społecznej.
4 października 2016, 14:54
Dokładnie, po co zajmować sie opieką paliatywna skoro można zapobiegać przez aborcje. 
MP
Marek Pawłowski
3 października 2016, 09:49
Myślę, że ta cała historia z p. Bratkowską pokazała, kto rzeczywiście robi hucpę. Ojciec zachował się wtedy b. szlachetnie.

Skomentuj artykuł

4 myśli o aborcji i ochronie życia
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.