Czy wspólnotom charyzmatycznym brakuje formacji?

Czy wspólnotom charyzmatycznym brakuje formacji?
(fot. shutterstock.com)
5 lat temu

W grupach charyzmatycznych jest wiele osób, które zachowują się nie po kościelnemu (ręce niezłożone, brak pobożnej miny, sukienka za krótka, żel na włosach…). W rozmowach mówią o modlitwie i Bogu, a nie o teologii i doktrynie.

Z czego to wynika? Z braku formacji, z niedokształcenia? A może z wewnętrznego doświadczenia, że przed Bogiem co innego jest ważne.

We wspólnotach charyzmatycznych, którymi się opiekuję, jest dosyć dużo pracowników naukowych. Tylko we wspólnocie Mocnych w Duchu w Łodzi będzie grubo ponad dwudziestu doktorów, a jeśli dobrze liczę, to siedmiu z nich jest już z habilitacją.

Ciekawe są sytuacje, gdy do wspólnoty przychodzą nowi studenci i widzą swojego wykładowcę prowadzącego spotkanie lub odpowiedzialnego za grupkę dzielenia. Jest dla nas normalne, że prawnicy, lekarze, nauczyciele modlą się w językach i cali sobą uwielbiają Boga. Są to na pewno ludzie, którzy charakteryzują się wysoką kulturą osobistą i są dobrze wykształceni.

A jak wygląda formacja duchowa w ruchach charyzmatycznych? Tej formacji jest dużo i moim zdaniem nie potrzeba, aby było jej więcej. Każda wspólnota ma więcej skupień formacyjnych w ciągu roku, niż jest to przewidziane w życiu kapłana. Oprócz skupień wspólnotowych członkowie ruchów charyzmatycznych są bardzo częstymi gośćmi w domach rekolekcyjnych prowadzonych przez zakony i przez diecezje. Sami zapisują się na rekolekcje i w nich uczestniczą. W grupach charyzmatycznych, z którymi współpracuję, są bardzo zalecane rekolekcje ignacjańskie i wiele osób z tego korzysta.

Przyjrzyjmy się zatem treściom formacji w ruchach charyzmatycznych. Niewątpliwie jest ona mocno nastawiona na modlitwę i doświadczenie Boga. Nie jest to formacja dogmatyczna lub prawna, którą mają księża w seminariach czy katecheci na studiach, ale formacja duchowa, która pogłębia rozumienie Pisma Świętego i odnoszenie go do osobistego życia. Czy człowieka należy zmuszać do formacji dogmatycznej? Jest ona konieczna dla kapłanów. Natomiast w grupach charyzmatycznych panuje raczej myślenie, że od pilnowania teologii są duszpasterze. Choć, moim zdaniem, wśród charyzmatyków jest więcej katechetów niż w innych grupach przyparafialnych.

Gdy odprawiam Mszę św. w grupie Odnowy, wiem, że raczej nie będzie wielu osób, które będą potrafiły podać mi kielich i ampułki. Ale też wiem, że gdy będzie modlitwa wiernych, to wiele osób będzie mogło poprowadzić, mówiąc do Boga z obfitości serca. Natomiast gdy będę na Mszy św. podczas skupienia ministrantów, kielich i ampułki będą na ołtarzu w odpowiednim momencie, ale gdybym poprosił o spontaniczne powiedzenie modlitwy wiernych jako kontynuacji treści kazania, to raczej nikt nie byłby do tego zdolny. Która z tych grup ma złą formację? Moim zdaniem tego nie można porównywać.

Albo wyobraźmy sobie inną sytuację. Mamy człowieka uwikłanego w pornografię, który prosi o modlitwę. Przyprowadzamy do grupy charyzmatycznej, aby się za niego pomodlić. Bez problemu dwie lub trzy osoby odeszłyby na bok i podjęły modlitwę. Szybko znaleźliby się chętni. Do takiej modlitwy byliby zdolni prawie wszyscy we wspólnocie. Pojawiłyby się słowa proroctwa, aby osobie wskazać jakiś kierunek działania. Nikogo nie zdziwiłyby łzy.

Podobną sytuację robimy na spotkaniu dekanalnym kapłanów albo w seminarium diecezjalnym dla diakonów. Pomimo wiedzy teologicznej większość miałaby trudność, aby odejść na bok i poprowadzić modlitwę. Nie byłoby trudności, aby określić, co jest grzechem, a co nie, albo zbadać kondycję duchową do spowiedzi. Ale z modlitwą indywidualną za tę osobę niestety byłby problem. Najprawdopodobniej padłoby tylko zapewnienie, że "będę się za ciebie modlił".

Tym przykładem nie chcę oceniać jednej i drugiej grupy. Myślę, że jest już czas, aby zobaczyć, jak ważne jest uzupełnianie się w Kościele. Potrzebujemy ludzi spontanicznych i charyzmatycznych, ale potrzebujemy również naukowców. Oczywiście jedno nie wyklucza drugiego, ale omnibusów nie ma wielu. Z reguły ktoś ma tendencję w jedną lub drugą stronę. Niech zatem każdy robi z radością to, do czego Bóg go wzywa, a wówczas będziemy mocno doświadczać, że potrzebujemy siebie nawzajem i jesteśmy dla siebie bogactwem.

Remigiusz Recław SJ - wieloletni dyrektor Ośrodka Odnowy w Duchu Świętym w Łodzi, asystent kościelny dwumiesięcznika "Szum z nieba"

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Czy wspólnotom charyzmatycznym brakuje formacji?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.