Drogie auto to przesada

Drogie auto to przesada
ks. Adam Błyszcz CR
7 lat temu

Rzecznik Episkopatu Polski, ksiądz Józef Kloch zechciał zapytać panią redaktor Monikę Olejnik czy to przesada, że jakiś biskup jeździ samochodem za 150 tysięcy złotych. Nie jestem (dzięki Bogu) panią Moniką Olejnik, ale odpowiadam, że uważam to za przesadę.

Argumenty księdza Józefa Klocha nie trafiają do mnie. Rozumiem, że księża biskupi muszą wizytować diecezję, udzielać sakramentu bierzmowania i z tych czy innych racji odwiedzać poszczególne parafie. Ale przecież reforma diecezji w Polsce w latach dziewięćdziesiątych była po to, aby biskup(i) byli bliżej wiernych. Ksiądz Józef Kloch mówi o tych odległościach, jakby miał przed sobą którąś z diecezji na Dalekim (rosyjskim czy post-rosyjskim) Wschodzie. Ale to nie tak.

Zdecydowana większość wiernych naszego Kościoła to ludzie żyjący skromnie. Tak to wygląda z perspektywy mojej parafii. Ani oni, ani ja nie rozumiemy dlaczego biskup ma jeździć samochodem z górnej półki.

Czym ma być taki samochód? Narzędziem pracy? Oznaką prestiżu?

Rzecz w moim rozumieniu nie dotyczy samochodów. To kwestia pewnego funkcjonowania biskupów w Kościele. Mam wrażenie, że to najbardziej wyalienowana grupa we wspólnocie rzymskokatolickiej. Bardziej wyobcowani niż siostry klauzurowe.

Najczęściej mieszkają osobno. Jedna rezydencja dla ordynariusza (dom lub pałac biskupi - zależnie od przyjętej lub sugerowanej nomenklatury), inna dla biskupa pomocniczego. To oczywiście trzeba utrzymać. A na każdym spotkaniu z biskupami słyszymy zachętę do budowania wspólnoty kapłańskiej. Rachunek ekonomiczny i racje teologiczne sugerowałyby inne rozwiązanie. Dlaczego jest inaczej?

Drugim problemem posługi biskupiej jest fakt, że nie istnieją żadne platformy dyskusji z biskupami. Wszelkie Rady powoływane i mające być reprezentacją księży danej diecezji są fasadowe. Więcej chyba do powiedzenia mają świeccy. 

Trzecią bolączką stanowi znikome doświadczenie duszpasterskie większości polskich biskupów. Po dwóch, trzech latach posługi wikariuszowskiej zostają skierowani na specjalistyczne studia i niejako zostają odseparowani od normalnego życia Kościoła. Stają się wykładowcami uniwersyteckimi, pracownikami Kurii lub innych instytucji centralnych poszczególnych diecezji. To daje im specyficzne widzenia Kościoła, które wcale nie odpowiada temu, co dzieje się w naszych parafiach. A to one stanowią o jakości Kościoła.

Sprawy, o których piszę nie są grzechem. To raczej sposób funkcjonowania, który utrudnia misję ewangelizacyjną Kościoła.  

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Drogie auto to przesada
Komentarze (73)
A
Agata
24 września 2013, 14:06
Hm, czyżby zaczynał się raban w Polskim Kościele? Nigdy nie zastanawiałam sie nad tym czy biskupi żyją dostatnio czy nie itp... No ale jestem w stanie określić czy samochód za 150 tys to luksus - tak to dużo jak na samochód, i argumenty o niezawdoności możemy sobie wsadzić w kieszeń Oczywiście są droższe samochody. Tak naprawdę cały czas nie obchodzi mnie jakimi oni jeżdżą samochodami, ale niestety to świadczy o ich oderwaniu od społeczeństwa, o tym jak bardzo daeko sa od wiernych. Bo pieniądze alienują. 
J
jaś
23 września 2013, 21:23
Wypowiedz ks. Klocha to wstyd. A z mentalnością książąt będziemy się długo zmagać. Może kiedyś też ktoś się zastanowi nad idiotycznymi wierszykami różnych grup parafialnych wygłaszanymi na powitanie Najdostojniejszego (Arcy)Pasterza.
S
Staszek
23 września 2013, 17:43
"Argumenty księdza Józefa Klocha nie trafiają do mnie." Do mnie też nie.
S
Słaba
23 września 2013, 12:40
Do osoby podpisanej @do słabej: Wpis, który cytujesz jako mój, jest wpisem @Tomaszt. Ja ten jego wpis skomentowałam w ten sposób: Czy 150 tys. zł wystarczy na luksus, czy nie wystarczy - to jest to suma 8 lat pensji, czy emerytury wynoszących  ok.1500 zł/mies... Proszę czytaj z większą uwagą! Żeby sprawa była jasna: Uważam, że jest to suma za duża na samochód dla biskupa, niezależnie od tego, czy można za nią kupić samochód luksusowy, czy tylko "dobry, nowy, z rozsądnym wyposażeniem". Trochę wstyd, żeby biskup jeżdził samochodem, na który trzeba by ściągnąc cały 8 letni zarobek (lub emeryturę) człowieka, któty wcale nie jest klasyfikowany jako "biedota".
P
Paweł
23 września 2013, 09:48
Biskup jest odpowiednikiem apostoła, więc na niego patrzą księża, klerycy i wierni. Jeśli więc, prezentuje hybrydę wiary, więc później mamy to co mamy, dobrze że papież Farnciszek, wszystko zaczyna oczyszczać. Samochód za 150 tysięcy, przy pkb Polski jest nie do przyjęcia lub do przyjęcia tylko trzeba powiedzieć wiernym, że mają do tego takie samo prawo i żeby się wstrzymali z ofiarami gdy będzie ich na taki samochód stać.
N
niestereotyp
23 września 2013, 07:42
Te nasze dzieci nie są takie znowóż głodne, skoro : "Co trzeci uczeń przyznaje, że w szkole zażywa się narkotyki. Drastycznie rośnie liczba związanych z tym przestępstw - alarmuje "Rzeczpospolita" na podstawie raportu NIK." A może nie tym głodzie mówimy.
DS
do slabej
22 września 2013, 16:36
Bez przesady - 150 tyś zł nie wystarczy na luksus. To jest cena dobrego, nowego samochodu z rozsądnym wyposażeniem. Luksus zaczyna sie od 2 razy tyle. jeśli jesteś taka bogata, to podziel się swoim bogactwem z biednymi np. dziećmi w sierocińcach. Myślę, że twój wpis jest prowokacją, bo nikt przy zdrowych zmysłach w Polsce nie uważa, że auto za 150 tys, zł nie jest luksusem. Zwłaszcza w sytuacjaćh gdy szaleje bezrobocie, emeryci dostają niewielkie emerytury a dzieci przychodzą głodne do szkoły. Właśnie TAK  wygląda życie w Polsce. Więc dalej podtrzymujesz, że bryka za 150 tys. zł to nie jest luksus????? To wielki luksus . Jeśli ktoś sobie na niego uczciwie zapracował, to inna sprawa.
R
rafi
21 września 2013, 22:55
Nie miałbym nic przeciwko gdyby biskup kupił sobie tę brykę za własne, ciężko zarobione pieniądze. Ciężka praca uczy szacunku do pieniądza - wtedy człowiek się zastanawia czy potrzebuje aż takich luksusów, czy może wystarczy mu coś, co kosztuje dwa razy mniej? A cudze pieniądze łatwo się wydaje.
E
enen
21 września 2013, 22:25
ja jezdze do pracy tramwajem, 1,5 godziny mi to zajmuje, moze lokalny biskup przekaze mi swoja furke, zebym nie marzl zima na przystanku i nie cisnal sie w tloku A dlaczego akurat tobie? ...bo mi to potrzebne a tobie nie
S
Staszek
21 września 2013, 21:51
Bardziej do mnie przemawia ksiądz bez koloratki mówiący o Bogu niż ksiądz w koloratce mówiący, że samochód za 150 tys. to nie przesada.
S
Słaba
21 września 2013, 20:33
Bez przesady - 150 tyś zł nie wystarczy na luksus. To jest cena dobrego, nowego samochodu z rozsądnym wyposażeniem. Luksus zaczyna sie od 2 razy tyle. Czy 150 tys. zł wystarczy na luksus, czy nie wystarczy - to jest to suma 8 lat pensji, czy emerytury wynoszących  ok.1500 zł/mies...
?
???
21 września 2013, 16:40
@Kinga - dokładnie. Tak jak przegięciem są luksusowe samochody, które wzbudzają u wiernych zazdrość i wnerwienie, gorszą ich, tak nie widzę uzasadnienia do jakiegoś celowego "upodlania" się duchownych. Lud będzie słuchał człowieka z ludu - nie znacznie lepszego, nie znacznie gorszego, lecz takiego zwykłego, po prostu z ludu. ... Czy tzw lud ma obowiązek słuchania kogokolwiek? Przecież każdy ma swój rozum i  wolę, wie co dla niego jest dobre a co złe. Czy osoba mieszkająca w PAŁACU, mająca służbę i wszelkie inne wygody życiowe ma mi coś do przekazania?
P
podarunek
21 września 2013, 16:35
Ks. Błaszcz ma specyficzne podejscie do problemów kościoła. Forma zredagowania artykułu wskazuje, że nie można o ojcu powiedzieć "polski Franciszek z Asyżu". Zdecydowanie bliższa troska o kosciół na podobieństwo M. Lutra.   A skoro jednak Pan Marcin,to  życzę ojcu tej zdrowej baby. Co się tyczy samochodu:  nie wierzę, że biskup wyjął kase i poszedł kupic samochód za 150 tyś. Wg mnie to nie możliwe. Najpewniej otrzymał go w darze. Podarunki należy zachowywać. ... od takiego "podarunku" należy zapłacić podatek. Jak widzę zapomniałeś o tym napisać. Bo w przeciwnym razie oszukuje się państwo, a to przecież grzech. Nieprawdaż?
G
Gog
21 września 2013, 15:59
Ks. Błaszcz ma specyficzne podejscie do problemów kościoła. Forma zredagowania artykułu wskazuje, że nie można o ojcu powiedzieć "polski Franciszek z Asyżu". Zdecydowanie bliższa troska o kosciół na podobieństwo M. Lutra.   A skoro jednak Pan Marcin,to  życzę ojcu tej zdrowej baby. Co się tyczy samochodu:  nie wierzę, że biskup wyjął kase i poszedł kupic samochód za 150 tyś. Wg mnie to nie możliwe. Najpewniej otrzymał go w darze. Podarunki należy zachowywać.
MA
M ateusz
21 września 2013, 14:40
oto wielka tajemnica wiary - zlotowki ,euro i dolary ! tragedia, wiekszosc ludzi w Polsce zyje skromnie ten koscielny pajac zastanawia sie czy bryka za 150 kawalkow jest dla niego odpowiednia ... niech naiwne owce dalej placa na utrzymanie tych darmozjadow i nierobow , to przeciez wasi "pasterze"
H
Hanys
21 września 2013, 13:50
Mhm.. Dlaczego ks. Adam Błyszcz CR nie nosi koloratki. Myślę że to utrudnia misję ewangelizacyjną kościoła. Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny. :)
E
ebk
20 września 2013, 23:39
3. Odium tajnej współpracy z SB nad nim wisi - nie wyjaśniono Wyjaśniono i tylko sobie można życzyć, żeby inni biskupi tak wyjaśnili. i wyjaśniono i nie wyjaśniono... ...
T
Tomek
20 września 2013, 19:32
Taka konkluzja mi się nasunęła. W Polsce ordynariuszami są w dużej mierze nieodpowiedni ludzie, którzy desygnują podobnych sobie pomocniczych, a ci znowu idą na inne diecezje i to samo robią. Każdy skromny, uczciwy ordynariusz jeśli się uprze jest w stanie zrobić porzadek w diecezji i utrzeć nosa całej masie złych praktyk , karierowiczowstwu, materializmowi, pysze, bezmyslności i owczemu pędowi swoich podwładnych. Może nie bedzie za to lubiany, ale byłoby inaczej. Tylko takich ludzi nie ma, a ci co są, nie mają odwagi.
T
Tomek
20 września 2013, 19:13
Artykuł pisze ksiądz zakonnik, który tak na prawde z biskupem nie ma za wiele wspólnego, bo ma swoich przełożonych w zakonie. Zgadzam się z tym co napisał autor, bo nie o samochody tu chodzi, ale o sam sposób funkcjonowania biskupa. ... Paweł, skoro jest proboszczem to chyba ma, a że zakonnikiem to jeszcze inna sprawa. Nie słyszałem o księżycowych, samodzierżawnych parafiach, każda, bez wyjątku na terenie diecezji podlega ordynariuszowi. 
P
Paweł
20 września 2013, 12:32
Nienoszenie stroju duchownego i "ukrywanie" w ten sposób (wstydzenie się?) swojego kapłaństwa to też dziwactwo - bo co to za ksiadz, który potrzebuje "być anonimowy" na ulicy, w sklepie.. Potrzebuje "odpocząć" od tego kim jest?
R
Robert
20 września 2013, 10:30
Wszystkie uogólnienia sa krzywdzące. TYm bardziej dziwi mnie, że takie uogólnienia sa pisane przez osobę duchowną i w dodatku zakonną. Popieram umiar. W kwestii samochodów to kto kupował, to wie że samochodu nowego nie kupuje się na 2 -3 miesiące. Kazdego roku traci on kilkadziesiat procent swojej wartości. Poza tym samochód, który ładnie wygląda nie koniecznie musi drogo kosztować. Co do pracy biskupa to też nie ulegajmy uogólnieniom, bo wychodzi że nic nie robią, tak jak nauczyciele, policjanci, wojskowi, politycy ...itd. Kto nie popracował w każdym z tych zawodów to nie wie. Autorowi zalecam więcej przemodlenia tematu przed opublikowaniem.
P
Paweł
20 września 2013, 10:09
Artykuł pisze ksiądz zakonnik, który tak na prawde z biskupem nie ma za wiele wspólnego, bo ma swoich przełożonych w zakonie. Zgadzam się z tym co napisał autor, bo nie o samochody tu chodzi, ale o sam sposób funkcjonowania biskupa.
J
jacek
20 września 2013, 09:58
Drogie, zbytkowe auto to przesada nie tylko w przypadku biskupa, ale i w przypadku każdego chrześcijanina.
Jadwiga Krywult
Jadwiga Krywult
20 września 2013, 08:43
3. Odium tajnej współpracy z SB nad nim wisi - nie wyjaśniono Wyjaśniono i tylko sobie można życzyć, żeby inni biskupi tak wyjaśnili.
Jadwiga Krywult
Jadwiga Krywult
20 września 2013, 08:40
To jest cena dobrego, nowego samochodu z rozsądnym wyposażeniem. I to powinno wystarczyć biskupowi.
O
Obserwator
20 września 2013, 08:36
Widziałem starego księdza w tramwaju w Krakowie. Tramwaj tez był stary. Ale czad ! To było klimatyczne. ;) Skworc jest podejrzany,bo: 1. Zabiegał bardzo mocno o objęcie rewiru śląskiego 2. W rewirze podkarpackim pod jego pieczą  popełniło samobójstwo kilku księży i tajemnicze to jest i niewyjaśnione 3. Odium tajnej współpracy z SB nad nim wisi - nie wyjaśniono 4. Lansuje się on "non stop" w radiu eM 5. Kumpluje się on z Meiserem , który ostatnio podpadł 6. Jego ludzie w kurii nie raczą się przedstawiać  przez telefon, jakby ktoś do  domu uciech zadzwonił czy do zastraszonej patologicznej rodziny 7. Opieszale pracuje sąd bskupi 8. Zwalcza referenda lokalne odwoławcze uniemożliwiając  zwykłe ogłaszanie po mszy Św. 9. Zwalczał  subtelnie (rola pana Czakańskiego) przez radio eM 4 godzinny strajk ostrzegawczy ludzi pracy na Śląsku 10. Zwalczał organizację dni protestu w Warszawie przez  sprytnie podawane sugestie radiowe Ach, ci źli buntownicy przeciw władzy znów występować chcą... Jakieś warchoły na zielonej wyspie ?  Właśnie teraz znów arcybiskup nadawał w eterze. Przekaz w jedną stronę leciał. Zamiast ewangelizacji - ble,ble,ble o kontaktach  partnerskich z Essen-czykami i Donbas-owcami. Mam wątpliwości do do tego cżzowieka. Jest on sprytny ale widać, że coś z nim jest nie tak.  Takie mam uwagi jako wierny. Kowalczyk też winien odejść na emeryturę. Kloch też niechący pyche  książątek ujawnił. To takie moje opinie. Mam swoje zdanie  i dyskomfort biskupów mnie nie boli. Widziałęm czarne limuzyny z kierowcami na Franciszkańskiej i ni w ząb nie pasuje mi ten widok do apostołów Chrystusa. którzy idąc do pogan trzosa nie mieli brać, a nawet utrzymywali się z pracy rąk własnych (szyli namioty), by nikogo nie obciążać.
A
abc
20 września 2013, 08:31
Papiez nie mieszka w pałacu, tylko w hotelu, bo chce byc bliżej ludzi. Ale to niewazne, jaka intencja mu przyświeca. Ważne, że się nie wyalienował od innych. Nasi biskupi mogliby go naśladować i przeznaczyc pałace na różnorakie potrzeby biednych.
A
abc
20 września 2013, 08:27
Owieczko, toż  podczas KAŻDEJ Mszy św. modlimy się "za papieza Franciszka, naszego biskupa......(imię biskupa dziecezjalnego)..., duchowieństwo...." Nie modlisz się tak???
20 września 2013, 08:25
Bez przesady - 150 tyś zł nie wystarczy na luksus. To jest cena dobrego, nowego samochodu z rozsądnym wyposażeniem. Luksus zaczyna sie od 2 razy tyle.
Jadwiga Krywult
Jadwiga Krywult
20 września 2013, 08:22
Jeszcze jedno. Pisanie, że nie wszyscy biskupi jeżdżą super drogimi samochodami nie ma sensu. Problem jest i o to chodzi. Powoływanie się na przykład papieża, że nie mieszka w pałacu to kula w płot. Papież powiedział, że pałac nie jest luksusowy i to, że w nim nie mieszka nie ma związku z luksusami. 
Jadwiga Krywult
Jadwiga Krywult
20 września 2013, 08:16
Wszelkie skrajności są niezdrowe. Ks. Kloch jest wyalienowany, skoro mówi o samochodach za 150 tys. w kraju, w którym samochód za połowę tej ceny uchodzi za luksusowy. Przeciwna skrajność to gadanie, żeby biskupi i księża jeździli tramwajem. Samochód można kupić za bardzo niską cenę, więc jeżeli większość młodych ludzi zaczynających pracę ma samochód, to nie wydziwiajmy nad księżmi. Skoro o szatę Jezusa żołnierze rzucili losy, to nie był to raczej łachman, w jakim skrajni zalecają chodzić księżom. Umiar, umiar, umiar.
O
owieczka
20 września 2013, 01:15
tyle narzekania i wytykania błędów... a pytanie, czy modlimy się za naszych biskupów, moich pasterzy? jeśli tak, jak często? oni bardzo potrzebują naszej modlitwy, mają na swoich barkach całe stada swych owiec... i nie generalizujmy tak, nie wrzucajmy do 1 worka - w mojej diecezji biskupi są skromni i bardzo blisko ludzi :) liczy się przede wszystkim to, co w sercu, a "poznacie ich po owocach" :) chwała Panu za naszych pasterzy!
T
Tomek
19 września 2013, 23:38
Księże Adamie, wszystko zależy od człowieka. Ani lata poslugi w parafii, ani studia w Rzymie, ani kobieta, ani nieciekawe widoki na plebanijaach, ani pokusy i pokusiki, ani samotność i wyobcowanie nie zmienią człowieka, jeśli on wie po co przyjął swięcenia, dla kogo żyje i komu służy. Jak ktoś jest skromnym i dobrym człowiekiem za młodu, to jak nie ulegnie pokusom, to do końca życia takim pozostanie. A kto tylko udaje skromnego, to jak już mu sie uda dostać piuskę czy też inny kolorowy ciuszek, to wtedy wszystkie hamulce puszczają i wychodzi to co ma za kołnierzem. Zatem modlić się o skromnych biskupów i nie wskazywać karierowiczów, bo oni otaczają się podobnymi sobie i koło sie zamyka.
T
ttf
19 września 2013, 23:09
Myślę, że pod "rządami" Arcybiskupa Skworca też kwitnie, bo to akurat zależy od Duch Świętego. Nowy ordynariusz jest inny niż Arcybiskup Senior, ale to nie grzech tylko bogactwo jakie każdy wkłada do Wspólnoty Kościoła. Te same zarzuty jakie zostały podane wyżej przeciwko Arcybiskupowi Skworcowi, na uopartego można zarzucić również Seniorowi, ale w innych kontekstach. Myślę, że lepiej spotkać się z Arcybiskupem Skworcem i porozmawiać. Miałem takich okazji wiele i nigdy nie poczulem, że chce mnie poniżać, ani tego jakoby miał "ciasnotę horyzontalną" myśłi. Zawsze będą decyzje (zwłaszcza personalne) biskupa, które nie będa się podobały. A to czy rozmawia ze mną w fioletowej sutannie czy w czarnej, to na serio nie robi różnicy. Jesli komuś robi to świadczy o jego małostkowości i że sam ma problem z takimi rzeczami. ... Własnie nie do końca, pod rządami seniora mężolubnik w obcisłym garniturku nie był jedną z najważniejszych osób w Kurii. A próbowałeś się umówić z Arcybiskupem po rozmowie podczas której nie uległeś mu w 100% tylko prosiłeś o rozwiązanie altertnatywne, podając argumenty i umawiając się na następne spotkanie? Do następnego spotkania już nie doszło - głucha cisza, nikt nie odbiera telefonów i odpowiada na pisma. Typowy komunistyczny system załatwiania spraw. Też mam nadzieję, że Duch Święty nie odwróćił się od Kościoła Katowickiego i Ojciec Święty szybko odwoła abpa Skworca. Póki co musimy z pokorą znosić nieznane dotąd doświadczenie "dworu biskupiego" - to a propos osobistej dostęności arcybiskupa oraz jego nowej rezydencji, z której był uprzednio usunął Caritas... Chodzą też słuchy, że czynione są wielkie starania, aby abp sSkworc został kardynałem. Wierzę, że były TW Dąbrowski nie otrzyma tego zaszczytu...
M
MaGietek
19 września 2013, 23:02
Ton, sposób, sformułowanie  wypowiedzi ks.Klocha dają do zastanowienia, co poczynił tutaj Autor. Gdyby choc padło z ust rzecznika KEP zdanie - "to jest rzecz do przemyślenia"... lub podobne, inny byłby pewno odbiór i reakcja, choćby w tutejszych komentarzach.Opowieści o potrzebie przemierzania przez biskupa  tysięcy kilometrów zdają sie mówić:  to "przedsiębiorstwo" (Kościół ?)powinno działać sprawnie.. Pytanie zatem: czy to o to chodzi? Nie mnie rzecz jasna wyznaczać granice, ale gdy papież swoim skromnym autem i zdąży, to inni nie dadzą  rady? No, może nie... Jednak kontekst pytania dziennikarskiego dotykał postawy pp Franciszka, gdzie oś zainteresowania mogłaby zostac inaczej wyrazona: " co (temu czy innemu biskupowi z autem za 150 ) mówi taka postawa?"  A poza tym marzę o kawalerce w tej własnie kwocie (!), co przy obecnych perypetiach (brak godzin lekcyjnych) w resorcie edukacji, każe mi sie rozdawajać między tą pracą i szeregiem innych, nieraz tylko dorywczych... I usmiechnę sie do każdego zwykłego ksiedza, gdy zobaczę takiego "oryginała" na przystanku autobusowym....
A
aka
19 września 2013, 22:57
ja jezdze do pracy tramwajem, 1,5 godziny mi to zajmuje, moze lokalny biskup przekaze mi swoja furke, zebym nie marzl zima na przystanku i nie cisnal sie w tloku A dlaczego akurat tobie?
E
enen
19 września 2013, 22:53
ja jezdze do pracy tramwajem, 1,5 godziny mi to zajmuje, moze lokalny biskup przekaze mi swoja furke, zebym nie marzl zima na przystanku i nie cisnal sie w tloku
B
Beata
19 września 2013, 22:33
Alienacja polskich biskupów jest gigantyczna i wszechstronna, nie tylko, jesli chodzi o drogie auta.  Mówią językiem niezrozumiałym dla ludzi (listy pasterskie), mówią o sprawach, które tak naprawdę stoją daleko w kolejce, jesli chodzi o problemy, którymi ludzie zyją, które ich niepokoją; mówia tak, że na słowa "List Episkopatu Polski....",ludzie wyłączają się ze słuchania. Dla młodzieży przyjmującej sakrament bierzmowania nie są pasterzami, autorytetemi, ale jakimiś urzędnikami, a mówić do młodzieży też nie potrafią. Bardzo daleko od swoich owiec... Książęta Kościoła, a nie pasterze.
N
nikt
19 września 2013, 21:57
to gadanie o autach, to też bredzenie. Przestańcie bredzić w autach, na pieszo i w samolotach. przestańcie bredzić. Zacznijcie słuchać Papieża Franciszka. Debile co sami nic nie robią, nie są w stanie samodzielnie myśleć bredzą i stawiają się nad papieżem. Miej 7 samochodów i zajmij się się 77 biednymi! I przestań bredzić. Jak nic nie będziesz miał, to co dasz? Jak będziesz nikim, to co dasz?
A
aka
19 września 2013, 21:30
Brawo!!!! Ja rozumiem zaszłości historyczne (w pewnym sensie komunizm wymusił trwanie w starym modelu), ale najwyższy czas zacząć się zmieniać.
P
Pawełekprzekomarek
19 września 2013, 20:37
Mądre słowa. Ale spokojnie, jak Bóg da Franciszkowi wiele lat życia, to za jakiś czas pewnie wszystko wróci do normy i następny Jezusa będą jeździli - jak przystało- na osiołku, a nie w rydwanie. Wyobrażacie sobie Jezusa w bogatej karocy?
KN
kierowca nie bombowca
19 września 2013, 18:53
jeśli dojeżdżam do pracy CODZIENNIE kawał drogi, to jak drogi powinnam mieć samochód aby spełniał wymogi stosowne do moich potrzeb? Też chciałabym jeździć super samochodem, dużym, bezpiecznym i z wszelkimi możliwymi bajerami z najwyższej półki. Czyż nie zasługuję na to? Z kierowcy osobistego zrezygnuję.
P
prst
19 września 2013, 18:49
Mówimy o samochodach, ale co z pałacami biskupimi? Papieżowi nie jest potrzebny pałac i mieszka w hotelu, w jednym pokoju. Kiedy nasi biskupi przeznaczą swoje siedziby na noclegownie dla bezdomych (idzie zima, przydałyby się), domy dziecka, przedszkola, domy samotnej matki, a sami zaczną mieszkać tak, jak papież?
E
enen
19 września 2013, 18:20
biskupi w Polsce do poludnia pisza listy z upomnieniami do wiernych, a po południu pija odke na rautach rzadowych, a media to pokazuja wiec nie sa to rzeczy wyssane z palca, odrealnieni, bez kontaktu z wiernymi, w poczatkach chrzescijanstwa wierni sami wybierali biskupa, teraz produkuje sie "chów wsobny"
N
Nohur
19 września 2013, 18:05
Biedny jak biskup: Saint-Denis pod Paryżem, plebania kościoła św. Genowefy. 70-letni wikary, Jean-Marc Danty-Lafrance, z rozbawieniem opowiada, jak kiedyś spotkał młodą Polkę: – Zauważyła, że prowadzę stary, prawie się rozlatujący samochód. „Ksiądz powinien mieć szofera; w Polsce księża mają mercedesy i kierowców” – mówi do mnie. Odpowiedziałem: „Zgoda, ale jesteśmy we Francji” – śmieje się ksiądz. I ciągnie: – Polscy księża, których spotykam, nie mają u nas łatwo. Skarżą się, że na wszystko brak pieniędzy. Muszą, jak my, uczyć się prostego życia. Niczym misjonarze na końcu świata. Cały artykuł: http://tygodnik.onet.pl/1,80604,druk.html
K
KL
19 września 2013, 17:25
Papież do biskupów: "Nie" dla karierowiczostwa "Jesteśmy powołani i nazwani Pasterzami, nie przez nas samych, ale przez Pana, i nie po to, by służyć sobie, ale ludowi, który został nam przeznaczony" - przypomniał papież Franciszek w przemówieniu do zgromadzonych w Watykanie biskupów mianowanych w ciągu minionego roku. Wyjaśnił, że obowiązek rezydencji wynika nie tylko z potrzeby zarządzania diecezją, ale ma swoje zakorzenienie teologiczne. - Jesteście oblubieńcami swojej wspólnoty, głęboko z nią związanymi. Bardzo was proszę, byście byli pośród swego ludu - tłumaczył Ojciec Święty. Wskazał, że w epoce Internetu, w której relacje naznaczone są szybkością, trzeba „zostać w diecezji, nie szukając zmiany ani promocji”. Skrytykował przy tym książęcą mentalność niektórych hierarchów. - My pasterze nie jesteśmy ludźmi z „psychologią książąt”, ludźmi ambitnymi, którzy poślubili jeden Kościół z nadzieją na inny, piękniejszy, ważniejszy lub bogatszy - zaznaczył papież. Przestrzegł nowo mianowanych biskupów przed popadnięciem w „ducha karierowiczostwa”. Wezwał biskupów, by byli pasterzami otwartymi, podążającymi razem z ludem, odznaczającymi się serdecznością, miłosierdziem, łagodnością w postępowaniu i ojcowską stanowczością, a jednocześnie pokorą i dyskrecją, uświadamiającymi sobie własne ograniczenia i mającymi dużą dozę humoru. Winna ich także charakteryzować surowość życia i skupianie się na tym, co istotne. - Bądźcie pasterzami o zapachu owiec, obecnymi pośród swego ludu jak Jezus Dobry Pasterz - prosił papież. Wzywał biskupów, by się nie zamykali, lecz szli do ludzi, także na peryferie swoich diecezji i „peryferie egzystencjalne”, jakimi są: cierpienie, samotność i degradacja człowieka.
SM
s. Magda MChR
19 września 2013, 15:01
Hmm... Najpierw napiszę, że nie zamierzam nikogo oceniać - ani biskupów, ani podejścia do tematu Autora powyższego tekstu. Czy biskupi są wyalienowani bardziej, niż siostry klauzurowe? Po pierwsze znam trochę sióstr klauzurowych (sama nie jestem siostrą klauzurową) i zapewniam, że wyalienowane nie są. W głowach nam się nie mieści ile ludzkich (i kościelnych) bolączek one niosą... Po drugie - na myśl przychodzi mi postać najmłodszego obecnie bpa w Polsce - Damiana Bryla. Owszem, po paru latach pracy w parafii został skierowany na studia specjalistyczne. Po nich wrócił do Polski, ale - uwaga - znów na parafię. Został też wykładowcą, a niedługo potem ojcem duchownym w seminarium - tu zgoda z Autorem. Niemniej jednak w tym czasie nie tracił kontaktu ze świeckimi. Mnóstwo (!!!) ludzi spowiadał. Pomagał w parafiach. Wyalienowanie to ostatnia rzecz, o którą bym go posądziła (ale ok, on akurat jest z tych, co drogimi autami nie jeżdżą). Mój obecny bp diecezjalny wcześniej był... proboszczem. A jaki ma samochód - nie mam pojęcia. I do głowy by mi nie przyszło, żeby go z tego rozliczać. Nie bronię biskupów, którzy faktycznie przesadzają, ale wrzucanie wszystkich do jednego worka zawsze źle się kończy. Poza tym - czy jest platforma porozumienia między księżmi, a biskupami, tego nie wiem. Czy jednak każdego księdza stać na szczerość w rozmowie z jego biskupem? Oto jest pytanie...
M
M.
19 września 2013, 14:11
Zgadzam się, przesada. A oni się alienują... i nie słuchają Pana Jezusa czasami, bo "mowa wasza ma być prosta. Tak. Tak.Nie. Nie. A co więcej jest, od złego pochodzi" To w kontekście np. zachowań rzecznika Episkopatu
S
Sol
19 września 2013, 13:53
Myślę, że pod "rządami" Arcybiskupa Skworca też kwitnie, bo to akurat zależy od Duch Świętego. Nowy ordynariusz jest inny niż Arcybiskup Senior, ale to nie grzech tylko bogactwo jakie każdy wkłada do Wspólnoty Kościoła. Te same zarzuty jakie zostały podane wyżej przeciwko Arcybiskupowi Skworcowi, na uopartego można zarzucić również Seniorowi, ale w innych kontekstach. Myślę, że lepiej spotkać się z Arcybiskupem Skworcem i porozmawiać. Miałem takich okazji wiele i nigdy nie poczulem, że chce mnie poniżać, ani tego jakoby miał "ciasnotę horyzontalną" myśłi. Zawsze będą decyzje (zwłaszcza personalne) biskupa, które nie będa się podobały. A to czy rozmawia ze mną w fioletowej sutannie czy w czarnej, to na serio nie robi różnicy. Jesli komuś robi to świadczy o jego małostkowości i że sam ma problem z takimi rzeczami. 
19 września 2013, 13:38
Mój kolega z liceum jeszcze nie jest proboszczem, więc skromnie jako wikary jeździ sobie samochodzikiem za 75 tys zł. :)
T
ttf
19 września 2013, 13:29
W Katowicach właśnie to przerabiamy. Arcybiskup Senior Damian Zimoń był przez długie lata wikarym i proboszczem. Diecezja pod jego rządami kwitła, był blisko ludzi, któzy go po prostu kochali. Teraz mamy Arcybiskupa WIktora Skworca, który potrafi podczas audiencji przyjmować gości we fioletowej sutannie, często podaje pierścien do ucałowania (choć nie w tym pierścieniu żadnych Relikwii), nie dopuszcza zdania odrębnego, poniżył publicznie biskupa pomocniczego seniora Gerarda Bernackiego. Jest całkowitym przeciwieństwem dobrego pasterza. Otoczył się dworem, o któym nieżyczliwi mówią "sauna":(
M
Magdalena
19 września 2013, 13:26
...…no właśnie, i Ty i ja i biskupi jesteśmy Kościołem… ... No to to ja wiem, ale to nie zmienia faktu, że posiadanie samochodu za 150 tys. złotych to nie jest spełnienie potrzeby tylko luksus. ...…i dlatego ten luksus jest grzechem.
A
anna
19 września 2013, 13:25
"Mój" biskup jeździ Skodą Octavią i to juz któryś z kolei rok, uważam auta po 150 tyś. za przesadę, dużą. Jezus też nie ewangelizował, jeżdżac na wypasiony wozie z osiołkiem. Pieszo chodził na dodatek :) 
M
Majka
19 września 2013, 12:51
...…no właśnie, i Ty i ja i biskupi jesteśmy Kościołem… ... No to to ja wiem, ale to nie zmienia faktu, że posiadanie samochodu za 150 tys. złotych to nie jest spełnienie potrzeby tylko luksus. 
M
Magdalena
19 września 2013, 12:42
."..Sprawy, o których piszę nie są grzechem. To raczej sposób funkcjonowania, który utrudnia misję ewangelizacyjną Kościoła." …ależ są grzechem...przeciwko 5-temu przykazaniu Kościelnemu – „Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła”. ... Błagam Cię - zrzuta na drogi samochód dla biskupa to nie troszczenie się o potrzeby Kościoła. Gdybym myślała w ten sposób, też mogłabym powiedzieć, że potrzebuję butów od Jimmy Choo albo wycieczki do Austalii. I dlatego drogie dzieci od dzisiaj jecie chleb ze smalcem - bo mama ma potrzeby. Dziękuję za ten tekst! Mam nadzieję, że nasi biskupi zaczną naśladować papieża Franciszka :) ...…no właśnie, i Ty i ja i biskupi jesteśmy Kościołem…
E
ech:)
19 września 2013, 12:41
Wyliczanki, ciągle te polskie wyliczanki. Sąsiad ma nowy wóz ciekawe gdzie nakradł, może trzyma z mafią. Kowalski powiększył firmę. Panie uczciwą drogą tego nie zdobył. Biskup ma dobry samochód. Kto to widział by biskup jeździł dobrym wozem. Nie może jakimś rzęchem, żeby ludziska miały zdrowe serca. Kościół ma być ubogi, tak, ale nie nędzny. To, że biskup będzie miał gruchota wcale niczego nie zmieni w mentalności duszyczek, które to zamiast mówić pacierze, wciąż znajdują u innych nie tyle więcej co owe duszyczki mają, ale, że wogóle dużo mają. Bo jak to, nie wszystkim równo? Zamiast zajmować się limuzynami biskupów lepiej zajmijcie się limuzynami polityków ich żon i dzieci, a nie rzadko i związkowców. Biskupi ewentualnie mogą jeździć za pieniądze swoich wiernych z dobrowolnych wpłat. Politycy zaś za pieniądze narodu z przymusowego opodatkowania.
U
Ula
19 września 2013, 12:41
Takimi wypowiedziami Kloch szkodzi kosciołowi! Musi mieć mocne biskupie plecy, że jeszcze neiz ostał odwołany!
M
Majka
19 września 2013, 12:33
Dodam jeszcze, że przykład idzie z góry i proboszczowie starej daty często też mają wielkopańskie nawyki. U nas proboszcz grzmiał z ambony że jak to? On chodząc "po kolędzie" musiał czasem stać i czekać aż mu otworzą drzwi, aż psa zamkną - a przecież to ludzie powinni go wypatrywać i zawczasu drzwi otwierać. On nie ma czasu tak czekać! On marznie! I tak dalej. To było jedno z wielu kazań, które zadecydowały o tym, że nie chodzę na msze do swojej parafii, tylko dojeżdżam pół godziny do innej. Do jezuitów notabene :)
M
Majka
19 września 2013, 12:28
."..Sprawy, o których piszę nie są grzechem. To raczej sposób funkcjonowania, który utrudnia misję ewangelizacyjną Kościoła." …ależ są grzechem...przeciwko 5-temu przykazaniu Kościelnemu – „Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła”. ... Błagam Cię - zrzuta na drogi samochód dla biskupa to nie troszczenie się o potrzeby Kościoła. Gdybym myślała w ten sposób, też mogłabym powiedzieć, że potrzebuję butów od Jimmy Choo albo wycieczki do Austalii.  I dlatego drogie dzieci od dzisiaj jecie chleb ze smalcem - bo mama ma potrzeby.  Dziękuję za ten tekst! Mam nadzieję, że nasi biskupi zaczną naśladować papieża Franciszka :)
A
andy
19 września 2013, 12:24
Bogu niech będą dzięki za Papieża Franciszka. Biskup, i każdy Ksiądz tak jak nasz obecny Ojciec święty, powinien mieć jaja i być konkretny w swoim powołaniu. Albo się dorabia, albo jest cały w Królestwie Niebieskim i dla Królewstwa jest niewolnikiem i sługą. Żaden sługa nie powinien jeździć lepiej niż jego pan. Przykład dał Pan Jezus przemieszczając się pieszo lub gdy sytuacja tego wymagała na osiołku. Możemy się tylko domyślać co dziś byłoby odpowiednikiem osiołka, prawdopodobnie byłby to pojazd nieduży, powolny, dość wytrzymały, niemodny i oszczędny w eksploatacji. Jednym słowem fiacik Panda(Pan-da) wystarczy. Dobrze byłoby się przyjrzeć dużym firmom jakie samochody kupują do eksploatacji i taki samochód zakupić sobie do pracy w parafii. Prywatnie jak najczęściej jeździć pociągiem i rowerem dla zgubienia brzuszydła ;)
M
Magdalena
19 września 2013, 12:20
."..Sprawy, o których piszę nie są grzechem. To raczej sposób funkcjonowania, który utrudnia misję ewangelizacyjną Kościoła." …ależ są grzechem...przeciwko 5-temu przykazaniu Kościelnemu – „Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła”.
Krzysztof Seremak
Krzysztof Seremak
19 września 2013, 11:57
Byłem w latach 90tych na Jasnej Górze w czasie gdy odbywała tam się konferencja episkopatu (był to czas gigantycznego bezrobocia i takiej też biedy!!) i naprawdę z zażenowaniem patrzyłem zarówno ja jak też i inni na limuzyny jakimi podjeżdżali biskupi ,wyglądali jakoś tak nierealnie  jakby przyjechali z innej rzeczywistości. Jakże normalnie na ich tle wyglądał bp.Zimałek który podjechał nie nowym Polonezem czym wzbudził liczne odruchy sympatii.
M
MF
19 września 2013, 11:47
Dziś oplówacie kościół za to że ma finanse niezależne od państwa i może wiele zdziałać jutro będziecie go oplówali za to że jest biedny, głópi i nic nie może sam zrobić.
19 września 2013, 11:47
Jedna jaskółka (biskup Solarczyk) wiosny nie czyni. albo inaczej: Wyjątek potwierdza regułę dorzucę drugą, mojego byłego proboszcza ;-) bp. Kędziorę
19 września 2013, 11:45
~Paulina pytanie czy 150 tys. za samochód to drogo, jest pytaniem kompromitującym cały polski Kościół. Pokazuje ono podejście biskupów do luksusu. Dzięki takim osobom jak Ty nasi biskupi żyją sobie w oderwaniu od głównego nurtu Kościoła reprezentowanego przez paieża Franciszka. Ten świat, w którym żyjesz już sie kończy i chwała Panu za to.
S
siedem
19 września 2013, 11:41
Jedna jaskółka (biskup Solarczyk) wiosny nie czyni. albo inaczej: Wyjątek potwierdza regułę
P
Paulina
19 września 2013, 11:28
Nie zgadzam się z autorem tego tekstu. Z całym szacunkiem dla ks. Adama Błyszcza, ale nie krzywdzi się swoich. Poza tym mam wrażenie, że ksiądz nie zna osobiście bliżej żadnego biskupa. A jeśli takie sa jego doświadczenia, to jest to bardzo smutne. Byłam uczennicą jednego z warszaskich liceów, gdzie uczył obecny bp pomocniczy Marek Solarczyk. Znałam go zanim został biskupem i wiem, że ma za sobą wieloletnią posługę duszpasterską. Tak samo abp Henryk Hoser, który jak wiadomo pracował również poza krajem. Uważam, że spojrzenie księdza Adam jest bardzo nieobiektywne i nie stanowi rzetelnej informacji. Jeśli jest coś nie tak, a wiadomo, że jesteśmy tylko ludźmi, to należy wskazać drogę do naprawy, a nie jedynie krytykować. A dobre auta? Z tego co wiem, niektórzy księża również mają takie... Uważam, że opinia ks. Adama jest oparta na stereotypach. Jako przykład podaję bp Marka Solarczyka, który wiem, że zawsze starał się i stara być blisko zwykłego człowieka. Wierzę, że inni biskupi również działają w podobny sposób. 
A
Agnieszka
19 września 2013, 11:13
Mam nadzieję, że biskupi też to czytają. Nikt im nie żałuje samochodu, ale za 150 000 to czasami można kawalerkę kupić - nawet gdyby mnie było stać na takie auto, to po prostu szkoda kasy na coś, co za chwilę jest warte znacznie mniej.
P
PO
19 września 2013, 10:52
Bardzo dobry artykuł !!! Zgadzam się z treścią autora !!! Szkoda,że Biskupi tego nie czytają !!! A szkoda !!!
Janusz Brodowski
Janusz Brodowski
19 września 2013, 10:49
Rzeczywiście rzecznik Episkopatu strzellił samobója. Za połowę tej ceny można kupić bardzo dobry samochód. Chyba ogólnie polski Kościół cierpi z powodu kiepskiej komunikacji. Niektóre problemy poruszone przez księdza są mi bliskie ze względu na podobieństwo trudności występujących w parafii
K
konwalia
19 września 2013, 10:33
Moje intuicje - świeckiej osoby, żony i matki - też idą w tym kierunku. Dziękuję za portal Deon. 
W
Wojciech
19 września 2013, 10:24
Klauzura to nie wyobcowanie. Reprezentacja księży danej diecezji jako platforma dyskusji z biskupami ? To może niech księża założą związki zawodowe ? W końcu będzie domokracja Co do samochodów z "górnej półki" - zgoda.
IK
inny ksiądz
19 września 2013, 10:19
Święte słowa i prawdziwe.

Skomentuj artykuł

Drogie auto to przesada
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.