Echa pielgrzymki kobiet do Piekar Śląskich

Echa pielgrzymki kobiet do Piekar Śląskich
(fot. episkopat.pl)

Czy nie jest rzeczywiście tak, jak sugeruje Biskup, że niejednokrotnie koncentrujemy się przesadnie na dbaniu o to, co zewnętrzne - o nasze domy, o rzeczy, które posiadamy, o wygląd zewnętrzny, podczas gdy nasze wnętrza są zaniedbane?

18 sierpnia odbyła się kolejna pielgrzymka kobiet do Matki Bożej Piekarskiej, której w tym roku przyświecało hasło "Po moc Bożego Ducha". Pielgrzymowanie Ślązaków (maj) i Ślązaczek (sierpień) do Matki Bożej Piekarskiej - Patronki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej, zapoczątkowane jeszcze przed II wojną światową, od wielu lat skupia uwagę nie tylko Kościoła katowickiego, ale wykracza poza ramy lokalne. Jeden z kaznodziejów, któremu dane było przemawiać na piekarskim wzgórzu kilkakrotnie, czyli biskup krakowski Karol Wojtyła, późniejszy papież, twierdził wręcz, że pielgrzymki stanowe do Piekar Śląskich są fenomenem na skalę światową.

Biorąc pod uwagę nagromadzenie wielu wyzwań, przed którymi Kościół w Polsce stanął od czasu zeszłorocznej pielgrzymki, można było z dużą dozą prawdopodobieństwa oczekiwać odniesienia się do pewnych wątków, jakie mógł, w słowach skierowanych do śląskich kobiet, poruszyć tegoroczny kaznodzieja - biskup opolski Andrzej Czaja. Tych oczywiście nie zabrakło, ale istota homilii zdawała się dotykać kwestii bardzo istotnych i esencjalnych przede wszystkim pod kątem duchowym. Nie podejmując się bynajmniej całościowej analizy, chcę zwrócić uwagę tylko na jedną z tych kwestii, która - nieobiektywnie - wydaje mi się kluczowa i wbrew pozorom nieoczywista.

W swojej homilii biskup Czaja odniósł się do przyczyn obserwowanego współcześnie kryzysu chrześcijaństwa  (jego - jak to nazwał - "rozwodnienia", "wypalenia",  "wypłowienia") upatrując ich m.in. w "jałowieniu dusz". Mówił:

Chodzi o rozwój naszego dziecięctwa Bożego, które jest dziś nawet bardziej zagrożone niż życie poczęte w niejednym kobiecym łonie. Na śląskiej ziemi bardzo zadbane są dziś domostwa, wiele wspaniale odrestaurowanych świątyń. Niestety, coraz częściej odłogiem leżą i nie są należycie pielęgnowane i zadbane nasze wnętrza. Nasze dusze jałowieją! Życie Boże w nich poczęte mocą Ducha Świętego jest bardzo lekceważone. Stąd wiele w naszych sercach duchowego ubóstwa, niedorozwoju ducha, infantylizmu i kalectwa duchowego. Jeśli tego Ducha Bożego w ogóle w nas zabraknie, będzie z nami tak, jak z tymi wyschłymi kośćmi w wizji proroka Ezechiela.

Ustosunkowując się do kilku aspektów poruszonych w cytowanym fragmencie, wypadałoby nieco żartobliwie zacząć od wyjaśnienia, że opolski ordynariusz wbrew pozorom nie krytykował troski Ślązaków o ich domy - te własne, ale też o domy modlitwy - kościoły parafialne. Aby zrozumieć tę uwagę, szczególnie w kontekście duszpasterskim, trzeba uświadomić sobie specyfikę posługi na Śląsku, gdzie proboszcz był przez lata postrzegany nie tylko jako ojciec parafii, ale także - bardzo często - jako budowniczy kościoła. Tłumaczył to w jednym ze swoich artykułów ks. prof. J. Myszor, pisząc, że na Śląsku "spotykanym typem kapłana jest proboszcz-organizator, zarządzający wielką parafią. Często przyjmuje on aktywną rolę w wielu dziedzinach równocześnie: jest działaczem oświatowym, animatorem życia kulturalnego czy osobą inicjującą akcje dobroczynne. […] koordynuje liczne przedsięwzięcia duszpasterskie inicjowane przez parafian, a czasem staje się najzwyklejszym kierownikiem przedsiębiorstwa budowlanego. Wystarczy wspomnieć, że (arcy)biskup katowicki po roku 1985 konsekrował ponad 130 kościołów, aby przekonać się, że mamy do czynienia z dość rozpowszechnionym zjawiskiem […]". Można oczywiście zasygnalizować pytanie o to, w jakim procencie proboszczom i w ogóle duszpasterzom udaje się łączyć troskę nie tylko o zewnętrzną świątynię - kościół parafialny, ale szczególnie o świątynie Ducha Świętego, którymi są wszyscy wierni (troskę, o której przypominał Benedykt XVI w czasie pielgrzymki do Polski w 2006 roku, spotykając się z duchowieństwem w warszawskiej archikatedrze św. Jana: "Wierni oczekują od kapłanów tylko jednego, aby byli specjalistami od spotkania człowieka z Bogiem. Nie wymaga się od księdza, by był ekspertem w sprawach ekonomii, budownictwa czy polityki. Oczekuje się od niego, by był ekspertem w dziedzinie życia duchowego. […] Chrystus potrzebuje kapłanów, którzy będą dojrzali, męscy, zdolni do praktykowania duchowego ojcostwa"), ale odpowiedź na to pytanie nie jest w tym momencie głównym przedmiotem rozważań.

Wracając do ich istoty można jednak zapytać o coś innego: jak słowa biskupa Czai mają się do śląskich kobiet, głównych adresatek niedzielnej homilii? Odpowiedzieć można przez analogię - tak, jak księża mają szczególną rolę i odpowiedzialność w kształtowaniu dusz wiernych, zwłaszcza w skali wspólnoty parafialnej, tak kobiety - w skali Kościoła domowego. Pasterz opolskiej diecezji zwrócił w swoich słowach uwagę na znaczenie kobiet w dbaniu o to, co związane z duszą, a przede wszystkim o relację z Bogiem i, co za tym idzie, o wewnętrzne piękno i dojrzałość - zarówno w sobie samej, jak i osobach kobiecie najbliższych.

Dusza, jak się wydaje, nie jest dziś pojęciem znajdującym się w kręgu podstawowego ludzkiego zainteresowania. Żyjemy w czasach, w których akcentuje się raczej na to, co zewnętrzne. Terminy do niektórych fryzjerów, kosmetyczek i makijażystek są zarezerwowane nawet na wiele miesięcy wcześniej. A sklepy są pełne osób zaopatrujących się w ubrania, dodatki czy kosmetyki, które mają mieć wpływ na ich - możliwie najlepszy - wygląd. Oczywiście - tego rodzaju generalizacje - w tym przypadku, że rzekomo coraz mniej ludzi interesuje się stanem swojej duszy, koncentrując się na "zewnętrznej stronie życia" - zawsze są w pewnym sensie niepełne i krzywdzące, bo przecież jest wiele takich osób, dla których wspomnianą podstawę stanowi właśnie to, co duchowe. Ale, czy nie jest rzeczywiście tak, jak sugeruje Biskup, że niejednokrotnie koncentrujemy się przesadnie na dbaniu o to, co zewnętrzne - o nasze domy, o rzeczy, które posiadamy, o wygląd zewnętrzny, podczas gdy nasze wnętrza są zaniedbane? Gdyby porównać, ile czasu, energii i środków inwestujemy w troskę o to, co materialne, a ile w sprawy duchowe, w troskę o stan duszy, życia wewnętrznego, o pielęgnowanie bliskości z Bogiem (by nie użyć może nieco skostniałego, niekoniecznie przemawiającego do wyobraźni, pojęcia "dbania o stan łaski uświęcającej")… porównanie to mogłoby wypaść bardzo blado.

Tyczy się to także relacji i roli rodziców wobec dzieci. Rodzimy je i wychowujemy, żywimy, ubieramy, dbamy o wykształcenie i martwimy się dobrą przyszłość, ale czy z równym zainteresowaniem staramy się pomagać im rozwijać ich życie wewnętrzne, modlitwę; wprowadzać w relację z Bogiem, chcąc pomóc im w ten sposób w uniknięciu wspomnianego duchowego ubóstwa, infantylizmu czy wręcz kalectwa, a zachęcić do "wypłynięcia na głębię"? Biskup Czaja tłumaczył, że troska o życie poczęte, to nie tylko troska o życie ciała, ale też o życie duszy. W tym sensie kobiety, główne adresatki niedzielnego spotkania przy Matce Piekarskiej, realizują się - analogicznie - nie tylko w macierzyństwie cielesnym, ale także duchowym.

Ostatecznie nie chodzi o narzekanie i użalanie się nad tym, jak to w dziedzinie życia duchowego jest współcześnie rzekomo źle. Zamiast narzekać, warto zerknąć na swoje postawy pod kątem troski o swoją (i nie tylko swoją) duszę. W tej trosce nie jesteśmy zdani na własne siły. Mamy nie tylko Ojca, który opiekuje się naszymi duszami, nie tylko Chrystusa - Tego, którego Dusza spośród ludzkich dusz jest najpiękniejsza i który chce nasze dusze upodabniać do swojej, ale także Ducha Świętego - po moc Którego, zgodnie ze wspomnianym hasłem tegorocznej pielgrzymki, wyruszyły śląskie kobiety - babcie, matki, córki, siostry, zakonnice... Biskup Czaja widzi w otwarciu serca na działanie Ducha Świętego oraz w zwracaniu się o Jego stałą pomoc, antidotum na różne duchowe "dolegliwości": "Duch Święty lubi, jak się Go woła. Jeden zawołał na Placu Zwycięstwa ‒ ale jak, z wiarą! […] «Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi», to trzeba nam powtarzać w tych dniach szczególnie". Zachęcił także, by zwracać się do Maryi. Ona, Mistrzyni życia duchowego, wzięta do nieba z ciałem i duszą (!), jest Tą, która chce i może być naszą przewodniczką po duchowych ścieżkach.

Biskup Andrzej Czaja przypomniał w czasie piekarskiej pielgrzymki, że kryzys współczesnego Kościoła nie jest jedynie wynikiem jakichś czynników zewnętrznych, ale że jego sytuacja w dużej mierze zależy od głębi życia duchowego wierzących, od ich autentycznej relacji z Chrystusem. I choć rzeczywiście można czasem odnieść wrażenie, że przeakcentowujemy i ciążymy w stronę ciała za bardzo, będąc dla duszy za skąpi, a dla tego, co materialne, zbyt rozrzutni, to jednak otwarcie serca na obecność Ducha Świętego, który - jak obiecał Jezus - wszystkiego nas nauczy, może przywrócić nam w życiu właściwą miarę i na nowo poukładać priorytety. Tak w sobie, jak i w stosunku do innych.

Joanna Pakuza - doktor nauk teologicznych, wykładowca, redaktor merytoryczny, autorka bloga: teologiczna.blog.deon.pl

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Echa pielgrzymki kobiet do Piekar Śląskich
Komentarze (0)

Skomentuj artykuł

Echa pielgrzymki kobiet do Piekar Śląskich
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.