Mój prywatny protest

Mój prywatny protest

Przykład ten pokazuje starą zasadę, jaką rządzi się świat. Dbamy o standardy wtedy, gdy nas nie dotyczą. Jesteśmy za sprawiedliwością, dopóki na tym zbyt wiele nie tracimy.

Jakiś czas temu przeczytałem artykuł napisany przez niemieckiego dziennikarza, który w tajemnicy przed gospodarzami, dotarł do robotników budujących stadiony i pozostałą infrastrukturę dla przyszłych Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w Katarze.

Wielu kibiców zadawało sobie pytania, skąd zrodził się pomysł, aby mistrzostwa organizować w tak egzotycznym i ekstremalnie nieprzyjaznym klimacie w tamtym regionie świata. Gospodarze zapewniają jednak, że wybudują klimatyzowane stadiony i wszyscy będą zadowoleni. I tak się dzieje. Jeden z najbogatszych krajów świata zabrał się ostro do roboty.

Pytania o podjęcie decyzji przyznania mistrzostw Katarowi coraz częściej zyskują odpowiedzi. Słychać o niewyobrażalnej korupcji. I choć zaczynają się procesy sądowe prominentnych działaczy futbolu, jakoś nikt nie chce podjąć decyzji o zmianie miejsca mistrzostw. Odpowiedź wydaje się oczywista – zbyt wiele pieniędzy można stracić, a może na ławie oskarżonych znalazłoby się jeszcze więcej decydentów?

Sam fakt nieczystej gry w sporcie, który ma właśnie promować fair play, jest wystarczającym paradoksem i powodem, aby przestać się nim interesować.

Jednak to, co mnie bardzo mocno poruszyło to wspomniany wcześniej artykuł. W Internecie znalazłem więcej podobnych relacji. Do budowy aren sportowych, hoteli, restauracji wykorzystywani są robotnicy sprowadzeni z Nepalu i Indii. Zwabieni obietnicą atrakcyjnych zarobków wpadają w pułapkę i są pozbawiani wolności. Klasyka – odcięcie od świata i bliskich, konfiskowane paszporty i telefony. Zamknięcie w pomieszczeniach urągających wszelkim standardom i nieludzka praca w ekstremalnych warunkach. Co się z tym wiąże? Brak właściwego wynagrodzenia. Wielu robotników choruje i wielu umiera, nie mając nadziei na wyzwolenie z pułapki. Różne źródła podają, że zmarło już od 1000 do 4000 osób… współczesnych niewolników!

Co przerażające, mimo, że sposób wyboru gospodarza mistrzostw dzięki korupcji i wykorzystywania niewolniczej pracy ujrzał światło dzienne, władze FIFA nawet nie rozważają przerwania tego procederu. Wręcz przeciwnie, umywają ręce.

Cóż, przykład ten pokazuje starą zasadę, jaką rządzi się świat. Dbamy o standardy wtedy, gdy nas nie dotyczą. Jesteśmy za sprawiedliwością, dopóki na tym zbyt wiele nie tracimy. Gdy jednak w grę wchodzą niewyobrażalne kwoty to zamykamy oczy na to, co na co dzień potępiamy.

Jeżeli dożyję do tego czasu nie obejrzę nawet jednej relacji.

Co mogę zrobić w tej sprawie? Głośno protestować, mówić o tym, że nie zgadzam się z taką polityką. Mogę też modlić się o los nieszczęsnych robotników i ich rodzin. Mogę apelować do rządów, instytucji i Kościołów, aby wywierały nacisk na decydentów i przerwano tragedię tysięcy niewolników.

Postanowiłem także, że w ramach mojego prywatnego protestu nie obejrzę żadnego meczu z tych mistrzostw, nawet gdyby Polska grała w finale o pierwsze miejsce. Od roku 1974 zawsze śledziłem finały. Jeżeli dożyję do tego czasu nie obejrzę nawet jednej relacji. Wiem, że brak jednego widza nie ma znaczenia, ale gdyby tak postąpiły miliony w Europie i na całym świecie to nawet miliardy petrodolarów Katarczyków nie zatrzymałyby zmian w FIFA.

Tekst pierwotnie ukazał się na blogu

Polski biskup luterański, zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce, prezes Polskiej Rady Ekumenicznej. Teksty pochodzą z jego bloga

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
abp Wojciech Polak, Marek Zając
27,93 zł
39,90 zł

Bez kompromisów i skrępowania. Po ludzku

Czy Kościół powinien mieszać się do polityki? Czy Polska powinna przyjmować uchodźców? W jaki sposób mierzyć się z problemem pedofilii wśród księży? Co Kościół ma do powiedzenia kobietom, które...

Skomentuj artykuł

Mój prywatny protest
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.