O siedmiu drogach odpuszczenia grzechów

10 lat temu
RV/ Rafał Zarzeczny SJ

Kto słuchał naszej poprzedniej audycji o dyscyplinie pokutnej Kościoła pierwszych wieków, pamięta zapewne, że mówiliśmy o miłosiernej i rozsądnej zarazem postawie biskupa Cypriana wobec tych, którzy zaparli się Boga w czasie prześladowania.

Powiedzieliśmy wówczas, że w świadomości Kościoła jedno było całkiem jasne: grzechy to poważna sprawa. Ze wszystkich sił trzeba ich unikać, zwłaszcza po chrzcie. Grzechy tylko Bóg jeden może darować, pozostaje nam zatem liczyć na Jego miłosierdzie w dniu sądu. Natomiast pokuta jest sprawą Kościoła, kwestią dyscypliny, a nade wszystko ratunkiem dla tego, kto się od Boga odwrócił, kto wypadł ze wspólnoty, kto potrzebuje specjalnego czasu nawrócenia, by odnowić w sobie pragnienie naśladowania Chrystusa i zażyłości z Bogiem. Wierzymy bowiem w jeden chrzest na odpuszczenie grzechów, ale też w moc modlitwy wspólnoty Kościoła, w świętych obcowanie. Zbawienie tych, którzy się zaparli, choćby i w czasie prześladowania, jest w ręku Boga, ale nie wolno nam takich odtrącać ani porzucać, zwłaszcza jeśli proszą o pojednanie. Święty Cyprian jasno wskazywał, że po to właśnie jest właśnie biskup i prezbiterzy wraz z całym ludem, by grzesznika otoczyli modlitwą i pomogli mu żyć tak, aby Pan na końcu czasów znalazł nas godnymi zmiłowania.

Mniej więcej w tym samym czasie, gdy w Kartaginie posługę biskupa sprawował Cyprian, na drugim krańcu Morza Śródziemnego żył Orygenes. Jego dziejami zajmowaliśmy się już kiedyś i to obszernie, dziś więc powiedzmy tylko, że był Aleksandryjczykiem nie tylko z pochodzenia ale też w sposobie myślenia o Bogu, człowieku i świecie, teologiem niezwykle wrażliwym na duchowy charakter znaków Bożego działania, wierzącym głęboko w moc Jego Słowa.

W swych pismach egzegeta wielokrotnie wracał do kwestii odpuszczenia grzechów, i jak to zwykle u Orygenesa bywa, poszukując jej głębszego znaczenia. W komentarzu do Księgi Kapłańskiej mistrz Aleksandryjski ukazuje różne drogi, na których możemy zabiegać o odpuszczenie naszych grzechów (por. Hom. 2, 4, PSP 31/2, 17n; tł. S. Kalinkowski).

Czytamy zatem: „Pierwszy sposób polega na tym, że przyjmujemy chrzest na odpuszczenie grzechów”. Takie stwierdzenie wcale nas nie dziwi, jest przecież treścią wiary Kościoła, którą wyraził już św. Paweł. Wiarę tę wielokrotnie ukazywaliśmy już w naszych audycjach.

Mówi więc dalej Orygenes: „Drugi sposób odpuszczenia grzechów zawiera się w męce męczeństwa”. Po tym, co powiedzieliśmy o męczennikach w poprzedniej audycji i to stwierdzenie zdaje się jasne: męczeństwo za wiarę jest w najwyższym stopniu naśladowaniem Chrystusa, całkowitym do Niego upodobnieniem. Starożytni głęboko wierzyli, że kto otrzyma łaskę wytrwałości w męczeństwie z pewnością dostąpi oglądania Boga.

Mówi znów Aleksandryjczyk: „Trzeci rodzaj [odpuszczenia grzechów] osiągnąć można przez udzielanie jałmużny”. A więc dzielenie się z potrzebującymi też ma szczególną moc oczyszczania, tym bardziej warto ją praktykować, skoro ubogich zawsze wielu mamy wokół siebie.

Kolejny „czwarty rodzaj odpuszczenia grzechów dokonuje się przez to, że i my odpuszczamy grzechy naszym braciom” i oczywistym tego potwierdzeniem są słowa Chrystusa, które przecież codziennie wypowiadamy w modlitwie Pańskiej. Tego sposobu usprawiedliwienia przed Bogiem nie sposób przecenić, wszak nie jesteśmy aniołami, nie zawsze czynimy dobro, czasami jesteśmy dla naszych bliźnich bardziej zawadą niż pomocą. Jeśli zatem z serca odpuścimy naszym braciom, to czy nasz Pan nie weźmie nas w obronę w dniu ostatecznym…?

„Piąty rodzaj odpuszczenia mamy wówczas, gdy ktoś nawróci grzesznika z jego błędnej drogi”. Ale ten sposób stosować należy bardzo ostrożnie. Napominać można, ale trzeba wiedzieć, dlaczego właściwie to robimy. Żeby przypadkiem się nie okazało, że zamiast ratować człowieka tak naprawdę chcemy go tylko uczynić na nasz własny obraz i podobieństwo. Taki grzech zahaczałby o bałwochwalstwo, o idolatrię z nami samymi w roli pogańskich bałwanów. Niech Pan nas ochroni przed przekonaniem, że dużo bardziej jesteśmy warci naśladowania, niż nasz Bóg, cichy i pokorny...

Bo jest według Orygenesa także „szósty rodzaj odpuszczenia, który dokonuje się przez pełnię miłości”. Przez „pełnię” – podkreślmy – a więc nie przez namiastki i zastępniki. Aby zatem w ten sposób otrzymać przebaczenie, musimy kochać na modłę Chrystusa, który przecież „do końca nas umiłował”, aż do zaparcia się siebie, do rezygnacji ze swego, zapomnienia o sobie, wydania się w nasze ręce i aż do śmierci krzyżowej...

A po tym wszystkim Aleksandryjski egzegeta znajduje „jeszcze siódmy sposób na uzyskanie odpuszczenia grzechów, ale jest on twardy i trudny, mianowicie przez pokutę”. A zatem zanim przystąpimy do pokuty, zanim – jak mówi Psalmista „łzami będziemy obmywać nasze łoże”, zanim „wyznamy nasze grzechy kapłanowi Pańskiemu” i zanim poprosimy o pojednanie z Bogiem i z Kościołem, trzeba wpierw sięgnąć po te wcześniejsze sposoby: wyznanie i życie według wiary, pogodne znoszenie przeciwności, dzielenie się z potrzebującymi, darowanie winy, nawracanie się i nade wszystko ofiarę miłości.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

O siedmiu drogach odpuszczenia grzechów
Komentarze (0)

Skomentuj artykuł

O siedmiu drogach odpuszczenia grzechów
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.