Wejście w logikę zła

Wejście w logikę zła
Fot. Vadym Sarakhan/EPA/PAP

Tocząca się tuż za naszą wschodnią granicą wojna bardzo mocno ingeruje w naszą moralność, w nasze postrzeganie przykazań i podanych w Ewangelii zasad, w to, jak traktujemy innych ludzi. Wpływa na duchową sferę naszego życia bardziej, niż sobie z tego zdajemy sprawę.

Kilka dni temu pojawiła się wiadomość, że Kościół greckokatolicki opublikował „Katechizm chrześcijańskiego żołnierza”. Jest on przeznaczony dla osób wierzących, walczących w ukraińskich szeregach w toczącej się wojnie na terenie naszego wschodniego sąsiada. Ukraiński kapelan wojskowy, jezuita Andrij Zieliński, tłumaczył Radiu Watykańskiemu, że publikacja ma być wsparciem dla żołnierzy, gdy świat wokół nich pogrążony jest w bezsensownej przemocy. Mówił, że z powodu bezsensownego okrucieństwa, z którym się stykają bezpośrednio w Buczy, Mariupolu i wielu innych miejscach, rodzi się w nich poczucie niesprawiedliwości. „Jest czymś normalnym, że na taki horror reagują nienawiścią” - stwierdził.

Ks. Zieliński wyjaśniał, że zadaniem kapelanów wojskowych (a także wspomnianej wodoodpornej książeczki) jest pomoc żołnierzom w przekształceniu nienawiści w odwagę, która pozwala im koncentrować się na ratowaniu życia swoich rodaków, a nie odbieraniu go wrogom. Żołnierski greckokatolicki katechizm, oparty na Katechizmie Kościoła Katolickiego, ma pomóc walczącym uświadamiać sobie sens ich misji, a równocześnie chronić ich psychikę i być źródłem motywacji.

Dlatego można w nim przeczytać, że obrona prawdy, sprawiedliwości i ubogich w obliczu agresji jest obowiązkiem chrześcijańskim, podobnie jak powstrzymanie szaleństwa tych, którzy chcą wszystko zniszczyć. Nie brak też motywujących zachęt: „Nie przestawaj wierzyć w ostateczne zwycięstwo dobra”, „Nie porzucaj rozmowy z Bogiem na modlitwie, ale mów Mu o swoim lęku, złości, bólu i nadziei”, „Kiedy strach zaczyna cię przytłaczać, przenikać twoje ciało i duszę, nie poddawaj się: pomyśl o wszystkich, których kochasz i którzy cię kochają”. Jest nawet wskazówka, by nie tracić dobrego humoru.

Z pewnością ukraińskim żołnierzom tego rodzaju duchowe wsparcie w zamęcie spowodowanym rosyjską agresją jest bardzo potrzebne. Wiele wskazuje jednak na to, że duchowe skutki toczonej na ukraińskiej ziemi wojny dotykają bardzo mocno polskie społeczeństwo, w tym licznych polskich katolików.

Wspomniany Andrij Zieliński SJ w połowie kwietnia br. na łamach „The Economist” zwracał uwagę na niepokojące kwestie moralne, które ujawnia tocząca się wojna. „Ta wojna to coś więcej niż polityka, więcej niż gaz i ropa. Stawką jest natura naszego człowieczeństwa” - ostrzegał.

W Polsce widać to od ponad dwóch miesięcy bardzo dobrze. Nastąpiło drastyczne rozdwojenie w podejściu do uczestników wydarzeń mających miejsce od 24 lutego br. w Ukrainie. Naturalne wydaje się opowiadanie po stronie ofiar agresji, wspieranie ich na wszelkie możliwe sposoby, w tym przyjmowanie milionów uchodźców. Z drugiej strony równie naturalne wydaje się, że znany publicysta w popularnym programie telewizyjnym mówi w pierwszym tygodniu maja br., że „trzeba tych Rosjan zabijać i trzeba ich zabijać w odpowiedniej ilości”. O ile to pierwsze zachowanie jest naturalne i zgodne z Ewangelią, o tyle drugie budzi poważne wątpliwości moralne.

Podobnie, jak przyzwolenie na faktyczną nienawiść wobec bardzo szeroko pojętych agresorów (nie tylko wobec rosyjskich żołnierzy), jak odczłowieczanie ich, szczere życzeniem im zła. Z jednej strony chcemy chronić życie Ukraińców, z drugiej życie Rosjan (nie tylko tych bezpośrednio zaangażowanych w walki) dla wielu z nas faktycznie straciło wartość. Nie bulwersuje nas przytoczona wyżej wypowiedź publicysty przed telewizyjnymi kamerami. Zgadzamy się z nią. Wcale nie ze względu na zawarte w nauczaniu Kościoła prawo do obrony.

W sytuacji wojny mamy w praktyce do wyboru tylko dwie narracje - narrację agresora i narrację ofiary. Obie oparte są przede wszystkim na emocjach. Wybierając jedną z nich pozwalamy, aby nie tylko podsycała nasze emocje, ale również by wpływały one na nasze poglądy i decyzje. Więcej. Wpływają na to, jak postrzegamy jeszcze niedawno oczywiste zasady moralne, a nawet treści zawarte w Ewangelii. Pojawia się bardzo silna pokusa, by traktować je w sposób wybiórczy i instrumentalny, w zależności od przyjętej za swoją narracji wojennej.

Pracujący od 2015 r. w Rosji, w Tomsku na Syberii, Wojciech Ziółek SJ, w niedawnym wywiadzie powiedział, że nie można nienawidzić tych, którzy nienawidzą, bo to jest wejście w logikę zła. „Jeśli ktoś nienawidzi - Ukraińców (bo to faszyści), Rosjan (bo to bezduszni oprawcy), Zachodu (bo to wrogowie), papieża (bo źle powiedział i niedostatecznie potępił) - zło już go zwyciężyło” - wyjaśnił. Tocząca się tuż za naszą wschodnią granicą wojna powoduje mnóstwo ofiar. Także w sferze duchowej. Także wśród polskich katolików.

Dziennikarz, publicysta, twórca portalu wiara.pl; pracował m.in. w "Gościu Niedzielnym", radiu eM, KAI

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Łukasz Walewski
23,94 zł
39,90 zł

Jak walczyć o swoje, nie doprowadzając do katastrofy

W jaki sposób myślą tyrani? Czy wszyscy są tacy sami? Jak zdobyć nad nimi przewagę, a potem rozbroić i pokonać? Czy lepiej ostro naciskać oponenta, a może...

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Wejście w logikę zła
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.