Wróćmy do Zielonych Świątek

Wróćmy do Zielonych Świątek
Janusz Poniewierski
8 lat temu

My, katolicy, obchodzimy tak wiele różnych świąt i uroczystości, że ani się obejrzeliśmy, jak większość z nas straciła umiejętność odróżniania świąt naprawdę ważnych od tych mniej istotnych. W rezultacie wspomnienie św. Szczepana czy Poniedziałek Wielkanocny jako dni wolne od pracy wydają się nam nieraz ważniejsze od zawsze niedzielnego Zesłania Ducha Świętego.

Bo, co tu kryć, w powszechnym odbiorze święto jest wtedy, kiedy się świętuje − to znaczy: nie pracuje. Niedziela zaś spowszedniała nam już tak bardzo, że jej za szczególny dzień nie uważamy - to raczej ostatnia faza weekendu.

Przed wojną Zielone Świątki - podobnie jak Boże Narodzenie i Wielkanoc - były świętami dwudniowymi. Drugi dzień (jako dzień wolny) skasowali najpierw komuniści, a potem przyszła reforma liturgii i z kalendarza kościelnego zniknęła oktawa Zesłania Ducha Świętego. I choć reformę liturgiczną rozumiem, to jednak szkoda mi rangi tych świąt i tego, że - zapewne wbrew intencjom ludzi Kościoła - utraciły one swój blask i swoją wagę.

I jeszcze jedno: obchodząc Zesłanie Ducha Świętego, kompletnie zapomnieliśmy o jego żydowskich korzeniach. A przecież Pięćdziesiątnica (Święto Tygodni) to w judaizmie wspomnienie dnia, w którym Bóg na Synaju zawarł z Izraelem Przymierze i dał Mojżeszowi Torę. Nic dziwnego zatem, że noc poprzedzającą to święto Żydzi przeznaczali na jej studiowanie. Czy - niekoniecznie w nocy, ale na przykład w sam dzień Zesłania − nie powinniśmy ich w tym (tzn. w czytaniu Pisma) naśladować?

A zatem: świętujmy.

Życzę wszystkim Błogosławionych Świąt.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Wróćmy do Zielonych Świątek
Komentarze (34)
LP
love's patient
1 czerwca 2012, 23:01
... Ja jednak wole aby nazwy świąt jasno wyrażały ich istotę. @tak Szczerze mówiąc, nie przyszło mi do głowy, że ta bardzo czcigodna nazwa może być dla kogoś problemem. Ciekawe, ja zgadzam się zupełnie z Tak. Nawet znając starodawność i tradycje tej nazwy. Ona mniej wyjaśnia niż zaciemnia. Co przy małej społecznej świadomości, o co chodzi w katolickich świętach i kto to Duch Święty jest dodatkowo obciążające.
J
janusz.poniewierksi
27 maja 2012, 21:44
jakokilkulatek z zielonymi świątkami miałem pewnien problem, bo nie wiedziałem kogo się wtedy szczególnie czci. No tak. Z tego punktu widzenia rzeczywiście jest problem. :)
Michał Buczkowski
Michał Buczkowski
27 maja 2012, 20:43
"Szczerze mówiąc, nie przyszło mi do głowy, że ta bardzo czcigodna nazwa może być dla kogoś problemem". Dla mnie przez pewnien czas nazwa ta była kłopotliwa. Bo wszystkie Zielne, Siewne i Gromniczne to były jednak święta maryjne, to było jasne. A jakokilkulatek z zielonymi świątkami miałem pewnien problem, bo nie wiedziałem kogo się wtedy szczególnie czci.
Michał Buczkowski
Michał Buczkowski
27 maja 2012, 20:39
"Szczerze mówiąc, nie przyszło mi do głowy, że ta bardzo czcigodna nazwa może być dla kogoś problemem". Dla mnie przez pewnien czas nazwa ta była kłopotliwa. Bo wszystkie Zielne, Siewne i Gromniczne to były jednak święta maryjne, to było jasne. A jakokilkulatek z zielonymi świątkami miałem pewnien problem, bo nie wiedziałem kogo się wtedy szczególnie czci.
Michał Buczkowski
Michał Buczkowski
27 maja 2012, 20:32
"Szczerze mówiąc, nie przyszło mi do głowy, że ta bardzo czcigodna nazwa może być dla kogoś problemem". Dla mnie przez pewnien czas nazwa ta była kłopotliwa. Bo wszystkie Zielne, Siewne i Gromniczne to były jednak święta maryjne, to było jasne. A jakokilkulatek z zielonymi świątkami miałem pewnien problem, bo nie wiedziałem kogo się wtedy szczególnie czci.
J
janusz.poniewierski
27 maja 2012, 14:10
Jednak wolę nazwę Zesłanie Ducha Święgtego niż zielonw świątki. Prosżę aby ktoś mnie oświecił skąd ta dziwna nazwa. Juz światki brzmi niepoważnie , też nie wiem co ma zielony kolor do Ducha Świętego. Jeżeli nić nie ma to obawiam się, żę święto Bożego Narodzenia nazwiemy Radosne Dni Grudnia, a Wielkanoc Misterium Wiosennym. Ja jednak wole aby nazwy świąt jasno wyrażały ich istotę. @tak Różnica polega na tym, że nazwy: Radosne Dni Grudnia i Misterium Wiosenne mają charakter laicyzacyjny (chodzi w nich o wypłukanie świąt z ich religijnej treści), za Zielonymi Świątkami natomiast stoi bardzo długa tradycja, już dawno "ochrzczona", tzn. przejęta przez chrześcijaństwo. To po prostu staropolska nazwa uroczystości Zesłania Ducha Świętego. Weszła ona na stałe do polskiego języka religijnego (por. np. nazwa Kościoła zielonoświątkowego; ba - pojawia się nawet w jednym z tłumaczeń Pisma Świętego), używał jej też Papież - np. w Gnieżnie w 1979 r.  Warto przy tym pamiętać, że określenie to sięga czasów biblijnych: w starożytnym Izraelu Szawuot (kiedy nastąpiło wlaśnie Zesłanie Ducha Świętego) było także czymś w rodzaju dożynek i nosiło potoczną nazwę "Zielonych Świąt". Zresztą także i dzisiaj niektóre synagogi dekorowane są zielonymi gałązkami. Szczerze mówiąc, nie przyszło mi do głowy, że ta bardzo czcigodna nazwa może być dla kogoś problemem. Pozdrawiam  
Michał Buczkowski
Michał Buczkowski
26 maja 2012, 23:11
Trzy racje. Archeologizm - racja pierwsza - nie jest dobrą drogą, ba, jest potępiony. Nie należy iść za apostołami w sposób, który nie zważa na tradycję. Kościół nie przestał być apostolski, gdy apostołowie umarli. Zresztą - podążając za apostołami - należałoby zlikwidować tak późne święto (i jego oktawę), jak Boże Narodzenie. Tego by Pan chciał? Druga racja - jest najmniej wątpliwa. A właściwie od razu powiedzmy - trzeci racja przeczy jej. Trzecia natomiast nie jest czymś, co mogłoby uzasadnić zmianę (szczególnie, że nowenna, jak już parę razy było wspomniane, wcale nie zastąpiła oktawy, nowenna była wcześniej, nie mogła więc zastąpić jej również w fukcji podkreślania święta).
Michał Buczkowski
Michał Buczkowski
26 maja 2012, 23:10
Trzy racje. Archeologizm - racja pierwsza - nie jest dobrą drogą, ba, jest potępiony. Nie należy iść za apostołami w sposób, który nie zważa na tradycję. Kościół nie przestał być apostolski, gdy apostołowie umarli. Zresztą - podążając za apostołami - należałoby zlikwidować tak późne święto (i jego oktawę), jak Boże Narodzenie. Tego by Pan chciał? Druga racja - jest najmniej wątpliwa. A właściwie od razu powiedzmy - trzeci racja przeczy jej. Trzecia natomiast nie jest czymś, co mogłoby uzasadnić zmianę (szczególnie, że nowenna, jak już parę razy było wspomniane, wcale nie zastąpiła oktawy, nowenna była wcześniej, nie mogła więc zastąpić jej również w fukcji podkreślania święta).
K
KJ
26 maja 2012, 22:33
Abdul, Skoro Pan prosi, to jeszcze raz przytoczę to, co pisałem: Argument, że idziemy śladem Apostołów nie jest dla Pana żadnym argumentem? Oni na Ducha Świętego czekali właśnie przed Zesłaniem. Potem nie zajmowali się kontemplowaniem Zesłania, tylko od razu poszli i głosili Ewangelię. A zwracam uwagę, że z tekstu ks. Hartlieba da się wyprowadzić bardzo oczywisty argument za zniesieniem oktawy - skoro ona powstała tylko po to, by zapewnić czas mistagogii osobom nowo ochrzczonym, to nie jest konieczna teraz, gdy chrzest dorosłych odbywa się w Wigilię Paschalną (a chrzest dzieci przez cały rok i nie ma dla niego czasu mistagogii). I trzecia rzecz - jedynym argumentem za oktawą było to, że dzięki temu bardziej podkreśla się rangę święta. Na to padł kontrargument, iż rangę święta można bardziej nawet podkreślić przez czas przygotowania do niego czyli nowennę. Wielkość komentarzy nie pozwala na szczegółowe dyskutowanie tych argumentów, ale proszę nie mówić, że nic Panu nie podano. Przytoczyłem tutaj trzy racje.
K
KJ
26 maja 2012, 22:23
"Oczywiście, że nie. ja to napisałem o tekście ks. Hartlieba. " Już rozumiem. Ale jemu chodziło w tym momencie tylko o rangę liturgiczną tego czasu - o to by nowenna była ważniejsza niż wspomnienia, które mogłyby przypaść w tym czasie. W tej chwili jest tak, że jeśli przypadnie wspomnienie obowiązkowe, to ono ma pierwszeństwo. A ks. Hartliebowi chodziło o to, by w nowennie pierwszeństwo miały teksty z Okresu Wielkanocnego.
T
tak
26 maja 2012, 22:13
Jednak wolę nazwę Zesłanie Ducha Święgtego niż zielonw świątki. Prosżę aby ktoś mnie oświecił skąd ta dziwna nazwa. Juz światki brzmi niepoważnie , też nie wiem co ma zielony kolor do Ducha Świętego. Jeżeli nić nie ma to obawiam się, żę święto Bożego Narodzenia nazwiemy Radosne Dni Grudnia, a Wielkanoc Misterium Wiosennym. Ja jednak wole aby nazwy świąt jasno wyrażały ich istotę.
Michał Buczkowski
Michał Buczkowski
26 maja 2012, 22:03
"To naprawdę da się wszystko pogodzić". No właśnie... jeśli się da, to jakie dobro stało za tym, że postanowiono nie godzić, tylko anihilować. 
Michał Buczkowski
Michał Buczkowski
26 maja 2012, 22:02
Proszę nie powtrzać, proszę jedynie wskazać odpowiedni fragment - może coś przeoczyłem. Może też... nieco inaczej rozumiemy słowo "rozumieć" czy "wytłumaczyć". Jako ilustrację wrzucę może pewną anegdotkę (dotyczyła innej oktawy) - papież Paweł VI pewnie musiał rozumieć sens usuwania oktawy, skoro to uczynił, ale chyba jednak nie rozumiał tego, co zrobił, skoro się zdziwił, że - gdy, jak sądził, nadzeszła - podano mu szaty w kolorze nieodpowiadającym oktawie. Kiedy powiedziano mu, że sam usunął oktawę, zapłakał.
J
janusz.poniewierski
26 maja 2012, 21:56
"Ale większym jeszcze nieporozumieniem (w kontekście tego, co pisałem o soborowym spojrzeniu na Zielone Świątki) wydaje mi się apel o to, żeby Kościół traktował dziewięć dni przed Zesłaniem jako okres analogiczny do... Adwentu czy Wielkiego Postu. " Tego nie pisałem jednak. @KJ Oczywiście, że nie. ja to napisałem o tekście ks. Hartlieba.   Co do reszty ostatniego wpisu - zgoda.
K
KJ
26 maja 2012, 21:52
"Ale większym jeszcze nieporozumieniem (w kontekście tego, co pisałem o soborowym spojrzeniu na Zielone Świątki) wydaje mi się apel o to, żeby Kościół traktował dziewięć dni przed Zesłaniem jako okres analogiczny do... Adwentu czy Wielkiego Postu. " Tego nie pisałem jednak. Przecież ma to być przygotowanie do zwieńczenia Okresu Wielkanocnego. To naprawdę da się wszystko pogodzić. To, że się do czegoś przygotowujemy nie wyklucza tego, iż trwamy nadal w przeżywaniu Paschy, które to przeżywanie pod koniec Okresu Wielkanocnego nabiera ponownie intensywności i pojawiają się w nim nowe wątki.
K
KJ
26 maja 2012, 21:39
Abdul, no cóź dość wybiórczo traktuje Pan to, co piszę. Nie widzę powodu, abym powtarzał jeszcze raz to, co napisałem. Skoro z jednej strony tak szczegółowo analizuje Pan moją wypowiedź, że przyczepia się do użytego przeze mnie zwrotu a z drugiej nie zauważa tego, co stanowi odpowiedź na Pańskie pytanie. W ten sposób można bez końca pisać o braku odpowiedzi.
Michał Buczkowski
Michał Buczkowski
26 maja 2012, 21:18
 Argument z chrztem to ewentualnie argument za wprowadzeniem a nie zniesieniem okatwy. Co do inteligentego człowieka zaś - ja tam jestem prosty człowiek pochodzenia chłopskorobotnicznego i jeśli mówię, że chciałbym, by mi ktoś wyjaśnił, to właśnie wyjaśnienia chciałbym a nie chciałbym możliwości dopowiadania sobie. Jako osoba mało inteligentna, od lat nie mogę sobie dopowiedzieć, dlatego proszę innych. Sam nie potrafię. Ale tak inteligentny człowiek jak KJ z pewnością jest w stanie na podstawie tekstu o wprowadzeniu nowenny wyjaśnić mi dlaczego wyprowadzono oktawę. Jego inteligencja z pewnością pozwoli mu także znaleźć kilka nieprawd (i ideologicznego nawisu) w tekście, który zalinkował. Co do zaś pomysłów, by "tak naprawdę" przeżywać nowennę - nie mam nic przeciw, ale wprowadzać nowennę, z którą jest ten problem, że nie wszyscy przeżywają ją "tak naprawdę", by wyrugować oktawę... (pomijam tym razem, że to fałszywa teza o tym zastąpieniu). Czyżby 'przeżywalność' nowenny miała być lepsza niż oktawy? To dlaczego nie jest? Problem z tymi wszystkimi "tak naprawdę" jest taki, że gdybyśmy "tak naprawdę" mieli udział w Boskiej Pełni, to nie potrzebowalibyśmy już nic, ale tak, naprawdę, nie jest.
J
janusz.poniewierski
26 maja 2012, 21:09
Jeśli naprawdę by się przeżywało nowennę przed Zesłaniem Ducha Świętego, to święto byłoby odpowiednio wyeksponowane i nikt nie tęskniłby za oktawą. Nie jest tak, że koniecznie musi być oktawa, by święto odpowiednio było wyeksponowane. Specjalny czas przygotowania (jakim jest nowenna w tym wypadku) jeszcze bardziej podkreśli rangę święta. Trzeba tylko odkryć, że taki czas jest. Argument, że idziemy śladem Apostołów nie jest dla Pana żadnym argumentem? Oni na Ducha Świętego czekali właśnie przed Zesłaniem. Potem nie zajmowali się kontemplowaniem Zesłania, tylko od razu poszli i głosili Ewangelię. Przyznaję, że i ja bardzo sobie cenię nowennę do Ducha Świętego. Inna rzecz, że - w wyniku przeniesienia uroczystości Wniebowstąpienia na niedzielę - stała się ona dużo mniej czytelna niż dawniej.  Pozdrawiam. I Błogosławionego Święta, które się właśnie zaczyna, życzę. 
J
janusz.poniewierski
26 maja 2012, 20:08
KJ, to jakiś żart? Po pierwsze nowenna nie jest zamiast. Po drugie nie ma tam ani pół słowa, ani zająknęcia się dlaczego zniesiono tę oktawę. Wyjaśnienia pana Janusza są jakie są, ale własnie są - w przeciwieństwie do wyjaśnień ks. Hartlieba, których nie ma. Jest i jeszcze to na plus pana Janusza, że zamiast międlenia ideologicznej papki referuje stanowisko tych, którzy mieli wpływ na usunięcie oktawy. @Abdul Dziękuję za dobre słowo, ale... Po pierwsze, rzeczywiście moje wyjaśnienia "są, jakie są". Rozumiem argumenty "reformatorów", niemniej to nie jest tak, że one mnie do końca przekonują. Kij ma zwykle dawa końce: coś tu zyskaliśmy, coś innego straciliśmy. To pierwsze (koncentracja wokół Paschy) napełnia mnie radością, to drugie (osłabienie rangi Zielonych Światek) - żalem. Po drugie, ks. Hartlieb coś jednak wyjaśnia, mówiąc o ludziach, którzy w Zesłanie Ducha Świętego przystępowali do chrztu (to w odpowiedzi na zarzut, że u ks. H. wyjaśnień nie ma). Oczywiście, nowenna nie jest "zamiast" - to jakieś nieporozumienie. Ale większym jeszcze nieporozumieniem (w kontekście tego, co pisałem o soborowym spojrzeniu na Zielone Świątki) wydaje mi się apel o to, żeby Kościół traktował dziewięć dni przed Zesłaniem jako okres analogiczny do... Adwentu czy Wielkiego Postu. To przecież jest argument za Zesłaniem jako osobnym od Wielkanocy świętem - i za oktawą!     
K
KJ
26 maja 2012, 20:04
No cóż, ks. Harlieb nie odpowiadał przecież na pytanie, dlaczego zniesiono oktawę. To był po prostu artykuł o nowennie. Wydaje mi się, że inteligentny człowiek potrafi sobie resztę sam dopowiedzieć. Jeśli naprawdę by się przeżywało nowennę przed Zesłaniem Ducha Świętego, to święto byłoby odpowiednio wyeksponowane i nikt (poza takimi, którzy zawsze będą przeciw) nie tęskniłby za oktawą. Nie jest tak, że koniecznie musi być oktawa, by święto odpowiednio było wyeksponowane. Specjalny czas przygotowania (jakim jest nowenna w tym wypadku) jeszcze bardziej podkreśli rangę święta. Trzeba tylko odkryć, że taki czas jest. Argument, że idziemy śladem Apostołów nie jest dla Pana żadnym argumentem? Oni na Ducha Świętego czekali właśnie przed Zesłaniem. Potem nie zajmowali się kontemplowaniem Zesłania, tylko od razu poszli i głosili Ewangelię.
Michał Buczkowski
Michał Buczkowski
26 maja 2012, 18:36
KJ, to jakiś żart? Po pierwsze nowenna nie jest zamiast. Po drugie nie ma tam ani pół słowa, ani zająknęcia się dlaczego zniesiono tę oktawę. Wyjaśnienia pana Janusza są jakie są, ale własnie są - w przeciwieństwie do wyjaśnień ks. Hartlieba, których nie ma. Jest i jeszcze to na plus pana Janusza, że zamiast międlenia ideologicznej papki referuje stanowisko tych, którzy mieli wpływ na usunięcie oktawy.
K
KJ
26 maja 2012, 16:56
Zachęcam do przeczytania tego artykułu: <a href="http://www.wieczernik.oaza.pl/artykul.php?aid=508">"Wołanie".</a> Mówi on, dlaczego zniesiono oktawę Zesłania Ducha Świętego i wyjaśnia, co jest zamiast niej.
Michał Buczkowski
Michał Buczkowski
26 maja 2012, 16:03
„Inna rzecz, że nasz Kościół w swej codziennej praktyce liturgicznej nie do końca chyba rozumie sens oktawy”. Trudno się z tym nie zgodzić, przynajmniej częściowo. Jednak raczej nie osiągniemy zrozumienia sensu oktaw lepiej przez to, że się ich pozbędziemy. Zresztą ładnie ilustruje to praktyka - tam, gdzie nadal obchodzi się oktawę (pomimo jej zniesienia jeśli chodzi o kalendarz i „oficjalne” obrzędy), a więc na niektórych wsiach, rozumienie oktawy jest bez zarzutu - ludzie świętują, domy przystrojone są brzozami, sama natura ilustruje ożywcze działanie Ducha Świętego. "Mnie osobiście oktawa Zielonych Świątek zupełnie by nie przeszkadzała, wręcz przeciwnie. Można by ją przecież teologicznie dobrze uzasadnić". Jej nie trzeba teologicznie uzasadniać, ona jest już dawno świetnie teologicznie i tym bardziej praktycznie (obrzędowo, kultycznie) uzasadniona. Liczyłem na to, że w końcu znajdę jakieś uzasadnienie dla jej zniesienia. Ale i tym razem nie znalazłem, czytam tu o jakichś przesłankach, ale uzasadnienia za grosz. Uzasadnienie w zmienianiu tego, jak się wiarę wyznaje, musi bardzo solidne. Właściwie nie wiem czy nawet 'lepsze' mogłoby tu zastąpić 'dobre'. Chyba dopiero 'konieczne', ewentualnie 'bardzo potrzebne i bardzo zasadne oraz pewne i sprawdzone'. A to, co Pan przytacza, to z całym szacunkiem - ale zdaje się Pan potwierdzać tę intuicję - nawet 'lepsze' nie jest... Bo co lepszego w tym, że się świętowało, a nie świętuje? Praktyka mówi – stało się źle, teoria... też nie tylko nie gwarantowała polepszenia, ale wręcz daje się zauważyć nie do końca była przemyślana. Wystarczyło choćby popytać czy ktoś oktawę traktował inaczej niż jedno przedłużone świętowanie, które wcale nie przeczy końcowi okresu. Chyba tego nie zrobiono, bo gdyby ktoś sprawę zbadał, dziś nie musielibyśmy wołać „Wróćmy do Zielonych Świątek”.
J
janusz.poniewierski
26 maja 2012, 12:28
jakże to zniesienie oktawy pomogło w czymkolwiek? Szczególnie w wyrażeniu, jak to powiedział o. Casel, "tak wielkiej płodności"? Przecież tę płodność lepiej wyrażała wielość dni, przez jakie się jeszcze świętuje. Skrócenie to raczej impotencja niż płodność. I jeszcze pytanie czy rzeczywiście był problem z oktawą jako zwieńczeniem, jeśli oktawa nie była - że nawiążę do myśli Casela - świętowaniem ośmiu świąt, ale jednym, długim świętowaniem działania uświęcającego i przebóstwiajacego Kościół? CDN 2. Przyznaję, trochę to (tj. przytoczone przeze mnie argumenty reformatorów za zniesieniem oktawy) niekonsekwentne, bo przecież - wbrew temu, co napisałem - wciąż istnieje w praktyce oktawa Bożego Ciała, a i święto Wcielenia powinno być chyba obchodzone kiedy indziej (nie tylko w Boże Narodzenie, ale i 25 marca). Mnie osobiście oktawa Zielonych Świątek zupełnie by nie przeszkadzała, wręcz przeciwnie. Można by ją przecież teologicznie dobrze uzasadnić. Potraktować np. jako rodzaj wprowadzenia do przeżywania "czasu zwykłego", który tuż po Pięćdziesiątnicy pełen jest świąt dogmatycznych (Trójca Święta, Boże Ciało, Serce Jezusa) - tak jakby Kościół chciał nas wyposażyć na drogę. Inna rzecz, że nasz Kościół w swej codziennej praktyce liturgicznej nie do końca chyba rozumie sens oktawy (widzę to np. w tygodniu wielkanocnym, gdy w wielu kościołach nie śpiewa się nawet sekwencji, w piątek wielkanocny ludzie zachęcani są do poszczenia etc.).  Dziękuję za twórcze współmyślenie.      
J
janusz.poniewierski
26 maja 2012, 12:15
jakże to zniesienie oktawy pomogło w czymkolwiek? Szczególnie w wyrażeniu, jak to powiedział o. Casel, "tak wielkiej płodności"? Przecież tę płodność lepiej wyrażała wielość dni, przez jakie się jeszcze świętuje. Skrócenie to raczej impotencja niż płodność. I jeszcze pytanie czy rzeczywiście był problem z oktawą jako zwieńczeniem, jeśli oktawa nie była - że nawiążę do myśli Casela - świętowaniem ośmiu świąt, ale jednym, długim świętowaniem działania uświęcającego i przebóstwiajacego Kościół? CDN. To w niedzielę kończy się czas Pięćdziesiątnic - i ojcowie reformy chcieli to uwydatnić, a oktawa (dodatkowe 7 dni) byłaby, ich zdaniem, jakimś zamazaniem (zaciemnieniem) czytelności tego znaku. Postanowiono poza tym, że oktawa jest czymś tak ważnym, iż nalezy ją świętować tylko w odniesieniu do najwiekszych tajemnic naszej wiary: czyli do Paschy i do tajemnicy Wcielenia (Bożego Narodzenia). Z tego powodu nie ma oktawy Epifanii (Objawienia) ani oktawy Zesłania Ducha Świętego (które także było swoistą Epifanią). PS. Ze względów technicznych muszę rozbić ten wpis na kilka części, za co przepraszam.  CDN      
J
janusz.poniewierski
26 maja 2012, 12:09
jakże to zniesienie oktawy pomogło w czymkolwiek? Abdulu, rozumiem Twój problem. właśnie dlatego napisałem, że żałuję, iż Zielone Świątki, "zapewne wbrew intencjom ludzi Kościoła, utraciły swój blask i wagę".  Jeśli o mnie chodzi, pójdę w poniedziałek do kościoła (to święto Maryi, Matki Kościoła - tego dnia zresztą, w poniedziałek, po Zesłaniu Ducha Świętego, umarł bł. papież Jan XXIII, a to dla mnie ważna rocznica). cdn. 
Michał Buczkowski
Michał Buczkowski
26 maja 2012, 00:19
Dłoń odściskuję i przechodzę do pytań: jakże to zniesienie oktawy pomogło w czymkolwiek? Szczególnie w wyrażeniu, jak to powiedział o. Casel, "tak wielkiej płodności"? Przecież tę płodność lepiej wyrażała wielość dni, przez jakie się jeszcze świętuje. Skrócenie to raczej impotencja niż płodność. I jeszcze pytanie czy rzeczywiście był problem z oktawą jako zwieńczeniem, jeśli oktawa nie była - że nawiążę do myśli Casela - świętowaniem ośmiu świąt, ale jednym, długim świętowaniem działania uświęcającego i przebóstwiajacego Kościół?
J
janusz.poniewierski
25 maja 2012, 23:25
"I choć reformę liturgiczną rozumiem". Jest więc pan jedyn z absolutnie nielicznych - a inni też chcą zrozumieć, proszę ją wyjaśnić. Proszę bardzo. Zastrzegam jednak, że nie będę tu mówił o reformie jako takiej (kiedyś  trzeba będzie do tego wrócić), a tylko o tym, co dotyczy Zielonych Świątek. Istotą tej reformy było skupienie się na misterium Paschy, która stanowi centrum roku kościelnego. I trwa - powinna trwać - całe 50 dni, o czym zwykle zapominamy. Tymczasem Zielone Świątki (z własną oktawą) zaczęły z czasem sprawiać wrażenie, że są uroczystością niezależną od Paschy.   "Z dniem Zesłania Ducha Świętego - pisze wielki katolicki liturgista o. Odo Casel - kończy się Święto Chrześcijan. Nie jest on świętem samym dla siebie, lecz zakończeniem Święta, które zaczyna się Paschą i trwa przez 50 dni. Duch Święty jest wielkanocnym darem zmartwychwstałego i uwielbionego Pana. (...) Jakże bogate i głębokie musi być wielkanocne misterium, skoro dobiegając końca, raz jeszcze daje dowód tak wielkiej płodności". Zesłanie to zatem zwieńczenie Paschy - i tak właśnie należy je traktować.  I raz jeszcze Casel: "W Zielone Świątki nie czcimy osobno trzeciej Osoby Boskiej, lecz świętujemy Trójjedynego Boga, który przez zesłanie Ducha uświęca i przebóstwia Kościół".    Ściskam dłoń.       
L
leszek
25 maja 2012, 21:03
 http://www.newadvent.org/cathen/15614b.htm A feast of the universal Church which commemorates the Descent of the Holy Ghost upon the Apostles, fifty days after the Resurrection of Christ, on the ancient Jewish festival called the "feast of weeks" or Pentecost (Exodus 34:22; Deuteronomy 16:10).
Michał Buczkowski
Michał Buczkowski
25 maja 2012, 20:54
"I choć reformę liturgiczną rozumiem". Jest więc pan jedyn z absolutnie nielicznych - a inni też chcą zrozumieć, proszę ją wyjaśnić.
L
leszek
25 maja 2012, 20:35
Kpl 23 (BT)  15 I odliczycie sobie od dnia po szabacie, od dnia, w którym przyniesiecie snopy do wykonania nimi gestu kołysania3, siedem tygodni pełnych, 16 aż do dnia po siódmym szabacie odliczycie pięćdziesiąt dni i wtedy złożycie nową ofiarę pokarmową dla Pana.
L
leszek
25 maja 2012, 20:35
Kpl 23 (BT)  15 I odliczycie sobie od dnia po szabacie, od dnia, w którym przyniesiecie snopy do wykonania nimi gestu kołysania3, siedem tygodni pełnych, 16 aż do dnia po siódmym szabacie odliczycie pięćdziesiąt dni i wtedy złożycie nową ofiarę pokarmową dla Pana.
J
janusz.poniewierski
25 maja 2012, 15:28
To święto nie ma korzeni żydowskich, tylko chrześcijańskie. Fakt, że żydzi obchodzą podobne święto nic nie znaczy. Są to dwa różne święta. Jeszcze chwila i usłyszę, że chrześcijańska Pascha "nie ma korzeni żydowskich, tylko chrześcijańskie". Ależ ona ma korzenie żydowskie, podobnie jak Pięćdziesiątnica. Ludzie, odłóżcie na bok swoje uprzedzenia i uznajcie, że Biblia jest jedna, Jezus jest nowym Mojżeszem, Ostatnia Wieczerza (i, co za tym idzie, Msza św.) ma wiele z wieczerzą sederową, a Zesłanie Ducha Świętego, który "wszystkiego nas nauczy", nieprzypadkowo następuje w święto Szawuot - pamiątkę Bożego Objawienia na Synaju (tam otrzymaliśmy Torę zapisane na tablicach kamiennnych; tu Bóg pisze na "tablicach serc").  W swoim tekście z braku miejsca (ale i dlatego, żeby nie denerwować antysemitów i uczniów Marcjona, których jest - niestety, także i tutaj - legion) nie napisałem, że Szawuot to dla Żydów również data śmierci króla Dawida. Warto o tym jednak pamiętać, zwłaszcza kiedy się czyta wygłoszoną tego właśnie dnia mowę św. Piotra (por. Dz 2, 25-35).    
jazmig jazmig
jazmig jazmig
25 maja 2012, 14:58
 To święto nie ma korzeni żydowskich, tylko chrześcijańskie. Fakt, że żydzi obchodzą podobne święto nic nie znaczy. Są to dwa różne święta.

Skomentuj artykuł

Wróćmy do Zielonych Świątek
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.