"Papież usiadł przy ostatnim stole". Kard. Krajewski o niespodziewanej wizycie Franciszka

(fot. Archidiecezja Łódzka / Franciszkanki Orlik / twitter.com)
KAI / / twitter.com / pk

"To była najnormalniejsza rzecz na świecie. Skoro jestem biskupem ulicy, to muszę świętować z tymi, którym posługuję" - tak kard. Konrad Krajewski tłumaczy się z wielkiego przyjęcia, jakie zorganizował wczoraj wieczorem w Watykanie dla ubogich Wiecznego Miasta.

W ten nietypowy sposób postanowił on uświetnić czwartkowy konsystorz, na którym Ojciec Święty zaliczył go w poczet kardynałów.

W rozmowie z Radiem Watykańskim papieski jałmużnik przyznał, że zaproszenia na to kardynalskie przyjęcie rozdawał już od tygodnia pośród ludzi ulicy, którym wraz z Gwardią Szwajcarską rozdaje pożywienie. Część zaproszeń trafiło też do Wspólnoty św. Idziego, która rozdzieliła je między migrantów, którzy przybyli do Włoch czy to drogą morską, czy to korytarzami humanitarnymi. W sumie zgromadziło się 280 osób.

- Dla nas było najważniejsze, aby odbyło się to na Watykanie, żeby oni poczuli, że my ich zapraszamy do swego domu, a nie do restauracji - podkreśla kard. Krajewski, zapewniając, że była to dobra kolacja, podana w stołówce dla pracowników Watykanu i przygotowana przez watykańskich kucharzy. Zdaniem papieskiego jałmużnika, jego goście zrozumieli ten gest.

Przywracanie godności ubogim

- Przyjęli to z wielką radością, bo oni lubią być zapraszani - powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Krajewski. - Przywracanie godności następuje w ten właśnie sposób, że im dajemy to, co dla nas jest normalne. My siadamy do stołu, a oni jedzą na ulicy, na krawężnikach, gdzieś po kątach. Przystroiliśmy pięknie stoły. Na każdym stole były kwiaty, normalne metalowe sztućce i ceramiczne talerze, a nie plastikowe. Wszędzie były serwetki, które lubi Papież, czyli ze słonecznikami. Był szampan, było wino. Oczywiście nasi wolontariusze obsługiwali naszych gości, nie zostawiali butelek na stole, żeby ktoś nie miał pokusy przy tak gorących dniach przesadzić z alkoholem. Traktowaliśmy ich tak, jak traktuje się gości w każdym domu, czyli z sercem, z miłością. Dzieliliśmy się posiłkiem najlepszym, jaki byliśmy w stanie przygotować.

Kard. Krajewski zaznaczył, że osobiście podejmował wszystkich gości, dziękując im za przybycie. Największe poruszenie wywołało jednak przybycie Papieża.

Kard. Krajewski o przybyciu Papieża

- Papież przyjechał bez ochrony, tylko z kierowcą - opowiada kard. Krajewski. - Wszedł sam. Podszedłem do niego, a Ojciec Święty od razu powiedział: «Nie przyjechałem do ciebie, przyjechałem do biednych, bo to jest czysta Ewangelia». Ojciec Święty przeszedł między stołami. Dla niego miejsce było przy ostatnim stole, bo wszędzie było pełno. Było to bardzo ewangeliczne. Usiadł przy ostatnim stole, który stał się pierwszym. Usiadł pośród ludzi, którzy nigdy by nie pomyśleli, że będą jeść z papieżem. Obok niego siedziała pewna kobieta, która na co dzień jest bardzo natrętna. Trzyma mnie za koszulę i ciągle opowiada, trudno się od niej uwolnić. A Ojciec Święty obok niej właśnie usiadł i o dziwo, była cicho. Natomiast z drugiej strony siedział Carlo ze Wspólnoty św. Idziego, który zajmuje się pogrzebami bezdomnych. Wiadomo, że to jest dość długa procedura, bo często nie mają dokumentów, więc miesiącami leżą w lodówkach, a on ich wydobywa z tych lodówek i organizujemy pogrzeby. On jest jak Antygona, wie, że trzeba pochować.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

"Papież usiadł przy ostatnim stole". Kard. Krajewski o niespodziewanej wizycie Franciszka
Komentarze (11)
SK
Sofia Kowalik
1 lipca 2018, 19:09
Takich ludzi potrezba więcej, zwłaszcza w Polsce gdzie obecnie króluje wątpliwej jakości opcja toruńska.
Damian
1 lipca 2018, 11:38
To jest kwintesencja caritas. Podnieść z kolan, odkryć na nowo godność człowieka zgnębionego przez życie - zrobić to z ogromnym szacunkiem i szczególną delikatnością. Franciszek swoją postawą, nie tylko słowem, pokazuje nam na czym polega Ewangelia (słowo/doktryna + miłosierdzie/caritas). W ten sposób nie tylko głosi prawdę, ale jest w tym prawdziwy. Wzór wzorów do naśladowania.
1 lipca 2018, 10:24
Jaaasne, wszystko ustawione, teatralne gesty... najłatwiej jest wszystko zohydzać, a samemu siedzieć z d.upą przed monitorem, komentować i upajać się, jak to ja jestem szlachetnie, przedsoborowo, konserwatywnie, surowo ewangeliczny. Żałośni hipokryci.
SK
Sofia Kowalik
1 lipca 2018, 19:07
w samo sedno!
AW
Anna Wanda
30 czerwca 2018, 21:26
Rozumienie jest trudne dlatego większość ludzi ocenia.
Baruch Marzel
30 czerwca 2018, 21:16
Piękne teatralne gesty Franciszka. On się w tym lubuje. 
SK
Sofia Kowalik
1 lipca 2018, 19:07
a Ty zapewne trollowaniem?
Baruch Marzel
1 lipca 2018, 22:03
A zdanie swoje można jeszcze mieć?
JB
Janek Brudnik
30 czerwca 2018, 17:47
Niespodziewanie ? Przecież ten spec od wizerunku planował to na trzy miesiące do przodu ! :-)) Oczywiście w skromności swojej nie zapomniał przyprowadzić ze sobą kilku fotografów i kamerzysty, aby tą uświęconą skromność uwieczniali i przekazywali dalej  :-))
KK
Katarzyna Kwaśniewska
1 lipca 2018, 14:36
Nic prostszego na Twoje bolączki, zaproś choć jednego bezdomnego na obiad i nie będziesz musiał zazdroscić innym:)))
SK
Sofia Kowalik
1 lipca 2018, 19:08
lol, trudno takie coś zawet skometować