Puste ławki i brak duszpasterzy. Czy czeka nas rewolucja w kościołach?

BP archidiecezji krakowskiej
Stacja7/łs

Luksus „posiadania” księdza, który przybędzie na każde zawołanie właśnie dobiega końca. Rektorzy seminariów duchownych wprost przyznają: sieć parafii w Polsce czekają drastyczne zmiany. Wierni muszą zapomnieć o niedzielnej Mszy świętej w każdą niedzielę, a duchowni o pełnych ławkach. Nadchodzi czas reorganizacji i pożegnania z dawnymi przyzwyczajeniami.

Rzeczywistość parafialna w Polsce zderza się ze ścianą. Przez dekady żyliśmy w przekonaniu, że ksiądz jest dostępny zawsze w każdej wiejskiej parafii. Tymczasem statystyki mówią co innego, a doroczna konferencja rektorów seminariów w Turnie przynosi jasne wnioski: dotychczasowy model duszpasterstwa odchodzi do historii. „Jesteśmy w Polsce przyzwyczajeni do tego, że ksiądz zawsze jest i odprawi nam Mszę świętą. Ksiądz natomiast jest przyzwyczajony do tego, że na Eucharystii jest zawsze spore grono zainteresowanych. Otóż, w przyszłości ani jedno ani drugie nie musi być oczywistością” – mówi ks. dr Jan Frąckowiak, rektor seminarium.

Spadek liczby powołań to fakt, który spędza sen z powiek kadrze formatorów. Młodzi ludzie, choć myślą o kapłaństwie, mają olbrzymi problem z podjęciem ostatecznego wyboru i wstąpieniem do seminarium. Dzisiejszy kandydat nie przypomina już kleryka sprzed trzydziestu lat, a nawet tego sprzed pięciu lat. Zmiana pokoleniowa następuje z roku na rok, a formatorzy muszą natychmiast dostosować model działania do potrzeb psychologicznych i intelektualnych młodzieży.

DEON.PL POLECA



Pokolenie ze szkła czy trening antykruchości

Nowe pokolenie wnosi do Kościoła specyficzne bogactwo, ale też sporą kruchość. Psycholodzy i pedagodzy pracujący z młodymi ludźmi alarmują: seminaria muszą zrezygnować z szablonowych metod i postawić na indywidualną formację. Kluczem do sukcesu staje się „antykruchość”. „Trzeba z jednej strony wrażliwie diagnozować potrzeby młodego człowieka, ale też stawiać go przed wyzwaniami, konfrontować z trudami życia, tak aby mógł się wzmacniać” – wyjaśnia rektor ks. dr Jan Frąckowiak. Seminarium ma przestać być sterylnym kloszem; ma uczyć przetrwania.

Największą przeszkodą w drodze do ołtarza okazuje się paraliżujący lęk przed podejmowaniem dalekosiężnych decyzji. Ta blokada nie dotyczy jednak wyłącznie powołań kapłańskich czy zakonnych. Młodzi Polacy mają gigantyczny problem z deklaracjami na całe życie. Widać to doskonale w statystykach dotyczących małżeństw – zarówno tych sakramentalnych, jak i cywilnych. Chęć służby Bogu często przegrywa z obawą przed ostatecznym wyborem.

Proboszcz na cztery etaty

Konsekwencje braku chętnych uderzą bezpośrednio w strukturę parafialną. Dotychczasowy układ, w którym każda społeczność posiada własnego duszpasterza, jest nie do utrzymania. Kościół musi przeprowadzić reformy administracyjne i zmienić sposób zarządzania swoimi kadrami. Nadchodzi czas duszpasterskich migracji: opustoszałe centra miast stracą księży na rzecz rozrastających się obrzeży, gdzie mieszka najwięcej ludzi.

W mniejszych miejscowościach wierni muszą przygotować się na zmiany. „Jeśli chodzi o małe parafie, to zapewne nie do każdej z nich będzie można skierować księdza” – zapowiada ks. dr Jan Frąckowiak. Rozwiązaniem ma być duszpasterstwo zespołowe. Zamiast jednego proboszcza przypisanego do jednej świątyni, wspólnoty księży będą obsługiwać znacznie większy teren i dzielić opiekę nad kilkoma parafiami.

Świeccy ratują niedzielną liturgię

Te zmiany mogą wywołać szok u wiernych, ale rektorzy widzą w nich także szansę na odnowę wspólnoty. Brak rąk do pracy wymusi bowiem większe zaangażowanie ludzi świeckich. W wielu miejscach standardem staje się obecność nadzwyczajnych szafarzy Komunii świętej oraz działalność szkół katechistów parafialnych. Coraz prężniej rozwija się także instytucja diakonatu stałego dla żonatych mężczyzn, którzy przejmą część obowiązków duszpasterskich.

Co ciekawe, polski Kościół nie zamierza ratować się masowym sprowadzaniem duchownych z zagranicy. Choć w seminariach pojawiają się pojedynczy kandydaci z Afryki czy Azji, te próby nie rozwiążą problemu. Różnice kulturowe, mentalne oraz odmienna specyfika duszpasterska sprawiają, że import duszpasterzy to ślepy zaułek. Kościół w Polsce musi poradzić sobie sam. „Nie wolno się obrażać na rzeczywistość tylko dlatego, że nie jest taka, do jakiej byliśmy przyzwyczajeni przez ostatnie kilkadziesiąt lat” – podsumowuje ks. dr Jan Frąckowiak, przypominając, że historycznie obecna liczba księży i tak jest wyjątkowo wysoka.

DEON.PL POLECA

Stacja7/łs

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Puste ławki i brak duszpasterzy. Czy czeka nas rewolucja w kościołach?
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.