W tym kraju wojna toczyła się ponad 50 lat. Właśnie teraz jest tam papież

(fot. PAP/EPA/LUIS EDUARDO NORIEGA A.)

Dokładnie 51 lat. Tyle potrzebowali rządzący tym krajem, by dojść do zgody. O tym konflikcie stworzono już mnóstwo filmów i bardzo popularny serial. O co można walczyć przez ponad pół wieku?

Sekretem są oczywiście bogactwa naturalne Kolumbii. Kraj ma ogromny potencjał - choć jego bogactwem jest "czarne złoto", czyli kawa (Kolumbia jest 3. producentem kawy na świecie) - to gospodarka od lat czerpie ogromne zyski z wydobycia ropy naftowej oraz… szmaragdów. Oprócz tego kolumbijska ziemia jest pełna węgla, niklu, miedzi, platyny i srebra.

Kraj jest również położony w pięknym regionie, w Kolumbii jest pełno plaż, naturalnych atrakcji, wspaniałego klimatu oraz gór, które mogłyby przyciągać miliony turystów.

Sanktuarium de Las Lajas w Kolumbii

(fot. Diego Delso [CC BY-SA 4.0], via Wikimedia Commons)

Dlaczego Kolumbijczycy nie mogą korzystać z dóbr, które znajdują się w ich kraju? Ze względu na trwający krwawy konflikt między rozmaitymi stronnictwami politycznymi, bogaczami i kartelami narkotykowymi. Po zamachach z 11 września 2001 roku bardzo wiele grup przestępczych i partyzanckich związało się z międzynarodowymi organizacjami terrorystycznymi.

Kto walczył?

Oprócz armii rządowej formalnie podległej prawowitemu Rządowi Kolumbii, który wybierany jest w wyborach, w konflikcie uczestniczyły siły partyzantów z FARC, czyli oddziałów chłopskiej samoobrony, które z jednej strony miały bronić ludność przed kartelami i grupami paramilitarnymi, a z drugiej sprzeciwiać się polityce rządu. Była to - poza rządem - najsilniejsza grupa militarna, która uczestniczyła w konflikcie.

Rewolucyjne siły FARC w Kolumbii

(1998 rok, public domain via wikimedia commons)

Kolejną grupą partyzantów jest (ponieważ oficjalnie uczestniczy ciągle w konflikcie) ELN czyli grupa bojowników głoszących idee rewolucji w duchu Che Guevary. Dzięki mediacji Kościoła oraz rządu Ekwadoru, rząd Kolumbii i ELN podpisały umowę, w ramach której 1 października ma wejść w życie zawieszenie broni.

Czwartą siłą są rozmaite grupy bojówkarskie, oddziały paramilitarne czy milicje obywatelskie oraz siły samoobrony, które miały bronić mieszkańców przed mafiami i kartelami narkotykowymi. Dysponujące mniejszymi siłami, ale bardzo liczne i zróżnicowane, sprawiały duży kłopot w prowadzeniu rozmów pokojowych. Od lat 90. większość oddziałów samoobrony i sił paramilitarnych tworzonych oddolnie stanęła po stronie Rządu i armii kolumbijskiej.

Zaangażowanie sił międzynarodowych

Trzeba również pamiętać, że w wojnie domowej w Kolumbii brały aktywnie udział takie kraje jak USA, Meksyk, Brazylia, Kuba, Chile czy Wenezuela.

Amerykańscy Marines podczas wspólnych ćwiczeń z armią kolumbijską

(fot. Cpl Brian J. Slaght, U.S. Marine Corps (www.defense.gov) [Public domain], via Wikimedia Commons)

Sposób, w jaki w konflikt angażowały się siły i agenci USA został świetnie pokazany w serialu "Narcos" dostępnym w serwisie Netflix. Film opowiada o początku rozwoju handlu narkotykami, szczególnie kokainą, której produkcja i sprzedaż przynoszą ogromne korzyści.

Wojna w Kolumbii rozpoczęła się w 1964 roku, kiedy to powstała partyzantka FARC stojąca w obronie ludności rolniczej. Trwała oficjalnie do grudnia 2016 roku, kiedy to prezydent Santos i przywódcy FARC podpisali 50-punktowe porozumienie.

Trailer serialu "Narcos":

10 grudnia 2016 roku Santos odebrał Nagrodę Nobla.

Wojna w Kolumbii i papież Franciszek

W kontekście wojny kolumbijskiej, papież Franciszek zapewne zwróci uwagę na trzy rzeczy:

— los ludności rolniczej, która od wieków jest poddana wyzyskowi ze strony rządzących Kolumbią oligarchów i nie uczestniczy w życiu społecznym i politycznym kraju;

— wykorzystanie dóbr naturalnych, które z jednej strony są poddawane zniszczeniu i nieprzemyślanym inwestycjom gospodarczym, a z drugiej są dystrybuowane niesprawiedliwie. Handel szmaragdami czy ropą przynosi korzyści jedynie wąskiej grupie magnatów. Wydobycie innych surowców, produkcja drewna oraz narkotyków wiąże się zaś z katastrofą ekologiczną w wielu regionach Kolumbii;

— prawa ludności cywilnej; papież zapewne zwróci uwagę na fakt, że ofiarami wojny są przede wszystkim niewinni. To oni tracą domy, rodziny, majątki wskutek walk grup i wojsk, których interesy są im obce. W ciągu 50 lat przemoc stała się elementem życia codziennego milionów Kolumbijczyków, których podstawowe prawa człowieka były bardzo często łamane; jednym z najgorszych praktyk rozwiniętych przez wszystkie siły konfliktu było wciąganie nieletnich do bojówek. Rocznie werbowano ok. 4-5 tysięcy dzieci pochodzących głównie z indiańskich grup etnicznych;

*  *  *

Zespół DEON.pl przygotował specjalny serwis, gdzie znajdziecie wszystkie informacje na temat pielgrzymki papieża Franciszka do Kolumbii. Informacje te znajdziesz TUTAJ >>.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

W tym kraju wojna toczyła się ponad 50 lat. Właśnie teraz jest tam papież
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.