Ci uprzedzeni posłowie z PO

Dariusz Piórkowski SJ

Wtorkowa  "Gazeta Wyborcza" dobiera się do skóry znienawidzonym już posłom PO, którzy w zeszłym tygodniu ośmielili się podważyć "dogmaty" lewicowych środowisk i wstrzymali prace nad projektami ustawy o związkach partnerskich.

Marek Beylin w tekście "Na kogo głosować bez wstydu" (Gazeta Wyborcza, 29.01.2013) najpierw wyolbrzymia skalę buntu, który rzekomo jak istny potop szwedzki rozlał się po całym kraju. Rozumiem, że czasem w tekście publicystycznym trzeba użyć hiperboli, by przyciągnąć uwagę czytelnika. Ale istnieją pewne granice, których przekroczenie powoduje wejście na grząski teren manipulacji, demagogii i propagandy.

Z komentarza dowiaduję się oto, że "oburzenie na Platformę wylewa się wielką falą w sieci", czyli dokładnie jaką? A "gniew przeciw Platformie obejmuje szerokie jak nigdy dotąd kręgi społeczne". Jednak, jak wynika z dalszego ciągu tekstu, te "kręgi" to zasadniczo środowiska o ściśle określonej proweniencji i raczej niewielkiej reprezentacji społecznej, np. "Kultura Liberalna" czy "Liberte". Oburza się więc pewna część społeczeństwa. Wprawdzie dokładnie niewiadomo, jaki to procent obywateli. Ale co tam. Gdyby przeprowadziło się porządne (to znaczy, w miarę obiektywne) badanie opinii publicznej, okazałoby się być może, że te kręgi wcale nie są takie szerokie, tyle że bardzo krzykliwe.

Dalej redaktor Beylin dekretuje, że "Sejm zaprzeczył elementarnej ludzkiej zasadzie wolności i równości wobec prawa". O czyją wolność chodzi? Posłów czy środowisk, którym zależy na ustawie o związkach partnerskich? W jaki to sposób, panie redaktorze, doszło do tego zaprzeczenia? Czy wskutek głosowania przeciw ustawie o związkach partnerskich? Przecież na tym właśnie polega wolność, której "Gazeta Wyborcza" zawsze zażarcie broni, że można coś wybrać, a można coś odrzucić. Część posłów PO zrobiła taki a nie inny użytek ze swojej wolności. Ale to był ich wybór, przejaw wolności, a nie jej przekreślenie. Fakt, że się to niektórym osobom nie podoba, nie oznacza, że odsądzeni od czci i wiary parlamentarzyści uczynili zamach na własną wolność.

A jeśli doszło do "zaprzeczenia wolności" niektórych środowisk, to w systemie demokratycznym jest to nieuniknione. Dlaczego zdecydowana mniejszość ma narzucać to, co nie podoba się większości?

Najbardziej odrzuca mnie inny niegodny zabieg, który pojawia się w tekście. Marek Beylin czyni z posłów niemalże półgłówków, którzy utracili umiejętność samodzielnego myślenia.  Następnie pokrętnie przypisuje im niezdolność do etycznej oceny zachowań i decyzji. Jego zdaniem, postawa posłów podczas głosowania, "nie wynika z ideowych przemyśleń i wierności wartościom", lecz "z nieprzemyślanej wierności uprzedzeniom, które kiedyś przyswoili". Doprawdy, nie wiem, na jakiej podstawie Beylin wysnuwa taki wniosek. Rozumiem, że człowiek pod wpływem frustracji robi, mówi i pisze różne głupie rzeczy. Ale to chyba gruba przesada. Beylin nie cytuje żadnej wypowiedzi "niesfornego" posła. Natomiast sam dokonuje dewaluacji etycznej tych, których poglądy nie odpowiadają jego przekonaniom.

Nie wystarczą też proste schematy i przełożenia, czyli porównanie posłów PO do europejskich konserwatystów, którym ci pierwsi nie dorównują. A dlaczego mieliby? Czy istnieją jakieś odgórnie wyznaczone standardy? Najwyraźniej, nie wszyscy posłowie PO są "typowymi" konserwatystami, których ma na myśli redaktor Beylin.

Owszem, można uznawać zastrzeżenia i przekonania posłów co do szkodliwości społecznej i etycznej związków partnerskich za uprzedzenia. Nie musimy się zgadzać co do niektórych wartości. Ale dokąd zajdziemy, jeśli będziemy "odmóżdżać" adwersarzy i nazywać to, co dla nich cenne, starocią, która leży już na śmietniku historii?

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Ci uprzedzeni posłowie z PO
Komentarze (63)
U
ups
9 lutego 2013, 07:54
Nie jestem o. Piórkowskim, ale dzięki za komplement :) Chyba nie doczekam się od Ciebie odpowiedzi na pytanie, dlaczego próbujesz obrazić Autora, którego skądinąd lubię za jego artykuły. I dlaczego obrażając kogoś, nie podpisujesz się pełnym imieniem i nazwiskiem.
A
Anna
8 lutego 2013, 13:08
Czyli chyba się nie mozna mylić że ups to autor Skoro się nie doczekam o tych związkach ... to szkoda pisać
U
ups
8 lutego 2013, 13:01
Ty też jesteś anonimowa. Czyżby pytania postawione przeze mnie były zbyt trudne? Czemu o. Piórkowski ma odpisywać na nieskładne i pozbawione podstaw zarzuty, skoro Ty sama nie odpowiadasz na pytania postawione Tobie, a których celem jest sprecyzowanie tego, o co Ci w ogóle chodzi? :)
A
Anna
8 lutego 2013, 08:44
W sumie to nie o anonimowego UPS chodzi tylko o księdza autora tekstu i do niego powtórze:  duchownemu brak jednak teraz odwagi  napisania w sprawie dalszego ciągu w sejmie tych związków... lepiej niech to powie chociażby czarnoskóry polski poseł 
U
ups
7 lutego 2013, 21:20
@Anna Może my różnych języków używamy? Jakiego oceniania? Jakiego hejterstwa? O co Ci właściwie chodzi? Jakim tematem? Związków partnerskich? A o czym jest powyższy tekst, o Holokauście? I czemu poseł Godson, skądinąd pośrednio chwalony i broniony przez o. Piórkowskiego w powyższym tekście,  ma zastępować o. Piórkowskiego? Może przed wysłaniem komentarza na serwer - czytaj go na głos, na przykład "wnuczkowi", a potem zapytaj, co z tego zrozumiał? Nie, nie udało Ci się napisać komentarza w taki sposób, by dostatecznie zrozumiale wyrazić swoje zastrzeżenia. Dowolnie poustawiane słowa niekoniecznie muszą stanowić spójną treść.
A
Anna
7 lutego 2013, 20:01
do ups czy o. Piórkowski zachęca właśnie do takiego oceniania, do takiego hejterstwa (jak to mówią sami swoi).....? nawet jakoś udało mi się napisać? w miarę jeszcze chyba pamiętam litery (właśnie wnuczek z przedszkola mi je przypomina) Ale wrócę ostatni raz z tym tematem... duchownemu brak jednak teraz odwagi w sprawie tych związków... lepiej niech to powie chociażby czarnoskóry polski poseł
U
ups
7 lutego 2013, 15:05
To może ja też powtórze, maksymalnie prosto: o co Ci właściwie chodzi? Dlaczego o. Piorkowski miałby się wypowiadać na te tematy, o których piszesz? Dlaczego ktokolwiek miałby Cię słuchać, skoro nie jesteś w stanie wyartykułować, na czym polega problem?
A
Anna
7 lutego 2013, 12:49
do ups.powtorze  - w sprawie tej logiki trola (to druga oprócz hejtera ulubiona nazwa "samych swoich" -  przez 2l ale u mnie niech będzie 1l "Ale wracając do tematu artykułu - może chociaż teraz ksiądz zabierze głos  w sprawie dalszego ciągu tego tematu związków (roli premiera i PO) - odwagi! Proszę nie czekać aż inni z KK powiedzą i napiszą " - to tylko mała powtórka a reszta w pierwszych moich komentarzach (dlaczego po co)
U
ups
7 lutego 2013, 08:58
To nie jest "drugorzędna sprawa", to co najwyżej problem, na który można przymknąć oko: Interpunkcja - trudno. Ortografia - to też można jeszcze jakoś znieść. W przeciwieństwie do: Ale ta logika trolla... Rozpacz. Mówiąc krótko i prosto: o co Ci właściwie chodzi, poza próbą "przywalenia" komuś? Powyższy artykuł jest całkiem rozsądny, więc w tym kontekście trudno zrozumieć Twoje uwagi, nawet jeśli pominie się braki w interpunkcji i błędy ortograficzne.
A
Anna
7 lutego 2013, 08:32
Do ups To "niestety" to odpowidź dla autora artkułu, który stracił zaufanie przez swoje artykuły a teraz ma o to żal. Zaufanie zdobywa sie raczej latami a odbudowuje jeszcze trudniej... Chyba zachęta autora artykułu do "takich pięknych" komentarzy zadziałała. A czy to nie hejter tak pisze? A jeżeli chodzi o pisownię to czasami przechodzę na takie szybkie pisanie bez interpnkcj, bez polskich znaków i czasami w pośpiechu nawet bez odpowiednich końcówek Chociaż właściwie wolalabym, aby wszyscy starali się pisać całkiem poprawnie... Ale w komentarzach, w sms uważam to za drugorzędna sprawę
U
ups
6 lutego 2013, 18:22
Anna, najpierw do psychologa, potem do podstawówki. zufanie Niestety duchowny musi być wiarygodny bo jak sól straci smak to czym potem posolić? Pomijając uporczywe ignorowanie zasad interpunkcji - czemu "niestety"? w teologi, filozofi Może też i w parafi. Tej na Warmi. Interpunkcja - trudno. Ortografia - to też można jeszcze jakoś znieść. Ale ta logika trolla... Rozpacz.
A
Anna
6 lutego 2013, 18:05
Niestety duchowny musi być wiarygodny bo jak sól straci smak to czym potem posolić? A zufanie odbudowuje się długo... Wystarczy poczytać dostępne artykuły autora Kolejny raz autor daje wyraźnie poznać kto ma wiedzę a kto nie... Juz pisałam kiedyś o tej wiedzy .... w porównaniu np. do papieża, biskupów Ale wracając do tematu artykułu - może chociaż teraz ksiądz zabierze głos  w sprawie dalszego ciągu tego tematu związków (roli premiera i PO) - odwagi! Proszę nie czekać aż inni z KK powiedzą i napiszą
MG
Malwina Grabowska
2 lutego 2013, 12:28
@ Dariusz Piórkowski Pan Zyłka zwrócił mi uwagę na istniejący problem, mam bloga i wiem o tym. Pod księdza tekstem jest idealna ilustracja. Można reagować i mogą to robić komentatorzy, a nie tylko moderujący portal. Katolik obrażający lejący pomyje to żałosne zaprzeczenie wcielenia, życia Chrystusa i jego końca. Kto ma pilnować poziomu na forach? My internauci :-)
Dariusz Piórkowski SJ
2 lutego 2013, 12:19
Do lipca, proszę się nie przejmować komentarzami Anny. Ona wprowadza pewien zabawny smaczek. Po prostu, u nas coraz częściej nie trzeba przeczytać książki, obejrzeć filmu, zaznajomić się z tekstem, wysłuchać do końca kogoś, bo już się z góry wie, co on napisał, powiedział, zrobił. Wystarczy określić (według swego mniemania) do jakiego obozu, partii czy czego tam jeszcze ktoś należy. I tyle. To jest sposób na poradzenie sobie z bólem myślenia i różnorodnością. Jakoś trzeba sobie radzić. Anna po prostu inaczej nie potrafi i ja jej tylko współczuję. Dlatego nie przejmuję się tymi komentarzami.
MG
Malwina Grabowska
2 lutego 2013, 11:57
@ Anna Naprawdę nie myślisz. Tekst jest krytyczny wobec relatywizacji rodziny, autor pisze o "dogmatach lewicowych" i bzdurach wypisywanych przez Wyborczą. Gdzie masz lewacką postępowość nie wiem. Gdzie to jest sprzeczne z nauką Kościoła? Nigdzie. A co to jest postmodernizm to sobie poczytaj bo bredzisz bez sensu. Nie każda relatywizacja jest postmodernizmem. Nie wiem, jak można wylewac pomyje na kogoś, jak się nie zna znaczenia używanych przez siebie słów i nie rozumie, co czyta.
A
Anna
2 lutego 2013, 11:39
Do lipca - po raz ostatni Widać że nie nie słuchasz i nie czytasz wypowiedzi papieża, biskupów o postmoderniźmie w teologi, filozofi, u duchownych. Widac nie czytasz artykułów księdza bo przeciez należy do czołowych "poprawnych'. Świetne pióro to chyba szczegolnie u duchownego pióro prawdy przede wszystkim - a czy tak jest? Wystarczy poczytać artykuły?
MG
Malwina Grabowska
2 lutego 2013, 11:05
@ Anna Nie myślisz sama. A jak myślisz to bredzisz. Co ma pióro do poglądów? Jak ksiądz katolicki może być postmodernistą? Gdzie autor jest poprawny politycznie? Po tobie widać, że lanie pomyj wynika z tego, że się nie ma nic do powiedzenia ale chce zaistnieć.
A
Anna
2 lutego 2013, 10:57
Powtórzę: Smieszna ta dyskusja, szczególnie dlatego że wiemy jaki autor wywołał ją na Deonie i raczej wiadomo po co? Bo aktualna (po liście KEP i słowach biskupów) ani odkrywcza nie jest ? I dla katolików jest przecież bezdyskusyjna. To jest podstawa. Czy pióro poprawnego politycznie duchownego, posmodernisty może byc świetne? Chyba dla samych swoich. No a reszta słów "pięknych"  panie "lipiec"  to chyba jednak raczej świadczy o panu.....
MG
Malwina Grabowska
2 lutego 2013, 10:30
@ Anna O co chodzi? Dobrze napisane, ksiądz ma świete pióro i umie być krytyczny z szacunkiem dla oponenta. To cię tak wścieka? Piszesz wiemy bo nie masz swojego zdania i sama nie myślisz, czepiasz się personalnie, sugerujesz ukryte powody. Rozumiem czemu pan Żyłka pisze o wylewaniu pomyj. Nie umiesz sobie inaczej ulżyć tylko w internecie
M
makro
1 lutego 2013, 11:19
Nie Anna Grodzka tylko... Krzysztof Bogdan Bęgowski urodzony 16 marca 1954 r. w Otwocku, syn Kazimiery i Józefa, pułkownika Ludowego Wojska Polskiego. Ukończył psychologię kliniczną. W 1982 r., w stanie wojennym był członkiem egzekutywy POP PZPR i Rady Okręgowej Socjalistycznego Związku Studentów Polskich, gdzie zasiadał w Komitecie Wykonawczym ds. Pracy Politycznej, a później ds. szkoleń. We wrześniu 1982 r. Krzysztofa Bęgowskiego oddelegowano do Szkoły Podchorążych Rezerwy w Łodzi, gdzie odbył szkolenia polityczne. Po długotrwałym przeszkoleniu wojskowym, został dyrektorem Alma Pressu, wydawnictwa ZSP założonego w 1984 r. przez Jarosława Pachowskiego, członka PZPR, syna ambasadora PRL-u. Bęgowski bez przeszkód podróżował za granicę, był m.in. w Moskwie i Rostowie w lipcu 1982 r. na seminarium szkoleniowym organizowanym przez Komsomoł. Jako sekretarz Komisji Informacji Rady Naczelnej ZSP w 1984 r. był w Berlinie Wschodnim i Lipsku, jako dyrektor i redaktor naczelny Alma Press pojechał na Kubę, do Jugosławii oraz do Austrii. W dokumentach wyjazdowych Krzysztofa Bęgowskiego widniała adnotacja, że za wyjazdy odpowiedzialność brały wojskowe służby specjalne PRL-u. Krzysztof Bęgowski dysponował paszportem uprawniającym do wielokrotnego przekraczania granicy, który w czasach PRL-u posiadali tylko ludzie władzy. I CO WY NA TO?
P
paulina
1 lutego 2013, 10:48
Niech żyje wolność, wolność i swoboda ... Byle tak dalej a zobaczymy do czego dojdzie.
A
Anna
1 lutego 2013, 08:07
A tu dalej bicie piany? Powtórzę: Smieszna ta dyskusja, szczególnie dlatego że wiemy jaki autor wywołał ją na Deonie i raczej wiadomo po co? Bo aktualna (po liście KEP i słowach biskupów) ani odkrywcza nie jest ? I dla katolików jest przecież bezdyskusyjna. 
J
joanna
31 stycznia 2013, 19:39
Można filozoficznie uzasadnić wszelkie dziwaczności i niedorzeczności. Ale mózg tak ma...
P
piotrek
31 stycznia 2013, 17:11
Zgadzam się z opinią poniżej...
P
pg
31 stycznia 2013, 12:02
Oczywiście GW i red. Beylin uprawia propagande najgorszego gatunku. ochoczo podchwytywaną przez ćwierćinteligentów. Co do zwiazków partnerskich to zawsze po dłuższych dyskusjach okazuje się, że w zasadzie jedyną istotną sprawą dla "partnerów" jest konieczność płacenia podatku przy dziedziczeniu. Oczywiście jest to problem na dziś. Jutro będą chcieli innych przywilejów jak np. adopcji dzieci itp. 
S
syriana
31 stycznia 2013, 11:38
Dlaczego księża formalnie lub nieformalnie popierają ludzi którzy są za związkami homo ? Jak zagłosują znowu posłowie z PO w sprawie legalizacji i w sprawie "Anny" Grodzkiej ?
J
junice
30 stycznia 2013, 20:08
Bo nie ma nic lepszego do roboty. Powinien wziąć się za coś pożytecznego a nie jałowego
A
Anna
30 stycznia 2013, 17:16
Śmieszna ta dyskusja. Ksiądz sie cieszy bo istnieje medialnie....
30 stycznia 2013, 16:53
@velario zazwyczaj następuje jedno z dwu - kolejnośc rzeczywiście odwrotna. "doktora" cudzysłów nieszczęśliwie - pownnno byc eksperta czy specjalisty bez cudzysłowu.  No i znowu mnie masz - zgubiłem nie we skazanej. Komicznośc polega na tym, że akurat wywodząc argumentację za rejestracją związków doc. Piotrowski rozprawia się Twoją tezą, że rejestracja służy jedynie rejestracji . 
Martino
30 stycznia 2013, 16:06
~T7HRR "zazwyczaj"? jeżeli chodzi o złe dobranie przykładu to zdarzyło się to raz (chyba że coś przeoczyłem - ale nie sądzę). A jeszcze co do wcześniejszego wpisu: dlaczego przy nazwisku R. Piotrowskiego "doktora" dałeś w cudzysłowiu? Nigdy nie broniłem tezy, ba! - nawet nie głosiłem! - że rejestracja związków partnerskich służyłaby głównie uzyskaniu od państwa ulg podatkowych.
O
ore
30 stycznia 2013, 14:17
Super kolejny artykuł księdza ! A Ci którzy są przeciw jego poglądom to są faszyści... Zamilczcie z tą mową nienawiści !!!
30 stycznia 2013, 13:48
@velario 1. O ile możesz zauważyć, uważam że rozwalasz dyskusji a przedstawiasz swoje opinie. 2. Nie każde gloszenie poglądów sprzecznych z moim systemem wartości jest propagandą. Natomiast w mojej opini to co robisz w ramach obrony przdstawionego systemu wartości jest właśnie propagandą. Powtarzaniem wielokrotnie tego samego niezależnie od wcześniejszego rezultatu dyskusji.  Skutek zazwyczaj jest dwojaki: - albo przyznajesz, że akurat źle dobrałeś przykład, - albo nie podejmusz obrony danej tezy, wystarcza Ci, że została wygłoszona.
Martino
30 stycznia 2013, 13:36
T7HRR głoszenie poglądów sprzecznych z jego systemem wartości określa mianem "propagandy". Z takim ujęciem sprawy też się nie zgadzam. @velario Poproszę o jakiś datowany cytat ? ... velario nie troluje, nie ma zamaru rozwalic dyskusji a jedynie przekazać swoja opinię. W mojej opinii ;-)  jego opinia ;-) to propaganda :-) 2013-01-30 11:30:31 |
jazmig jazmig
30 stycznia 2013, 13:33
@valerio Genowefa Grabowska, konstytucjonalistka z Uniwersytetu Śląskiego, uważa, że szczególna ochrona małżeństwa nie wyklucza uregulowania związków partnerskich, a odwoływanie się do art. 18 świadczy o słabości argumentacji przeciwników regulacji związków partnerskich. Prof. Mirosław Wyrzykowski, sędzia TK w stanie spoczynku, podkreśla zaś, że art. 18 nie pozwala wyciągać wniosku, iż związek kobiety i mężczyzny jest jedyną możliwą podstawą rodziny: mogą nią być także związki osób tej samej płci. ... Prof. Grabska ma takie samo pojęcie o prawie, jak ty. Konstytucja opisuje jeden związek partnerski, więc tylko ten jeden może być regulowany prawnie w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Pozostałe wyłącznie w oparciu o kodeks cywilny. [url]http://www.deon.pl/wiadomosci/polska/art,16693,konstytucja-rp-za-tradycyjnymi-malzenstwami.html[/url]
A
Anna
30 stycznia 2013, 13:10
Smieszna ta dyskusja, szczególnie dlatego że wiemy jaki autor wywołał ją na Deonie i raczej wiadomo po co? Bo aktualna (po liście KEP i słowach biskupów) ani odkrywcza nie jest ? I dla katolików jest przecież bezdyskusyjna.
30 stycznia 2013, 13:06
@velario Musisz przyznać. że wygląda to nieco komicznie. Wszystkim mediom w sumie udało się zebrac opinie trzech prawników: - jednego poltyka byłej posłanki lewicowej - jednego profesora zasłużonego w strukturach MSW - etatowego "doktora" od prawa konstytucyjnego, który odwraca kota ogonem. Zresztą powtarzając de facto Twoja tezę, której już  nie chcesz bronić - rejestracja służy głównie uzyskaniu od Państwa ulg podatkowych, przyznawanych w tym momoencie małżeństwom .
30 stycznia 2013, 13:01
T7HRR głoszenie poglądów sprzecznych z jego systemem wartości określa mianem "propagandy". Z takim ujęciem sprawy też się nie zgadzam. @velario Poproszę o jakiś datowany cytat ?
Martino
30 stycznia 2013, 12:55
~rain: 1. Nie mam pojęcia, która z moich wypowiedzi i z jakich przyczyn pozwoliła Ci zarzucić mi trollowanie. Nie odpowiem więc, czy trolluję, ponieważ nie jestem w stanie zorientować się, co przez to rozumiesz.  2. Nie mam pojęcia, dlaczego rozumiesz, że Twój własny post jest "mową nienawiści". 3. Kwestionowanie czyjegoś spojrzenia na sprawę nie jest samo w sobie obraźliwe. Nie mam pojęcia, skąd mogła pojawić się myśl, że skoro nie zgadzasz się ze mną, to mnie obrażasz. T7HRR głoszenie poglądów sprzecznych z jego systemem wartości określa mianem "propagandy". Z takim ujęciem sprawy też się nie zgadzam.
Martino
30 stycznia 2013, 12:45
@velario nie wiem dlaczego ale dwoje z tych prawników to wybitni praktycy: Genowefa Grabowska – polityk SLD i UP (parlamantarzystka) Mirosław Wyrzykowski - pracownik kontraktowym Wyższej Szkoły Oficerskiej MSW w Legionowie ... A na Ryszarda Piotrowskiego co znalazłeś? Jeżeli nic - to przecież pozostaje jeszcze nadzieja, że może jego matka pracowała w MO, prawda?
30 stycznia 2013, 11:30
@Rain velario nie troluje, nie ma zamaru rozwalic dyskusji a jedynie przekazać swoja opinię. W mojej opinii ;-)  jego opinia ;-) to propaganda :-), często emocjonalna i jednie obudowana naukową frazeologią. Ale to co innego niż trolowanie.
M
Maria
30 stycznia 2013, 11:21
Podobny "chwyt" słyszałam ostatnio w radiowej Trójce, kiedy podano informację o marszu w Paryżu zwolenników homo-"małżeństw". Prezenterka powiedziała o kilku tysiącach maszerujących i mówiąc o ogromnym podziale w społeczeństwie francuskim wspomniała, że poprzednio protestowało kilkaset tysięcy osób. Faktycznie ogromny podział - kilka do kilkuset tysięcy...
R
Rain
30 stycznia 2013, 10:27
do velario - Rozumiem, że trollujesz? Wiesz, są ludzie, którzy uważają, że nazwanie kogoś nekrofilem nie jest obraźliwe (Kidawa-Błońska). Pojawienie się związków partnerskich osłabia instytucję małżeństwa. Jeśli wielu ludzi ma do wyboru luźny związek, który łączy się jedynie z przywilejami, a nie niesie ze sobą żadnych obowiązków oraz małżeństwo, które łączy się i z jednym i z drugim, to jak myślisz, co wybierze? Inna sprawa, że polityk ma pełne prawo do głosowania za lub przeciw, gdzie argumentacją może być - po postu tak uważam. Ale rozumiem, że mój post jest mową nienawiści, ponieważ kwestionuję Twoje spojrzenie na sprawę, a zatem obrażam Cię :P
L
leszek
30 stycznia 2013, 10:25
Zupełnie czym innym są pewnie regulacje prawne będące odpowiedzią na stan, że wiele osób żyje w związkach nie będących małżeństwami, zwłaszcza jeśli brak takiej regulacji przynosi szkody. Nikt tego nie podważa. Ale czymś zupełnie innym jest powoływanie nowych bytów prawnych w postaci "związków partnerskich". Zwłaszcza, że w niektórych propozycjach te "związki partnerskie" by się różniły od małżeństw tylko nazwą. To tak jakby na drogi publiczne dopuszczać pewne konstrukcje jeżdzące na czterech kołach mogące jeżdzić z dużą prędkością, z silnikiem i kierownicą, ale nie nazywające się samochodami. I ponieważ nie nazywają się "pojazdami mechanicznymi" to mogą je  prowadzić osoby bez prawa jazdy.
30 stycznia 2013, 10:24
@velario nie wiem dlaczego ale dwoje z tych prawników to wybitni praktycy: Genowefa Grabowska – polityk SLD i UP (parlamantarzystka) Mirosław Wyrzykowski - pracownik kontraktowym Wyższej Szkoły Oficerskiej MSW w Legionowie
30 stycznia 2013, 10:22
@velario Ryszard Piotrowski: „Jeżeli dwoje ludzi, nawet tej samej płci, życzy sobie nadać swoim relacjom charakter trwały i w ten sposób zapewnić sobie stabilność i żyć szczęśliwie, to w imię jakiej wartości koniecznie chcemy temu przeszkodzić?” Niech sobie nadają jak chcą, tylko niech nie domagają się ulg. Z tego co wiem nie zaproponowano by związki te były z mocy prawa trwałe (nierozerwalne) a wręcz zaproponowano by były łatwo rozwiązywalne. Mają one służyć jedynie osiągnięciu, na koszt państwa, dodatkowych korzyści przez wstępujących w te związki.
30 stycznia 2013, 10:21
@velario Artykuły czytamy od początku: Minister Gowin ma wystarczające podstawy, by twierdzić, że związki partnerskie są sprzeczne z ustawą zasadniczą. Tych unormowań nie można zatem kwestionować z perspektywy zasad równości czy zakazu dyskryminacji. Z art. 18 wynika więc zakaz takiej instytucjonalizacji związków hetero- i homoseksualnych. Przy tej okazji przypomniano, że w trakcie prac konstytucyjnych prof.  Piotr Winczorek, ekspert sejmowej komisji przygotowującej konstytucję w 1997 r., twierdził, że nie ma potrzeby dookreślania „małżeństwa" jako związku kobiety i mężczyzny, dlatego że nie jest możliwe, by inny związek mógł być nazwany małżeństwem – to pojęcie jest bowiem utrwalone w kulturze prawnej od czasów rzymskich. Opinii negatywnych jest więcej. Prokuratura Generalna w swym stanowisku zwróciła uwagę, że projekty powielające w wielu miejscach prawo małżeńskie można potraktować jako obejście przepisów o zawieraniu małżeństwa. W podobnym zresztą tonie wypowiadał się w niedawnej rozmowie z „Rz" prof. Andrzej Zoll, były prezes TK. – Związek partnerski ułatwia obejście pewnych spraw, które występują w małżeństwie, czyli np. rozwodu. Jeśli w związku są dzieci, przy rozwodzie bierze się pod uwagę dobro dziecka – wskazywał. Jednak kilku prawników ma inne stanowisko.
Martino
30 stycznia 2013, 09:55
Genowefa Grabowska, konstytucjonalistka z Uniwersytetu Śląskiego, uważa, że szczególna ochrona małżeństwa nie wyklucza uregulowania związków partnerskich, a odwoływanie się do art. 18 świadczy o słabości argumentacji przeciwników regulacji związków partnerskich. Prof. Mirosław Wyrzykowski, sędzia TK w stanie spoczynku, podkreśla zaś, że art. 18 nie pozwala wyciągać wniosku, iż związek kobiety i mężczyzny jest jedyną możliwą podstawą rodziny: mogą nią być także związki osób tej samej płci. Zwolennicy związków partnerskich powołują się na opinię dr. Ryszarda Piotrowskiego, konstytucjonalisty z UW, który wskazuje, że wykładnia art. 18 wykluczająca inne wspólnoty obywateli tylko dlatego, że istnieje szczególna regulacja małżeństwa, osłabiałaby uprawnienia obywateli i ich wspólnot, zamiast je umacniać. ([url]http://www.rp.pl/artykul/16,975473-Moc-argumentow-przeciw-zwiazkom.html?p=2[/url]) Proszę nie sugerować się tytulem artykułu.
P
pogodynka
30 stycznia 2013, 09:41
„Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami.  Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone.  A więc: poznacie ich po ich owocach.” (Mt 7,15-20)  A księża popierają PO i rząd z PO. Szczególnie kard. Nycz i kard. Dziwisz, jezuici też !!!
A
Anna
30 stycznia 2013, 08:34
Słowa autora niewiele znacza bo juz przecież KEP i biskupi dziekowali posłom za to głosowanie. A ksiądz tylko "odważył" sie napisać cos krytycznego o Gazecie Wyborczej. Ale czy nie po to żeby przy okazji uznać, w swoim komentarzu, że Nasz Dziennik jest do niej podobny. I tu wyszło szydło z worka... czyli jak zawsze u tego kapłana  A warto przeczytać wypowiedź abp Depo  własnie w Naszym Dzienniku na temat tegorocznego Orędzia na Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu Benedykta XVI. Jest tez tam wypowiedz bp A. Lepy. Wszystko na stronie Naszego Dziennika. Bardzo ważna jest wiarygodność autorów (słowa abp. Depo). A ksiądza już wszyscy doskonale znają jako czołowego posmoderniste z deonu razem z kilkoma jeszcze innymi....
:
:) do valerio
30 stycznia 2013, 08:02
Acha, czyli ludzie którzy nie są homoseksualni też są obywatelami RP, bez żadnych różnic(?) Czyli jak ja nie zgadzam sie na małzeństwa homoseksualne to mam do tego prawo. Tyle tylko, że kompletnie nie rozumiem,, że nie wolno mi tego głośno mówić oraz kompletnie nie rozumiem podstawowych zasad ustrojowych państwa.Czyli w imię demokracji drogi valerio mam zamknąć gębę, bo jestem głupia, homofob, konserwatywna, zacofana. I gdy wy plujecie na mnie to, ja mam uważać to za objawy miości pozbawione "mowy nienawiści", a gdy ja mówię "nie zgadzam się, bo jest to sprzeczne z moją wiarą, przekonaniami, światopoglądem" - to jestem nietolerancyjnym homożercą.  Czyli wasze poglądy i działania są demokratyczne, a moje już nie - bo nie zgadzam sie na coś co wam odpowiada. Zaczyna mi to pachnieć homodyktaturą.
Jadwiga Krywult
30 stycznia 2013, 07:59
@velario, brak ustawy o związkach partnerskich nie jest dyskryminacją, wszystko, do czego rzekomo jest potrzebna, jest dostępne innymi środkami prawnymi. Gowin powołał się na Konstytucję, Tusk powołał się na nie wiadomo co. Zgodnie z tym, co napisałeś, rację miał Gowin. 
jazmig jazmig
30 stycznia 2013, 07:21
@valerio Posłowie, którzy głosowali przeciwko projektom ustaw o związkach partnerskich, pokazali, że kompletnie nie rozumieją podstawowych zasad ustrojowych Państwa. ... To ty nie rozumiesz zasad ustrojowych państwa. Sejm może uchwalać wyłącznie to, na co mu zezwala konstytucja i nic więcej. Konstytucja przewiduje wyłącznie jeden związek partnerski: małżeństwo mężczyzny i kobiety, dlatego wszystkie projekty ustaw, które proponują inne rodzaje związków partnerskich są niezgodne z konstytucją.
jazmig jazmig
30 stycznia 2013, 07:17
Beylin, to jeden z cyngli GW, o któych pisał kiedyś red. Cichocki.
Dariusz Piórkowski SJ
30 stycznia 2013, 06:36
Niesamowite, ks. Piórkowski dopiero dzisiaj odkrył , że Gazeta Wyborcza manipuluje. ... Drogi tak, niczego nie odkryłem dzisiaj. Po prostu staram się czytać teksty krytycznie. Podobne manipulacje robi też "Nasz Dziennik", czasem "Rzeczpospolita". I w każdej z tych gazet (także w GW) pojawiają się ciekawe i wartościowe artykuły. Obiektywizmu brakuje wszędzie, a za bardzo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I kiedy z zasady jest się "przeciw" komuś, to wtedy po każdej ze strony łatwo o demagogię i manipulację.
A
AP
30 stycznia 2013, 03:51
Niesamowite, ks. Piórkowski dopiero dzisiaj odkrył , że Gazeta Wyborcza manipuluje. ... Zamiast psioczyć powinniśmy się cieszyć z każdego nawróconego "grzesznika" ;-)
W
wanda
30 stycznia 2013, 02:45
Czym różni się dwoje  partnerów  od  dwojga przyjaciół?
T
tak
29 stycznia 2013, 23:55
Niesamowite, ks. Piórkowski dopiero dzisiaj odkrył , że Gazeta Wyborcza manipuluje.
L
leszek
29 stycznia 2013, 23:38
Posłowie mają prawo głosować jak im pasuje. Zaś przekonanie, że jako "reprezentanci Narodu mają głosować za związkami partnerskimi, gdyż homeseksualiści to też Naród" to kompletnie nie rozumiem jaki związek skutkowo-przyczynowy jedno z drugim łączy i dlaczego ma to oznaczać, że "redaktor Beylin ma rację".  Homoseksualiści są jak najbardziej także "narodem" i mają takie same prawa jak wszyscy, więc mogą w następnych wyborach głosować na posłów którzy według ich przekonania będę głosować zgodnie z ich oczekiwaniami. Demokracja właśnie na tym polega, a nie na jakiejś metafizyce. Odrzucenie projektów o związkach partnerskich nie jest złamaniem "zasady bezstronności", przeciez jedno z drugim nie ma żadnego związku. 
Martino
29 stycznia 2013, 22:48
Posłowie są przedstawicielami Narodu (art. 104 ust. 1 zdanie pierwsze Konstytucji), przy czym Naród - to wszyscy obywatele Rzeczypospolitej (Preambuła), bez żadnych różnic, równeż obywatele homoseksualni. Posłowie, którzy głosowali przeciwko projektom ustaw o związkach partnerskich, pokazali, że kompletnie nie rozumieją podstawowych zasad ustrojowych Państwa. Sejm, którego są członkami, jest organem władzy publicznej - władzy ustawodawczej. Posłów wiąże więc (tak jak np. sędziów) wynikający z art. 25 ust. 2 Konstytucji nakaz zachowania bezstronności w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych.  Ma rację, niestety, red. Beylin pisząc o wierności uprzedzeniom. Wystarczy przypomnieć sobie treść wystąpień niektórych posłów podczas debaty. Krytykując projekty omawianych ustaw nie powoływali bynajmniej - jako najważniejszych - argumentów natury prawnej, lecz odwoływali się do osobistej niechęci i pogardy wobec osób homoseksualnych.  
R
rzymianin
29 stycznia 2013, 22:21
Uważam podobnie jak w komentarzu poniżej. Przecież następne głosowanie przyjmie ten projekt, bo nie może być inaczej w UE! A posłowie, którzy głosowali przeciw, zagłosują posłusznie za, jak to było poprzednio, jeśli chodziło z życie nienarodzonych. Więc to tylko zabieg PR. Szkoda, ale to prawda. Obym sie mylił. 
S
stsrk
29 stycznia 2013, 22:18
Może Pan Beylin był osobiście zainteresowany???
Dariusz Piórkowski SJ
29 stycznia 2013, 22:14
Do mar, jeśli Pańska teza okazałaby się słuszna, to by znaczyło, że Tusk udawał oburzenie wobec Gowina. Nie sądzę. W PO rzeczywiście są różni ludzie i duże zróżnicowanie, wbrew pozorom. Przypisywanie hipokryzji to znowu zakładanie w drugim złej woli i niecnych intencji. Tak jest łatwiej. To pozornie więcej wyjaśnia. Tylko jakie na to ma Pan dowody?
M
mar
29 stycznia 2013, 22:10
No cóż - ja bym nie był taki pewny o co właściwie chodziło i czy napewno dla PO chodziło aby ta ustawę przepchnąć - Tusk jest dobrym PR-owcem i dobrze wie, że większość społeczeństwa w Polsce jest o nachyleniu konserwatywnym, ale z drugiej strony obiecał coś dla feministek itp. więc aby wyjść z twarzą pozwolił posłom tak zagłosować, teraz jest wilk syty i owca cała. Dla feministek powie, że to wredni posłowie konserwatywi z PO zablokowali, a dla Kośioła i konserwatystów powie - czego chcecie przecież nie przeszło. To się nazywa hipokryzja. Tezę moją uzasadnia dzisiejszy tekst w GW - to są proste zasady cybernetyki społecznej, stosowane od wieków przez rządzących, jak nie chcą czegoś uchwalić. A lud - (ksiądz też - dali się zwieść)