Polski motocyklista zmarł podczas Rajdu Dakar

(fot. EPA/FELIPE TRUEBA)
PAP / psd

Polski motocyklista Michał Hernik zmarł podczas 3. etapu Rajdu Dakar. 39-letni zawodnik został znaleziony martwy na trasie wtorkowego odcinka z San Juan do Chilecito w Argentynie. Okoliczności śmierci na razie nie są znane.

Ciało Polaka znaleziono na 206. kilometrze trzeciego etapu, 300 metrów od trasy, bez kasku. Według organizatorów, na ciele nie było śladów obrażeń, podobnie jak motocykl nie miał widocznych uszkodzeń. Na trasie panował tego dnia upał.

- Wyrażamy ubolewanie z powodu śmierci Michała Hernika - powiedział dyrektor Rajdu Dakar Etienne Lavigne.

- Ponieważ nie mieliśmy wieści o Michale, zdecydowaliśmy się rozpocząć poszukiwania. Helikopter medyczny odnalazł go o godz. 16.03. Lekarze próbowali reanimacji. Jego ciało leżało obok motocykla - dodał.

Agencja EFE podkreśla, że z przerażeniem i ze łzami w oczach przyjęli tragiczną informację inni członkowie ekipy KTM Farma Prom, m.in. jego przyjaciel Paweł Stasiaczek, również startujący w imprezie w kategorii motocyklistów. W szoku byli także inni Polacy biorący udział w rywalizacji.

- To najgorsza informacja, jaka mogła do nas dotrzeć z rajdowej trasy. Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Niestety, realizacja największej pasji kosztowała Michała życie. Jest mi bardzo przykro. Wszyscy łączymy się w bólu z jego bliskimi - podkreślił tworzący załogę samochodową z Brytyjczykiem Markiem Powellem Marek Dąbrowski. Jego pilotem miał być Jacek Czachor, który w ostatniej chwili zrezygnował ze startu z powodu śmierci syna.

Hernik zajmował po drugim etapie Rajdu Dakar 84. miejsce w klasyfikacji generalnej.

Informacja o śmierci polskiego zawodnika dominuje w nocy z wtorku na środę w światowych agencjach. Francuska AFP podkreśla, że Rajd Dakar został przyćmiony tragedią z udziałem Hernika.

Krakowski motocyklista, który 30 stycznia skończyłby 40 lat, debiutował w tej imprezie. Do udziału w zawodach przygotowywał się od dwóch lat. Przyznawał przed rajdem, że motocykle są w jego głowie od ponad 20 lat. Będąc w liceum, po długotrwałym przekonywaniu rodziców, kupił Junaka M07, którego przez kilka lat odrestaurowywał.

- Moim marzeniem było poczuć wiatr we włosach... Od początku ciągnęło mnie do jazdy terenowej. Pomiędzy studiami a pierwszą pracą cały kapitał, który posiadałem, przeznaczyłem na sześciomiesięczną podróż do Azji i Afryki. Teraz celem i marzeniem jest meta w Buenos Aires 17 stycznia. Byłby to wspaniały prezent na moje 40. urodziny - mówił wówczas Hernik.

Polski motocyklista jest piątym zawodnikiem, który poniósł śmierć, gdy przeniesiono organizację rajdu do Ameryki Południowej w 2009 roku, a 24. od początku jego rozgrywania w 1979 roku.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Polski motocyklista zmarł podczas Rajdu Dakar
Komentarze (3)
_
__Ateista__
7 stycznia 2015, 16:07
czaszkę ma jak kosmita
DG
dariusz godawa op
7 stycznia 2015, 16:06
Skromny człowiek o Wielkim Sercu, aż do Afryki. Niewielu takich jak ON chodzi i jeździ po tej ziemi. Takiego go znam, takiego go doświadczyliśmy tu w Afryce. Może nie wszyscy wiedzą o TYM WIELKIM SERCU Michała, więc podziękuję jeszcze raz tu i teraz Michałowi za to co robił poza jeżdżeniem na motocyklu. To DZIEKI NIEMU dziesiątki dzieci sierot w Afryce ma dach nad głową, wyżywienie i zapewnioną szkołę. To ON z Pawłem Stasiaczkiem zasponsorował nam budynek sierocińca w Yaounde w Kamerunie. MICHALE KOCHANY, CAŁY NASZ ( TWÓJ) SIEROCINIEC MODLIŁ SIĘ BĘDZIE ZAWSZE ZA CIEBIE z wszystkimi „twoimi” czarnymi dziećmi – o.dariusz godawa op
W
wolt-r
7 stycznia 2015, 05:45
Taki rajd to ekstremalny wysiłek zarówno dla ciała, jak i sprzętu. Miał tego świadomość. Wiedział co robi. Postanowił zaryzykować. Jemu, tym razem, nie udało się. Żal samego człowieka, ale zmarł robiąc to co chciał. Nie widzę powodu by wyskwyskakiwać ze sprawnego samolotu - nawet ze spadochronem.