Powstał dom pokoju dla seniorów "Arka" dotkniętych wojną na Ukrainie
Cztery lata po rozpoczęciu wojny na Ukrainie konflikt wciąż najmocniej dotyka tych, którzy często pozostają niewidoczni – seniorów. Jak mówi Vatican News bp Mychajło Bubnij, egzarcha odeski Kościoła greckokatolickiego, swoistym azylem dla kilkudziesięciu osób z terenów przyfrontowych stała się dziś „Arka”. To dom w miejscowości Rakulowe w obwodzie odeskim, stworzony z myślą o starszych osobach, uchodźcach wojennych. Dzięki wsparciu Rycerzy Kolumba placówka mogła kontynuować działalność.
Potrzeba powstania „Arki” stała się widoczna już na początku inwazji.
– Dużo młodych ludzi i rodzin wyjechało, natomiast osoby starsze często zostawały, bo całe życie spędziły w swoich domach – tłumaczy bp Bubnij. Po kilku miesiącach rosyjskiej okupacji terenów przyfrontowych, gdy możliwe stało się dotarcie do parafian, skala dramatu była oczywista. – Zobaczyliśmy sytuację bardzo krytyczną dla tych osób starszych – relacjonuje egzarcha odeski.
Wspólnie z Caritas zapadła decyzja o stworzeniu bezpiecznego miejsca z dala od linii walk. Padło na Rakulowe, na północy obwodu odeskiego, gdzie odnaleziono dawny budynek szkolny. – Odremontowaliśmy go i przystosowaliśmy tak, żeby mogli tam przyjechać także ludzie na wózkach – mówi hierarcha. Dom został otwarty w 2023 roku. Od tego czasu przeszło przez niego około 80 osób, a obecnie mieszka tam blisko 30 seniorów.
Wspólnota i opieka
– Arka to nie tylko miejsce zamieszkania. To wspólnota, w której ludzie znajdują opiekę, komunikację i wsparcie oraz możliwość poczucia się jak w domu – podkreśla bp Bubnij. Ważną rolę odgrywa wspólna modlitwa, mała kaplica oraz codzienne rozmowy, szczególnie wiosną i latem, gdy mieszkańcy spędzają czas na zewnątrz, dzieląc się doświadczeniem wojny i okupacji.
Pod koniec 2025 roku dom był zagrożony zamknięciem z powodu braku środków. – Ponad 20 osób mogło zostać bez dachu nad głową – wspomina bp Bubnij. Wtedy zwrócił się o pomoc do Rycerzy Kolumba. Dzięki ich wsparciu możliwe było dalsze funkcjonowanie placówki. „Jestem bardzo wdzięczny Rycerzom Kolumba, a szczególnie tym z Polski, za solidarność z narodem ukraińskim” – zapewnia egzarcha odeski.
Według ojca Wasyla Kołodczyna, dyrektora Caritas Odessa UGCC, dla schroniska w Rakulowem Rycerze Kolumba nie są „partnerami z zewnątrz”, ale częścią ich życia.
– Z wdzięcznością wspominamy powstanie ośrodka w Bałcie, cieszymy się, że ojciec Andrij Syrko dołączył do bractwa Rycerzy Kolumba, a ze szczególnym wzruszeniem obserwujemy pracę, jaką wykonują Rycerze. Częste wizyty braci, ożywione rozmowy ze starszymi, modlitwa i konkretna pomoc stały się dla naszych podopiecznych znakiem, że bractwo rycerskie to nie idea, ale codzienne praktykowanie miłości – mówi.
Dzięki pomocy usamodzielniają się
Ks. Andrij Syrko daje świadectwo, że tutejsi Rycerze stale pomagają ludziom cierpiącym z powodu wojny. Pomoc gospodarcza, logistyczna, a nawet zrobienie drewnianych ławeczek dla podopiecznych ośrodka czy dostarczenie paczek żywnościowych – to wszystko praktyczny udział miejscowych braci.
Starsze rodzeństwo – dwóch mężczyzn, którzy byli zmuszeni uciekać przed wojną i stracili wszystko, zostali podopiecznymi „Arki”. Po pewnym czasie przystąpili do Rycerzy Kolumba. Dzięki wsparciu Rady i ks. Andrija usamodzielnili się – mieszkają teraz w osobnym domu, a nawet zostali pracownikami ośrodka: jeden jako ochroniarz, a drugi udziela pomocy psychologicznej jako pracownik socjalny.
– Kiedy przyjechaliśmy tutaj, to poczuliśmy ciszę, bo przyzwyczailiśmy się do ostrzałów. Tutaj ludzie – podopieczni – którzy przyjeżdżają, robią się spokojni – podkreśla Paweł Juriew, jeden z Braci.
Żona Wołodymyra Lewytskiego, też Rycerza Kolumba, Wira, dzieli się wrażeniami z działalności „Arki”. Wspomina, że w odnowieniu starego budynku szkoły, żeby mógł służyć uchodźcom, brała udział cała parafia. Pan Wołodymyr, który jest elektrykiem, pomagał i wciąż pomaga zapewniać potrzeby związane z prądem. Oboje świadkami tego, jak starsi ludzie z ośrodka w Rakulowem są szczęśliwi. Państwo Lewytscy podczas tej wojny stracili swojego syna – w tej pomocy dla „Arki” odnajdują sens życia – pomagając go odzyskać też innym.
Zapomniane ofiary wojny
Zdaniem bp. Bubnija seniorzy należą do najbardziej zapomnianych ofiar konfliktu. „W czasie wojny wszystkie zasoby koncentrują się na obronie kraju, a sfera socjalna staje się bardzo uboga” – mówi greckokatolicki biskup. Jak zaznacza, Kościół robi wszystko, by pomóc ludziom przetrwać ten czas.
Dom w Rakulowem jest dziś własnością Kościoła, a trwają starania, by objąć jego mieszkańców wsparciem państwowym. Do tego czasu potrzebne są jednak dalsze środki, aby „Arka” mogła pozostać miejscem pokoju dla seniorów, którzy stracili niemal wszystko.
Vatican News/dm
Skomentuj artykuł