Nie żyje siostra Anastazja. Jej przepisy łączyły Polaków przy stole

Fot. Siostra Anastazja/Facebook
Sławomir Rusin "Siostra Anastazja. Życie pełne smaku"

Dziś nad ranem w wieku 76 lat zmarła siostra Anastazja Pustelnik, najsłynniejsza kucharka w Polsce i autorka bestsellerowych poradników kulinarnych wydawanych przez WAM. Przez lata zjednywała czytelników prostotą, sercem oraz bezinteresowną życzliwością, a jej książki rozeszły się w imponującym nakładzie ponad czterech milionów egzemplarzy. Dla milionów Polaków pozostanie postacią, która przypomniała wartość wspólnego świętowania i budowania rodzinnych więzi przy stole. Przypominamy niezwykłą historię zakonnicy, która prosto z jezuickiej kuchni podbiła serca czytelników w całej Polsce.

Dyrektor wydawnictwa zbył wniosek krótkim zdaniem: teologiczna oficyna nie wydaje książek kucharskich. Dwa lata później skromna zakonnica, siostra Anastazja Pustelnik, podbiła polski rynek wydawniczy zbiorem przepisów zebranym w podręcznym zeszycie. Sprzedaż jej książek przekroczyła cztery miliony egzemplarzy, a zagraniczne media nazwały ją polską Nigellą Lawson. Zanim jednak podbiła serca czytelników, gotowała w jezuickiej kuchni w Krakowie.

Wszystko zaczęło się pod koniec 1999 roku przy ulicy Kopernika 26 w Krakowie. Siostra Anastazja ze Zgromadzenia Córek Bożej Miłości objęła wtedy stery w kuchni domu zakonnego ojców jezuitów. Szybko zyskała uznanie mieszkańców klasztoru swoimi wypiekami, zwłaszcza puszystymi sernikami. Jezuici, ojciec Bogdan Całka SJ oraz brat Grzegorz Sochacki SJ, dostrzegli, że zakonnica nieustannie korzysta z tajemniczego notatnika. Gdy w głowach zakonników zrodził się pomysł opublikowania tych receptur, ówczesny dyrektor Wydawnictwa WAM, ojciec Henryk Pietras SJ, kategorycznie odmówił. Przełom nastąpił pół roku później, gdy ta sama oficyna wydała „Pamiętnik górnika” napisany gwarą śląską. Precedens otworzył drzwi również dla kulinarnego zeszytu.

Wydawnictwo zgodziło się na skromny nakład dwóch tysięcy egzemplarzy. 29 listopada 2001 roku ukazała się książka „103 ciasta siostry Anastazji” – tomik w twardej oprawie, niemal bez zdjęć i z kilkoma błędami w druku. Książka zniknęła z półek w błyskawicznym tempie, zmuszając wydawców do natychmiastowych dodruków. Łączny nakład tego jednego tytułu sięgnął czterystu tysięcy sztuk. W kolejnych latach WAM wypuścił na rynek osiemdziesiąt pięć różnych wydań i wariantów książek autorki. Gdyby ułożyć cztery miliony sprzedanych egzemplarzy grzbiet do grzbietu, utworzyłyby ciąg o długości osiemdziesięciu ośmiu kilometrów.

DEON.PL POLECA



Sernik z makutry i produkty od szczęśliwych kur

Sukces zaskoczył wszystkich, w tym samą autorkę, która dotąd spokojnie pracowała w jezuickiej kuchni. Fotograf i grafik Wydawnictwa WAM, Andrzej Sochacki, wspomina, że siostra Anastazja unikała rozgłosu i skromnie robiła swoje. Pytana o sekret puszystych serników i żółtych biszkoptów, wskazywała na proste pochodzenie składników. Ser i jaja przywoził z rodzinnej Dylągowej jej bratanek – pochodziły od „szczęśliwych kur” i z mleka „prawdziwej krowy”. Dodatkowo ojciec Całka SJ wspomina zakonnicę, która zdradziła mu, że masę serową według przepisu Anastazji ucierała ręcznie w makutrze przez kilkadziesiąt minut.

Jednak najważniejszym składnikiem jej pracy okazała się modlitwa. W dziesięciu poradach opublikowanych przez gazetę „Super Express” w 2002 roku pierwsza zasada brzmiała: „Założyć fartuch i zrobić znak krzyża”. Siostra Anastazja modliła się przy zagniataniu ciasta, lepieniu pierogów i wkładaniu blach do pieca. Jak sama przyznaje, posiłki przygotowywała z miłości do Jezusa, co pomagało jej zachować życzliwość nawet wtedy, gdy gotowała dla osób, za którymi nie przepadała.

Od huty szkła w Czechosłowacji do jezuickiego garnka

Życiorys znanej kucharki kryje dramatyczne wydarzenia z czasów młodości. Krystyna Pustelnik urodziła się w listopadzie 1950 roku we wsi Dylągowa na Podkarpaciu. Jej rodzinny dom spłonął podczas ataku oddziałów UPA, a ojciec zmarł, gdy miała zaledwie pół roku. Po śmierci mamy siedemnastoletnia Krystyna wraz z bratem Tadeuszem objęła czterohektarowe gospodarstwo. Samodzielne próby kulinarne zaczynały się od porażek – pierwszy własnoręcznie upieczony chleb spaliła, a drugi wyszedł z zakalcem.

Szukając stałego zarobku, dwudziestoletnia Krystyna wyjechała do pracy w hucie szkła w Czechosłowacji. Ciężka praca przy produkcji kloszy lamp w Vsetínie i głód po pierwszej wypłacie dały jej twardą szkołę życia. W Valašském Meziříčí poznała miłą czeską rodzinę, której matka próbowała zeswatać ją ze swoim synem. Wizja małżeństwa nie pociągała jednak dziewczyny. Od współlokatorki z hotelu robotniczego uzyskała adres Zgromadzenia Córek Bożej Miłości w Krakowie i złożyła podanie o przyjęcie, zastrzegając jedynie, że nie chce wstępować do zakonu klauzurowego.

Krótkie rozkazy i pole bitwy nad DEONem

Sława siostry Anastazji przekroczyła granice Polski. Agencja Associated Press porównała ją do brytyjskiej gwiazdy kulinarnych show Nigelli Lawson, a czeska dziennikarka przyrównała ją do Jamiego Olivera. „Gość Niedzielny” umieścił jej portret na okładce pod tytułem „Pierwsza Kucharka Rzeczypospolitej”. Pomimo rozpoznawalności autorka unikała kamer i wystąpień w telewizji.

Przez lata redakcja portalu DEON.pl mieściła się w budynku przy ulicy Kopernika 26, dokładnie nad jezuicką kuchnią. Były redaktor naczelny DEON.pl, Dariusz Kobucki, wspomina, że siostra rzadko pojawiała się na korytarzach, a nagrania wideo wymuszały pełną dyscyplinę. Dziennikarz Michał Lewandowski, który gotował z nią przed kamerą barszcz i rybę po grecku, wspomina jej żołnierskie komendy. W kuchni siostry Anastazji rządziła twarda hierarchia i taktyka, a sama przestrzeń przypominała prawdziwe pole bitwy.

DEON.PL POLECA

Emerytura i wieczna uczta

W 2018 roku siostra Anastazja przeszła na zasłużoną emeryturę i zamieszkała w klasztorze na krakowskiej Woli Justowskiej. Spędzała czas na czytaniu książek, spacerach po ogrodzie i modlitwie za swoich czytelników. Otrzymała nagrodę Feniks Specjalny 2019 za wkład w edukację kulinarną polskich rodzin. Podczas Targów Książki w Krakowie i Warszawie wciąż ustawiają się do niej długie kolejki czytelników po autografy.

Jezuita, ksiądz Stanisław Groń SJ, podsumował jej osiemnastoletnią posługę w krakowskiej jadalni żartobliwym powiedzeniem: „Co Bóg rozdzielił, niech siostra Anastazja połączy!”. W swoim wspomnieniu duchowny wskazuje, że ziemskie posiłki przygotowywane przez zakonnicę stanowiły jedynie przedsmak prawdziwego, niebiańskiego ucztowania. Dziś potrawy z jej przepisów stale łączą polskie rodziny przy wspólnym stole.

Absolwent filologii polskiej, dziennikarstwa i teologii. Pracował w Gazecie Częstochowskiej, Radiu Jasna Góra i Radiu Watykańskim. Obecnie dyrektor jezuici.pl, autor Podcastu Jezuickiego i Męskiego Punktu Widzenia. Jego pasją i sposobem na relaks jest czytanie książek i jazda na rowerze.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Nie żyje siostra Anastazja. Jej przepisy łączyły Polaków przy stole
Komentarze (1)
Jakub Kołacz SJ
4 października 2026, 11:04
Bardzo smutna wiadomość, tym bardziej, że jeszcze parę tygodni temu ją odwiedziłem i jak zawsze, mieliśmy okazję ciepło porozmawiać. Bo Siostra Anastazja była bardzo ciepłą i życzliwą kobietą, która siebie nie stawiała nigdy na pierwszym miejscu. Pomimo niewiarygodnej sławy, jaką przyniosły jej książki, filmiki, spotkania, w głębi duszy zawsze pozostała osobą zwykłą, prostą i kochaną... Miała poczucie humoru i życzliwość, której nie skąpiła nikomu. Nas - młodszych od niej jezuitów - zawsze traktowała z szacunkiem, ale też jak synów czy wnuków, a właściwie to była taką dobrą ciotką, z którą raz po raz miło było porozmawiać. Może być wzorem dla wszystkich celebrytów - jak nie stracić własnej godności. Dobra kobieta. Będzie nam Ciebie, Siostro, brakowało... Pamiętaj o nas w niebie.